Komiksy, które trzeba przeczytać przed śmiercią – Część 11

Ta część rozpoczyna drugą pięćdziesiątkę najlepszych komiksów w historii. Tradycyjnie przed przejściem do piątki komiksów, które tylko czekają na to aż zgarniecie je z półek, przypomnienie jakie tytuły pojawiły się w części ubiegłej. Były to:

  • Zabójczy żart – ten komiks o najlepszym żarcie w historii,
  • Kasta Metabaronów – ten komiks, a w zasadzie komiksy, których i tak nie przeczytacie,
  • Berserk – ten, na podstawie którego powstało całkiem solidne anime,
  • Persepolis – chcesz coś polecić komuś, kto nie czyta komiksów? Poleć “Persepolis”. Chyba, że woli superbohaterów. Wtedy…
  • Astonishing X-Men – poleć o ten komiks właśnie.

Formalności mamy za sobą, więc zabieramy się za kolejny zestaw tytułów, które warto, a nawet trzeba, a nawet powinno się, a nawet nie wiem, co jeszcze napisać i jak zakończyć zdanie, więc już nic nie piszę tylko oddaję w Wasze ręce pierwszy tytuł.

Miracleman – Alan Moore (scenariusz), Garry Leach, Alan Davis, Steve Dillon, Rick Veitch i John Totleben (rysunki)

Cholerny przełom. Jeden z wielu, które obserwowaliśmy w historii medium. Kolejny, który miał miejsce za sprawą Alana Moore’a. W skrócie chodzi o to, że i tutaj dokonano dekonstrukcji mitu superbohatera. Piszę “i tutaj”, bo to nie pierwsze podejście Moore’a do tego tematu i tym bardziej nie ostatnie, jeżeli chodzi o scenarzystów w ogóle. Słynny scenarzysta choć znany jest ze swoich historii o superbohaterach, to o samej idei herosów ma bardzo konkretne zdanie, które nie stawia odzianych w getry bohaterów w dobrym świetle. “Miracleman” jest dowodem na to, jak ich postrzega – owo postrzeganie ewoluowało – a przy okazji komiksem, który powinien przeczytać każdy fan zapatrzony w dzieła Marvela czy DC Comics. Bohater Moore’a jest brutalny, zmęczony i mówiąc krótko wkurwiony. Na różne rzeczy. Na ludzi, którzy chcą skrzywdzić jego bliskich, na to jak wygląda, gdy nie jest superbohaterem. Cała ta frustracja przelewa się na czytelnika, a w powietrzu wisi poczucie ciągłego zagrożenia. Czegoś większego, co obserwuje nas i bohaterów komiksu. Niektórzy starają się przekonywać, że aktualnie nie ma sensu czytać “Miraclemana”, bo przecież poważnych komiksów o superbohaterach jest sporo. A niektóre nawet są lepsze. Nie dajcie sobie tego wmówić, bo to trochę tak, jakby powiedzieć, że nie ma sensu czytać książek Marka Twaina, bo jest wiele świetnych współczesnych książek traktujących o społeczeństwie i jego problemach. Jest, ale gdyby nie Mark Twain, to nie byłoby tych wielu innych świetnych pozycji.

Sandman – Neil Gaiman (scenariusz), rysunki wykonali m.in. Sam Kieth, Mike i Malcolm Jones

Dziesięć części za nami, więc brak Sandmana może ktoś uznać za niedopatrzenie, ale to tylko złudzenie. Przecież powstający zestaw nie jest ułożony w kolejności od najgorszego do najlepszego. Nie ma jednak sensu odciągać tego, co nieuniknione. “Sandman” jest nieunikniony, jak śmierć i podatki. Zawsze w trakcie rozmów na temat najlepszych komiksów pojawia się ktoś, kto krzyknie, że:

“Sandman” koniecznie!!!

