5 bohaterów od Image Comics, których musicie poznać bliżej

Marvel tu, DC Comics tam, a ja ciągle będę twierdzić, że Image Comics zasługuje na tyle samo uwagi. Wydawnictwo założone m.in. przez Todda McFarlane’a i Jima Lee choć zdecydowanie młodsze od swojej uznanej konkurencji posiada w swoich szeregach bohaterów, których warto poznać. Myśląc nad kolejnym tekstem pomyślałem, że list dotyczących np. najlepszych bohaterów z DC czy Marvela jest sporo – o tu na przykład świetna lista Łukasza na temat najdziwniejszych przestępców ze światów Marvel/DC Comics. I dobrze. Niech będzie. Tylko że nie samym Batmanem czy innymi X-Men człowiek żyje, a przynajmniej mi to nie wystarczy do szczęścia.

Nim przejdziemy do rzeczy chciałbym zaznaczyć, że to moja ukochana piątka, ale przy okazji zestaw, który myślę, że każdy fan komiksu powinien poznać bliżej. Dla wielu z czytających wybory mogą okazać się oczywiste – jak macie swoje typy, to wiecie, gdzie są komentarze – dla mnie też takie są, ale co poradzę, że ich po prostu lubię. Przecież nie będę się silić na oryginalność, która jest sprzeczna z moim punktem widzenia.

No i na koniec wypada mi wytłumaczyć dlaczego do worka o nazwie Image Comics wrzucam bohaterów z Top Cow Productions. Z jednej prostej przyczyny. Obie firmy w zasadzie są siostrzanymi bytami i bohaterowie, których zobaczycie poniżej są częścią uniwersum Image pomimo tego, że powstali w innym wydawnictwie.

1. Maxx

The Maxx
Maxx/Image Comics

Kiedy powstawało Image Comics jego założyciele, doświadczeni w pracy nad tytułami konkurencji, postawili sobie za cel dostarczanie w zasadzie tego samego, ale w trochę inny sposób. Chodziło o wypracowanie swojego stylu w prezentacji bohaterów. Gdybym miał opisać ich jednym słowem, to pewnie byłoby nim stwierdzenie niekonwencjonalny. The Maxx jest ucieleśnieniem tej idei i gdy pojawił się w 1993 roku dowiedzieliśmy się dwóch rzeczy:

  • Image Comics naprawdę chce stworzyć coś wyjątkowego na rynku,
  • To się może udać.

Postać została stworzona przez Sama Kietha przy pewnym udziale scenarzysty Williama Messnera-Loebsa szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych person w uniwersum Image Comics. Wyobraźnia Keitha sprawiła, że The Maxx zwiastował wszystko, co miało stać za przyszłym sukcesem wydawnictwa. No bo kim jest ten bohater? Bezdomnym człowiekiem mieszkającym w kartonie – dosłownie – którego sobowtór jest herosem. Nie brzmi dziwnie? To co powiecie na fakt, że heros istnieje w innej rzeczywistości, która z kolei jest efektem działania kobiecej podświadomości. Tym samym The Maxx rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Rzeczywistej i tej alternatywnej zwanej Outback. Akcja kręci się wokół pracownicy opieki społecznej, Julie Winters, która w Outback występuje jako The Jungle Queen. Problem w tym, że Julie nie zdaje sobie sprawy z istnienia Outback, bo ten świat powstał po tym, jak Julie została brutalnie zgwałcona, gdy starała się pomóc jednemu z bezdomnych. Komiks szybko stał się przebojem. Doczekał się nawet serialu animowanego zrealizowanego przez MTV.

Znany jako: Dave.

Co potrafi: Świetny węch, słuch i wzrok. Bardzo dobry w walce wręcz, w trakcie której używa swoich szponów.

Dlaczego go lubię: Jeżeli kochacie komiksy, które są z pogranicza narkotykowych wizji i rzeczywistości, to The Maxx jest dla Was. To kwintesencja stylu Image Comics.

