Nadszedł czas, aby kolejny raz zwrócić waszą uwagę na książki science fiction, które warto przeczytać. Tradycyjnie propozycji będzie pięć. Kolejność czytania dowolna, grunt, żebyście wyciągnęli swoje wirtualne notesy i dopisali do listy poniższe tytuły. Jak jesteście tradycjonalistami, to można w tej chwili wyciągnąć notesy tradycyjne. Swoje propozycje możecie wrzucać do komentarzy, czyli tak samo, jak to się dzieje przy okazji najlepszych sag fantasy.

“Ja, Robot” – Isaac Asimov

Asimov pojawił się już w pierwszej części przy okazji swojego słynnego cyklu “Fundacja”. Tym razem proponuję nie tyle skończoną powieść, czy cykl, co zbiór opowiadań. Zbiór wyjątkowy, bo opublikowany w 1950 roku miał znaczny wpływ na rozwój robotyki. Asimov w dziewięciu opowiadaniach zaprezentował to, jak mogłyby zmieniać się roboty obdarzone sztuczną inteligencją. Co by się z nimi działo, jak wpływałyby na człowieka. Mówiąc krótko zaprezentował ich ewolucję. To, co wyróżnia ten zbiór na tle wielu innych, to fakt, że pojawiają się w nim trzy prawa robotyki. Brzmią one tak:

  • Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  • Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  • Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.

To wszystko widzieliście w dziesiątkach filmów z robotami, a wcześniej w książkach, które pojawiały się po opublikowaniu przez Asimova opowiadań. Same prawa powstały jeszcze wcześniej, bo w 1942 roku. Później autor dodał tzw. prawo zerowe, które jest najważniejsze:

  • Robot nie może skrzywdzić ludzkości, lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do uszczerbku dla ludzkości.

Choć wraz z biegiem lat coraz częściej pojawiały się poglądy, że to świetne prawa na potrzeby książek, ale gorsze jeżeli chodzi o tworzenie prawdziwych robotów, to prawda jest taka, że to ciągle kamień milowy dla literatury science fiction, więc warto przeczytać cały zbiór. I tak, dobrze kojarzycie, że na jego motywach w 2004 roku pojawił się film “Ja, Robot” w reżyserii Alexa Proyasa. Z niezastąpionym Willem “Zagram nawet Jezusa” Smithem.

“Opowieść podręcznej” – Margaret Atwood

W przeszłości usłyszałem opinię, że kobiety nie potrafią pisać dobrego science fiction. To ciekawe stwierdzenie, biorąc pod uwagę fakt, że wystarczy wspomnieć o Mary Shelley, by zadać mu kłam. Jej powieść “Frankenstein lub współczesny Prometeusz” to fantastyka naukowa czystej wody i jedna z tych książek, która zmieniła bieg literatury. Kolejnym przykładem kobiety, której wkład w science fiction jest nie do przecenienia, jest Margaret Atwood. Ta pochodząca z Kanady pisarka ma na koncie wiele bardzo dobrych powieści (choćby “Ślepy zabójca”), ale tą najbardziej znaną jest “Opowieść podręcznej”. Atwood stworzyła przerażająca wizję antyutopii, która wymierzona jest w kobiety. Płeć piękna zostaje sprowadzona do roli reproduktora, pojemnika na dzieci. Nie ma praktycznie żadnych praw, bo te są kreowane dla mężczyzn przez mężczyzn. Fabuła powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości w Republice Gileadzkiej. Państwo to powstało na terenach obecnych Stanów Zjednoczonych. Główną bohaterką jest Freda (to nie jest jej prawdziwe imię), która została oddzielona od swojego męża i córki po powstaniu Republiki Gileadzkiej i jest przedstawicielką pierwszego pokolenia kobiet Gileadu. Oznacza to tyle, że jest jedną z tych, które pamiętają okres przed powstaniem tego totalitarnego państwa. Pamięta jak było w przeszłości i ta wiedza będzie miała wielkie znaczenie dla rozwoju fabuły. Jestem wielkim fanem antyutopii, bo pokazują nam skrajność, która choć fikcyjna to należy o niej pamiętać. Nigdy bowiem nie wiemy, jak potoczą się losy ludzkości. Wystarczy, że przypomnicie sobie jaką korespondencję wymieniali Huxley z Orwellem i odniesiecie ją i ich dzieła do naszej rzeczywistości.

“Wehikuł czasu” – Herbert George Wells

Wells pojawił się przy okazji trzeciej części przeglądu. W piątej wraca z “Wehikułem czasu”. To prawdziwa historia starożytna jeżeli chodzi o historie fantastycznonaukowe, ale to też kolejna ważna publikacja dla rozwoju literatury. Wells pracował nad powieścią pod koniec XIX wieku. Pierwsze wydanie pojawiło się w 1895 roku. Do Polski książka zawitała cztery lata później. Tak jak w przypadku innych powieści Wellsa tak i tutaj pod zaprezentowaną czytelnikowi fabułą kryje się drugie dno. Tym razem obcujemy z poglądami politycznymi pisarza. Obawiał się tego, co czeka cywilizację opartą o przemysł, tego jak jest degenerowana przez pieniądze.

My, ludzie, ostrzymy się na kamieniu szlifierskim bólu i konieczności (…). – H.G. Wells “Wehikuł czasu”

To powieść ponura, która tylko miejscami raczy czytelnika odrobiną optymizmu. Jej wpływ na literaturę jest gigantyczny przede wszystkim dlatego, że wykorzystuje motyw podróży w czasie, który później przewija się w setkach publikacji. Dodatkowo od lat 60. XX wieku jest to jedna z książek, które często podawane są jako przykład na kreację utopii i antyutopii.

