Od dawna chciałem napisać tekst na temat jednej z tych serii, które towarzyszą mi od dzieciństwa. W pewnym sensie komiksy René Goscinnego i Alberta Uderzo uczestniczyły w moim wychowaniu i komiksowej edukacji. Nie będzie kłamstwem czy przesadą, jeżeli napiszę, że po prostu je kocham. Inteligentny humor, to jak bawią się historią mieszając ją ze współczesnością czy po prostu fakt, że to ciekawe opowieści, to tylko niektóre ich zalety. Nie będzie to jednak tekst pochwalny na cześć komiksów czy filmów o Asterixie i Obelixie. Zamiast tego postaram się zderzyć komiksową fikcję z historycznymi faktami.

Cała Galia została podbita?

Wszystkie komiksy zaczynają się od tego samego kadru, który opisuje legendarny już tekst:

Jest rok 50. przed naszą erą. Cała Galia została podbita przez Rzymian… Cała? Nie! Jedna, jedyna osada, zamieszkała przez nieugiętych Galów, wciąż stawia opór najeźdźcom i uprzykrza życie legionom rzymskim stacjonującym w obozach Rabarbarum, Akwarium, Relanium i Delirium…

Tych kilka zdań to gwarancja rozpoczęcia przygody z bohaterami, których po prostu nie sposób nie lubić. Muszę jednak zaznaczyć, że przy całej sympatii dla Asterixa nie są to komiksy, które pozwolą czytelnikom na naukę historii. Przede wszystkim dlatego, że większość fundamentów, na których zbudowano sukces walecznych Galów mija się z prawdą. Zacznijmy jednak od tego, co wcale nie musi być fikcją. Goscinny pracując nad koncepcją komiksu siłą rzeczy bazował na historii, a w niej można znaleźć zapiski, że istniała wioska, która bardzo długo stawiała opór rzymskim legionom. Nie jest to oczywiście do końca potwierdzone, ale gdyby założyć, że prawdą jest cytat rzymskiego historyka Flawiusza Arriana, który znalazłem w sieci (choć to creepypasta, więc jego wartość jest wątpliwa), to być może istniała wioska zbliżona do wioski Galów z komiksu:

Ostatnia, która nie uległa sile wszechpotężnego imperium stawia zaciekły opór. Pomimo starań jej mieszkańcy nadal tkwią w swoich norach i póki co nie udało się nam jej podbić. Krążą plotki, że jej mieszkańcy są nieśmiertelni i pomimo ran nadal potrafią odpierać ataki naszych żołnierzy. Absurd.

Galia

Wioska, która nie chce upaść

Absurd czy nie, to nawet zostawiając samo źródło i skupiając się na idei, to istnieją przesłanki ku temu, aby uznać, że nieugięta wioska nie była do końca wymysłem Goscinnego. W tym miejscu zadacie pytanie, jak to możliwe, aby mała wioska odpierała ataki liczniejszych karnych oddziałów rzymskich. Być może było to spowodowane jej położeniem. Wystarczyłoby, aby – tak jak w komiksach – leżała nad brzegiem morza, a to skutecznie ograniczyłoby możliwości ataku legionistom. Galowie słynęli z tego, że byli wyjątkowo wojowniczą nacją, która dodatkowo nie darzyła Rzymu zbytnią sympatią. Pewnie nawet w sytuacji gdyby broniła się długo i zawzięcie, to ostatecznie zostałaby zrównana z ziemią, ale możliwa jest też opcja, że Rzymianie zrezygnowaliby z podboju stwierdzając, że jedna osada nie jest problemem i nie ma sensu marnować na nią zasobów. Bez względu na to, która z nich jest prawdziwa, historia wyglądała trochę inaczej niż w świetnych francuskich komiksach.

Cezar boleśnie przekonał się o tym, jak groźnymi przeciwnikami są Galowie. W końcu to on starł się z Wercyngetoryksem – przywódcą największego powstania przeciw Rzymowi. Wódz nie należał do ułomków i podobno wzbudzał wielki respekt u swoich żołnierzy, ale i u samych Rzymian. Podczas jednego z przegranych starć słynny Juliusz stracił 746 żołnierzy tylko przez jedną błędną decyzję. Kolejnych 6000 legionistów zostało rannych, a armia Cezara musiała się wycofać. Sam Wercyngetoryks ostatecznie poniósł klęskę, ale przeszedł do historii, jako wyjątkowo zaciekły przeciwnik:

Nadszedł bez zapowiedzi. Pojawił się nagle przy trybunale, gdzie Cezar zasiadał, by ogłaszać wyroki. Niektórzy Rzymianie odsunęli się, jako że Wercyngetoryks był rosły, a w swej zbroi budził jeszcze większą grozę. Gdy umilkła wrzawa, wystąpił by przemówić. Padł na kolana przed Cezarem, prosząc tym gestem o miłosierdzie. Wielu patrzących na to wypełniło współczucie, gdy porównywali jego obecną sytuację z wcześniejszym powodzeniem. – Kasjusz Dion Kokcejanus „Historia rzymska” 40,41

Pierwotnie Uderzo pokazał Asterixa jako wielkiego faceta. Taki wizerunek nie spodobał się Goscinnemu, który stwierdził, że chce, aby Asterix był niepozornym mężczyzną, który posługiwał się przede wszystkim inteligencją, a nie siłą.