2. Supreme

Supreme
Supreme/Image Comics

Czy nie złapaliście się na tym, że czytając komiksy o Supermanie krzyczeliście czasem w myślach: No dalej Clark, zabij go. To potwór. Ten jeden raz po prostu kogoś zabij bez wyrzutów sumienia. Ja się łapałem na tym często i przy Supermanie, i przy Batmanie. Rob Liefeld też musiał często o tym myśleć, bo spod jego ręki wyszedł Supreme. Bohater oparty o koncept Supermana, ale pozbawiony jego wyrzutów sumienia. Liefeld mający na koncie m.in. takie cieszące się popularnością serie jak The New Mutants, X-Force czy Youngblood postanowił przedstawić swoją wizję bohatera, który może bardzo dużo, ale przy okazji jest wolny od ciężaru wiecznego przestrzegania moralnych zasad. Pomysł Liefelda został kreatywnie rozwinięty przez Alana Moore’a, który z radością przyjął możliwość pracy przy tym herosie i choć to Liefeld go wymyślił, to dopiero Moore nadał mu ostateczny kształt. Dość napisać, że run Moore’a jest jedną z najlepszych rzeczy, które Moore popełnił w temacie superbohaterskim. Złożyło się na to kilka czynników, a tym najważniejszym było to, że słynny scenarzysta w czasie pracy dla DC Comics chciał mieć więcej swobody. Tam nie mógł się kreatywnie wyszaleć w przeciwieństwie do Image Comics.

Supreme urodził się jako zwykły człowiek, ale w wieku pięciu lat został wystawiony na działanie pierwiastka nazwanego Supremium. Promieniowanie zmieniło go tak bardzo, że stał się najpotężniejszą istotą na Ziemi. Ze wszystkimi tego plusami i minusami.

Znany jako: Ethan Thomas Crane, Ethan Crane i Ivory Icon.

Co potrafi: W zasadzie wszystko to, co w komiksach DC potrafi Superman.

Dlaczego go lubię: Bo to ciekawa wizja “innego” Supermana, który nie jest takim gładkim herosem z loczkiem. Bywa zimnym draniem, a do tego run Moore’a to naprawdę mocna rzecz.

3. Jackie Estacado

Jackie Estacado
Jackie Estacado/Top Cow Productions

Jackie, oh sweet Jackie! Kiedy do wymyślania bohatera siada trójka: Marc Silvestri, David Wohl i Garth Ennis, to wiedz, że wyjdzie z tego, coś wyjątkowego. No i wyszło. Jackie Estacado, to normalny gość. Znaczy był normalnym gościem do momentu, gdy dowiedział się o tym, że po swoim ojcu skurwysynie odziedziczył pewien “spadek”. Chodzi o tzw. “The Darkness”, które jest źródłem mocy dla każdego posiadacza. Rzeczony posiadacz może dzięki niej zmaterializować wszystko, co tylko sobie wymarzy. Niestety żeby nie było tak kolorowo nie może być przy tym wystawiony na światło słoneczne. Wiele zależy też od tego do czego właściciel wykorzystuje moc. Ojciec Jackiego, Danny, był na przykład zabójcą na usługach mafii. Matką bohatera z kolei była prostytutka. W momencie poczęcia The Darkness przeszło na syna Danny’ego, a sam Danny krótko potem zginął z rąk innych gangsterów. Życie Jackiego od początku nie było kolejnym odcinkiem Beverly Hills 90210, więc skończył podobnie jak ojciec jako zabójca mafii. Był bezwzględny, pewny siebie, a w zasadzie bezczelny i zawsze wiedział czego chce. Do 21. urodzin, gdy The Darkness pierwszy raz zamanifestowało swoją obecność. Od tej pory było już tylko “lepiej”.

Jackie choć jeszcze nie pojawił się na wielkim ekranie ma papiery na to, aby stać się ulubieńcem widzów. Pod warunkiem, że lubicie bohaterów, którzy są brutalnymi mordercami bez większych problemów zabijających kobiety i dzieci. Choć do kina Jackie szczęścia nie miał, to polecam Waszej uwadze dwie gry z nim w roli głównej. Zarówno pierwsza odsłona od Starbreeze Studios jak i druga od Digital Extremes to świetny kawałek kodu. Jak nie lubię FPS-ów, tak wcielenie się w Jackiego było diabelnie przyjemne.

Znany jako: Jack Estes, The Darkness, The Boss, Jaybird.

Co potrafi: Krócej byłoby napisać czego nie potrafi. Jackie z mocą The Darkness jest gościem, którego Samuel L. Jackson nazwałby: Big bad mean motherfucker. Potrafi się teleportować, leczyć, hipnotyzować przeciwnika, a do tego materializować wszystko, co wymyśli. Jest silny, szybki i diabelnie inteligentny.

