DC Comics
DC Comics

5 najgorszych superłotrów od DC Comics

Pamiętacie jak pisałem o totalnych porażkach ze strony Marvela? Jak nie, to możecie sobie spokojnie ten tekst zostawić na później wcześniej czytając o największych nieudanych superłotrach konkurencji. DC Comics w swoim panteonie mają kilku osobników, którzy mieli być straszni, ale ostatecznie coś nie wyszło. Mocno nie wyszło. Specjalnie dla Was wybrałem 5 z nich. Omijajcie ich szerokim łukiem i w ogóle zapomnijcie, że o nich czytaliście. Najlepiej spalcie komputer.

Egg Fu
Jajo z wąsami

Nie wiem, co trzeba palić, aby wymyślić czasami rzeczy, które pojawiały się w przeszłości na kartach niektórych komiksów. Marvel np. stworzył bohatera, który nie miał rąk. Takie trochę nietrafione oczko do osób niepełnosprawnych. DC postanowiło pójść pod prąd i połączyło stereotypy o Azjatach z drobiarstwem. Genialny w zamyśle pomysł – bo przecież każdy chce mieć rasistowskie jajo – objawił się w postaci Egg Fu. Ścierała się z nim Wonder Woman i nie wiem, jak mogło dojść do tego, że to posługujące się łamaną angielszczyzną jajo w ogóle ujrzało światło dzienne. Jego wąsy służą za bicz. Naprawdę za pieprzony bicz… Myślicie, że pojawił się tylko raz? Nic z tych rzeczy. Twórcy nie dostrzegali pierwotnego debilizmu tego pomysłu i pozwalali mu wracać kilka razy. Za każdym razem dostawał konkretny łomot, co przy okazji komentował “Engriszem”. Dramat.

Snowflame
Koka daje siłę

Podobnie jak Snowflame. Ja wiem, że narkotyki kojarzą się często z przestępczością, ale po jaką ciężką cholerę tworzyć superzłoczyńcę, który napędzany jest kokainą? Bohater jest Kolumbijczykiem – normalnie zaskoczenie – i tak jak np. Green Lantern wkładał pierścień, aby się zmienić, a Shazam krzyczał “shazam”, tak Snowflame po prostu wciąga kokę. Wygląda jak Tony Montana pod koniec “Człowieka z blizną”. Jedną z mocy Snowflame’a jest “cocaine touch”. Kokainowy dotyk, który sprawia, że dotknięty odlatuje i nie ma z nim kontaktu. Pałę goryczy przegiął fakt, że w komiksie wniosek był taki, że aby go pokonać jego przeciwnicy sami musieli skorzystać z narkotyków. Walory edukacyjne bezcenne.

Polka-Dot Man
Kolorowe kropki na ubranku noszę

Moim faworytem jest natomiast Polka-Dot Man. Cały w kolorowe grochy, które są jego supermocą. Pierwszy raz pojawił się w numerze 300 “Detective Comics”, gdzie został pokonany przez Batmana. Przestępcą, który wpadł na wspaniały pomysł korzystania z wzoru w grochy jest Abner Krill. Pewnego pięknego dnia po prostu stwierdził, że nic tak nie ułatwi mu zostania królem przestępczego świata w Gotham jak kilka kolorowych kropek. Polka-Dot Man potrafił z nich materializować różne przydatne rzeczy. Na pewno bardziej przydatne od samych kropek. Uwaga spoiler! Nieszczęśnik ginie z ręki Human Flame. Żałuję…

Kite Man
Latamy

Jeżeli uważacie, że kropeczki to małe miki, to co powiecie na lotnię lub jak wolicie latawiec. Kite Man miał pecha trafiając na Batmana, a Batman z kolei miał szczęście do takich wynalazków jak Człowiek Lotnia. Charles “Chuck” Brown stwierdził, że będzie przestępcą. Kolorowe kropki były zajęte, więc trzeba zdecydować się na coś innego. Tym czymś stała się wspominana lotnia. Zawsze ma ją przy sobie, bo ksywa zobowiązuje. Chuck wymyślił kilka rodzajów tego urządzenia, dzięki czemu stał się skuteczniejszym przeciwnikiem. Na tyle skutecznym, że udało mu się nawet znokautować latawcem samego Batmana. Normalnie komedia. Skończył tak jak Polka-Dot, czyli zszedł śmiertelnie za sprawę większego kozaka niż on sam. Latawce nie pomogły.

Ten-Eyed Man
Ten Eyed Man

Na koniec mam dla Was mokry sen każdego okulisty. Philip Reardon to były żołnierz, który służył w Wietnamie. Wrócił do domu po tym, jak odłamek granatu trafił go między oczy. W USA został strażnikiem, który pilnował magazynu. Magazyn wyleciał w powietrze wysadzony przez złodziei, a sam Reardon stracił wzrok. Przywrócił mu go Dr. Engstrom, ale żeby było ciekawiej nie chodziło wcale o oczy. Doktor połączył nerwy wzrokowe z palcami Reardona. Tak narodził się Ten-Eyed Man. Naprawdę? Boże, czy ty to widzisz? Nerwy wzrokowe w palcach? Może nie jest to poziom absurdu pokroju latawców, ale i tak jest wystarczająco głupio, aby zajął miejsce wśród pozostałych wynalazków z DC.

To podobnie jak w przypadku Marvela tylko część wesołej czeredki dzieci powstałych po bardzo złym kwasie. Dlatego wbrew temu, co robił Snowflame chciałem napisać na koniec krótko. Nie bierzcie narkotyków. Już nie chodzi o Wasze życie, tylko o naszą kondycję psychiczną.

[powerkit_button size=”md” style=”primary” block=”false” title=”Najgorsi łotrzy z Marvela” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/5-najgorszych-superlotrow-marvela/” target=”_self” nofollow=”false”]

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
More Stories
Amerykańscy Bogowie
Dźwięki popkultury #2: muzyka z “Amerykańskich Bogów” Neila Gaimana