Nie będzie wielkim odkryciem jak napiszę, że jestem gigantycznym fanem Jamesa Bonda. Wiem, że nie jest to nic wyjątkowego biorąc pod uwagę fakt, że to jedna z ikon popkultury, więc w swym gorącym uczuciu nie jestem odosobniony. Obejrzałem wszystkie filmy z serii (część po kilka razy), a nawet zdarzyło mi się przeczytać kilka książek – choć to było tak dawno, że już nic nie pamiętam, a przynajmniej tak sobie powtarzam. James Bond jest ikoną i teoretycznie wszyscy go dobrze znają, więc zacząłem się zastanawiam, czy aby na pewno. Czy aby na pewno oglądając filmy czy czytając książki wiemy wszystko na temat człowieka z licencją na zabijanie. Wiecie co to oznacza, gdy się nad czymś zastanawiam? Oznacza to tekst. No i oto on.

Zbiór rzeczy, których być może nie wiedzieliście na temat agenta w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości. Wszystkie zebrane fakty sprawią, że zostaniecie wstrząśnięci, oczywiście nie zmieszani.

James Bond imię i nazwisko ma po ornitologu

Ian Fleming, który potrafił się bawić tak, że klękajcie narody, kiedy wymyślał postać Jamesa Bonda potrzebował imienia i nazwiska. Wielkie zaskoczenie, prawda? Co zrobić kiedy nie mamy pomysłu na to, jak ma się nazywać główny bohater? Można poszukać takiego imienia i nazwiska, które jest nudne. I tak było w tym wypadku. Fleming nazwał swojego bohatera po ornitologu. Jak mówił w wywiadzie dla The New Yorkera:

Kiedy w 1953 roku napisałem pierwszą książkę chciałem, aby Bond był maksymalnie nudnym, zupełnie nieinteresującym mężczyzną, któremu przytrafiają się “rzeczy”… Jedną z biblii mojego dzieciństwa były “Ptaki zachodnich Indii” autorstwa Jamesa Bonda, znanego ornitologa, kiedy myślałem nad imieniem i nazwiskiem pomyślałem, Boże, to jest najnudniejsze nazwisko jakie słyszałem, więc go użyłem. Teraz najnudniejsze nazwisko świata stało się tym najbardziej ekscytującym. Pan Bond napisał mi nawet list, w którym dziękował za jego wykorzystanie.

Fleming był barwną postacią i historia na temat pochodzenia inicjałów 007 tylko to potwierdza.

No dobrze, a na kim wzorowany jest wygląd Bonda?

Hoagy Carmichael
Hoagy Carmichael/Fot. Domena publiczna

Daję sobie rękę uciąć, że nie wiecie, kim jest Hoagy Carmichael. Pan o dziwnym imieniu miał być inspiracją dla wyglądu książkowego Bonda. Podobno Fleming, gdy tworzył bohatera mówił o tym, że chce, aby wyglądał jak Carmichael tylko miał mieć przy tym mroczniejszy sznyt. Jego wzór był amerykańskim kompozytorem, tekściarzem, a nawet aktorem. Skąd w ogóle takie przypuszczenia? Odniesienia do Hoagy’ego pojawiają się m.in. w “Casino Royale”, “Moonrakerze” i “Diamenty są wieczne”.

Na sprzedaży praw do ekranizacji Fleming zarobił 1000 dolarów

Powiecie, że to interes życia. Na szczęście taką kwotę otrzymał tylko przy okazji pierwszej sprzedaży w 1954 roku. Wtedy zgodził się na ekranizację “Casino Royale” przez CBS. Później było tylko lepiej.

Clint Eastwood odrzucił propozycję zagrania Bonda

Kiedy swoją przygodę z Bondem zakończył Sean Connery producenci szukali kogoś, kto go zastąpi. Padło na Clinta Eastwooda. Słynny aktor i reżyser stwierdził jednak, że nie jest to rola dla niego. Kilka lat temu wyjaśnił dlaczego zrezygnował:

Zaproponowano mi sporo pieniędzy za Jamesa Bonda, o ile przyjmę rolę. To było po tym, jak Sean Connery odszedł. Mój prawnik reprezentował Broccolich, przyszedł do mnie i powiedział: “Bardzo chcą, abyś się zgodził”. Dla mnie, cóż, to była rola dla kogoś innego. To była rola Seana. Uważałem, że to nie dla mnie.

