Są blogi, które zasługują na więcej uwagi. Takim blogiem jest ten prowadzony przez Alicję, która w sieci publikuje na blogu recenzjemalkontentki.pl. Pisze o popkulturze i możecie mi wierzyć, że pisze mądrze. Twardo obstaje przy swoim zdaniu, gani, wytyka błędy, ale nigdy w sposób, który sugeruje, że ma monopol na rację. Z tego powodu nie mogło być inaczej i musiałem Alicję zaprosić do Rekulturatora. Oprócz bloga znajdziecie ją też tu:

Show her some love. Dość mojego gadania, oddaję głos bohaterce odcinka.

1. Ulubiona książka

Skoro mogę wymienić kilka to nie będę się ograniczać. Od dzieciństwa uwielbiam „Księgę Dżungli”, a swój egzemplarz zaczytałam na amen. Zresztą do dzisiaj pozostał mi sentyment do wszystkich fabuł z gadającymi zwierzątkami w roli głównej. A skoro jestem przy papierowych zwierzątkach, to oczywiście nie mogę zapomnieć o powieściach Curwooda, które swego czasu czytałam taśmowo. Z nowszych zdecydowanie „Misery” Kinga, a ostatnio „Ślepowidzenie” Wattsa. Nie wiem czy wszystko dobrze zrozumiałam, ale czytało się obłędnie.

2. Ulubiony film

Trochę czuję się jakbyś kazał mi wybrać ulubione dziecko. Bo po pierwsze jest mi strasznie ciężko zawęzić listę do jakichś rozsądnych rozmiarów, a po drugie i tak gdy przeczytam ten tekst drugi raz to walnę się w czoło, zażenowana, że zapomniałam o czymś oczywistym. Zacznę więc wymieniając jednym tchem: „Casino Royale”, które widziałam milion razy, „Indiana Jones”, na którym się wychowałam, „Obcy”, którego kocham razem ze wszystkimi zębatymi parówkami wyskakującymi z brzucha, „Memento”, które do dzisiaj zachwyca mnie sposobem opowiedzenia prostej fabuły czy „Bękarty Wojny”, które są zdecydowanie bardziej meta niż się początkowo wydaje. Ale jeśli miałabym postawić na absolutnie jeden, jedyny film to pewnie wybrałabym „Żądło”, które obejrzałam po raz pierwszy wiele, wiele lat temu razem z rodzicami w Sylwestra i od tego momentu nie przegapiłam ani jednej telewizyjnej powtórki. W tym filmie jest wszystko! I intryga, i humor, i świetni bohaterowie. I nawet znalazło się miejsce na Paula Newmana i młodego Roberta Redforda 🙂

Film Casino Royale

Casino Royale/United International Pictures Sp z o.o.

3. Ulubiony serial

Nie mam cierpliwości do seriali, a tym bardziej sentymentu do produkcji, które przeżyły własną śmierć. Rzadko który serial udaje mi się obejrzeć do końca, bo zazwyczaj odpadam gdzieś w połowie. Pewnie dlatego tak bardzo uwielbiam „Twin Peaks”„Carnivale”, serie anulowane na tyle wcześnie, że każdy odcinek jest autentyczną perełką. A jeśli mogę pod kategorię podpiąć jeszcze anime, to oczywiście mogę oglądać bez końca doskonałego „Cowboy Bebop”, za wyciśnięcie wszystkich soków z mojego ukochanego gatunku. No i od dawna kocham się w Spike’u 🙂

4. Ulubiony komiks

Superman Earth One

Superman Earth One/Fot. DC Comics

Przewrotnie postawię na „Superman: Earth One”. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to najlepszy komiks, jaki kiedykolwiek przeczytałam, ani nawet nie najlepszy komiks o Supku, ale przeczytałam go gdy byłam w dołku i jestem pewna, że ta prześlicznie narysowana powieść graficzna o samotności wszechmocnego kosmity trochę mi pomogła stanąć na nogi. Przy okazji premiery trzeciej części komiksu jeszcze raz przeczytałam dwie poprzednie, żeby sprawdzić czy są naprawdę tak dobre jak je zapamiętałam, czy po prostu wzięły mnie z zaskoczenia. Nie zawiodłam się. To wciąż komiks, przy którym potrafię się rozbeczeć i zaczytać na tyle by przegapić tramwaj.