4. Spawn

Spawn
Spawn w wersji Grega Capullo/Image Comics

Klasyk. Flagowa postać Image Comics i jego wizytówka. Dziecko Todda McFarlane’a. Bohater beznadziejnego filmu kinowego i rewelacyjnego serialu animowanego. Część mojego dzieciństwa. Komiks, który czytałem trochę ukradkiem, tak aby mama nie zobaczyła tego, co wymyślał McFarlane. Teraz przyznaję, że wszystko było trochę kiczowate – w zasadzie Todd ma taki styl – ale i tak ciągle darzę Spawna wielkim sentymentem i uważam, że należy się mu w końcu porządna ekranizacja. Taka zrobiona z rozmachem i na poziomie filmów serwowanych przez Marvela.

Spawn jest symbolem tego, dlaczego w ogóle powstało Image Comics. W 1992 roku część artystów zatrudnionych przez Marvela w końcu powiedziało dość. Chcieli nie mieć więcej poczucia, że efekty ich pracy przestają być ich własnością, a stają się częścią wielkiej maszynki do zarabiania pieniędzy. W połączeniu z potrzebą wolności zebrali się, aby stworzyć miejsce, w którym to oni będą sterem, okrętem i żeglarzem, czy jakoś tak. Todd McFarlane wiedział, że nowe wydawnictwo potrzebuje kogoś takiego jak Batman czy Superman. Tak zrodził się Spawn. Emanacja talentu McFralane’a. Jego bohater podobnie jak wiele innych postaci IC zrywa z tradycyjnym wizerunkiem herosa. Al Simmons, agent CIA, ginie zamordowany przez swoich współpracowników. Trafia do piekła, gdzie idzie na układ z demonem Malebolgią. Staje się jego sługą, piekielnym pomiotem, bo chce jeszcze zobaczyć swoje dziecko i żonę. Od momentu zawarcia paktu z demonem Al walczy o odzyskanie przynajmniej cząstki człowieczeństwa. Wiem, że brzmi to strasznie sucho, ale mi to absolutnie w niczym nie przeszkadza. Spawn jest ikoną i jednym z tych antybohaterów, których po prostu nie sposób nie lubić.

Znany jako: Albert Francis Simmons, Lt. Colonel Al Simmons, Al Simmons, The One, Spawn X, Hellspawn, Ipsissimus, Ken Kurosawa, Omega Spawn, Divine Spawn, Spawny.

Co potrafi: Tak jak Jackie Estacado jest to bohater wielu talentów. Jego strój jest w pewnym sensie żywym organizmem, świetnie walczy wręcz jak i z użyciem każdej broni jaka przyjdzie Wam do głowy. Potrafi się teleportować, absorbować energię, manipulować emocjami i hipnotyzować wrogów. Człowiek orkiestra.

Dlaczego go lubię: Naprawdę? Mam tłumaczyć dlaczego Al Simmons kopie dupę większości bohaterów? On jest pieprzonym aniołem zemsty, demonem, który jedną ręką miażdży głowy, a drugą dłubie sobie w uchu.

5. Witchblade

Sara Pezzini Witchblade
Sara Pezzini/Top Cow Productions

Mój pierwszy kontakt z Sarą Pezzini w ogóle nie miał miejsca za sprawą komiksów. Poznałem ją przez przypadek, gdy chyba na kanale TVP 1 pojawił się pilot serialu “Witchblade”. Obejrzałem “Piętno mocy” i wciągnąłem się bez reszty w świat, w którym detektyw z Nowego Jorku znajduje rękawicę zwaną Witchblade i krok po kroku poznaje jej tajemnicę. Serial nigdy nie wygra żadnego rankingu na najlepszą ekranizację komiksu, ale miał kilka atutów, które trzymały mnie przy nim do samego końca. Tym najważniejszym była jedna z moich szczenięcych miłości, czyli Yancy Butler. Pamiętam go też z klimatu, który kupił mnie od samego początku. Małomówny Ian Nottingham, przebiegły Kenneth Irons i cała plejada bohaterów sprawiała, że po prostu czekałem na kolejny odcinek. Jej komiksowy pierwowzór pierwszy raz pojawił się na łamach komiks z Cyblade i Shi. Tam jej wizerunek był tradycyjną wizją superbohatera w rajtuzach. Za nią odpowiadali Marc Silvestri i Brian Haberlin. Odpowiednie modyfikacje, które sprawiły, że powstała Sara jaką znamy i kochamy wprowadzili Michael Turner i David Wohl, którzy pokazali światu prawdziwą Witchblade.

