Są serie książek, z którymi kontakt rozwijał miłość do literatury. Nie muszą, a nawet często nie są, to być książki wybitne. Z reguły są to pozycje, które w pewnym wieku po prostu dobrze się czyta. U niektórych punktem zapalnym był “Harry Potter”, u innych przygody “Ani z Zielonego Wzgórza”, a jeszcze u innych “Opowieści z Narnii”. Dla mnie serią, która sprawiła, że naprawdę zacząłem czytać dużo była ta stworzona przez Clive’a Cusslera, której bohaterem jest Dirk Pitt. Krzyżówka Indiany Jonesa, Alana Quatermaina i Jamesa Bonda. Człowiek, który kolekcjonuje stare samochody, mieszka w hangarze, a w wolnych chwilach szuka skarbów. Dla młodego chłopaka bohater, którym chciałby zostać jak dorośnie. Zresztą najlepiej opisał go sam Clive Cussler:

Jeśli jest na świecie ktoś, kto potrafi wejść do piekła i wrócić stamtąd ze szklanką tequili z lodem w ręku, to tym kimś jest właśnie Dirk Pitt. – Clive Cussler “Sahara”

Jednak nie byłoby Pitta, gdyby nie Cussler. A w zasadzie nie byłoby jego pasji, gdyby nie pasja autora, którą potrafi automatycznie zarazić czytelnika. To ona sprawiała, że choć jego książki często są chaotyczne i wymagają sporych nakładów pracy przy redakcji skradły serca milionów czytelników – sprzedał na całym świecie ponad 120 milionów egzemplarzy. Bo Cussler choć opisuje fikcyjne wydarzenia, to wplata w nie wiele ze swoich własnych zainteresowań i doświadczeń jako badacza i nurka.

W nieznane

Nie wiem, czy wiecie, ale w 1905 roku powstał “Klub Odkrywców”. Stowarzyszenie, którego siedziba główna znajduje się w Nowym Jorku, stawia przede wszystkim na promocję, postęp w badaniach, eksploracji naukowej i podtrzymanie rzeczonej eksploracji. Mówiąc krótko wspierają inicjatywy zmierzające do odkrywania tego, co nieodkryte i dokładnego badania tego, co już jest nam znane. Sięganie tam, gdzie poniesie wzrok i wyobraźnia. Do klubu należeli m.in.:

Na dno nocy
Jedna z moich ulubionych książek Cusslera
  • Roald Amundsen,
  • Robert Peary,
  • Jane Goodall,
  • Sir Edmund Hillary,
  • Tenzing Norgay,
  • Neil Armstrong,
  • Charles Lindbergh,

Istnieje też polski oddział, w którego skład wchodzą m.in. Elżbieta Dzikowska, Krzysztof Wielicki i Marek Kamiński. Wspominam o tym, dlatego, że jednym z członków klubu jest Cussler, który nie tylko pisze o podmorskich przygodach Pitta, ale sam jest jednym z najbardziej uznanych nurków na świecie. Z jednej strony realizuje się eksplorując głębiny mórz i oceanów, a z drugiej pisze o tym od kilkudziesięciu lat. Ciężko powiedzieć, co jest pracą, a co pasją Cusslera. Sam wspomina o tym, że przede wszystkim oferuje rozrywkę. Prostą, niezobowiązującą rozrywkę, która przy okazji może w kimś zaszczepić bakcyla odkrywcy.

Zabawiam czytelników. Opowiadam historie. Moje książki są proste w odbiorze, ale nie bezsensowne. – Cussler w jednym z wywiadów

Jak sam mówi zawsze pasjonowało go nieznane, ale prawdziwą miłością stało się nurkowanie, którego spróbował w trakcie wojny w Korei. Służył jako mechanik w lotnictwie wojskowym. Później przepracował 15 lat w reklamie i w trakcie tej pracy studiował dzieła takich pisarzy jak Edgar Allan Poe, Arthur Conan Doyle czy Alistair MacLean. Ten ostatni, to jego ukochany autor i jeżeli ktoś czytał jego książki to w mig odnajdzie ducha powieści MacLeana w tych tworzonych przez Cusslera. Pisać zaczął z nudów.

