Polskie kina omijają całe masy filmów, które być może nigdy nie trafią do naszego kraju. Po premierze za granicami naszego pięknego kraju można je dostać na DVD lub obejrzeć za sprawą serwisów VOD. Jednym z takich filmów, których nie było nam dane zobaczyć na wielkim ekranie, ale można go teraz oglądać z płyty jest “Mindscape”.

Wspomnienie…

Mark Strong jest aktorem charakterystycznym, bardzo utalentowanym, ale przy okazji wyjątkowo słabo wykorzystanym przez Hollywood. Pisząc słabo mam na myśli obsadzanie go w dość podobnych do siebie rolach, bo sam propozycji dostaje całkiem sporo. W “Mindscape” wciela się w rolę Johna. Detektywa, która wraca do pracy po osobistej tragedii. John nie jest jednak zwykłym detektywem. To by było zbyt proste. Jest częścią agencji, która zatrudnia osoby rozwiązujące sprawy poprzez odczuwanie wspomnień przesłuchiwanego. Prawda, że intrygujący koncept dający spore pole do popisu dla scenarzystów?

Problem w tym, że w “Mindscape” parze Guy Holmes (scenarzysta) i Jorge Dorado (reżyser) nie wszystko wychodzi tak, jakby sobie tego życzyli na początku. Zostajemy rzuceni w wir akcji, w której ten dobry (Strong) próbuje pomóc tej nieco tajemniczej i zagubionej – w tej roli Taissa Farmiga, czyli młodsza siostra Very. Reżyser sprawnie prowadzi nas z miejsca na miejsce, ale przy okazji nadziewa się na dziury w scenariuszu oraz wielokrotnie już prezentowane motywy. Bogata rodzina z problemami, którymi nie chcą się dzielić. Młoda dziewczyna, która wzbudza w nas litość, ale jednocześnie sprawia, że zapala się nam ostrzegawcza lampka z tyłu głowy informująca, że coś z nią chyba nie jest do końca ok. Wszystko zmierza do finału, który pewnie wielu z Was spokojnie będzie w stanie przewidzieć.

…dobrego filmu

Jorge Dorado chce być jak Alfred Hitchcock, ale jak napisał Inkoo Kang z LA Times chybia o kilometr. Pomysł na realizację thrillera psychologicznego z elementami fantastyki naukowej zawsze spotka się z moją aprobatą, ale w “Mindspace” brakuje czegoś, co sprawi, że będziemy oglądać wydarzenia siedząc na krawędzi fotela. Film Dorado przypomina wersję alfa gry. Niby już można grać, ale nie wszystko tam jeszcze jest tak jak trzeba i czasem coś się na ekranie wykrzaczy. Najlepiej widać to w sposobie kreowania poszczególnych bohaterów. Tymi z krwi i kości są John i Anna. Reszta to płascy statyści, którzy mogą się tylko przyglądać temu, co dzieje się na ekranie. Holmes zastosował jeden bardzo dobry zabieg związany z poprowadzeniem fabuły, aby później koncertowo spieprzyć zakończenie filmu. To ono jest największą wadą produkcji, która w momencie pojawienia się napisów końcowych sprawiła, że zadałem sobie pytanie, czy aby na pewno teraz miał być koniec, bo coś mi się zdaje, że to wszystko jest w ogóle bez sensu.

[tw-parallax image=”http://lekturaobowiazkowa.pl/wp-content/uploads/2014/07/mindscape-screen.jpg” target=”self” ][/tw-parallax]

Szkoda, bo tak jak napisałem na początku “Mindscape” bazuje na bardzo dobrym pomyśle. Kilka scen związanych z odczytywaniem wspomnień Anny jest naprawdę dobrze zrobionych, ale co z tego skoro całość wypada co najwyżej średnio. Dorado ma potencjał, ale chyba musi jeszcze sporo wody w Tamizie upłynąć nim zafunduje nam dzieło ocierające się o psychologiczne arcydzieła mistrza Hitchcocka. Ja mu tego życzę, a wam gwarantuję, że są lepsze rzeczy, które można robić przez ponad 90 minut.

Sprawdź również:

[tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”http://lekturaobowiazkowa.pl/#”]Czy płaczesz na filmach?[/tw-button]