Dzisiaj w sieci pojawił się zwiastun filmu “Strażnicy Galaktyki”. Anglosasi zwykli ich znać jako Guardians of the Galaxy. Marvel pracował nad ekranizacją naprawdę sumiennie, starając się, aby ekranizacja była wierna komiksom. Z tego co zauważyłem zwiastun wzbudził wiele emocji wśród osób, które go obejrzały. Wszystko przez to, że jest to chyba pierwsza produkcja, która tak bardzo epatuje humorem. Często można przeczytać komentarze w stylu:

To jakaś komedia? Wygląda na parodię filmów o superbohaterach 🙂 – Hatak.pl

Jeżeli to nie jest komedia to mamy problem. – FilmWeb.pl

Do tego dorzućcie obawy, że nic z tego nie będzie, co to w ogóle będzie – dramat, szok, niedowierzanie, Kristen Stewart – i ogólną czarną rozpacz. Świetnie tylko wszyscy, którzy wypisują takie komentarze nie do końca wiedzą chyba jaki zamysł krył się za postaciami Star-Lorda i Rocket Raccoona. Dla tych ignorantów jest ten tekst.

Po pierwsze to, co zobaczycie w kinie to nie jest pierwsze wcielenie Strażników. Jest to o tyle ważna informacja, że film bazuje na tym, co pojawiło się od “Guardians of the Galaxy (vol. 2) #1” wydanym w 2008 roku. Dan Abnett i Andy Lanning podwaliny pod “nowych Strażników” dali w komiksie “Annihilation: Conquest”. Wtedy to zrodził się pomysł na to, aby stworzyć grupę bohaterów, którzy wcześniej nie byli ze sobą związani. Stworzeni przez różnych artystów znaleźli się w jednym komiksie i to był strzał w dziesiątkę. Ich różnorodność i nastawienie sprawiły, że tej grupy nie należy traktować śmiertelnie poważnie. Zresztą przyjrzyjcie się bliżej składowi współczesnych strażników.

Star-Lord, czyli Peter Jason Quill, to bohater trochę w stylu Hana Solo. Nie ma supermocy, ale w komiksach ma dostęp do stroju, który daje mu wyjątkową siłę. Oprócz tego świetnie włada bronią białą, bardzo dobrze strzela i jest rewelacyjnym taktykiem. Kija w dupie nie stwierdzono, więc Chris Pratt powinien dać sobie radę z tą postacią. Gamora grana w filmie przez Zoe Saldanę nosi przydomek The Most Dangerous Woman In The Universe. Jest ostatnią z rasy Zen Whoberi i z tego powodu ma pewne problemy. Ogólnie nie jest to kobieta, którą chcecie wkurzyć. Tym bardziej, że wychowana została jako prywatna broń samego Thanosa – tego, który pojawił się na końcu pierwszej odsłony Avengers, co sprawia, że wszystko zaczyna się zazębiać – więc nie oczekujcie od niej czułych słówek. Dysponuje nadludzką siłą, wytrzymałością, zręcznością, a do tego jest szybka. To świetny zabójca, które ciężko jest zabić, bo dodatkowo jej organizm sprawnie leczy rany.

Drax the Destroyer, grany w filmie przez Dave’a Bautistę – wygląda jak zaginiony brat Kratosa. Oprócz łysej czaszki ma z nim sporo wspólnego. Podobnie jak Kratos, Drax mści się za stratę rodziny. Sprawcą nieszczęścia jest wspominany już Thanos. Kratos, znaczy Drax, to kawał wkurzonego faceta, z którym się nie dyskutuje. Można go porównać do czystej wściekłości zamkniętej w umięśnionym ciele – taki kosmiczny Mike Tyson przed wyjściem na ring. Naprawdę nazywa się Arthur Sampson Douglas i jak kogoś to ciekawi, to dysponuje nadludzką siłą, szybkością i wytrzymałością. Kiedyś potrafił latać i strzelać wiązkami energii kosmicznej – strasznie głupio to brzmi.

Groot lub Monarch/Emperor of Planet X, to tak zwany Floral Giant. Mówiąc krótko, Ent – dla niekumatych takie wielkie chodzące drzewo. Pierwotnie Groot pojawił się w komiksach Marvela jako najeźdźca (1960 r.), ale ostatecznie zmieniono go w herosa, który stał się członkiem ekipy Star-Lorda i przyjacielem tego, którego zostawiłem na sam koniec. Groot Groot może powielać się przez tworzenie szczepów, regeneruje się przez pożywianie się drewnem, potrafi kontrolować inne drzewa i co ciekawe jest odporny na ogień. Jak myślicie, że zamiast mózgu ma mech, to jesteście w błędzie, bo Groot to kawał mózgowca. I tu dochodzimy do kolejnej ciekawostki, bo w filmie głosu użycza mu Vin Diesel, który nie specjalnie kojarzy się mózgowcem.

No i teraz deser, czyli crème de la crème Strażników Galaktyki. Rocket Raccoon. Ta postać zasługuje na osobny tekst – może kiedyś – na razie musicie wiedzieć, że jest to po prostu szop. No może nie takie po prostu, bo to efekt mutacji genetycznych. Ma dziwną obsesję na punkcie broń i ładunków wybuchowych. Raccoon jest świetnym taktykiem, który przy okazji jest kapitanem statku Rack ‘n’ Ruin, którym patroluje kosmos. Z jednej strony posiada cechy ziemskiego szopa, czyli jest szybki, ma dobry węch, słuch i wzrok. Z drugiej strony ma to co najlepsze u ziemskiego żołnierza. Jest rewelacyjnym pilotem i strzelcem. Mówiąc krótko, takie zwierzątko to skarb. W filmie głosu użyczył mu Bradley Cooper.

Takiej zbieraniny nie należy brać w stu procentach poważnie, bo gdy traktujecie komiksy jak rzeczywistość to:

  • tracicie radość z czytania tych historii,
  • zabijacie w sobie wewnętrzne dziecko.

Lub po prostu jesteście psychicznie chorzy. Tak czy inaczej film zapowiada się bardzo dobrze i w kinach zadebiutuje 1 sierpnia 2014. Oprócz wymienionych na ekranie zobaczycie również: Michaela Rookera jako Yondu, Benicio Del Toro jako Kolekcjonera, Glenn Close jako Nova Prime czy Karen Gillan jako Nebula.