Zapewne niektórzy z Was słyszeli coś takiego:

Interesują cię komiksy? Naprawdę je czytasz? Przecież to dla dzieci…

Jeżeli nasz interlokutor powiedział to, co zapisałem powyżej, to często po takiej wypowiedzi następuje:

  • krępujące milczenie,
  • cios w twarz,
  • zrezygnowane westchnienie,
  • omdlenie,
  • śmiech lub krótki komentarz osoby czytającej komiksy:

Sam jesteś kurwa dla dzieci…

Scenariusz zależy od sytuacji. Na pewno można dopisać kolejne. W wielu z nich powyższa reakcja jest tą naturalną. Jednak czasami faktycznie warto przytaknąć, gdy mowa o komiksach dla dzieci. Dzięki krótkiej wymianie zdań z jedną najwierniejszych czytelniczek bloga zdałem sobie sprawę, że pisząc o komiksach pomijam najmłodszych czytelników. W zasadzie nie ich, a ich rodziców.

Na chwilę, choć nie wiem, jak mierzymy ową chwilę, wcielmy się w rodzica. Konkretnie ojca. Na potrzeby naszego małego eksperymentu niech ma na imię Ksenofont. No więc nasz Ksenofont sam czyta komiksy. Wychowywał się na nich i teraz, jak już jest poważnym menadżerem w poważnej firmie, ma pieniądze, aby wydawać je na dziwki, koks, tajski boks i oczywiście komiksy. Ksenofont ma też dziecko. Na potrzeby naszego eksperymentu przyjmijmy, że ma na imię Eufrozyna. Jak wskazuje nam na to imię, Eufrozyna to wesoła dziewczynka ciekawa świata i kochająca swojego ojca, gdy ten akurat jest w domu, a nie w delegacji. I co teraz?

Ksenofont kocha komiksy i kocha swoją pierworodną. Widzi, że nadszedł czas, aby rozpocząć zapoznawanie dziecka z medium. Patrzy jednak na półki, a z nich spoglądają grzbiety rozmarzonych komiksów, które owszem są świetne, ale niekoniecznie chce, aby Eufrozyna już teraz przekonała się, kim jest Jesse Custer. Nasz bohater zastanawia się. Myśli intensywnie nad tym, co tu zrobić, jakie komiksy dla dzieci faktycznie są warte tego, aby je Eufrozynie pokazać. I tu wchodzę ja. Miałem napisać, że cały na biało, ale ostatnio w jednym tekście tak napisałem i teraz muszę odczekać aż ten tekst trochę wybrzmi. Rozumiecie, zwichrowanie takie. Wariactwo. Maniera rzekłbym nawet. Zostawmy kolorystykę i przejdźmy do rzeczy najważniejszych. Na potrzeby eksperymentu będę miał na imię Marcin.

Gdzie kupować komiksy dla dzieci?

Tytuły, które znajdziecie poniżej najlepiej kupować w księgarniach, które wymieniałem przy okazji tekstu o tym, gdzie tanio kupować książki. Jeżeli nie wiesz drogi czytelniku o co chodzi, to zawsze możesz zajrzeć do wspomnianego tekstu.

Jakie komiksy dla dzieci faktycznie warto kupić?

W momencie, gdy uznałem, że powinien powstać tekst z najlepszymi komiksami dla dzieci zacząłem się zastanawiać czy umieścić wszystko w jednym tekście, czy może całość podzielić. Wygrała druga opcja. Dlatego w tej części prezentuję tylko część komiksów dla dzieci wydanych w Polsce. Kolejne – w tym zawierające klasyczne tytuły – pojawią się bliżej niezidentyfikowanej przyszłości, a dodatkowo uzupełnieniem dla nich będzie jeszcze jeden materiał. Tym razem z komiksami dla dzieci po angielsku. Dlaczego? Bo czemu nie. Sam czytam córce angielskie wersje książek tłumacząc jej na polski to, co czytam, aby rozumiała co do niej bełkoczę lub po prostu opowiadam jej własnymi słowami, co mówią bohaterowie. Wszystko jasne, więc przejdźmy do pierwszej partii tytułów, którą tworzą:

“Tej nocy dzika paprotka” – Marzena Sowa (scenariusz) i Berenika Kołomycka (rysunki)