5. Ukochana gra?

Znowu?! Dlaczego znowu muszę wybrać ukochane dziecko? W porządku, niech będzie „Mafia: The City of Lost Heaven”, którą zachwyciłyśmy się z siostrą wiele lat temu, mimo tego że nie znałyśmy angielskiego na tyle, by śledzić fabułę. Ale nawet pomijając dialogi to po prostu fenomenalna historia gangsterska, idealnie rozgrywająca wszystkie obowiązkowe elementy gatunku. A do tego świetny, zróżnicowany i niewybaczający błędów gameplay (wyścig samochodowy pewnie śni się po nocach co drugiej osobie grającej w gry 😉 Uwielbiam jeszcze „Maxa Payne’a”, który stanowi kawał mojego dzieciństwa (szczęśliwe dziecko lat .80 mogło grać w co chciało), a z nowszych produkcji „Deus Ex: Human Revolution”, czyli jedynego RPG-a (no powiedzmy), w którym grałam porządnym gościem zamiast wredną kreaturą i powtarzałam całe skaszanione levele zamiast machnąć ręką. Ale z tego miejsca pragnę zapewnić moje pozostałe dzieci, że wciąż je kocham!

6. Ulubione albumy muzyczne

Mój gust muzyczny przypomina sieczkę. Rzadko słucham całych albumów i raczej wrzucam wszystko do długaśnej playlisty nazwanej pieszczotliwie przez moją siostrę: „pusiowe dziwne muzyczki”. Ale jeśli miałabym wymienić jedną, jedyną ukochaną płytę to byłoby to „Greatest Hits” Björk, które dorwałam trzynaście lat temu i zachwyciłam się dojrzałością swojego gustu muzycznego w czasach, gdy wszystkie koleżanki słuchały Britney Spears. Wątpię, żebym wtedy potrafiła docenić cały kunszt wokalu Björk, a w mojej fascynacji było chyba więcej hipsteryzmu niż świadomej decyzji, ale nie zmienia to faktu, że do albumu często wracam. Chyba już trochę bardziej świadomie. Z tym, że nie jestem pewna.

Seria tych mniej ulubionych rzeczy:

1. Jaka książka wyjątkowo cię zawiodła

Podobnie jak z serialami, książki, które mi nie podeszły po prostu rzucam w kąt. Ich liczba idzie w setki, a ta z powieściami, które przeczytałam od deski do deski niebezpiecznie się kurczy. Najprawdopodobniej zrobiłam się wybredna, albo mam strasznego pecha. Ale jeśli miałabym postawić na jedną książkę, które mnie zawiodła to byłaby to „Historia Lisey” Kinga. Pisarza lubię, więc gdy ze wszystkich stron atakowały mnie jego entuzjastyczne zapewnienia, że oto napisał swoje opus magnum, nastawiłam się co najmniej na drugą „Misery”. A zamiast tego dostałam kiepskiego harlequina (serio, mniej kiczowate scenki pisałam w gimnazjalnych fan-fickach) z potworkiem o urokliwej nazwie „Długaśnik” na trzecim planie. Nie dałam rady przebrnąć przez grafomańskie warstwy lukru. Książkę rzuciłam stwierdzając, że Kingowi na starość chyba się wszystko pozajączkowało. Już nigdy nie zaufam pisarzowi zachwalającemu własne dzieło.

2. Jaki był najgorszy film, który widziałaś

„Ludzka Stonoga 3” i trochę się tego wstydzę. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że byłam już mocno pijana. Ale jeśli wzorem poprzedniego pytania miałabym wybrać film, na którym najbardziej się zawiodłam to byłaby to „Zaginiona Dziewczyna”. Recenzje były entuzjastyczne, znajomi wychodzili z kina zachwyceni, a ja zobaczyłam tylko koszmarnie naciągany, kompletnie pozbawiony napięcia thriller, z nieprzekonującymi aktorami w rolach głównych. Do dziś nie wiem czy to ja jestem szalona czy wszyscy dookoła.

3. Serial, który nie spełnił Twoich oczekiwań

W odpowiedniej perspektywie czasowej każdy, który miał o pół sezonu za dużo 😉 Ale ze wszystkich chyba najbardziej „Firefly”, który był tak blisko „Cowboy Bebop” jak to tylko po amerykańsku możliwe. Teoretycznie ten serial miał wszystko czego mi potrzeba do szczęścia. Sci-fi, zbieraninę pozornie niedopasowanych postaci na jednym statku i fragmentaryczną fabułę pozwalającą skubać historię kawałek po kawałku. I co? I kompletnie nie zagrało, bohaterowie doprowadzali mnie do szału (Malowi najchętniej skręciłabym kark), a odcinki ciągnęły się jak flaki z olejem. Skapitulowałam po połowie sezonu i z podkulonym ogonem wróciłam do trzechsetnego rewatchu Bebopa.

