The Knick kontra rzeczywistość

Marcin

Serial “The Knick” Stevena Soderbergha, to jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. Opowieść o rezydentach szpitala w Nowym Jorku, wycinających sobie drogę przez dżunglę medycznej ignorancji za pomocą maczety eksperymentów, zajmuje widza od pierwszego odcinka. Na początku chciałem napisać tradycyjną recenzję, ale później stwierdziłem, że to bez sensu. Lepiej zgłębić temat i sprawdzić, jak “The Knick” wypada w starciu z rzeczywistością.

Rzeka krwi

Producenci serialu wraz z reżyserem postanowili, że nie będą bawić się w półśrodki i zafundują tytuł, który będzie wiernie oddawać stan medycyny na początku XX wieku. Okres dla akcji wybrali świetny, bo to właśnie na przełomie XIX i XX wieku postęp w naukach medycznych był gigantyczny. Ludzkość wykonywała kolejne skoki rozwojowe, które ostatecznie wydłużały średnią życia mieszkańców. I właśnie ta rewolucja dzieje się na naszych oczach, a jednym z jej sprawców jest genialny kokainista, John Thackery (Clive Owen).

Chcieliśmy pokazać czystą prawdę na temat tej epoki. – Michael Begler, jeden z producentów serialu

Skoro tak, to pewne było to, że na pokładzie potrzebny będzie ktoś, kto bardzo dobrze zna się na historii medycyny. Tym kimś okazał się Stanley B. Burns. Profesor NYU Langone Medical Center oraz archiwista medycznych faktów. Mówiąc krótko człowiek idealny. Burns pracował przy serialu jako konsultant i to przede wszystkim dzięki niemu możemy oglądać wiernie zrekonstruowane operacje czy stan szpitali z tego okresu. Przede wszystkim niezwykle pomocne okazały się fotografie, których znajdują się w bogatej kolekcji Burnsa. Ma ich ponad milion!

The Knick - materiały promocyjne
Bóg ma godnego rywala

Soderberghowi udało się sportretować czas, w którym ludzkość stała w rozkroku między starymi, zawodnymi metodami leczenia, a nowoczesną chirurgią. Już w ciągu pierwszych dziesięciu minut serialu widz przygląda się śmierci trzech osób. Przyczyny zgonu są różne, ale z punktu widzenia tego tekstu najważniejsze jest to, że nie może być postępu bez ofiar. Jak mawiała moja babcia nie możesz zrobić jajecznicy bez rozbijania jaj. John Thackery jest osobą, która nie ma problemu z tym, aby wspomniane jaja rozbić.

She don’t lie, she don’t lie, she don’t lie. Cocaine

Intrygująca postać, która jest jednocześnie siłą napędową całego serialu, została napisana w oparciu o sylwetkę Williama Halsteda. Ojciec amerykańskiej chirurgii zrobił dla niej tak dużo, że wymienianie wszystkich jego zasług pewnie najbardziej nadawałoby się do jakiejś naukowej rozprawki. Halsted był genialnym chirurgiem i człowiekiem łaknącym wiedzy. Przez całą swoją karierę wypracował wiele przełomowych zabiegów chirurgicznych. Był orędownikiem korzystania z jałowego sprzętu do operacji. To jemu zawdzięczamy gumowe rękawiczki chirurgiczne, które przygotował przy współpracy z firmą Goodyear. Tak, tą firmą produkującą opony samochodowe, w końcu kto jak nie oni zna się lepiej na gumie.

Serialowy Halsted portretowany przez świetnie dysponowanego Clive’a Owena jest kokainistą. Okazuje się, że jest to zgodne z historyczną prawdą. Halsted uzależnił się od niej jako wynik eksperymentów, w których korzystał z niej jako znieczulenia. Kokaina, podobnie jak dopiero zdobywająca uznanie heroina, z początku była ogólnie dostępnym lekiem, który stosowano na przykład do znieczulania pacjentów podczas operacji – Halsted jako pierwszy stosował ją do znieczulania miejscowego podczas operacji. W medycynie pojawiła się w 1884, gdy wprowadzono ją jako środek miejscowo znieczulający w okulistyce. Później kokaina stała się tak powszechna, że można było ją kupić w aptece. Ciekawostką jest fakt, że Coca-Cola na początku swojego sklepowego żywota zawierała 60 mg kokainy na opakowanie. W końcu pierwszy człon nazwy nie wziął się przypadkiem, a sam koncern nadal importuje liście koki. Nie bójcie się jednak. Współczesna Cola nie zawiera w sobie narkotyku. Liście są używane w trakcie produkcji, ale tylko dla walorów smakowych.

The Knick - kadr z serialu
Kadr z serialu – nie róbcie tego w domu

Czy zdawano sobie sprawę z efektów ubocznych zażywania kokainy? Oczywiście. Ludzie nie byli głupi – no dobrze, byli – jednak informacje na temat uzależnienia i problemów osób uzależnionych nie docierały do opinii publicznej przez wiele lat. Dużo wody musiało upłynąć w Potomaku nim powiedziano wprost, że faszerowanie pacjentów czy siebie kokainą nie jest najlepszym pomysłem.

Śmierć w imię nauki

Jak wyglądał szpital przełomu wieków? Tu “The Knick” balansuje na granicy historycznych faktów, a fikcji. Sterylnie czysta sala operacyjna, dobrze wyposażone sale dla chorych, ale przy okazji dramatyczny sznyt każdej operacji, które często wyglądają jak efekty działań zwykłego rzeźnika. Zacznijmy od operacji. Te wcale nie były niczym niezwykłym. To znaczy nadal było to coś nowego, ale miały mniej wspólnego z grzebaniem się we wnętrznościach gołymi rękami niż sugeruje serial. Wspominałem o rękawiczkach, które opracował Halsted. Jego wynalazek szybko stał się standardem, ale w serialu ani razu nie widziałem, aby ktoś ich używał. Z drugiej strony cieszy fakt, że starano się pokazać jaka była skala korupcji (choć w rzeczywistości była jeszcze większa), jak zdobywano ciała czy wyglądała rywalizacja między szpitalami o względy pacjentów – w końcu ci najbogatsi byli prawdziwą żyłą złota dla placówki.

