Dawno, dawno temu pisałem o świetnych filmach, które nigdy nie powstały. Skoro nie powstały to nikt ich nie zobaczy. Przyczyny mogły być różne. Od rozbuchanej wyobraźni twórców aż po chory kręgosłup gwiazdy. Jednak oprócz tych filmów są też takie, które powstały, ale współczesny przeciętny widz nie będzie miał szansy ich zobaczyć. Często nie dostąpili tego zaszczytu i ci, którzy w film się angażowali.

Spójrz w niebo, a dojrzysz gwiazdy lub King Konga

Leonard Buczkowski miał marzenie. Chciał nakręcić pierwszy film o tematyce lotniczej w historii polskiego kina. Reżyser “Szaleńców” i “Marysi i Napoleona” swoje marzenie zrealizował. “Gwieździsta eskadra”, która zadebiutowała w kinach w 1930 roku była najdroższym filmem w historii polskiego kina okresu międzywojennego. Przedsięwzięcie było ogromne. Lotnictwo na potrzeby zdjęć udostępniło ok. 200 samolotów, za których sterami zasiedli piloci 3. Pułku Lotniczego, a które później brały udział w scenach batalistycznych. Te realizowano dzięki kamerom, które umieszczono na maszynach. Scenariusz może nie był wyjątkowo odkrywczy, ale rozmach powalał. Główny wątek skupiał się na miłości amerykańskiego – tak, dobrze czytacie – pilota do polskiej dziewczyny. Skąd amerykański pilot w polskim filmie sprzed II wojny światowej? Ano stąd, że w 7. Eskadrze Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki podczas wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920, jako oficerowie kontraktowi i ochotnicy w Wojsku Polskim, służyli amerykańscy oficerowie. Film w Polsce zadebiutował jako niema produkcja, ale trzy lata później pojawiła się wersja udźwiękowiona i ta trafiła do dystrybucji poza granice naszego kraju. Do tego momentu wszystko szło dobrze. Niestety wszystko wskazuje na to, że nie będzie nam dane sprawdzić, jak wypadły wspominane sceny batalistyczne. “Gwiaździsta eskadra” jest uważana za film zaginiony, a wielce prawdopodobne, że bezpowrotnie stracony dla kina. Rosjanie albo zniszczyli, albo wywieźli w bliżej nieznane miejsce wszystkie kopie filmu. Kilka lat temu naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu podjęli się odszukania filmu. Jak na razie bezskutecznie.

Do chwili obecnej, nie dysponujemy żadnymi informacjami na temat zachowanych kopii filmu “Gwiaździsta eskadra”, zarówno w archiwach, zbiorach muzealnych czy też kolekcjach prywatnych. Przetrwało zaledwie kilka fotografii z planu zdjęciowego jak i samego filmu. –  dr Bartosz Kruszyński w 2012 roku, gdy projekt wchodził w życie

Jest cień szansy, że film można gdzieś znaleźć. Pisząc gdzieś mam na myśli prywatne kolekcje. Zresztą skoro o wojnie mowa, to warto też wspomnieć o filmie “King Kong w Edo”. Japoński film fantastycznonaukowy z 1938 roku, który wyreżyserował Sōya Kumagai, to ichniejsza wersja amerykańskiego filmu z 1933 roku, którego jednym z reżyserów był Merian C. Cooper. Wspominam o nim, bo Cooper służył w Eskadrze Kościuszkowskiej i to na jego doświadczeniach bazował film Buczkowskiego. Wracając jednak do King Konga z Japonii, to film zniknął z tego padołu łez najpewniej w wyniku bombardowań jakie fundowali Japonii Amerykanie. Ciekawostką jest fakt, że nie wiemy nawet jaka była jego fabuła, ale jedno jest pewne, Japończycy nie prosili o zgodę twórców oryginału na realizację własnego filmu.

Horror innych ludzi, którego nie było

Tod Browning oprócz tego, że nakręcił “Draculę” z Lugosim i “Dziwolągi” nakręcił też film, którego niestety nigdy nie obejrzymy. W 1927 roku stworzył horror zatytułowany “Londyn po północy”. Niestety jedyna kopia filmu została zniszczona w pożarze w 1967 roku. Spłonął magazyn, w którym film był przechowywany. W tej stracie jest jednak odrobina szczęścia bowiem ktoś ten film jednak widział w przeciwieństwie do dzieła “wyreżyserowanego” przez Rene Govara.