Idea postaci jest podobna do tej stojącej za Jackiem. Tak jak The Darkness przenosi się na swojego nosiciela, tak i Witchblade przechodzi z jednego użytkownika na drugiego. Z tą różnicą, że Witchblade wybiera sobie osobę, która jest godna tego, aby stać się narzędziem. Zresztą Sara i Jackie należą do tego samego uniwersum i jak możecie się domyślić mieli kilka burzliwych spotkań. Przede wszystkim dlatego, że Witchblade jest efektem działania przeciwstawnej dla The Darkness siły zwanej The Angelus. Ciągle czekam na wskrzeszenie jej dla choćby i małego ekranu. Tak bardzo czekam.

Znana jako: Sara Pezzini, Pez, Ms. Fortan.

Co potrafi: Sara nie posiada żadnych mocy, ale jest świetnym detektywem. W momencie, gdy używa Witchblade staje się silna, potrafi latać, dostaje dostęp do magii ukrytej w rękawicy. Mówiąc krótko staje się bardzo groźnym przeciwnikiem.

Dlaczego ją lubię: Wiecie co nawet konkretnie nie wiem. Po prostu strasznie mi się spodobała wizja rękawicy, której od stuleci używają głównie kobiety. Chciałbym też zdementować, że na moją ocenę mogły wpłynąć pewne walory stroju posiadaczki Witchblade.

Tak się prezentuje moja piątka. Image Comics od lat 90. ma w swoich szeregach dziesiątki bohaterów i coraz więcej świetnych komiksów. Wydaje mi się wręcz, że przez te wszystkie lata udało im się zostać bastionem indywidualizmu i miejscem, które wspiera kreatywność i nieszablonowe rozwiązania. Tak trzymać.

Sprawdź:

[tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/saga-wyjatkowa-space-opera/”]Saga – odpocznij od superbohaterów[/tw-button] [tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/10-najdrozszych-komiksow-na-swiecie/”]10 najdroższych komiksów na świecie[/tw-button]

  • Wstyd przyznać, ale znam tylko Spawna i to tylko z filmu. Obiecuję poprawę 🙂

  • Scooby

    Niestety Jackie był fajny tylko w grze. W komiksie jest średniawy. A szkoda, bo to mega pomysł i może ktoś kiedyś rozwinie go należycie.

    • Jackie nie miał takiego szczęścia do scenarzystów jak np. wspominany Supreme. No i ze względu na to, że tak dobrze wypadł w grze zastanawiam się jakby to było, gdyby pojawił się w filmie, który podobno był już w produkcji, ale nic z tego nie wyszło 🙁

  • Spawn to mój absolutny numer 1 🙂

  • Dlaczego Jackie jest “Jackie” a Sara jest “Witchblade”? Witchblade sam w sobie jest może ciekawy, ale Sara jest lepsza :p

    • Bo tzw. supername Jackiego to ciągle Jackie Estacado znany też jako The Darkness, a supername Sary to Witchblade, a że korzystałem z supernames, to tak zostało 🙂 Odnośnie Sary, to tak sobie marzę, że może ktoś znowu przeniesie jej przygody do TV. Oglądałbym jak zły 🙂

      • Ale Sara tak naprawdę nie ma supername :p I o ile The Darkness w pewnym sensie opętuje swojego hosta (sorry za brak polskiego odpowiednika) to Witchblade, a szczególnie nowożytny Witchblade to tylko i wyłącznie narzędzie :p

        • Ja trzymam się zasady, że mimo wszystko Witchblade to supername 🙂

          • Ale nikt nie mówi o Sarze per “Witchblade”. No i w komiksach, w których była Dani były dwie “Witchblade”? (tak tylko się zaczepiam, bo to komiks, który śledzę najdłużej 😉 )

          • Starczy, że ja mówię 😉

  • Łukasz Keczmerski

    Ech… komiksy z Sarą i Larą Croft… 😀