Co ciekawe nie tylko to było powodem, dla którego Eastwood zrezygnował. Brudny Harry twierdził bowiem, że w Jamesa Bonda nie powinien się wcielać Amerykanin. Jakby tego było mało Burt Reynolds myślał podobnie i też nie zgodził się przyjąć angażu choć był jednym z żelaznych kandydatów. Wśród aktorów, którzy byli bardzo blisko roli można też wymienić:

  • Erika Banę,
  • Hugh Jackmana,
  • Jamesa Purefoy’a,
  • Juliana McMahona,
  • Gerarda Butlera,
  • Sama Neilla.

Bond kochał kilka drinków

Najsłynniejszy drink Bonda na początku nie był tym, czym stał się za sprawą filmów. W książkach agent zamawiał różne napoje, dlatego nie byłem specjalnie zniesmaczony po tym, jak w jednym z filmów zamówił piwo. Sam Fleming bardzo lubił drink nazywający się “Vesper Martini”. Do jego przygotowania potrzebujecie:

  • Ginu,
  • Martini,
  • odrobiny alkoholu o nazwie Lillet.

Wódka z martini pojawiła się przy okazji filmu “Dr. No”. Wtedy firma Smirnoff zaproponowała, że sporo zapłaci za to, aby Bond pił tylko wódkę z martini. Tak, aby nikt nie wspomniał o ginie. Pieniądze nie śmierdzą, więc na tym stanęło i od tamtej pory drink Bonda jest jeden. Prawda jest jednak taka, że oprócz tego zdarzało mu się wypić m.in.:

  • Wódkę z tonikiem,
  • Scotch & Soda – który Fleming również bardzo lubił,
  • Americano,
  • Stingera,
  • Mojito,
  • Black Velvet,
  • Negroni.
Vesper Martini
To jest Vesper Martini/Fot. kadr z filmu “Casino Royale”

Lubił też jeść

Drinki drinkami, ale w książkach oprócz alkoholu jest mowa o jedzeniu. Bo Bond ma swoje ukochane potrawy. Co wchodzi w ich skład? Na przykład to:

  • Grillowana sola,
  • Jajka w kokilkach, czyli Oeufs en cocotte, czyli jajka w miseczce,
  • Pieczona wołowina z sałatką ziemniaczaną.

Co z jego rodzicami?

Rodzice Bonda w książkach, Andrew Bond i Monique Delacroix-Bond, zginęli w trakcie wspinaczki, gdy James miał 11 lat. Jest w połowie Szkotem, a w połowie Szwajcarem. Wychowywała go jego ciotka w małej wiosce w hrabstwie Kent o nazwie Pett Bottom – swoją drogą, bardzo interesująca nazwa. Warto nadmienić, że Bond nie miał szkockich korzeni aż do premiery “Dr. No”. Fleming nie był przekonany do castingu. Twierdził, że Sean Connery wygląda jak przerośnięty kaskader, a nie elegancki agent. Zmienił zdanie i na cześć aktora zmodyfikował trochę rodowód Bonda. Skoro o rodzinie mowa, to “Orbis Non Sufficit” jest rodzinnym mottem Bonda. Oznacza ono:

Świat to za mało

Skąd się wzięło 007?

Zapewne słyszeliście, że Fleming miał doświadczenie w wywiadzie. Zresztą na sobie po części oparł postać, którą stworzył. Jednak nie wiem czy wiecie, że największą inspiracją dla pochodzenia trzech cyfr, które oznaczały licencję na zabijanie i oznaczenie konkretnego agenta, który tę licencję ma, pochodziły z XVI wieku. Wtedy to po ziemi chodził John Dee. Kim był Dee? Najkrócej napisać, że Dee był kawałem niezłego ziółka. Okultysta, nadworny astrolog Elżbiety I, alchemik, kabalista i badacz wiedzy tajemnej. To on jest jednym z tych, których podejrzewa się o napisanie Manuskryptu Voynicha. To on jest też pierwszym, który użył nazwy Imperium Brytyjskie. No dobrze, ale skąd 007? Ano stąd, że gdy pisał do Elżbiety I, to korespondencję oznaczał właśnie za pomocą “007”, co miało oznaczać – uwaga – Tylko dla Twoich oczu.

Sean Connery jako James Bond
Sean Connery/Fot. Materiały prasowe

Q i M

Kim jest Bond bez Q czy M? Tylko przystojnym gościem w garniturze lub smokingu. M to był przydomek mamy Fleminga, który tak właśnie o niej mówił. Najczęściej można się spotkać z opinią, że postać oparł na swoim znajomym i dowódcy z marynarki, admirale J.H. Godfrey’u. Jest to prawdą, ale w rzeczywistości więcej w M matki Fleminga niż admirała. Z tego powodu, jeżeli ktoś narzekał na to, że M została kobietą, to znaczy, że bardzo słabo zna Bonda. No dobrze, a co z Q? Tego bohatera stworzył na podstawie Geoffrey’a Boothroyda – angielskiego specjalisty od broni – który pisał do Fleminga listy i doradzał w sprawie broni. To właśnie on zwrócił uwagę na to, że ktoś taki jak Bond nie powinien korzystać z Beretty. I to właśnie on pojawia się w “Dr. No”, aby zabrać ją Bondowi twierdząc, że to pistolet dla kobiet, a on potrzebuje czegoś z odpowiednią siłą rażenia.

