Nie lękajcie się. Nie będę opisywać swojego dnia, bo ani ze mnie pisarz, ani artysta sztuk innych. Będzie za to dużo sław. Prawdziwy gwiazdozbiór. Lew Tołstoj uważał, że prawdziwy pisarz pisze codziennie. Nawet, jeżeli nie masz pomysłu na tekst powinieneś pisać, bo inaczej wypadniesz z rytmu. I choć można się z Tołstojem nie zgadzać, to z doświadczenia wiem, że nie sztuką jest pisać, kiedy wszystko układa się zgodnie z planem. Jesteśmy szczęśliwi, wypoczęci, mamy pomysł. Sztuką jest pisać, gdy cały świat próbuje zrobić wszystko, abyśmy nie napisali nawet jednego słowa. Zresztą z podobnego założenia wychodzi Stephen King, który również stara się pisać codziennie. Pisarzem bowiem się jest ciągle, a nie bywa, gdy w końcu odwiedzi nas natchnienie.

Pisarze oprócz tego, że są i że tworzą mają też pewne przyzwyczajenia, które w pisaniu im pomagają. Rytuały, które sprawiały, że proces tworzenia był lub jest, jeżeli pisarz szczęśliwie jest jeszcze wśród nas, przewidywalny i systematyczny. W wielu wypadkach takie, które sprawiały, że do procesu tworzenia w ogóle dochodziło. O części przyzwyczajeń pisałem już przy okazji osobnego tekstu. Tamten skupiał się głównie na dziwactwach pisarzy, więc chyba nadszedł czas, aby podejść do tego tematu trochę poważniej. O ile mi się to w ogóle uda. W końcu z natury jestem człowiekiem bardzo niepoważnym. Tak mi mówi terapeuta, którego nie mam.

Stephen King
Król przy pracy

Jak wygląda Twój dzień?

Przyjmując, że pisanie to praca na pełen etat, to w przypadku wielu pisarzy podstawą stawało się to, aby dzień wyglądał z reguły tak samo. Przykłady oczywiście można mnożyć. Ze względu na to, że nieźle u mnie z tabliczką mnożenia, to oto kilka z nich.

  • Stephen King – tak jak napisałem we wstępie król horroru pisze codziennie. Dla nas istotne jest to od kiedy pisze. No więc wstaje rano i zaczyna pisać od 8 rano. Swój limit wyrabia mniej więcej przed południem. Czasami zajmuje mu to trochę więcej czasu, ale ostatecznie resztę dnia poświęca na odpoczynek, czytanie, czy po prostu kontakty z rodziną. Nie zapominajcie o tym. Rodzina czasami się przydaje.
  • Victor Hugo – przy okazji tekstu o przyzwyczajeniach pisarzy wspominałem o tym, że często pisał nago. Jednak nie wspomniałem, o której wstawał. Zaczynał bladym świtem. Budził go wystrzał z pobliskiego fortu. Pisywał na małym biurku ustawionym przed lustrem. Na śniadanie pochłaniał trzy rzeczy: świeżo zaparzoną kawę, dwa surowe jajka i list od swojej ukochanej – czytał go, a nie jadł. Zastanawiające jest to, czy jak był nagi to lustro miało mu o tym przypominać?
  • Honoré de Balzac – wiecie już, że Balzac był gigantycznym fanem kawy. Pił ją litrami, jednak prawdziwym szokiem dla niektórych może być jego plan dnia. Dzień zaczynał o 18:00 od lekkiego śniadania. Tak, dobrze widzicie, śniadania. Szedł spać i wstawał o 1:00 w nocy. Od tej pory zaczynał pisać. O 8:00 rano ucinał sobie drzemkę trwającą 1,5 godziny. Między 9:30 a 16:00 znowu pracował. Później spacer, kąpiel, przyjmowanie gości. Trwało to do 18:00. I wszystko zaczynało się od początku.
  • Franz Kafka – pisywał w listach, że często zaczynał pracę jeszcze przed północą. Głównie przez to, że w ciągu dnia nie mógł się skoncentrować. Pisał czasami nawet do szóstej nad ranem. Wszystko zależało od tego, jak dużo miał siły i jak szło samo pisanie.
  • Charles Dickens – skoro o koncentracji mowa, to Dickens bardzo dbał o święty spokój. Słynny moralista nie mógł pisać, gdy nie otaczała go absolutna cisza. W tym celu zamontował sobie nawet podwójne drzwi, aby lepiej tłumiły dźwięki dobiegające spoza gabinetu. Co ważne wszystko było bardzo dobrze zaplanowane. Biurko stało naprzeciw okna, a na samym biurku zawsze czekał ten sam zestaw przedmiotów. Gęsie pióro, niebieski tusz, świeże kwiaty, nóż do papieru, złoty liść z króliczą łapką, a do tego dwie wykonane z brąz figurki. Jedna przedstawiała walczące ropuchy, a druga mężczyznę w otoczeniu szczeniaków. Dzisiaj pewnie na biurku miałby Funko Popy.
  • George Orwell – prawdopodobnie uznacie go za dziwaka, ale dzień zaczynał z rana. Budził się o 7:00 i szedł otworzyć antykwariat, w którym pracował. Z reguły od 8:45 pracował przez cztery godziny. Później do 14:00 miał czas dla siebie. Wracał do pracy, gdzie spędzał czas do 18:30. Kiedy Orwell pisał? W wolnym czasie. Trochę przed południem, trochę po południu. Szczególnie wczesne popołudnie było dla niego istotne, bo wtedy pracowało mu się najlepiej.
  • William Faulkner – on również upodobał sobie ranek, jednak pod względem pory pisania Faulkner był bardzo elastyczny. W zasadzie dostosowywał się do warunków i potrzeb. Na przykład “Kiedy umieram” powstało głównie za sprawą sesji późno popołudniowych. Zresztą jak sam przyznał tryb nocny w pewnym momencie stał się zdecydowanie bardziej atrakcyjny.

