“Armello” mignęło mi kilka razy na listach gier finansowanych przez Kickstartera, na które warto zwrócić uwagę. Takich list widziałem sporo, dlatego nie powinno nikogo dziwić to, że ostatecznie je olewałem. Olewałem i byłem zupełnie nieświadomy tego, co miało nadejść w styczniu tego roku. Twórcy Armello wyczuli, że jestem bezbronny niczym słodki kociak w środku stacji kosmicznej zawładniętej przez obcych. Zwąchali moją słabość i rzucili w twarz trailerem, który obejrzałem przy okazji informacji o tym, że jest zniżka na zakup wersji early access:

Kupili mnie. Bo nic mnie nie kupuje szybciej niż antropomorficzne zwierzęta, które walczą o władzę i tron.

Bajeczna hybryda

Thane
Klany jak w Grze o Tron

Jest taka seria książek fantasy dla dzieci, którą stworzył Brian Jacques. Nazywa się “Redwall” i to ta sama klasa, co “Wodnikowe wzgórze” czy “O czym szumią wierzby”. Z tą oczywiście różnicą, że w książkach Jacquesa zwierzęta mają miecze i korzystają z czarów. Skoro jeden komponent już mamy, to teraz weźmy drugi, czyli “Osadników z Catanu”. Bardzo popularną grę planszową, która jest jedną z inspiracji twórców “Armello”. W ten sposób powstaje nam gra, która jest turową grą planszową wymieszaną z karcianką, grą strategiczną i mechanikami znanymi z gier RPG. Dorzucając do tego hipnotyzującą oprawę audiowizualną otrzymujemy grę, której tytuł warto zapisać w kalendarzu za pomocą wyjątkowo czerwonego markera.

Graficznie sprawia wrażenie filmu animowanego ze stajni Disneya, pod warunkiem, że George R. R. Martin stwierdził, iż w “Grze o tron” powinny pojawić się antropomorficzne zwierzęta. Podobnie jest z muzyką, która umila rozgrywkę dobrze dostosowując się do wydarzeń na ekranie (pojawia się na niej Lisa Gerrard!). No właśnie. Historia w grze. O co w niej właściwie chodzi? Mamy wspaniałe królestwo, które zaczyna chylić się ku upadkowi za sprawą szalonego króla. Potężny lew nie ma dość siły, aby zwalczyć toczące go zepsucie. Jego szaleństwo pogłębia się. Przedstawiciele czterech klanów mają osiem dni i nocy na to, aby przejąć władzę.

Gracze mogą wybierać – w tej chwili – między Wilkiem, Niedźwiedziem, Zającem i Szczurem. Każdy z nich ma charakterystyczne dla siebie cechy. Na przykład Wilk jest najlepszy w walce, a Zając lepiej radzi sobie ze znajdywaniem skarbów w trakcie przygód. Każda z postaci opisywana jest za pomocą statystyk takich jak duch, rozum czy zdrowie. Te z kolei mają znaczenie nie tylko w trakcie starć z innymi graczami, ale i w trakcie przygód, podczas których będziecie wybierać czy chcecie np. sprawdzić swój rozum czy ducha. Powodzenie w testach zadecydują o tym, jakie nagrody otrzymacie. Do tego dochodzą karty z trzech kategorii – dodam tylko, że są pięknie wykonane i animowane:

  • przedmioty,
  • czary,
  • występki.

Za korzystanie z kart płacicie złotem, które zdobywacie zajmując osady lub zdobywają w trakcie przemierzania planszy. Karty wykorzystujecie, aby wzmacniać postać lub osłabiać przeciwników. Brakujące karty dobieracie na początku swojej tury i podobnie jak w rasowych karciankach tak i tutaj są karty zwykłe oraz te naprawdę potężne, rzadkie karty. Tu trzeba mieć trochę szczęścia, ale i jemu można pomóc o czym napiszę poniżej. Wszystko po to, aby w ciągu ośmiu dni wygrać i zostać królem.

Wszystkie drogi do tronu

Amber
Słaba tylko pozornie

Królem nie zostaje się od tak. W “Armello” też nie, bo dróg do zwycięstwa jest kilka. Pierwszym jest triumf poprzez zdobycie największej liczby prestiżu – jedna z walut w grze zdobywana na przykład za pokonanie w walce postaci innego gracza. Drugim jest zgromadzenie odpowiedniej ilości zgnilizny (tak to nazwałem, w oryginalne chodzi o rot) zdeprawowanie się i następnie własnoręczne zgładzenie króla. Trzecim sposobem jest znalezienie lekarstwa na jego szaleństwo, przedarcie się przez straże i uleczenie miłościwie panującego lwa.