Mnie urzeka już sam tytuł. Lepszego bym nie wymyślił, a musicie wiedzieć, że wyobraźnię mam całkiem sprawnie galopująca. Za scenariusz tej wyjątkowej historii odpowiada Marzena Sowa, która ma na koncie m.in. bardzo ciepło przyjętą serię “Marzi” – swoją drogą polecam ten komiks z całego serca. Wspiera ją Berenika Kołomycka. I w duecie postanowiły opowiedzieć o sytuacji, w której znalazł się Tomek. Chłopiec odkrył bowiem, że w sypialni rodziców brakuje mamy. Obok jego taty pojawiła się… paprotka. Nie taka zwykła paprotka, a prawdziwy paprotkopodobny potwór, który wywraca życie bohatera do góry nogami. Lub korzeniami. Co teraz będzie? Jak sobie z tym wszystkim poradzić i gdzie jest jego kochana mama? Dowiecie się jak przeczytacie. Dla mnie najważniejsze jest to, że “Tej nocy dzika paprotka” to ciepła historia przypominająca nam o czymś o czym często zapominamy. O tym, że łatwo jest nam przyzwyczaić się do dobrego. Do naszych bliskich, których mamy na co dzień, ale szybko możemy stracić i co wtedy? Jak będzie wyglądać nasze życie? Czy wykorzystaliśmy czas, aby spędzić go z tymi, których naprawdę kochamy?

“Detektyw Miś Zbyś na tropie” – Maciej Jasiński (scenariusz) i Piotr Nowacki (rysunki)

Potrzeba matką wynalazku. Szczególnie jak się ma małe dziecko. Maciej Jasiński bardzo dobrze to rozumie i kiedy opowiadał bajki swojemu synkowi wymyślił Misia Zbysia. Pomysł zaczął żyć własnym życiem i tak Zbyś został pełnoprawnym bohaterem serii komiksów, w których zawsze jest na tropie. W tej chwili tytuły, których możecie szukać to:

  • “Lis, ule i miodowe kule” – niestety z tego, co się orientuję ciężko dostać pierwszy tom.
  • “Złoty sokół teksański”,
  • “Kosmos to za mało”,

Zbyś niczym Sherlock Holmes rozwiązuje sprawy takiej wagi, że nikt z nas w życiu nie poczuje się tak ważny. Pomaga mu w tym borsuk imieniem Mruk. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że Jasiński bawi się motywami znanymi z popkultury. Bo przecież wszyscy wiemy, kto szukał figurki sokoła i dla kogo świat to było zdecydowanie za mało. Dzieci i dorośli powinni się bawić równie dobrze. Choć dzieci bardziej, bo w końcu to komiks dla nich, a nie dla ich zramolałych rodziców.

“Ryjówka Przeznaczenia” – Tomasz Samojlik (scenariusz i rysunki)

Ryjówka jest bardzo żarłocznym zwierzęciem, żeruje całą dobę i zjada w tym czasie pokarm o masie 80–90% ciężaru jej ciała, jedząc co 2–3 godziny. Bez pożywienia ginie w ciągu 10 godzin. Z uwagi na zbyt niską masę ciała (niskie rezerwy tłuszczu) ryjówka aksamitna nie zapada w sen zimowy. Tak ryjówkę aksamitną opisuje Wikipedia. Bohaterka komiksu Tomasza Samojlika również jest ryjówką. Nie toczy jednak walki ze swoją ryjówkową naturą. Akceptuje ją, ale przy okazji przeżywa przygody, których nie powstydziliby się bohaterowie najsłynniejszych sag fantasy. W komiksach Samojlika z jednej strony dostajemy walor edukacyjny, a z drugiej przygodę, która powinna wciągnąć młodego czytelnika. To pierwsze to nic innego jak zręczne wplatanie w scenariusz przesłania na przykład na temat ochrony środowiska. To drugie z kolei to nic innego jak akcja w czystej postaci. Jeżeli szukacie komiksu, z którego sami możecie się czegoś dowiedzieć na temat przyrody, to właśnie znaleźliście komiks nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie.

Seria prezentuje się aktualnie tak:

  • “Ryjówka Przeznaczenia”
  • “Ryjówka Przeznaczenia – Norka zagłady”
  • “Ryjówka Przeznaczenia – Powrót Rzęsorka”
  • “Ryjówka Przeznaczenia – Zima ryjówek” – Ten komiks ma się pojawić w tym roku.

“Tymek i Mistrz” – Rafał Skarżycki (scenariusz) i Tomasz Leśniak (rysunki)

To propozycja dla trochę starszego dziecka. Skarżycki i Leśniak mają na koncie “Jeża Jerzego”, ale jak widzicie w portfolio znajduje się też coś “lżejszego”. Tytułowy Tymek uczy się magii u równie tytułowego Mistrza. Wszystko po to, aby stawić czoła innemu duetowi. Para magów i wiele mówiących imionach Psuj i Popsuj. Jednak nie tylko to zaprząta ich głowy. Oprócz tego Tymoteusz i jego nauczyciel zajmują się pomocą tym, którzy jej najbardziej potrzebują. Podróżami w czasie i przestrzeni oraz starciami z wrogimi magami czy smokami. Choć w ostatnim zdaniu użyłem słowa starcia, to musicie wiedzieć, że w “Tymku i Mistrzu” przemocy jest jak na lekarstwo i to takie wyimaginowane, bo najzwyczajniej tej przemocy w komiksach nie ma. Seria składa się z:

