47 Roninów – opowieść o decyzji, z którą nie musimy się zgadzać

W czasach, gdy zdewaluowały się hasła takie jak honor i wierność, nie tylko sprawie, ale i własnym przekonaniom, opowieść o 47 roninach jest jak haust świeżego powietrza. Nawet pomimo tego, że mówimy o historii, która wydarzyła się ponad 300 lat temu. Za sprawą Mike’a Richardsona i Stana Sakaiego możecie poznać ją w całości i gwarantuję Wam, że się nie zawiedziecie.

Duch Japonii

Rinko Kikuchi
Rinko Kikuchi jako Wiedźma/Fot. Materiały promocyjne

Podobno Zemsta roninów z Ako jest jedną z tych opowieści, które najlepiej oddają ducha Japonii i tłumaczą każdemu jedną z fundamentalnych zasad, na których powstał ten wyjątkowy kraj i jego kultura. W 1702 roku czterdziestu siedmiu samurajów bez pana, czyli po prostu roninów, dokonało zemsty na sprawcy śmierci ich pana, Naganoriego Asano. Sprawiedliwość – nie bójmy się tego słowa – dosięgnęła Yoshinakę Kirę, którego działania przyczyniły się do tego, że pan Asano stracił życie. Stracił je, bo w pałacu szoguna dobył miecza, a za taką zniewagę przewidziano najwyższy wymiar kary. Możemy się zastanawiać, czy nieobeznany z dworską etykietą Asano postąpił głupio czy honorowo, ale faktem jest, że odmawiając Kirze łapówki wystawił się na szykany, które doprowadziły go na skraj cierpliwości. Za swój czyn został skazany na śmierć. Karę wykonał samodzielnie, jego majątek został skonfiskowany a ponad trzystu służących zwolniono.

Ostatnio 47 roninów mogliście poznać za sprawą fatalnego filmu w reżyserii Carla Rinscha. Film jest tak kiepski, że oglądanie go może powodować narkolepsję oraz napady niekontrolowanego ślinienia się. Prawdę mówiąc oglądałem go tylko z powodu Rinko Kikuchi. Ostatecznie usnąłem i zastanawiam się, jakim trzeba być mistrzem, aby tak koncertowo zepsuć fantastyczny materiał źródłowy i stworzyć z niego coś z czym obcowanie zostawia niesmak. Tym bardziej, że historia kinematografii zna kilka udanych ekranizacji omawianej opowieści. Wystarczy wspomnieć “47 wiernych samurajów” w reżyserii Hiroshiego Inagakiego czy “Genroku chushingura” w reżyserii Kenjiego Mizoguchiego. W obu wypadkach poświęcenie grubo ponad 3 godzin jest lepszym pomysłem niż męczarnie na filmie Rinscha. Zostawmy jednak ekranizacje i zajmijmy się komiksem.

Ten na szczęście znajduje się na zupełnie innym biegunie jakości. Mike Richardson, który odpowiada za scenariusz, przyznaje, że pomysł na realizację komiksowej wersji tej opowieści chodził mu po głowie od wielu lat. Szef Dark Horse Comics ostatecznie dopiął swego z pomocą dwóch gigantów komiksu, czyli Stana Sakaiego znanego najbardziej z przygód Usagiego oraz Kazuo Koike, który ma na koncie m.in. “Lady Snowblood” i “Samotnego wilka i szczenię”. Koike służył pomocą jako konsultant, a Sakai odpowiada za warstwę graficzną i wywiązuje się ze swojego zadania w fantastyczny sposób. Cała trójka zafundowała nam opowieść o zemście, honorze, wytrwałości i wierności kodeksowi Bushido. Richardson nim zabrał się za realizację swojego marzenia przez ponad dwadzieścia lat zbierał materiały na temat zemsty roninów z Ako. Analizował źródła, sporządzał notatki. Wszystko po to, aby jak najlepiej oddać ducha samurajów. Kiedy stwierdził, że jest gotowy zabrał się za pisanie i przelał na papier całą swoją fascynację opowieścią, która dla współczesnego czytelnika z Europy może wydać się totalnie abstrakcyjna.

Bushido

Wynika to z tego, że ciężko jest pojąć poświęcenie na jakie zdecydowało się tytułowych 47 samurajów. W końcu ich pan nie żył, oni przetrwali i mimo wszystko ich egzystencja mogła się spokojnie toczyć dalej. Rzecz w tym, że dla samuraja honor był najważniejszy. Z losem swojego pana nie mógł pogodzić się jeden z jego najwierniejszych sług, Yoshio Ōishi, który zebrał grupę czterdziestu sześciu gotowych na wszystko roninów i skrupulatnie zaplanował całą zemstę. Cierpliwie, znosząc upokorzenia, przygotowywał rzeczy potrzebne do wymierzenia sprawiedliwości. Gromadził broń, pieniądze, stoczył się na same dno, aby tylko wyprowadzić w pole człowiek, który doprowadził do śmierci jego pana. Wszystko wiązało się z silnie zakorzenionym wśród wojowników poczuciem wierności i sprawiedliwości. Jak mówi Inazō Nitobe:

Prawość jest siłą wejścia bez wahania na drogę, którą wskazuje rozum, która każe umrzeć, gdy trzeba umrzeć, uderzyć, gdy trzeba uderzyć.