Faulkner podobnie jak wielu innych pisarzy potwierdzał, że pisać trzeba zawsze. Bez względu na natchnienie.

Piszę, kiedy czuję zew ducha, a czuję go codziennie.

Możecie mi wierzyć lub nie, ale to bardzo ważna część procesu tworzenia. Nie przestawać. Ciągle tworzyć. Nawet jeżeli ma się to sprowadzić do planowania i notatek. Niech myśli płyną. Dla zdrowia i jasności umysłu.

Henry Miller
Henry Miller

Nim przejdziemy dalej mam jeszcze jednego gagatka. Pisarza wyjątkowego nie tylko z powodu stylu, ale przede wszystkim z powodu planu dnia, który konsekwentnie realizował. Hunter S. Thompson był narkotykowym maratończykiem, ale skoro pozwalało mu to pisać to może to jest jakaś myśl?

Joseph Heller napisał “Paragraf 22” po pracy. Siadał wieczorami przy stole w kuchni i pisał. Spędził tak osiem lat. Czasami po dwie, trzy godziny w ciągu nocy.

Powtarzalność

Jesteśmy tak skonstruowani, że lubimy rutynę. Oczywiście często się przed nią bronimy, ale rutyna nie musi nam przeszkadzać. Wręcz przeciwnie. Na przykład Haruki Murakami, gdy siada do pisania kolejnej powieści jest schematyczny aż do bólu. Jego dzień wygląda tak:

  • Wstaje o 4:00 nad ranem i pracuje pięć lub sześć godzin.
  • Popołudniu przebiega dziesięć kilometrów lub pływa (1500 metrów). Czasami tego samego dnia robi jedno i drugie.
  • Później jest odrobina relaksu w postaci czytania i słuchania muzyki.
  • W łóżku ląduje o godzinie 21:00.

Następnego dnia wszystko się powtarza i jak przyznaje sam pisarz taki niezmieniony scenariusz trwa nawet do roku. Tak długo jak pisze. Wymaga to wyjątkowej siły psychicznej i fizycznej. Absolutnej ciszy i spokoju wymagał Tomasz Mann. Jego moment twórczy przypadał między godziną 9:00 a 12:00. W tym czasie wszyscy członkowie rodziny musieli być cicho. Pisarz nie był dostępny dla nikogo. Jednak to czego nie napisał przez trzy godziny musiało poczekać, bo gdy praca się kończyła spędzał czas z najbliższymi. Do pisania siadał późnym popołudniem, ale ten czas zarezerwowany był dla innych form np. recenzji.