“Kontakt” – Carl Sagan

Jedno z podstawowych pytań jakie sobie zadajemy brzmi, jak może wyglądać kontakt z przedstawicielami obcej cywilizacji. Jeżeli założymy, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, a później założymy, że prędzej czy później przyjdzie nam się z nimi skontaktować, to jak to wszystko będzie przebiegać? Co się stanie, jak do tego dojdzie, co będzie potem. Na te wszystkie pytania starał się odpowiedzieć Sagan w powieści “Kontakt”. Kiedy siadał do pisania nie opierał się tylko na swojej wyjątkowej wyobraźni. Oparł się przede wszystkim na wiedzy naukowej i to jest jeden z głównych powodów, dla których warto po “Kontakt” sięgnąć. Drugim jest oczywiście to, że w opinii ekspertów, ale i fanów literatury sf, jest to jedna z najważniejszych powieści dla całego gatunku. Istnieje duża szansa, że choć tej książki nie czytaliście, to i tak znacie jej fabułę, bo na jej podstawie w 1997 roku powstał film pod tym samym tytułem, w którym w postać głównej bohaterki – Eleanor Arroway – wcieliła się Jodie Foster. Eleanor jest dyrektorem Projektu Argus, który wykorzystuje radioteleskopy do poszukiwania śladów obecności cywilizacji pozaziemskich. Naukowcy, którzy się tym zajmują często postrzegani są jako osoby delikatnie mówiąc nawiedzone, ale jej w końcu się udaje. Odbiera wiadomość nadaną przez przedstawicieli obcej cywilizacji. Wiadomość ciekawą, bo kontaktują się z nami za pomocą ciągu pierwszych 261 liczb pierwszych oraz wystąpienia Adolfa Hitlera, wygłoszone na ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Berlinie. Film jest luźno oparty na książce, która eksploruje kwestie moralne, religijne i polityczne takiego kontaktu. Sagan rozważa scenariusze konsekwencji, jakie mogłyby nas czekać, gdyby w końcu do niego doszło. Ciekawostką jest fakt, że wydawnictwo  Simon & Schuster podpisując kontrakt z Saganem wypłaciło mu największą w historii branży zaliczkę. Pisarz dostał 2 miliony dolarów za powieść, która jeszcze nie powstała. W latach 80. był to absolutny rekord. Inwestycja opłaciła się, bo przez pierwsze dwa lata od wydania w samych Stanach Zjednoczonych sprzedano 1,7 miliona kopii.

“Miasto i miasto” – China Miéville

Żeby nie było, że polecam tylko stare science fiction mam dla Was książkę nowszą. China Miéville jest jednym z najciekawszych pisarzy młodego pokolenia, a może powinienem napisać młodszego, bo urodził się w latach 70., którego “Miasto i miasto” jest jak na razie jego opus magnum. Ta nagrodzona m.in. Nagrodą Hugo powieść jest hipnotyzującym połączeniem klimatów Dicka, Chandlera z metafizyką i filozofią. To kryminał, który stara się być czymś więcej i co najważniejsze z walki o to “coś więcej” wychodzi zwycięsko. Wyobraźcie sobie ponure miasto, które toczone jest przez rozkład. Mrok, atmosfera zepsucia i on, przedstawiciel prawa. Tyrador Borlu z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni – trzeba przyznać, że nie kombinował z nazwą jednostki – otrzymuje kolejną sprawę. Zamordowano kobietę. Wydaje się, że wszystko odbędzie się standardowo. Bez niespodzianek. Jednak im dłużej Borlu prowadzi swoje śledztwo, tym bardziej przekonuje się, że ma do czynienia z czymś więcej niż ze zwykłym morderstwem. Jak w rasowym kryminale chęć odkrycia prawdy sprawia, że pojawiają się osoby, które nie chcą dopuścić, aby ktokolwiek ją poznał. Zaczyna się robić coraz niebezpiecznej. Jeżeli uwielbiacie klimat noir, a przy okazji kochacie spiski, to “Miasto i miasto” jest dla was.

Nie wiem, kiedy wrócę do Was z kolejnym zestawem. Na razie macie, co czytać, więc sami możecie wrócić do mnie z wrażeniami. Może coś się wam nie spodoba, może macie lepsze propozycje. A może nie czytacie książek, tylko wtedy wypada mi zapytać, co w takim razie tutaj robicie…

Sprawdź poprzednie części:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-cz-1/”]Najlepsze książki science fiction – Część 1[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/ciemne-zwierciadlo-najlepsze-ksiazki-science-fiction-2/”]Najlepsze książki science fiction – Część 2[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-czesc-3/”]Najlepsze książki science fiction – Część 3[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-4/”]Najlepsze książki science fiction – Część 4[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/przez-ciemne-zwierciadlo-czyli-najlepsze-ksiazki-science-fiction-6/”]Najlepsze książki science fiction – Część 6[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-7/”]Najlepsze książki science fiction – Część 7[/button]

Fot. tytułowa to grafika przedstawiająca robota pojawiającego się w materiałach promujących program antywirusowy ESET. Możecie go wypróbować wchodząc tutaj. I nie, nie jest to wpis sponsorowany, a szkoda 😉