Judi Dench jako M
Mówi mamo James/Fot. Judi Dench w “Skyfall”

Złoty sąsiad

Jeden z moich ulubionych wrogów Bonda, Auric Goldfinger, istniał w rzeczywistości. Nie miał na imię Auric, a Erno, ale był ktoś taki. Erno Goldfinger po pierwsze był sąsiadem Fleminga, a po drugie znanym architektem, który słynął z tego, że kochał beton. Erno nie spodobało się to, że w jednej z książek głównym przeciwnikiem Bonda będzie Auric Goldfinger i próbował zatrzymać publikację. Nie udało mu się to głównie dlatego, że Fleming miał gotowy plan awaryjny. Uznał, że Goldfingera zmieni w Goldpricka. Musicie sobie to przetłumaczyć sami.

Skoro o Goldfingerze mowa

Na początek krótki fragment wideo:

Wiecie, że niektóre sceny wymagają poświęceń. Ta również go wymagała. Tak jak Ridley Scott, aby uzyskać prawdziwe emocje na twarzach aktorów nie powiedział im, co się stanie z klatką piersiową Johna Hurta w “Obcym”, tak specjalista od efektów specjalnych Albert J. Luxford postanowił użyć prawdziwego palnika. Choć laser nałożono w postprodukcji, to stół, na którym leżał Connery był przecinany naprawdę. Luxford siedział pod nim i korzystał z palnika. Strach Bonda w tej scenie jest jak najbardziej prawdziwy. I jako mężczyzna rozumiem go w stu procentach.

Co łączy Bonda i Stevena Seagala?

Timothy Dalton
Timothy Dalton jako 007/Fot. Materiały prasowe

Spokojnie, słynny mistrz z kucykiem nie dostał propozycji roli, ale to on złamał rękę w nadgarstku Conneremu na planie filmu “Nigdy nie mów nigdy”. W trakcie ćwiczeń ze sztuk walki. Zdarza się.

Jak pokonać Castro, panie Fleming?

To jest autentyczne pytanie, jakie zadał pisarzowi John Fitzgerald Kennedy. Prezydent był wielkim fanem Bonda. Miał okazję zjeść z jego twórcą kolację, w trakcie której zapytał go, jak zrobiłby to Bond. Fleming podsunął mu pomysł polegający na tym, aby napromieniować brodę Castro tak, aby ten musiał ją zgolić, co sprawiłoby, że ucierpiałaby jego charyzma.

Zabij mnie Bond

Bond przez wszystkie filmy pozbawił życia kilkaset osób. Najwięcej trupów na koncie ma jego inkarnacja grana przez Pierce’a Brosnana, który w samym tylko “GoldenEye” zabił 47 osób.

Wiecie, że Bond miał syna?

W książce “Żyje się tylko dwa razy” Kissy Suzuki zachodzi w ciążę, a później rodzi Bondowi syna. Tak to właśnie jest jak się nie zabezpieczasz mister Bond.

Co zrobić na koniec Zimnej Wojny

Nie wiem, czy zastanawialiście się, dlaczego nagle organizacja S.M.E.R.S.H. zmienia się w S.P.E.C.T.R.E.? Wynikało to z tego, że pisarz bał się, iż gdy skończy się produkcja “Operacji Piorun” Zimna Wojna przejdzie do historii. Dlatego uznał, że lepiej będzie jak wrogiem Bonda zostanie złowroga organizacja, która oprze się działaniu czasu i historii.

Piosenka o kichaniu

Ten tekst może się zakończyć tylko piosenką Bonda. Główny motyw muzyczny pojawia się w każdym filmie i został przerobiony setki razy. Oczywiście stoi za tym pewna anegdota. Okazuje się bowiem, że jest to pozostałość po musicalu, o którym lepiej zapomnieć. Kompozytor Monty Norman pierwotnie stworzył utwór “Good Sign, Bad Sign”, który opowiada o kichaniu. Mówiąc krótko, kiedy dostał propozycję stworzenia motywu przewodniego filmu o 007 przerobił swój materiał źródłowy i tak powstało to:

Przeczytaj:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/10-nowych-filmow-na-ktore-warto-czekac-do-2016/”]10 filmów, na które warto czekać w 2016[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/pisarze-w-reklamach/”]Pisarze w reklamach[/button]