Agatha Christie
Zdjęcie ustawione, bo przecież nikt nie widział jak Christie pracuje

Ciszę i spokój ceniła też Agatha Christie, która oprócz tego ceniła też samotność. Podobno żaden z jej bliskich przyjaciół nigdy nie widział, jak autorka pracuje. To trochę jak z efektami “porad” oferowanych przez coachów, wszyscy o tym mówią, ale nikt tak naprawdę ich nie widział. Królowa kryminałów pracowała w samotności. Zamykała się w swoim pokoju i pisała. Co ciekawe nie miała biurka. Pisała przy stole. Skoro przy płci zdecydowanie piękniejszej jesteśmy to nasza noblistka, Wisława Szymborska, pod pewnymi względami była podobna do swojej równie uznanej koleżanki. Z tym, że do spokoju i samotności dorzucić można też półmrok. Widocznie klimat był równie potrzebny jak święty spokój. Robiła też sporo notatek. To coś czego sam nie robię, dlatego najlepsze pomysły na teksty uciekają mi szybciej niż tego bym sobie życzył. Z kolei Alice Munro udowodniła, że jak ktoś chce pisać, to jest w stanie napisać dużo wspaniałych rzeczy wykorzystując każdą wolną chwilę. Munro pod tym względem jest wyjątkowa, a szczyt umiejętności zarządzania wolnym czasem osiągnęła, kiedy poswięcała się jako matka. Tak jak Christie nie miała biurka tak Maya Angelou nie miała pokoju. Starała się pracować przede wszystkim w pokojach hotelowych.

Staram się zachować porządek w pokoju, w którym pracuję. Małym, z łóżkiem, czasami jak uda mi się taki znaleźć to i z umywalką. Trzymam tam słownik, Biblię, talię kart, butelkę sherry. Staram się dotrzeć do niego około 7:00 i pracuję do 14:00. Jeżeli praca idzie źle, to przestaję w okolicach 12:30. Jeżeli idzie dobrze, to zostaję tak długo, jak idzie dobrze. To i samotne, i wspaniałe.

Wróćmy jednak do ściśle ustalonej kolejności działań. Henry Miller stworzył wręcz listę przykazań, którymi się posługiwał podczas pisania. Jest ich jedenaście, aby odróżnić się od tych dziesięciu, które niby wszyscy znają, ale w większości wypadków mają je głęboko gdzieś. Te Millera wyglądały tak:

  1. Pracuj nad jedną rzeczą naraz, dopóki jej nie skończysz.
  2. Nie zaczynaj nowej książki, nie dodawaj nowych materiałów do „Czarnej wiosny”.
  3. Nie denerwuj się. Pracuj spokojnie, radośnie, beztrosko nad bieżącymi sprawami.
  4. Pracuj zgodnie z planem, a nie zgodnie z humorem. Kończ w ustalonym czasie!
  5. Gdy nie możesz tworzyć, wciąż możesz pracować.
  6. Każdego dnia umacniaj grunt zamiast dodawać więcej nawozu.
  7. Nie izoluj się! Wychodź na miasto, spotykaj się z ludźmi, pij, jeśli masz na to ochotę.
  8. Nie bądź koniem zaprzęgowym! Pracuj tylko, jeśli sprawia ci to przyjemność.
  9. Zarzuć program, jeśli masz taką potrzebę – ale wróć do niego następnego dnia. Koncentruj się. Zawężaj pole działania. Odrzucaj.
  10. Zapomnij o książkach, które chcesz napisać. Myśl tylko o książkach, które piszesz.
  11. Pisz przede wszystkim. Rysowanie, muzyka, przyjaciele, kino, to wszystko jest na drugim miejscu.

Punkt siódmy szczególnie mi się podoba. Ernestowi Hemingway’owi również by się spodobał, bo jak sam mawiał najlepiej pisać po pijanemu, a na trzeźwo należy tylko poprawiać to, co napisaliśmy. Możecie uznać, że to bzdura, ale gwarantuję Wam, że to Ernest trafia w samo sedno. Napisałbym, abyście spróbowali, ale to byłoby wbrew zasadom wychowania w trzeźwości. Ernest podobnie jak Albert Camus miał jeszcze jeden sposób na pisanie. Pisał na stojąco. Tak jak Capote leżał, tak Hemingway stał i pisał. Na pewno cieszyły się z tego jego plecy.

Ernest Hemingway
Stary człowiek i maszyna do pisania

Lekkoatletyka pióra

Pod wieloma względami pisarze nie różnią się od sportowców. Podobnie jak oni najczęściej ćwiczą codziennie, aby nie wyjść z wprawy. Trening to podstawa, ale żeby w ogóle zacząć pisać lepiej najpierw trzeba zacząć po prostu pisać. Szlifować podstawy, by stopniowo wchodzić na kolejne poziomy. To trudna sztuka i tak jak wielu jest sportowców, tak niewielu jest wśród nich mistrzów. Warto o tym pamiętać, ale przy okazji nie zniechęcać się i rezygnować z tego, co sprawia nam przyjemność.

PS. Na zdjęciu tytułowym widzicie Gypsy Rose Lee. Podziwiajcie.