Serial Firefly

Firefly/Fot. Fox

4. Komiks, na którym się zawiodłaś

„Batman – Hush”. Za każdym razem, gdy widzę go na liście „najlepszych opowieści o Mrocznym Rycerzu” ogarnia mnie pusty śmiech. Fabuła jest pretekstowa i skonstruowana tak by wrzucić do niej jak najwięcej postaci, intryga kretyńska i idzie się jej domyślić po dwóch zeszytach, a finał tak idiotyczny, że zaczynasz się zastanawiać czy przypadkiem nie zgubiłeś kilku punktów IQ podczas lektury. Do tego rysunki osławionego Jima Lee, na których kobiety różnią się między sobą kolorem włosów, a mężczyźni ciuchami. I jasne, doceniam, że dzięki „Hushowi” do komiksów wrócił mój ukochany Jason Todd, ale to naprawdę nie jest dobry komiks. A z rzeczy trochę nowszych strasznie zawiódł mnie „The Wake”, który zaczął jako dobry horror, a skończył jako płytka jak kałuża bajeczka o świecie przyszłości. I nawet prześliczne rysunki Seana Murphy’ego nie uratowały tej kaszany. Komiksowy Snyder jest dla mnie równie subtelny co jego reżyserski imiennik.

Batman Hush

Fot. DC Comics

5. Gra, która cię zawiodła

„Uncharted”. Uwielbiam „Tomb Raidera”, w Indianie Jonesie do dzisiaj się kocham i jestem wielką zwolenniczką wgapiania się w cyfrowy męski tyłek zamiast wgapiania się w damski. Ta gra miała wszystko to, co kocham i w momencie gdy zdecydowałam się kupić Xboxa zamiast maszynki Sony, byłam święcie przekonana, że omijam osobiste arcydzieło. I kiedy kilka lat później pożyczyłam konsolę, by ograć jedynkę i dwójkę zasiadłam przed konsolą nastawiona na wielkie wrażenia. Pierwsza część wydała mi się zupełnie poprawna, ani mnie nie zachwyciła, ani nie odrzuciła. Zwykłe meh. Słysząc peany nad częścią drugą, byłam pewna że pierwsze śliwki robaczywki i teraz będzie tylko lepiej. A zamiast świetnej zabawy załapałam się na drogę przez mękę. Wszędobylskie skrypty, korytarzowe lokacje, killroomy co trzy minuty, przez które przebiegałam z lotu myszy, byle tylko na litość boską znowu nie musieć się strzelać i główny bohater, który może i tyłek miał fajny, ale osobowość taką, że przez całą grę miałam ochotę przywalić mu w pysk. Lara i Indy mogą spać spokojnie.

6. Album muzyczny, na którym się zawiodłaś

Random Access Memories” od Daft Punk. Kiedyś mieli pazur, produkując popularną muzykę elektroniczną, a ich najnowszy krążek to maksymalnie ugładzony nawet nie tyle popik, co typowa sklepowa muzyczka, co to leci gdzieś w tle między cukrem, a makaronem i ma nie przeszkadzać nikomu. Dla mnie ten album to podręcznikowa definicja twórczego uwiądu.

Pytanie na koniec:

Gdybyś mogła zostać jedną fikcyjną postacią zw. z kulturą popularną to kim byś chciała zostać?

Zawsze, ale to zawsze chciałam okazać się jedną, jedyną kobietą z pokolenia godną Witchblade. I tylko biegałabym w większej ilości ciuchów, żeby mój tata nie dostał zawału, a ja obustronnego zapalenia płuc 😉

Witchblade

Fot. Top Cow Productions

Dziękuję za odpowiedzi!

Rekulturator – kulturalna jazda po gustach ludzi tworzących nie tylko popkulturę. Zawsze te same pytania, wcale nie takie same odpowiedzi.

W poprzednich odcinkach pojawili się:

Carrion

Wittamina

Yes Was Podcast

Pampeluna

Sfilmowani

Panna Anna

Jakbyniepaczeć

Troyann

Rysław

Historia bez cenzury

Łukasz „Ichabod” Stelmach

Paweł Opydo

Karol Paciorek

Katarzyna „Zwierz Popkulturalny” Czajka

Włodek Markowicz

Dominik Sobolewski z „Are You Watching Closely”

Zuch Rysuje

G.F. Darwin

Grzegorz „Dakann” Barański

Anna „Mysza” Piotrowska

Natalia „Nadya” Dołżycka

Artur Jabłoński