Bushido z jednej strony powstało, aby pan otrzymał doskonałych żołnierzy, a z drugiej strony najlepiej oddawało ducha całego narodu. Ta wyjątkowa mieszanka konfucjanizmu, buddyzmu zen oraz rodzimej religii shintō sprawiła, że samuraj był gotowy oddać życie i nie była to tylko pusta zapowiedź. Ja nie do końca to rozumiem. Moje problemy są niczym w stosunku do tego z czym borykają się ludzie w innych szerokościach geograficznych. Być może dlatego komiks zrobił na mnie tak duże wrażenie, bo przypomniał mi, że oprócz myślenia o tym, co tu sobie jeszcze kupić istnieją w życiu rzeczy ważniejsze. Wendetta, której dokonał Oishi i jego kompani uświadomiła to też mieszkańcom Japonii. Z jednej strony ich czyn znalazł uznanie wśród zwykłej ludności, a z drugiej strony wymagał podjęcia trudnych decyzji ze strony władz. Wynikało to z tego, że choć roninowie kierowali się honorem to sędziowie wydający wyrok uznali, że usprawiedliwienie ich czynu stworzy niebezpieczny precedens, który być może ktoś w przyszłości wykorzysta w mniej wzniosłym celu czy nawet zagrozi władzy. Swój wybór argumentowali tak:

W Japonii jest takie stare powiedzenie, że nie może pod jednym niebem żyć mężczyzna wraz z zabójcą ojca, matki, pana lub starszego brata. Jeżeli mężczyzna chce zabić takiego mordercę, musi najpierw zawiadomić o tym Hyōjōsho i określić, w ciągu ilu dni i miesięcy spodziewa się swój zamiar wykonać, musi to być bowiem wciągnięte do rejestru urzędu. Jeżeli zabije mordercę bez takiego uprzedzenia, sam będzie traktowany jako zwykły morderca.

W ten sposób roninowie zostali skazani na śmierć, którą wszyscy przywitali bez strachu.

Dzieło sztuki

47 Roninów
Tak wygląda okładka w całości

Komiks Richardsona i Sakaiego to małe dzieło sztuki. Sakai wykonując rysunki bazował na serii drzeworytów Ogaty Gekko. Ten wyjątkowy artysta zarabiał na życie tworząc ilustracje do książek, magazynów i gazet. Najbardziej znany jest z grafik, które prezentują wojnę japońsko-chińską. Był samoukiem, który osiągnął mistrzostwo w tym, co robił, a jednym z jego największy dzieł są właśnie drzeworyty ilustrujące legendę o 47 roninach. Rysunki Sakaiego z jednej strony są jego, a z drugiej unosi się nad nimi duch Gekko, co sprawia, że to jedna z najlepszych rzeczy jakie Sakai narysował przez całą swoją karierę.

Cały zespół pracujący przy “47 Roninach” zaprezentował swoją interpretację legendy, która jak się okazuje pełna jest sprzeczności i być może, gdyby spróbować przedstawić ją zgodnie z historyczną prawdą okazałaby się tak naprawdę pełna kłamstw. Sakai przyznał jednak, że w jej wypadku fikcja i fakty są tak mocno ze sobą splecione, że rozdzielanie ich nie ma sensu, a wszelkie próby są skazane na niepowodzenie. Była to chyba najlepsza decyzja, bo dzięki temu mogli się skupić na zaprezentowaniu jej w taki sposób, że ciężko się od tego komiksu oderwać. Wszystko się w nim zgadza. Tempo narracji, sposób budowania napięcia, kreska Sakaiego uzupełniona przez genialnie dobrane kolory, za które odpowiadał Lovern Kindzierski. Te elementy składają się na ostateczny obraz komiksu, który trzeba przeczytać więcej niż jeden raz. I nie chodzi tu tylko o to, jak dobrze się go czyta, a o to, że ta opowieść ma w sobie wiele sprzeczności i można patrzeć na nią zarówno z perspektywy roninów, szoguna czy samego Kiry, który być może w rzeczywistości wcale nie był złym charakterem. Bo przecież świat nie składa się tylko z czerni i bieli. Czasem jest w nim całkiem sporo czerwieni.

BookmasterRecenzja powstała przy współpracy z księgarnią Bookmaster.pl, w której opisywany komiks możecie kupić. Zakupy najlepiej zrobić z 15% rabatem, który dostaniecie dzięki zapisowi na newsletter Lektury Obowiązkowej.

Komiks możecie zakupić w tym miejscu.

Przeczytaj:

[tw-button size=”large” background=”” color=”green” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/10-najdrozszych-komiksow-na-swiecie/”]10 najdroższych komiksów na świecie[/tw-button]

[tw-button size=”large” background=”” color=”green” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/oblicza-szatana/”]Szatan w komiksie[/tw-button]

  • Bartłomiej Kaliński

    To mój drugi w życiu kupiony komis. Pierwszym był Thorgal: Łucznicy z Twojej listy i nie zawiodłem się;)

  • Jędrzej Cieślak

    “Komiks, który spodoba się nie tyle fanom komiksu, co każdemu, kto
    po niego sięgnie. Dobrze napisany i świetnie narysowany jest jedną
    z tych pozycji, które trzeba mieć na półce.”

    Zupełnie nie podoba mi się kreska, sorry :P.

    • Przecież nie musi. Kreska Sakaiego jest specyficzna, ale to mi się w niej bardzo podoba 🙂

  • Opowieść o 47 roninach to jedna z lepszych historii, jakie czytałem. Żałuję, że nie dane mi było dotrzeć na cmentarz, na którym spoczywają roninowie, gdy byłem w Tokio. Następnym razem 🙂

    Jak będę miał okazję, rzucę okiem na komiks – jeśli jest wierny opowieści, to nie może być zły 🙂

  • Czemu, czemu, czemu? Czemu to jest głupi Dark Horse, który się gniewa na Comixology? :c

  • Ola Ri

    Nie czytałam, ale film mi się nawet jako tako podobał.