5 najgorszych superbohaterów Marvela

Gdzieś w odmętach bloga spokojnie żyją sobie teksty o najgorszych superłotrach Marvela i ich równie żenujących kolegach z DC Comics. Od czasu publikacji Krzysztof Ibisz zrobił się młodszy, a Arnold udowodnił, że ciągle jest zajebistym Terminatorem nawet, gdy występuje w filmach, o których lepiej zapomnieć. Ja z kolei jestem starszy, dorobiłem się blizny na nosie po zaskakującym uderzeniu z główki – nie ja uderzałem – ale jedno się nie zmieniło. To, że poniżsi bohaterowie nie trafią raczej do żadnego filmu. Nie mówiąc już o samodzielnej produkcji. No chyba, że ktoś zdecyduje się nakręcić absurdalną komedię, to wtedy tak. W innym wypadku powinniśmy sobie zadać pytanie, jak bardzo trzeba się odurzyć, aby wymyślić coś takiego. Mi się to nigdy w życiu nie zdarzyło, a nie będę kłamał, że nie próbowałem.

NFL Superpro
Mistrz NFL/Fot. Marvel Comics

1. Phil Grayfield (NFL Superpro)

Amerykanie kochają futbol. Dlatego, jeżeli kiedyś zasypiając zadawaliście sobie pytanie, czemu nie ma bohatera związanego z tym sportem, to mam dla Was odpowiedź. Jest! Choć nie wiem, czy jest w tym akurat coś dobrego. Fabian Nicieza przy współpracy z ligą NFL stworzył postać Phila Grayfielda. Świetnego gracza, który ratując dziecko doznaje kontuzji. Ona sprawia, że Phil nie może kontynuować swojej kariery. Szok, załamka, niedowierzanie. Z tego powodu Phil stwierdza, że skoro nie może grać, to zajmie się pracą jako dziennikarz sportowy. Podczas jednego z wywiadów spotyka chemika, który pokazuje mu wyjątkowy strój futbolisty. Wyjątkowy, bo odporny na wszelkie czynniki zewnętrzne. W trakcie rzeczonego wywiadu z wizytą wpadają złodzieje. Wybucha pożar, Phil strąca chemikalia, które sprawiają, że staje się Superpro. Zakłada strój i postanawia walczyć z występkiem. Fabian Nicieza at his finest. W zasadzie jak popatrzycie na jego pomocników, to cały zespół wystarczyłby na ten artykuł. Wszystko przez to, że pomagali mu:

  • Almighty Dollar – dosłownie strzelał pieniędzmi, konkretnie drobnymi,
  • Calculator – geniusz z Korei, nie ma w tym nic stereotypowego, naprawdę,
  • Girth – posiadacz wyjątkowego żołądka, oczywiście otyły, bo jak inaczej,
  • Streak – szybko biegał.

Przykład Grayfielda jest dowodem na to, że Marvelowi zdarzały się tragiczne wręcz decyzje pod względem marketingowym. Postać Superpro została pomyślana w ramach umowy z NFL i jak się szybko okazało był to pomysł wyjątkowo zły i fatalnie wprowadzony w życie.

Gene Genie
Gin Genie/Fot. Marvel Comics

2. Beckah Parker (Gin Genie)

Spożywając napoje wyskokowe na pewno spotkaliście się z opinią, że alkohol u niektórych pijących włącza nieśmiertelność. Obdarza konsumenta supermocami. Mike Allred i Peter Milligan wzięli to sobie do serca. Musieli, bo inaczej nie wpadli by na pomysł, aby powołać do życia Gin Genie. Beckah Parker jest mutantką, której moc jest delikatnie mówiąc interesująca. Chodzi o to, że potrafi generować wstrząsy sejsmiczne, których siła uzależniona jest od ilości spożytego alkoholu. Gin Genie była całkiem potężna, ale – normalnie zaskoczenie – miała też poważne problemy z alkoholem. To z kolei przekładało się na to, że bywała agresywna i niestety po pijanemu zdarzało się jej atakować sprzymierzeńców. Przyznam się szczerze, że nie wiem, czy jej powstanie było związane z jakimiś walorami edukacyjnymi. Wiecie, takie pokazanie młodym czytelnikom, że nawet bohater pod wpływem jest niebezpieczny. Wiem natomiast, że jej żywot był bardzo krótki, bo czytelnicy nie zdążyli się do niej przyzwyczaić, a Beckah już zginęła w pożarze helikoptera.

