Słyszeliście historie o tym, że kiedy zapadnie wieczór, a wy staniecie przed lustrem, to możecie wywołać ducha? Tajemniczą istotę, która pojawi się za Wami. I nie chodzi mi to o Wasze przerażające odbicia. Wystarczy zapalić świeczki, patrzeć wystarczająco długo i już. No może nie już, bo czasami można sobie pomóc wypowiadając jakieś dziwne słowa. Koniecznie kilka razy. Ten motyw jest w popkulturze wykorzystywany przez filmy grozy, ale nie jest to wymysł scenarzystów i reżyserów filmów takich jak: “Candyman” czy “Mirror Mirror”. Dlatego, że motyw lustra i tego, co w nim można zobaczyć jest czymś z czym prawie każdy z nas się zetknął postanowiłem sprawdzić o co tak naprawdę chodzi.

Krwawa Mary

Bloody Mary
Rysunek w domenie publicznej

Każda kultura ma swoje straszne opowieści. Historie, które z jednej strony wywołują u nas palpitacje serca, a z drugiej są pociągające, bo przecież lubimy się bać. Jedni mają Czarną Wołgę, inni Babę Jagę czy Rolnik Szuka Żony, a Anglosasi mają tzw. “Bloody Mary”. Nasza umazana we krwi koleżanka ma już kilkaset lat i na początku był to rytuał/zabawa, dzięki któremu młoda kobieta patrząc w lustro mogła dojrzeć odbicie swojego przyszłego męża. Z czasem ewoluował, by ostatecznie przerodzić się w jedną ze strasznych miejskich legend. Jej prawdziwość sprawdzana jest najczęściej w trakcie imprez, kiedy delikwent musi pójść do łazienki z zapaloną świecą i powiedzieć „Bloody Mary” trzy razy, patrząc w lustro. Jak ma szczęście nic się nie stanie, ale jak ma pecha, to w lustrze zobaczy twarz. Wtedy opcje są trzy:

  • Mary wydłubie mu oczy i oszpeci twarz.
  • Zginie na miejscu.
  • Zniknie.

Mówiąc krótko ma przerypane. Wspominam o tym, dlatego, że w tej miejskiej legendzie kryje się ziarno prawdy i jak zwykle w takich sytuacjach sporo może wytłumaczyć nauka.

Autohipnoza

Nasz mózg lubi płatać nam figle. Nie zawsze wszystko rozumiemy, ale na szczęście pojawiają się ludzie tacy, jak Giovanni Caputo, który kilka lat temu postanowił sprawdzić skąd przekonanie niektórych osób, że naprawdę widzą w lustrze obcą twarz. Bo musicie wiedzieć, że legenda, o której wspominałem, jest wiecznie żywa przez to, że kolejni śmiałkowie twierdzili, że coś widzieli. Według nich coś pojawiło się lustrze i na pewno nie była to ich twarz. Najczęściej mówili o tym, że rysy tej tajemniczej osoby są stopione, zniekształcone, jakbyście wylali na nie płynny wosk, a w zasadzie jakby ta twarz była z wosku, który zaczął się topić. Takie opowieści to woda na młyn kolejnych śmiałków, ale i naukowców. Caputo jest w tej drugiej grupie i w interesującym artykule wyjaśnił o co chodzi w fenomenie twarzy w lustrze. Żeby “uruchomić” iluzję musicie wpatrywać się w swoje odbicie w lustrze w słabo oświetlonym pomieszczeniu. Źródłem światła, które powinno zostać umieszczone za Waszymi plecami, mogą być świeczki albo bardzo słaba żarówka. Zbliżacie twarz do lustra i zaczynacie się patrzeć. Po mniej niż minucie w lustrze pojawi się obca twarz. Jak to się dzieje?

Candyman
Fragment plakatu promującego “Candymana”

Patrząc na coś bez przerwy nasz wzrok zaczyna reagować i zmienia się postrzeganie tego na co patrzymy. Wynika to z tego, że mamy coś, co można nazwać “wbudowanym systemem rozpoznawania twarzy i kształtów”. To dzięki temu jesteśmy w stanie dostrzec np. twarz w dziwnie wyrośniętym kartoflu czy smoka pośród chmur. Problem w tym, że takie patrzenie na własne odbicie powoduje, że nasz mózg zaczyna wariować, co dodatkowo napędzane jest przez specyficzne oświetlenie rozmywające rysy naszej twarzy. System zostaje uruchomiony i działa mimo tego, że przecież dobrze wiemy na co patrzymy. Według Susany Martinez-Conde i Stephena L. Macknika wynika to z tego, że neurony w naszym mózgu potrafią wolniej reagować w momencie, gdy wystawione są na jednostajny bodziec. Mózg nie chce się przemęczać, bo to marnotrawienie energii, a wszystko wraca do normy, gdy zaczniecie patrzeć w inne miejsce lub po prostu mrugniecie.

Wracając jednak do eksperymentu okazało się, że jego efekty mogą być różne. Caputo zaprosił 50 osób. Podzielił ochotników na grupę kontrolną i tą, która będzie uczestniczyć we właściwym eksperymencie. Członkowie grupy kontrolnej patrzyli na ścianę lub na siebie (gdy byli w parach). Druga grupa zabrała się za lustra.  I to członkowie tej grupy zdawali bardzo ciekawy raport z tego, co zobaczyli. Wyniki przedstawiały się następująco (nie sumują się do 100%, bo jedna osoba mogła zobaczyć kilka rzeczy, samo badanie/wpatrywanie się trwało 10 minut):

  • Ponad 60% osób widziała własną twarz, ale bardzo zdeformowaną.
  • 18% twarz swoich rodziców (w tej grupie wskazywano zarówno na rodziców, którzy jeszcze żyją, jak i na tych, którzy zmarli).
  • Nieznana osoba pojawiła się 28% z badanych.
  • 18% widziało pysk zwierzęcia – kota, świni etc.
  • Prawie połowa z nich widziała potwory i inne fantastyczne stworzenia.

W zależności od badane reakcje były różne, choć pojawiały się takie, które można uznać za bardzo emocjonalne. Caputo nie jest w stanie wyjaśnić wszystkiego. Na przykład dlaczego niektórzy widzieli zwierzęta czy potwory. Różnie też opisywano nastrój odbicia. Niektórzy widzieli strach, inni radość. Jednak we wszystkich przypadkach można powiedzieć, że badani doświadczyli poczucia bycia oderwanym od miejsca, w którym przeprowadzano badanie.

Nie róbcie tego w domu

Choć wyniki nie rozwiewają wszystkich wątpliwości, to przynajmniej wiemy, co się z nami dzieje. Duchów nie ma. A może…

Przeczytaj:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/choroby-cierpieli-bohaterowie-slynnych-horrorow/”]Na jakie choroby cierpieli słynni bohaterowie horrorów[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”http://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/dlaczego-ogladamy-horrory/”]Dlaczego kochamy horrory?[/button]