Film "Londyn po północy"
Londyn po północy

Zacznijmy jednak od początku. W 1968 roku wspomniany Govar nakręcił film “Las Noches del Hombre Lobo” lub jak wolicie “Nights of the Werewolf”. W roli głównej pojawił się Paul Naschy, który wcielił się w wilkołaka. Rzecz w tym, że nikt nie jest w stanie potwierdzić czy film w ogóle powstał. Jedyną osobą, która tak uważała był Naschy. Próby ustalenia, czy wspomniana produkcja istniała spełzały na niczym. Członkowie ekipy zaangażowanej w jego stworzenie albo rozpływali się w powietrzu, albo ginęli, jak Govar. Ten tuż przed śmiercią miał wysłać negatyw filmu do laboratorium. Niestety z rzeczonego laboratorium nikt filmu nie odebrał. O ile w ogóle istniał.

Tak jak ciężko ustalić czy “Las Noches del Hombre Lobo” to prawda czy fałsz, tak dziwnym zbiegiem okoliczności nie udało się ustalić, gdzie jest film “The Other People”. W dziele Davida Harta główne role zagrali Peter McEnery oraz Donald Pleasence. Całość udało się sfilmować, zmontować i wysłać do certyfikacji, którą zajmuje się BBFC (British Board of Film Classification). Do tego kroku nic nie budziło wątpliwości. Problem w tym, że film zniknął. Rozpłynął się w powietrzu. Jednak paradoksalnie nie to jest najdziwniejsze. Twórcy pytani o “The Other People” nagle stracili pamięć. Zachowywali się tak, jakby film w ogóle nie istniał.

Obietnica całej reszty

Brytyjczycy w ogóle mają problem z upilnowaniem własnych filmów. W 1969 roku powstał film “The Promise” z Ianem McKellenm w roli głównej. Produkcja miała swoją premierę w kinach, pojawiła się w telewizji i nagle… zniknęła. Nie wiadomo, co się z nią stało. Kopie się zdematerializowały. Ostatecznie film trafił na listę najbardziej poszukiwanych filmów na świecie. Z kilku powodów. Po pierwsze, to był pierwszy film na podstawie twórczości dramaturga Alekseia Arbuzova, na którego realizację się zgodził. Po drugie, z punktu widzenia kinematografii był to ciekawy przykład adaptacji rosyjskiej sztuki teatralnej i to w reżyserii Michaela Hayesa. No i jedna z pierwszych ról filmowych Iana McKellena.

The Promise
Taki młody, taki wspaniały

Podobnych zaginionych perełek jest więcej. Dobrym przykładem jest 10-minutowy film “An Elastic Affair”. Komedia w reżyserii Alfreda Hitchcocka, którą udało się pokazać widzom raz w 1930 roku i od tamtej pory nie wiadomo, co się z nią dzieje. Naziści nie oszczędzili ekranizacji “Nad Niemnem”. Zrealizowana w 1938 roku przez Wandę Jakubowską oraz Karola Szołowskiego na podstawie scenariusza Jarosława Iwaszkiewicza nie doczekała się emisji. Trzy z pięciu kopii udało się wykraść polskim partyzantom, ale nie wiadomo, gdzie zostały ukryte. Nie będzie nam też dane obejrzeć “Batman Fights Dracula” w reżyserii Leody M. Diaza. Filipiński film bazujący na komiksach DC zrealizowany został bez zgody wydawnictwa i aktualnie uznawany jest za zaginiony.

Na srebrnym globie nadziei

Listę filmów, o których warto wspomnieć można ciągnąć w nieskończoność. Dlatego tekst postanowiłem zakończyć filmem, który zapowiadał się świetnie i nawet można go obejrzeć, ale za “zaginioną” uznawana jest jego pierwotna wizja. Andrzej Żuławski rozpoczął prace nad filmem “Na srebrnym globie” w 1976. Scenariusz powstał na podstawie trylogii:

  • Na srebrnym globie,
  • Zwycięzca,
  • Stara Ziemia.

Napisał ją Jerzy Żuławski. Niestety w 1977 roku prace nad filmem zostały wstrzymane w wyniku decyzji ówczesnych władz. Film został dokończony w 1988. Niestety to co można obejrzeć odbiega od pierwotnej wizji reżysera. Co nie zmienia faktu, że jest to jedno z najciekawszych przedsięwzięć polskiej kinematografii. Możecie go obejrzeć o tutaj:

Przykładów filmów zaginionych jest oczywiście więcej. Niestety nie mamy całego dnia, a ja nie mam już siły. Stary jestem…