I jest to jak najbardziej prawda. Ciężko wyjaśnić w kilku zdaniach o co chodzi w tym komiksie i dlaczego to tak uznane dzieło. Na pierwszy rzut oka to po prostu historia z pogranicza horroru, w której poznajemy personifikację snów i jej relacje z ludźmi. To oczywiście tylko pierwszy rzut oka, bo w rzeczywistości to historia o nas. Ewoluująca od horroru do fantasy czy nawet historii superhero. Jednym słowem dostajemy zestaw gatunków, który zmienia się tak, jak zmieniać się potrafią sny. Przenikają się, uzupełniają. Po latach można się sprzeczać, czy przypadkiem komiks Gaimana nie jest trochę przereklamowany, ale nie można odmówić mu tego, że wpłynął na wielu młodszych artystów i nadal rozpala wyobraźnię tych, którzy szukają w komiksach wyzwań i wyjątkowych doznań. W końcu to ten komiks stawiany jest jako przykład na ostateczny mariaż między klasyczną literaturą i komiksem. Dzieło sztuki.

Gotham Central –  Grega Rucka i Ed Brubaker (scenariusz), Michael Lark (rysunki)

Czy można stworzyć komiks o Batmanie, ale bez Batmana? Można. Czy może być bardziej wciągający od wielu komiksów, w których pojawia się Bruce Wayne? Może, choć to akurat specjalnie trudne nie jest. Greg Rucka i Ed Brubaker postanowili, że stworzą komiks, który pokaże nam tych, którzy dotychczas pozostawali w cieniu. Policję Gotham, która oprócz tego, że musi użerać się z nadprogramową liczbą wariatów, musi użerać się też ze zwykłymi przestępcami i własnymi problemami. Jak w przypadku wielu podobnych pomysłów Rucka i Brubaker podeszli do tematu z innej strony. Ta inna strona, to nic innego jak spojrzenie na tych, których życie poprzez obecność Jokera czy Batmana zmienia się najbardziej, ale w narracji kolejnego starcia o wolność i sprawiedliwość nie ma dla nich miejsca. Na zwykłych ludzi z często zwykłymi zgryzotami. Brubaker o powstaniu komiksu mówił tak:

Gdy po raz pierwszy spotkałem się z Gregiem, opowiedziałem mu o pierwszej historii z Batmanem, jaka przyszła mi do głowy, a która potem zmieniła się w „Batman” #603″. Wtedy miała tytuł „Ostatnia sprawa Slama Bradley’a”. Planowana jako one-shot do „Legends of the Dark Knight”, który miał narysować Michael Lark. Opowiadała o policjancie, który prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa rodziców Wayne’a oraz o tym, jak Batman i jego antagoniści zmienili pracę stróżów prawa w Gotham. Greg podchwycił pomysł i stopniowo dorzucał do swoich komiksów coraz więcej policjantów. Z tego powodu zaczęliśmy rozmowę o tym, czy nie zrobić komiksu policyjnego. Udało się w historii „Officer Down”, gdzie wszystko zagrało. I od jej zakończenia zaczęliśmy konsekwentnie przedstawiać zarządowi DC nasz pomysł na „Gotham Central”. Przekonanie Boba Schrecka i Matta Idelsona zajęło nam sporo czasu. Później musieliśmy jeszcze poczekać, aż Michael będzie dostępny, ale warto było czekać.

Cytat już przytaczałem przy okazji komiksów z Batmanem, których pewnie nie przeczytaliście, więc jak chcecie się czegoś więcej dowiedzieć o “Gotham Central”, to zapraszam do powiązanego tekstu.

Mysia Straż – David Petersen (scenariusz i rysunki)

