Seria Battlefield sięgnie po wydarzenia z czasów I wojny światowej i bardzo się z tego cieszę, bo wydaje mi się, że akurat ta wojna jest w grach tematem słabo wyeksploatowanym. Druga owszem pojawia się często, ale pierwsza jest jak brzydka siostra, o której wszyscy wiedzą, że jest, ale nikt się nią specjalnie nie przejmuje, bo przecież jest ta ładniejsza, która jest oczkiem w głowie wszystkich chłopaków z okolicy. Jednak ja nie o tym.

Z lekkim drżeniem serca przyglądałem się komentarzom, które pojawiły się w różnych miejscach polskiej sieci po tym, jak zadebiutował pierwszy zwiastun gry oraz informacje towarzyszące o tym, że wśród DLC znalazł się tak zwany „Pakiet piekielnego wojownika”. Choć nazwa na pierwszy rzut oka – pewnie i na drugi też – może się wydawać idiotyczna, to za tą nazwą stoi ważna część historii I wojny światowej, o której od jakiegoś czasu mówi się coraz więcej. Część związana z udziałem czarnoskórych żołnierzy w wydarzeniach I wojny światowej. Oliwy do ognia dolał fakt, że w edycji kolekcjonerskiej gry znajdziemy figurkę, oczywiście z bohaterem gry, który jest czarny. No i się zaczęło (pisownia oryginalna):

No tak, pie.pszona poprawność polityczna, chuchanie na mniejszości narodowe jak czarni (tego też już mówić nie można, tylko afroamerykanie, jakby 5 pokolenie nadal rodziło się w afryce i przypływało w łańcuchach do USA) i odnajdywanie zaginionych “bohaterów” na siłę. Nawet gry zaczynają być przesiąknięte tym co się w parlamentach na świecie dzieje. – Gamezilla.pl
Mogli dac tysiąc rzeczy związanych z Iwś- albumy, mapy, dzienniki… a jak już- nie mogli dać kogoś kto faktycznie kojarzy się wojną? Niemca, Austriackiego legionisty? Nie… czarnoskóry desperado. Bo Europa była wtedy tak czarna jak dziś. Rozumiem że głównym rynkiem są Stany, ale bez przesady. – gry-online.pl
Za darmo tego nie wezmę. Dosyć homomurzyńskogender propagandy w mediach. Dosyć. – ppe.pl
To jest chore… Gra o IWŚ, a na okładce murzyn. Co oni chcą historię pisać na nowo? – cd-action.pl

To tylko kilka przykładów, ale ja nawet nie będę się odnosił do tematu poprawności politycznej, o której napisałem osobny tekst. Kwestii tego, czy powyższe komentarze są mądre i dlaczego nie są. Zamiast tego zabiorę Was w podróż z czasie. Opowiem Wam o ludziach, którzy musieli czekać kilkadziesiąt lat na to, aby ich własne państwo potraktowało ich tak jak należy. Opowiem Wam o Harlem Hellfighters.

Harlem Hellfighters – nie znam, to jakiś gang motocyklowy?

Gang nie, choć nazwa zacna. Harlem Hellfighters było nazwą, którą posługiwał się 369. Pułk Piechoty Armii Amerykańskiej, który z kolei brał udział w I wojnie światowej. Pułk był wyjątkowy jak na czasy, w których istniał, bo składał się z Afroamerykanów i Portorykańczyków. Dla wojennej historii świata jest on o tyle istotny, że to pierwszy walczący w Europie oddział składający się czarnoskórych żołnierzy. Sam wchodził w skład większej formacji znanej jako Amerykański Korpus Ekspedycyjny. Funkcjonowały jeszcze dwa przydomki, którymi obdarzano żołnierzy pułku:

  • Black Rattlers,
  • Men of Bronze,
    Henry Lincoln Johnson
    Black Death na zdjęciu nieznanego autora/Fot. Domena publiczna

Tego najsłynniejszego przydomka – a konkretniej członu Hellfighters – dorobili się za sprawą Niemców, którzy byli pod wrażeniem odwagi i zaciekłości żołnierzy wchodzących w skład pułku. Co ciekawe fakt, że w ogóle pojawili się na polach I wojny światowej zawdzięczają swojej determinacji. Wszystko przez to, że ówczesne dowództwo sił zbrojnych USA nie wyobrażało sobie sytuacji, w której powstanie formacja złożona z obywateli drugiej kategorii, którzy będą walczyć ramię w ramię z białymi żołnierzami. Dodatkowo funkcjonował stereotyp, że nawet gdyby zostali wcieleni, to i tak będą radzić sobie gorzej na polu bitwy niż biali. Dlatego na początku odprawiano każdego rwącego się do walki czarnoskórego z kwitkiem. Dopiero gdy zdano sobie sprawę z tego, że w trakcie operacji w Europie przydałoby się więcej żołnierzy zniesiono selekcję. Ostatecznie w szeregi armii wciągnięto blisko 380.000 czarnoskórych żołnierzy, pokaźna liczba. Zapytacie dlaczego w ogóle „pchali się” tam, gdzie wielu innych nie chciało się w ogóle pojawić. Powody były dwa:

  • Silny patriotyzm czarnoskórych mieszkańców USA, którzy chcieli walczyć w armii swojego kraju bez względu na to, jak źle byli tam traktowani.
  • Fakt, że wierzyli, iż to będzie kolejna cegiełka w walce o równouprawnienie – i faktycznie taką cegiełką była.

