Jokera przedstawiać nikomu nie trzeba. W końcu mówimy tutaj o bohaterze, którego kojarzą nawet ci, którzy nie oglądają smutnego kina egzystencjalnego od Warner Bros. i nie czytają komiksów. Joker, a w zasadzie to, co sobą reprezentuje, przerósł wyobrażenia twórców tej postaci. Bo czy Kane, Finger i Robinson przypuszczali, że nie tworzą kolejnego przeciwnika Batman, a formują brakujące ogniwo tego bohatera?

Mógłbym w tym miejscu rozwodzić się na temat tego, kim jest Joker dla Batmana. Mógłbym, ale chyba powiedziano i napisano o tym już wszystko. W filmie skupiłem się na czymś innym. Nie na relacji Jokera ze swoim odwiecznym wrogiem, a na tym, jak zmieniał się Książę Zbrodni przez kolejne dziesięciolecia. W tym miejscu możecie zapytać? Jak to? Przecież Joker zawsze był Jokerem. To prawda. Jednak oprócz tego, że każdy odtwórca i twórca jego komiksowego wizerunku dorzucał do niego coś od siebie, to i sam Joker zmieniał się w zależności od czasów oraz wraz z rozwojem relacji z innymi bohaterami. Oczywiście nie sam, a przez tych, którzy dbali o jego fizys oraz “wkładali” mu słowa w usta.

To jednak nie wszystko

W filmie nie zaprezentowałem wszystkich wizerunków, które pojawiały się przez lata czy to w komiksach, czy to w serialach i filmach. Nie mówiłem na przykład o tym, że oprócz Filmation serial z Batmanem i resztą wesołej ferajny DC Comics przygotowało studio Hanna-Barbera. W nim oczywiście też pojawił się Joker. Tematem na osobny materiał mógłby być wizerunek Jokera w grach, których od przełomu lat 80. i 90. trochę powstało. Może nie zawsze pojawiał się w nich morderczy klaun, ale mimo wszystko w wielu z nich, to właśnie on stał za wszystkimi nieszczęściami Bruce’a Wayne’a.

Joker jakiego znacie to nie jest ta sama postać, którą stworzyli Finger, Kane wspólnie z Robinsonem. Według mnie nie ma też kogoś takiego jak najlepszy Joker. Bo Joker to coś więcej niż postać. To stan umysłu. Personifikacja chaosu.