To, co wybierzcie zależy od Was i stylu gry oraz tego na co tak naprawdę pozwalają inni gracze. Ci oczywiście będą starać się przeszkadzać w zwycięstwie jednocześnie zmierzając do własnego triumfu. Sposobów na utrudnianie życia jest sporo. Od bezpośrednich starć między graczami po zastawianie na nich pułapek. Wszystko po to, aby ograbić ich nie tyle z życia, co z trudem gromadzonego prestiżu. To chyba najważniejsza waluta w całej grze, bo to od jego liczby po śmierci króla zależy zwycięstwo. Trzeba jednak pamiętać o tym, że tak jak łatwo możemy go odebrać przeciwnikowi, tak łatwo on może zabrać go nam.

Sana
Od niej ciągle dostawałem po tyłku

Żeby dodatkowo utrudnić drogę do tronu oprócz innych graczy musicie uważać na królewskie straże oraz budzące się nocami Zguby. Demoniczne istoty, które pojawiają się na planszy na przykład w wyniku błędnych decyzji obłąkanego króla. O ile straże są neutralne – chyba, że wypowiecie wojnę – o tyle Zguby już nie, a co gorsze zabicie którejś sprawia, że gdy się odrodzi będzie silniejsza niż przed śmiercią. Pozbywacie się ich z planszy stając z nimi do walki. Starcia prowadzone są w Armello tak, że razem z przeciwnikami rzucacie kostkami, które decydują o ilości punktów ataku i obrony. W trakcie pojedynków możecie sobie pomóc odpowiednim wyposażeniem oraz spalaniem kart z ręki. Spalanie powoduje, że za każdą kartę gwarantujecie wyrzucenie jedną z kości pożądanego wskaźnika. Jednak i tu należy pamiętać o tym, że nawet najlepiej wyposażony bohater może przegrać, gdy o zwycięstwie decydują kości. Innym zastosowaniem spalania jest po prostu pozbywanie się kart, których nie chcecie mieć na ręce i nie chcecie ich też zagrywać. W ten sposób dajecie sobie szansę na wyciągnięcie lepszych kart w kolejnej turze.

Czekać czy nie?

Mercurio
To mój ulubiony bohater

Zasad rządzących “Armello” jest sporo, ale tak jak w wielu wypadkach coś, co z boku wydaje się trudne w sprawdzaniu organoleptycznym okazuje się być intuicyjne i proste. “Armello” już na etapie early access oferuje sporo frajdy mimo tego, że wielu elementów gry jeszcze nie ma. Mechanika jest prosta, ale nie prostacka, co sprawia, że aby wygrać należy przewidywać posunięcia przeciwników i planować swoje. Miłośnicy tradycyjnych planszówek będą zadowoleni. Nie czułem, aby któraś z taktyk prowadzących do zwycięstwa była mocniejsza od drugiej – a pamiętajmy, że gra jeszcze nie jest ukończona – choć z drugiej strony nie czuję tej równowagi w przypadku bohaterów.

Odpowiednie ręce sprawią, że Thane będzie zabójczy w walce, ale te same ręce nie sprawią, że Amber mu dorówna. Być może to się zmieni. To znaczy rozumiem, że skoro bohaterowie mają swoją specyfikę, to nie można nagle ich wyrównać, ale w niektórych partiach delikatną przewagę zdobywał przede wszystkim Thane, który po prostu lepiej radzi sobie w starciach ze Zgubami. Zrzucam to jednak na karb tego, że prace nad “Armello” ciągle trwają i pojawi się jeszcze sporo rzeczy, które zostaną do gry dodane. Widzę w tym masę potencjału, godziny dobrej zabawy – przede wszystkim z żywymi graczami – oraz pomysł, który został odpowiednio przemyślany. Ja czekam na ostateczną wersję z uwagą, bo obok tak ładnej gry jak “Armello” nie można przejść obojętnie.

Sprawdź:

[tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”http://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/jestes-frajerem-bo-wydajesz-kase-na-gry-f2p/”]Jesteś frajerem, bo wydajesz kasę na gry f2p[/tw-button]