Leather Boy
Czy mam to komentować?/Fot. Marvel Comics

3. Gene Lorrene  (Leather Boy)

Będę z Wami szczery. Nie wiem, czy jestem w stanie napisać coś mądrego o Leather Boyu. Nie wiem nawet, czy jestem w stanie napisać coś niemądrego. Z kronikarskiego obowiązku coś wymyślę. Sytuacja wygląda w skrócie tak, że oto mamy grupę superbohaterów o nazwie Great Lakes Avengers. Na ich czele stoi Craig Hollis, który znany jest jako Mister Immortal.

[g1_quote author_name=”Mister Immortal” author_image=”https://lekturaobowiazkowa.pl/wp-content/uploads/2015/07/mister-immortal.jpg” author_description_format=”%link%” align=”right” size=”m” style=”solid” template=”01″]

Im mniej na ten temat powiem, tym lepiej.

[/g1_quote]

Jego pseudonim nie jest przypadkowy, bo faktycznie nie można go zabić. To znaczy można, ale jak już go zabijecie, to on wraca w pełni sił. Tak ma. Zostawmy go jednak i skupmy się na naszym uczestniku konwentu SM. Craig zamieścił ogłoszenie, że szuka chętnych do przyłączenia się do drużyny. Gene ogłoszenie znalazł i trochę źle je zrozumiał, co najlepiej skomentował sam Mister Immortal.

Zgadzam się z nim, co jednak nie kończy krótkiej przygody Gene’a z prawie zostaniem bohaterem. Otóż jego pseudonim zobowiązywał, więc kolejny strój jaki przygotował też był ze skóry. Była to skórzana wersja stroju Doktora Dooma. Niestety drugi raz został odrzucony. Zdenerwowany Gene postanowił wyładować swoją frustrację i zabił Monkey Joe’a, który był wiewiórką o wielkich marzeniach (autentycznie jest to wiewiórka, o której możecie przeczytać więcej w tym miejscu). Sprawiedliwości stało się jednak za dość i Gene zginął przygnieciony przez Big Berthę, która zabiła go siadając na nim. Jaki bohater, taka śmierć.

Doorman
No co pan zrobisz, nic nie zrobisz/Fot. Marvel Comics

4. DeMarr Davis (Doorman)

Skoro już jesteśmy przy Great Lakes Avengers i ogłoszeniu jakie się pojawiło to ktoś jeszcze na nie odpowiedział. DeMarr Davis ma wyjątkową moc. Potrafi teleportować innych. Powiecie, że świetnie, coś jak Kitty Pryde. Problem w tym, że moc Doormana jest delikatnie mówiąc ograniczona. Chodzi o to, że on może stworzyć portal, przez który ktoś przejdzie, ale tylko z pokoju do pokoju. Rozumiecie. Na cholerę komuś drzwi, jak jest Doorman. Najbardziej użyteczna moc teleportacji w historii komiksów. Na szczęście dla niego w późniejszych wersjach dorobił się dodatkowych zdolności i nawet zyskał mroczną ksywkę Angel of Death. Nie zmienia to jednak faktu, że znamy prawdę. Pamiętamy!