Po tym, jak kładłem dzieci spać nie miałem co robić, do kogo się odezwać [jego żona zaczęła pracę na nocne zmiany], więc pomyślałem, że zacznę pisać przygodowe opowiadania. Jednak to nie było tak, że płonął we mnie jakiś wielki amerykański duch pisarza.

Kiedy uznał, że jest gotowy, aby napisać coś swojego powołał do życia bohatera, który został z nim przez kolejne kilkadziesiąt lat. Nie wiedział, w którym kierunku podążą jego przygody, ale wiedział, że na pewno jego bohater będzie związany z wodą. Imię ten literacki awanturnik “pożyczył” od syna Cusslera, który towarzyszył ojcu, gdy ten pisał. Podobno nic go tak nie usypiało jak dźwięk wydobywający się z maszyny do pisania marki Smith Corona. Pozostałe elementy składające się na bohatera formowały się z czasem choć sporo w nim samego Cusslera. Przede wszystkim miłość do zabytkowych samochodów, lotnictwa i wielokrotnie wspominanej wody. Łączy go z nim coś jeszcze. Mianowicie agencja, w której pracuje Pitt, czyli NUMA (National Underwater and Marine Agency) istnieje naprawdę. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jej prawdziwym założycielem jest właśnie Clive Cussler. Jej zadaniem jest poszukiwanie i badanie znaczących historycznie wraków okrętów, samolotów i wszystkiego, co mogą skrywać morza i oceany. Od momentu powstania udało im się zlokalizować ponad 75 wraków, a najbardziej doniosłym odkryciem było znalezienie H.L. Hunley, czyli okrętu podwodnego użytego przez siły Skonfederowanych Stanów Ameryki podczas wojny secesyjnej. Choć nie był to pierwszy okręt podwodny w historii, to jako pierwszy przeprowadził skuteczną akcję zatopienia wrogiego statku i stanowi kawał historii nie tylko USA, ale i całej wojskowej marynarki wojennej.

Podwodny awanturnik

Pitt jak przystało na rasowego poszukiwacza przygód nie należy do najłatwiejszych osób w obejściu. Nie przepada za autorytetami, ma swoje zdanie i przede wszystkim często wpycha nos tam, gdzie nie trzeba. Trochę jak ten, który go wymyślił. Na pewno łączy ich nieustępliwość, bo Cussler nie miał w zwyczaju poddawać się po kilku niepowodzeniach. Za takie możemy uznać fakt, że literacki sukces nie przyszedł od razu. Po napisaniu pierwszej powieści o przygodach Dirka Pitta, czyli “Afery Śródziemnomorskiej” potrzebował trzech lat nim znalazł kogoś, kto w ogóle zdecyduje się dać mu szansę i powieść wyda. Debiutu, ani kolejnej powieści, czyli “Lodowej Pułapki” nie można umieść w koszyku o nazwie bestsellery. Dopiero za trzecim razem i premierą “Wydobyć Titanica” Cussler zwrócił na siebie uwagę fanów powieści przygodowych. Receptą na sukces okazało się wymieszanie fikcji z faktami – co oczywiście robił i w dwóch poprzednich książkach – ale tym razem z pomocą przyszedł mu najsłynniejszy statek na świecie, którego historia elektryzuje prawie każdego, kto ją poznał. Sukces powieści sprawił, że Cussler zabrał się za tworzenie kolejnych, a Dirk Pitt na stałe rozgościł się w panteonie literackich poszukiwaczy przygód.

Nie pamiętam, którą książkę przeczytałem jako pierwszą – choć coś mi mówi, że był to “Vixen 0-3” – ale pamiętam jak szybko wciągnęły mnie przygody Pitta. Doszło do tego, że każda wizyta w bibliotece wiązała się przede wszystkim ze sprawdzeniem, czy na półkach nie pojawiła się powieść, której nie czytałem. Brałem ze sobą kilka nawet w sytuacji, gdy oznaczało to czytanie wbrew chronologii wydarzeń. Fascynowało mnie to połączenie Jonesa, MacGyvera i Jamesa Bonda. Luz i brawura Pitta, które rekompensowały fakt, że kolejne książki były przewidywalne i napisane według jednego sprawdzonego schematu. Zresztą ciężko nie lubić człowieka, który kiedy akurat nie ratuje świata lub szuka skarbów – najczęściej robił i to, i to – mieszka w hangarze na lotnisku im. Ronalda Reagana w Waszyngtonie. W domu zamiast mebli z IKEA ma wagon restauracyjny “Pullman”, wannę z parowca oraz Messerschmitta Me 262.