Choć wiedzieli, że oprócz piekła wojny czeka ich piekło szykan ze strony rodaków i tak chcieli walczyć. Większość z tych, którzy trafili w końcu do Europy zajmowało się głównie kopaniem okopów czy latryn. Byli nieprzeszkoleni, źle wyposażeni i w wielu wypadkach nie prezentowali większej wartości bojowej. Walczyli w tej samej armii, co biali, ale nie mogli liczyć na to, że dowództwo będzie ich traktować tak samo jak białych. Jakby tego było mało, to dochodziło do sytuacji, w których wspomniane dowództwo ostrzegało mieszkańców terenów, na których stacjonowali, przed tym jakoby czarnoskórzy mieli być agresywni, niewyżyci seksualnie i najlepiej, aby sprowadzić kontakty z nimi do absolutnego minimum. Harlem Hellfighters też spotkali się z szykanami, ale i porzuceniem, bo cały oddział został „pozostawiony” do dyspozycji Francuzom i ostatecznie przydzielony do armii tego kraju. Oczywiście był to efekt tego, że biali Amerykanie nie chcieli walczyć ramię w ramię z rodakami. Głównodowodzący generał John Pershing udział Amerykanów w I wojnie światowej stawiał jasno. Amerykanie nie będą wcielani do innych armii, ale nie miał tego problemu z członkami Harlem Hellfighters. Francuzom ich kolor skóry nie przeszkadzał. Wyposażyli cały oddział w sprzęt i byli gotowi podziękować swoim sprzymierzeńcom za wsparcie, bo ich armia potrzebowała dodatkowych rekrutów. Jednak kiedy ich przydzielali nie wiedzieli jeszcze, że Harlem Hellfighters w pełni zasłużą na swój przydomek.

Harlem Hellfighters
Harlem Hellfighters w trakcie natarcia/Fot. Domena publiczna

Do piekła i z powrotem

Byli w piekle, ale zachowywali się tak, jakby to był ich dom. Harlem Hellfigters pogardzani przez własną armię stali się jednym z najbardziej utytułowanych oddziałów amerykańskich w historii I wojny światowej. Ich odwaga, zaciętość w walce i oddanie zrobiły olbrzymie wrażenie na Francuzach – o tym jakie wrażenie zrobili na Niemcach już wspominałem. Brali udział przede wszystkim w walkach na froncie zachodnim. Tu warto wspomnieć o II bitwie nad Marną i ostatniej ofensywie w roku 1918, a konkretniej uderzeniu na Meuse-Argonne, gdzie oddział Amerykanów pomimo ciężkich strat można stawiać za przykład nieustępliwości i determinacji. W zasadzie tak było w każdym miejscu, w którym Harlem Hellfighters się pojawiali.

Podobnie jak wiele oddziałów i oni mają swoich bohaterów. Jednym z nich jest Henry „Black Death” Johnson. Jak widzicie przydomek miał konkretny i w pełni na niego zasłużył. W trakcie wspomnianej ofensywy w roku 1918 stacjonował ze swoim oddziałem w Lesie Argonne i razem z szeregowym Needhamem Robertsem przebywał na tzw. ziemi niczyjej. W trakcie nocnej warty Amerykanie dwaj Amerykanie usłyszeli zbliżających się Niemców. Johnson kazał Robertsowi powiadomić resztę oddziałów o tym, że Niemcy szykują natarcie. Needham wrócił do Johnsona i w trakcie tego powrotu został ciężko ranny. Co zrobił Johnson? Ułożył kolegę w okopie, a następie chwycił karabin i zaczął ostrzeliwać wrogów. Niemcy nacierali ze wszystkich stron, Roberts został postrzelony w kilku miejscach, a mimo to nawet, gdy karabin się zaciął nie miał zamiaru odpuścić. Kiedy Niemcy dotarli do niego i Needhama postanowił walczyć wręcz. W środku nocy, w okopie bronił rannego kolegę walcząc z kilkunastoma przeciwnikami. Używał karabinu niczym pałki, ale ostatecznie otrzymał cios głowę, który go ogłuszył. Przez dłuższą chwilę przyglądał się jak Niemcy starają się wywlec jego kolegę z okopu. Czy Black Death odpuszcza? Nic z tych rzeczy. Mimo ran i uderzenia wstaje, chwyta nóż i rzuca się na nowo do walki. Zabija kilku Niemców i daje jasno do zrozumienia, że nie odpuści. Niemcy dali spokój. Kiedy Johnsonowi udzielano pomocy medycznej stwierdzono, że dorobił się kilkudziesięciu ran. W starcie z nim zaangażowanych było kilkudziesięciu Niemców, co wnioskowano po porzuconym sprzęcie, który znaleziono w miejscu, w którym Johnson bronił Robertsa. Nie wiem jak na Was, ale na mnie ta historia robi piorunujące wrażenie. Niestety teraz dochodzimy do najsmutniejszej jej części.