Istnieje też teoria, że Galowie, których Goscinny wymyślił na potrzeby komiksu, bazując na wspominanej historii o walecznej wiosce, w rzeczywistości byli wikingami. Taka sugestia pojawiła się przede wszystkim z powodu hełmów, jakie możemy zobaczyć w komiksach. Oczywiście jest to mit związany z innym historycznym przekłamaniem sugerującym, że Wikingowie faktycznie nosili hełmy z rogami. Wiemy, że to nie prawda, więc kolejna teoria legła właśnie w gruzach. Choć gdyby wziąć pod uwagę legendarną wręcz waleczność wojowników z północy Europy i fakt, że „wspomagali się” różnym środkami przed walką, to wtedy można zaryzykować tezę, że liczący kilkaset osób oddział mógł odpierać ataki legionu, czyli pięciu tysięcy żołnierzy.

Wioska galów

Zapewne poszło o ryby

Inną rzeczą, która jest zgodna z rzeczywistością jest to, kim był Panoramix. Sympatyczny druid, który zabierał swój sierp, aby zrywać zioła do magicznych naparów pełnił ważną rolę w wiosce. Lekarza, doradcy, wróżbity. Te wszystkie funkcje faktycznie były charakterystyczne dla druidów w Galii, którzy zajmowali się zarówno polityką jak i składaniem ofiar – często krwawych. Na szczęście dla czytelników Panoramix ma raczej łagodny charakter i nikogo nie pozbawił głowy. Co w takim razie „nie spina się” z historią?

Ci waleczni Galowie

Gal Obelix

Obelix

Mieszkańcy wioski przedstawiani są jako korzystający z natury wojownicy, którzy w zasadzie są samowystarczalni. Rzecz w tym, że najnowsze badania nad historią terenów współczesnej Francji wskazują na znaczne różnice w stosunku do tego wizerunku. Po pierwsze samotne osady były rzadkością. Zamiast tego Galowie organizowali swoje życie wokół miast oraz kompleksów osad. Ich poziom rozwoju był wyższy niż sugerują komiksy. Byli świetnymi rzemieślnikami. Wyrabiali dobrej jakości broń. Korzystali z własnych pieniędzy. I tak naprawdę byli bardziej cywilizowani niż możemy to sobie wyobrażać. Nie biegali po lasach polując na Rzymian – choć może niektórzy biegali, ot tak dla sportu – zamiast tego wycinali lasy stawiając na hodowlę zwierząt i uprawy.

Jakby tego było mało będę musiał zburzyć dwa fundamenty wizerunku Obelixa. Wielki Gal, który jako małe dziecko wpadł do kociołka z magicznym wywarem przygotowywanym przez Panoramixa, zawodowo zajmował się wyrabianiem dolmenów. Taszczył takie wielkie kamienie, które następnie wykorzystywano do budowy grobowców. Niestety dolmeny były charakterystyczne dla okresu neolitu, a w 50. wieku p. n. e. praktycznie nikt z nich nie korzystał. Drugim elementem wyróżniającym Obelixa jest jego upodobanie do pieczonych dzików. Gdzie się nie pojawił zawsze pytał, czy mają tam pieczone dziki. No i super. Muszę jednak Was zmartwić:

Nie wiemy skąd wziął się pomysł z dzikami. Być może jest to efekt przekonania, że Galowie żyli w lasach.

Tak komentuje sprawę dzika Vincent Charpentier, jeden z francuskich archeologów. Problemem jaki mają historycy z Galami jest to, że ich wizerunek, który wszyscy znamy nijak się ma do rzeczywistości głównie przez to, że przez lata byli mitologizowani i to wcale nie przez komiksy i filmy, ale proces ten zaczął się dużo wcześniej. Wynikało to na przykład z tego, że nie do końca rozumieliśmy rzymskie przekazy na ich temat. Na przykład Juliusz Cezar nazywał Galów zarośniętymi, co mogłoby sugerować, że w przeciwieństwie do obywateli Imperium nosili brody i wąsy. Po latach okazało się, że Cezarowi chodzi o lasy charakterystyczne dla regionu Galii, a nie samych Galów.

Ewolucja Asterixa

Ewolucja

Siła Asterixa

Takich przekłamań jest oczywiście więcej. Choć wielu francuskim historykom przeszkadza wizerunek Gala jaki został stworzony przez sukces komiksów i animacji z Asterixem i Obelixem, to prawda jest taka, że dzięki nim wiele dzieci w ogóle zainteresowała się historią. Komiksy Goscinnego i Uderzo nie miały jej uczyć, dlatego nikt nie wymagał od nich trzymania się historycznych faktów, ale przez swój charakter i to w jak ciekawym okresie umiejscowiono akcję sprawiało, że aż chciało się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Dla mnie komiksy o walecznych Galach to kawał wspomnień z dzieciństwa i świetna zabawa. Tak między nami mówiąc wolę Gala w hełmie ze skrzydełkami, który spuszcza Rzymianom łomot wyraźnie pod wpływem środków dopingujących, od jego prawdziwego wizerunku. Bo choć historia często bywa równie ciekawa jak fikcja, to w tym wypadku jest zupełnie na odwrót. I dobrze.

Nie ma więcej wpisów