  • “Uczeń czarnoksiężnika”
  • “Pojedynek magów”
  • “Strachy na Lachy”
  • “Wyprawa na koniec świata”
  • “Król kłopotów”
  • “Perpetuum mobile”

Jest też wydanie zbiorcze z przygodami pary sympatycznych bohaterów. O walorach edukacyjnych niech świadczy fakt, że ich przygody swego czasu trafiały do podręczników w szkołach, a zdarzało się też, że nauczyciele wykorzystali przygody bohaterów do tego, aby to uczniowie wymyślali kolejne ich perypetie. To chyba o czymś świadczy prawda?

“Malutki Lisek i Wielki Dzik” – Berenika Kołomycka (scenariusz i rysunki)

Na początek krótki opis fabuły.

Malutki Lisek żyje samotnie Tutaj –- pod jabłonką na odległych wzgórzach. Jest szczęśliwym zwierzątkiem, które zajmuje się tylko sobą i swoimi lisimi sprawami. Jednak pewnego dnia pojawia się Wielki Dzik. Lisek jeszcze nie wie, że wraz z przybyszem nadszedł czas zmian, przygód i wędrówki do krainy Tam. Czy Malutki Lisek jest gotowy na to wszystko? I czy jest gotowy na niespodziewaną przyjaźń z nieznajomym?

Ten opis w sumie powinien wystarczyć, abyście zrozumieli o czym jest ten komiks. A jest on opowieścią o przyjaźni i tym, co naprawdę jest ważne. Bardzo lubię tę historię, bo w całej swojej prostocie niesie za sobą ważne przesłanie, które przekazane zostaje w bardzo przystępnej formie. No i dorzućmy do tego rysunki autorki, które są po prostu urocze i na pewno spodobają się większości młodych czytelników. Mnie przygody Liska i Dzika kupiły od samego początku i teraz czekam na drugi tom.

  • “Malutki Lisek i Wielki Dzik – Tam”
  • “Malutki Lisek i Wielki Dzik – Najdalej” – o na ten tom czekam i ma się pojawić w październiku.

“Calvin i Hobbes” – Bill Watterson (scenariusz i rysunki)

Absolutny must have w każdej biblioteczce choć znowu dla trochę starszego czytelnika. Komiks inwestycja, bo tak naprawdę będziecie do niego wracać nie tylko ze względu na swoje dzieci, ale przede wszystkim ze względu na siebie. Pisałem już o tym tytule kilka razy na blogu i kiedyś będzie trzeba poświecić mu dedykowany materiał, ale na razie powtórzę to, co zawsze powtarzam. Ciężko znaleźć drugi tak mądry komiks. Dzieło, które dorasta z czytelnikiem, a może po prostu to czytelnik dorasta do dzieła i z wiekiem rozumie coraz więcej. Wattersonowi udała się sztuka niebywała. Sprawił, że patrzymy na jego bohaterów i tym samym patrzymy na samych siebie, a wszystko, co robiliśmy nagle zaczyna mieć sens. Okazuje się, że lepiej rozumiemy to, co wokół nas się dzieje. Lepiej rozumiemy dzieci. Dodatkowo dorastając szybko zapominamy o co w tej całej zabawie zwanej życiem chodzi, a dzięki parze sympatycznych bohaterów Wattersona udaje się nam o tym przypomnieć. Na koniec dodam tylko, że Watterson szanuje czytelnika, swoich bohaterów i co prawie niespotykane uznał, że kiedyś trzeba się z nimi rozstać. I jak postanowił, tak zrobił. Bez fajerwerków, bez ekranizacji czy linii zabawek dodawanych do napompowanych bułek w fast foodach. Powiedział, co miał powiedzieć. Kurtyna.

To na razie tyle. Na razie, bo tak jak pisałem będzie część kolejna oraz uzupełnienie o komiksy po angielsku. Mam nadzieję, że będą pomocne i szukając komiksów dla dzieci nie będziecie jak te dzieci we mgle. Przynajmniej tyle mogę dla Was zrobić. No i tradycyjnie wrzucajcie swoje propozycje w komentarzach.

PS. Wszelkie podobieństwo bohaterów tego tekstu do prawdziwych osób nie było zamierzone. Jedyną prawdziwą osobą jestem ja. Choć czasami mam wrażenie, że jestem zmyślony.

Przeczytaj:

[button color=”white” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/od-czego-zaczac-przygode-z-komiksami/”]Od czego zacząć czytanie komiksów[/button] [button color=”white” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/100-najlepszych-komiksow-w-historii-czesc-1/”]Najlepsze komiksy w historii – Część 1[/button]