The Knick - operacja
Fot. Mary Cybulski/Cinemax

Wróćmy na chwilę do kwestii wyglądu samych operacji. Te w “The Knick” zrealizowano naprawdę świetnie, ale niektórzy lekarze zwracają uwagę, że pokuszono się o pewne podkolorowanie wydarzeń. To jest ten dramatyczny sznyt, o którym wspomniałem. Przykład? Pierwszy zabieg jaki oglądamy to cesarskie cięcie. Jest masa krwi, jeden z lekarzy stara się odessać jej nadmiar, a drugi przypala ranę. Scena zrealizowana z nerwem, pełna napięcia, ale przy okazji naciągająca delikatnie fakty, bo dobry chirurg z początku XX wieku nie bawiłby się w przypalanie nacięć, a zajął się przede wszystkim szyciem naczyń krwionośnych. Tu oczywiście można się sprzeczać, bo i takie sytuacje jak ta opisana miały miejsce. W ten sposób dochodzimy do ważnego stwierdzenia, “The Knick” nie jest dokumentem. Przy ich odtwarzaniu korzystano z materiałów źródłowych, które były powszechne. Postępy i nowe metody leczenia dokumentowano wykonując m.in. specjalne zdjęcia za pomocą fotografii stereoskopowej. W serialu korzysta z tej metody doktor Algernon Edwards (Andre Holland), którzy zdjęcia wykorzystuje jako ilustrację kolejnych etapów wymyślonego przez siebie zabiegu.

Jack Amiel, drugi ze scenarzystów, zaznaczał wręcz, że to, co oglądamy to efekt miksu wydarzeń historycznych z potrzebą przedstawienia bohaterów w konkretnych sytuacjach. Ciężko wydobyć z postaci wszystko, co chcemy w serialu nomen omen dramatycznym operując tylko faktami historycznymi. Z drugiej strony wiele mocnych momentów serialu zaczerpnięto właśnie z historii. Pacjentka dotknięta przez syfilis i zabieg jaki zastosowano, aby jej pomóc nie jest wymysłem scenarzystów. Nie chcę zdradzać o co chodzi, ale nie wiem, czy jako pacjent bym to wytrzymał.

Nie chcę, aby mnie pan dotykał

The Knick - Doktor Edwards
Wzgardzony geniusz

Wspomniany powyżej doktor Algernon Edwards wyróżnia się na tle swoich kolegów ze szpitala Knickerbocker. Na pewno intelektem i umiejętnościami, ale to, co rzuca się w oczy jako pierwsze to jego kolor skóry. Edwards jest murzynem. Tu scenarzyści też nagięli fakty. Pierwszy czarny doktor w Nowym Jorku został zatrudniony dopiero w 1920 roku. Był nim Louis Wright, który praktykował w jednym ze szpitali w Harlemie. Serial wykorzystuje fakt pojawienia się czarnego lekarza w świecie białych jako kolejnego elementu budującego napięcie. Robi to całkiem zręcznie choć reakcje lekarzy, którzy z nim pracują są zaskakująco spokojne biorąc pod uwagę z jaką niechęcią spotykali się czarni lekarze.

Tu warto się na chwilę zatrzymać przy kilku postaciach, które kształtowały historię medycyny bez względu na kolor skóry. Doktor Daniel Hale Williams przeprowadził pierwszą udaną operację na otwartym sercu – można się spotkać z sugestiami, że ten świetny chirurg był pierwowzorem doktora Edwardsa. Doktor William Augustus Hinton był pierwszym Afroamerykaninem, który opublikował samodzielną pracę naukową – na temat syfilisu i jego leczenia. James Derham był pierwszym czarnym lekarzem w USA, a doktor James McCune Smith pierwszym, który zdobył tytuł naukowy.

Tak hartowała się stal

Choć jak zaznaczyli sami twórcy “The Knick” nie jest dokumentem, to imponuje dbałość o detale. Nawet, gdy pominiemy celowe zabiegi mające na celu zwiększenie dramaturgii całego przedsięwzięcia jakim jest serial, to i tak zostanie nam jedna z najlepiej zrealizowanych produkcji na temat medycyny w historii telewizji. Soderbergh oszczędnie korzysta z muzyki, jego wizja jest bardzo plastyczna i przy okazji niezwykle surrealistyczna.

Clive Owen w The Knick
Materiały prasowe Cinemax

To pasjonująca wycieczka w przeszłość do początków współczesnej medycyny, która potrafi wzbudzić emocje u najtwardszych z widzów. Jako ciekawostkę wspomnę o tym, że nie wszyscy na planie byli w stanie znieść widok filmowanych zabiegów i musieli wychodzić, aby ochłonąć. Choć moim zdaniem finał rozczarowuje, to jako całość “The Knick” broni się bez problemu. I to chyba wystarczy jako rekomendację.

PS. Ten tekst przy okazji jest testem nowego formatu, którego mam nadzieję używać przy dłuższych wpisach, gdzie będzie np. sporo multimediów. Komentować możecie przede wszystkim na Facebooku oraz na moim koncie na Twitterze, na które zapraszam, bo tam mnie można złapać. Wiem, że nie wszystko działa idealnie, ale będę pracować, aby to zmienić – np. poprzez wprowadzenie komentarzy z Disqusa. Cierpliwości.