Teoretycznie wszystko wskazywało na to, że taki bohater jest wręcz stworzony dla Hollywood. I być może jest. Niestety dwa podejścia do sfilmowania jego przygód kończyły się finansowymi katastrofami. Najpierw w 1980 roku na ekrany wszedł film “Wydobyć Titanica”, który po premierze na długo pogrzebał szanse na kolejny film. Zarobił grosze, a producent filmu Lew Grade w wywiadzie dla Los Angeles Times powiedział, że:

Taniej byłoby osuszyć Atlantyk.

Drugie podejście do Dirka Pitta na wielkim ekranie wykonano dopiero 25 lat później. Niestety “Sahara” też okazała się niewypałem, a dla producentów dodatkowo zakończyła się pozwem złożonym przez samego Cusslera, który twierdził, że złamali postanowienia umowy, a jednym z głównych zarzutów było rozpoczęcie zdjęć mimo braku zgody pisarza. Nie wiem, czy Hollywood planuje wrócić do tematu, ale po dwóch spektakularnych katastrofach na nowe filmy przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Sahara
Nie ma się z czego cieszyć/Fot. Monolith Films

Nie wiem po co w ogóle o tym piszę. Tym bardziej, że to nie są książki wybitne, bo jak mówi sam autor dla niego liczy się rozrywka i tego im na pewno odmówić nie można. Gdyby wskazać dwie największe wartości jakie niosą ze sobą powieści powinny to być ochrona środowiska naturalnego, ale i poszanowanie ludzkiego życia. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć – a w zasadzie napisać – że przez lata przeczytałem dziesiątki lepszych książek, ale w tych dziesiątkach ciężko znaleźć te, które wspominałbym równie żywo, jak powieści Cusslera. Może przemawia przeze mnie sentyment, a może to, że Cussler jest wyjątkowym przykładem pisarza, który nie tylko opowiada historie, ale i stara się robić to, co robi jego bohater. Może to przez to, że gdy czytałem jego książki, to trafił na podatny grunt, bo chłonąłem wszystko jak gąbka i zaraz po przeczytaniu jednej powieści sięgałem po kolejną jednocześnie sprawdzając czy w rzeczywistości istnieją rzeczy, których szukał Pitt. Choć często autor nagina prawa fizyki czy logikę ocierając się o fantastykę naukową, to nie można odmówić mu pasji. I to pasja jest ich największą siłą, która działa trochę jak narkotyk i to dzięki niej przynajmniej w części jestem tym, kim jestem. Cussler mimo ponad 80 lat na karku ciągle pisze i nie ma zamiaru przestawać aż do śmierci. Żartuje wręcz, że pewnego dnia mogą go znaleźć martwego przed komputerem w jego domu w Paradise Valley. Podziwiam takich ludzi, którzy z jednej strony zdają sobie sprawę, że nie robią nic wiekopomnego, a z drugiej mają to głęboko w dupie, bo nie każdy musi postawić nogę na Marsie. Dlatego zakończę komunałem. Pamiętajcie, aby robić to, co sprawia Wam frajdę, brnąć do celu mimo tego, że ktoś mówi Wam, że nie warto, że lepiej dać sobie spokój. Cussler tak robi i dlatego jak dorosnę chcę być jak on. Chcę umrzeć wraz z pasją do tego, co kocham.

Przeczytaj:

[button color=”green” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/dean-koontz-ten-pan-ktory-straszy/”]Dean Koontz – pan, który straszy[/button] [button color=”green” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/manuskrypt-voynicha-ksiazka-i-wielka-zagadka/”]Manuskrypt Voynicha – najbardziej zagadkowa książka świata[/button]