Harlem Hellfighters
Okładka komiksu o oddziale

To nie jego rodacy, a Francuzi docenili męstwo Johnsona. Otrzymał od nich Krzyż Wojenny, który w Armii Francuskiej otrzymują najdzielniejsi z żołnierzy. Co zrobili Amerykanie? Nic. No dobrze, awansowali go na sierżanta, ale po wojnie nie otrzymał ani Purpurowego Serca, ani żadnego wsparcia ze strony armii, w której służył. Zmarł w biedzie i zapomnieniu. Musiał czekać kilkadziesiąt lat na to, aby ktoś zwrócił uwagę na jego historię. Pośmiertnie otrzymał:

  • Purpurowe serce,
  • Krzyż za wybitną służbę,
  • Medal Honoru.

Najważniejsze odznaczenia w armii otrzymał lata po śmierci, co jest świadectwem jak wielkim problemem był i ciągle jest rasizm w USA.

Swoją drogą materiałów na temat Harlem Hellfighters wcale nie ma tak wiele, jak można się spodziewać nawet po latach od tych wydarzeń. Historia tego oddziału to ciągle wstydliwa karta dla amerykańskiej armii, która potraktowała bohaterów w karygodny sposób. Na szczęście od jakiegoś czasu ten stan rzeczy się zmienia i coraz częściej temat tego wyjątkowego na owe czasy pułku wraca. Czy to w komiksach – np. w „The Harlem Hellfighters” Maxa Brooksa – czy przy okazji planów realizacji filmu, w który zaangażowany jest m.in. Will Smith. Z tego powodu cieszę się, że znaleźli swoje miejsce w grze, bo być może ktoś więcej przekona się o tym, że historia nie była pisana tylko przez białych i że nasza rzeczywistość składa się z wielu odcieni.

Nie depcz mnie

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Mottem oddziału było „Don’t tread on me”, co jest wielce wymowne, bo oznacza „Nie depcz mnie”. Fani Metalliki zapewne kojarzą utwór pod tym tytułem, który pojawił się na słynnym „Czarnym albumie”. Harlem Hellfighters i Metallikę w tym wypadku łączy coś jeszcze, bo oprócz hasła korzystali też z grzechotnika, który pojawia się na tzw. Fladze Gadsdena, czyli historycznej fladze amerykańskiej, a która była wykorzystywana np. przez Kontynentalną Piechotę Morską w trakcie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Dlaczego grzechotnik? Bo występował na terenie trzynastu kolonii, które dały początek USA, a dodatkowo oddawał amerykańskiego ducha. Jak mówił Benjamin Franklin:

Pamiętam, że jego oko wpatrzone było w jasność, inaczej niż u innych zwierząt, i że nie ma powiek – może zatem być cennym symbolem czujności. Nigdy nie rozpoczyna ataku, gdy jednak już się zaangażuje – nigdy się nie poddaje. Jest dzięki temu symbolem wielkoduszności i prawdziwej odwagi. Broń, którą dała mu natura, skrywa w podniebieniu – jakby obawiał się prowokowania walki. Dla niezorientowanych wydaje się najbardziej bezbronnym ze zwierząt. Nawet jeśli ta broń jest widoczna i wyciągnięta do obrony – wydaje się słaba i godna pogardy. Jednak rany jakie zadaje, chociaż niewielkie, są decydujące i śmiertelne. Świadomy tego, zanim zrani, zawsze daje wyraźny sygnał – nawet swojemu wrogowi – i ostrzega przed niebezpieczeństwem deptania po sobie. Czyżbym się mylił, sir, będąc przeświadczonym, że jest to wyraźny obraz temperamentu i zachowania się Ameryki?

Flaga uważana jest za symbol patriotyzmu i walki o wolności obywatelskie, co pięknie łączy się z przekonaniami członków Harlem Hellfighters, którzy korzystali i z hasła, i z grzechotnika. I niech to będzie puentą tego tekstu.

Flaga Gadsdena
Tak wygląda Flaga Gadsdena

Przeczytaj:

[button color=”red” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/nie-na-temat/czy-czytanie-sprawia-ze-jestesmy-madrzejsi/”]Czy czytanie sprawia, że jesteśmy inteligentniejsi?[/button] [button color=”red” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/abandonware-piractwo-czy-nie/”]Abadonware – piractwo czy nie?[/button]