O Mysiej Straży pisałem na blogu po tym, jak w okazyjnej cenie nabyłem drogą kupna dwa wydane w Polsce tomy przygód dzielnych myszy. Petersen nie jest mistrzem rysunku, nie jest pewnie i wyjątkowym mistrzem pióra. Nie musi być. Bo nie zawsze chodzi o to, aby na każdym kroku pokazywać kunszt w operowaniu słowem. Czasami wystarczą prostsze narzędzia. Takie, które sprawiają, że opowiadaną historię czyta się z wypiekami na twarzy. “Mysia Straż” to z jednej strony baśń dla dzieci, z drugiej przypowieść o fundamentalnych wartościach w życiu każdego człowieka, a z tej trzeciej to nic innego, jak po prostu bardzo dobry komiks. Petersen balansuje na granicy między mrokiem a lżejszą historią. Zaciera w ten sposób kolejną granicę. Tym razem między potencjalnym odbiorcą. Coś dla siebie znajdzie tutaj zarówno dorosły, jak i dziecko, któremu można go przeczytać przy okazji. Petersen kontynuuje tym samym drogę wytyczoną choćby przez bajki Ezopa. Jak wiecie bardzo lubię baśnie, więc “Mysia Straż” to pozycja obowiązkowa.

Parker – Darwyn Cooke (scenariusz i rysunki)

Widzieliście to już setki razy. Zdradzony bohater wraca, aby się zemścić. Rosół też jedliście wiele razy, ale nikt nie robi tak dobrego rosołu jak moja babcia. Pewnie Wasza również. Z “Parkerem” jest podobnie. Donald E. Westlake – często tworzący pod pseudonimem Richard Stark – nie bawił się w kombinowanie tylko sięgnął po sprawdzony przepis. Mamy tu bohatera, który jest bardzo skuteczny, ale przy okazji nie mówi za wiele. Mamy niebezpieczne femme fatale, zemstę i przemoc. Wszystko podane zgodnie z zasadami noir. Darwyn Cooke wziął to co stworzył Westlake i umieścił poziom wyżej, bo choć książki Westlake warto poznać, to komiks Cooke’a po prostu poznać trzeba. Udało mu się bowiem stworzyć pełnokrwiste czarne kryminały. W formie komiksu, który balansuje na granicy między komiksem, a regularną powieścią – przejawem tego jest choćby sposób rozmieszczenia kadrów i opatrzenie ich stosownymi obrazami czy format komiksu, który odbiega od klasycznego formatu komiksowego. To powieści graficzne, które wciągają od pierwszych stron i trzymają w napięciu do finału. Tak jak powinna to robić dobrze skrojona historia noir. Ma bohatera, którego naprawdę można polubić – mimo, że nie jest to ktoś z kim chcecie, aby umawiały się Wasze córki – oraz przepiękne, pasujące do klimatu komiksu rysunki. Darwyn Cooke był bardzo utalentowany, co udowodnił choćby za sprawą fantastycznej “Nowej Granicy”, a w Parkerach udowadnia jak bardzo fascynował go świat stworzony przez Westlake’a. To komiks powstały z miłości i dowód na to, jak wspaniale klasyczna literatura może się uzupełniać z komiksem.

Tym kończę kolejną piątkę. Poprzednie części tradycyjnie znajdziecie poniżej. Idźcie i czytajcie, nie ma sensu tracić czasu.

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/100-najlepszych-komiksow-w-historii-czesc-1/”]Najlepsze komiksy w historii – Część 1[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/100-najlepszych-komiksow-w-historii-czesc-2/”]100 najlepszych komiksów w historii część 2[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/100-najlepszych-komiksow-w-historii-czesc-3/”]100 najlepszych komiksów w historii część 3[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/100-najlepszych-komiksow-w-historii-czesc-4/”]100 najlepszych komiksów w historii część 4[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/komiksy-ktore-trzeba-przeczytac-przed-smiercia-czesc-5/”]100 najlepszych komiksów w historii część 5[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/komiksy-ktore-musisz-przeczytac-przed-smiercia-czesc-6/”]100 najlepszych komiksów w historii część 6[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/najlepsze-komiksy-100-najlepszych-czesc-7/”]100 najlepszych komiksów w historii część 7[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/komiksy-ktore-musisz-przeczytac-przed-smiercia-czesc-8/”]100 najlepszych komiksów w historii część 8[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/najlepsze-komiksy-w-historii-czesc-9/”]100 najlepszych komiksów w historii część 9[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/komiksy-ktore-musisz-przeczytac-przed-smiercia-czesc-10/”]100 najlepszych komiksów w historii część 10[/button]