Hindsight Lad
Lepiej bym tego nie wymyślił/Fot. Marvel Comics

5. Carlton LaFroyge (Hindsight Lad)

Na koniec zostawiłem sobie Carltona. Carlton miał marzenie. Chciał być bohaterem. Problem w tym, że nie urodził się z żadną specjalną mocą. Na szczęście miał sąsiada, którym był niejaki Speedball, członek New Warriors. Carlton odkrył, że jego sąsiad jest superbohaterem i postanowił nowo zdobytą wiedzę wykorzystać. Konkretnie wykorzystać ją do szantażu, którego efektem miało być przyjęcie go do New Warriors. Ci stanęli pod ścianą i nie było innego wyjścia, jak przyjąć Carltona do grupy. Jego wkład w jej funkcjonowanie jest ogromny, bo posiada on umiejętność tzw. “pewności wstecznej”, czyli:

Efektu, który można nazwać “wiedziałem-że-tak-będzie” oraz pełzającym determinizmem (ang. creeping determinism). To tendencja do oceniania przeszłych wydarzeń jako bardziej przewidywalnych, niż rzeczywiście były. Prawdopodobnie wynika z tego, że wiedza na ich temat jest lepiej dostępna niż wiedza na temat możliwości, które się nie zdarzyły. Ludzie mają tendencję również do pamiętania swoich własnych przewidywań jako dokładniejszych i celniejszych, niż rzeczywiście były.

Mówiąc w skrócie jest chodzącą pierdołą, która nic tylko wszystkich wkurza twierdząc, że wszystko przewidział. Szkoda tylko, że nikogo o tym nie poinformował. No złoto, nie chłopak. Jakby tego było mało w trakcie Civil War postanowił zdradzić swoich towarzyszy i ujawnił ich prawdziwą tożsamość w sieci. Brawo!

No to piątkę od Marvela mamy za sobą. Teraz możecie się przygotować na piątkę od DC Comics. Ostrzegam, że tam też jest na co popatrzeć.

PS. W sumie powinienem to dodać na początku tekstu, ale żeby nie było wątpliwości: zdaję sobie sprawę z tego, że część zaprezentowanych postaci powstała w ramach serii humorystycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że to ciągle członkowie panteonu bohaterów, których spokojnie mogę w takim zestawieniu umieścić. Musicie to przeżyć 🙂

  • #2 brzmi całkiem ciekawie. Nie wiem jak realizacja, ale pomysł zdaje się być super.

    • Realizacja też jest super – X-Force/X-Statix od Milligana i Allreda to kapitalne komiksy, jedne z lepszych jakie opowiadają o marvelowych mutantach, bardzo autoironiczne, opowiadają o drużynie zupełnie niedojrzałych i nieodpowiedzialnych bohaterach, którzy przy okazji robią za gwiazdy mediów 😉 W tej pierwszej inkarnacji (którzy nie przetrwali długo – ale nie dlatego, że się nie przyjęli, taki był zamysł od początku) był też typ rzygający kwasem albo z twarzą, na którą składały się tylko macki 🙂 Do tego serie są pięknie zilustrowane, Allred jest bogiem.

  • gorbex

    Z Leather Boyem i jego śmiercią jest to dziwna sytuacja bo ostatnio pojawił się w Hobgoblin: AXIS gdzie Hobgoblin zbierał swoich superbohaterów

  • 3 punkt, 3 zdanie od końca, się chyba coś ucięło w nawiasie :>? zwracam uwagę, bo naprawdę zaciekawiła mnie ta wiewiórka 😀 :D!

    • Tak, ale już zaktualizowałem wpis. Podczas edycji wywaliło mi link do informacji na temat wiewióra.

  • A co z Gibonem, który chciał zostać pomagierem Spider-Mana? Gorzej chyba upaść nie mógł, kiedy Człowiek Pająk go odrzucił, bo przyłączył się do Legionu Frajerów.

  • Doorman skojarzył mi się nieco z dziewczęciem imieniem Drzwi z Nigdziebądź Gaimana. 😉

    • Zdecydowanie 🙂 Dobre skojarzenie.