Ciężkie życie wilka

O powodach, dla których warto czytać komiksy już pisałem. Jednym z dodatkowych jest to, że na ich kartach pojawiają się po prostu ciekawe postacie. Jednym z takich bohaterów jest Bigby Wilk – w polskim przekładzie to po prostu Wilk, a w oryginale Bigby Wolf. Bigby (skrót od Big Bad Wolf) jest stanowi o sile Baśni Willinghama. Zacznijmy od tego, że seria prezentuje znanych z bajek bohaterów, którzy starają się żyć w naszym świecie. Schronili się w nim uciekając przed Adwersarzem – złą istotą, która zajmuje kolejne światy. Nie będę się wdawać w szczegóły fabuły, a skupię się na samym wilku.

Znacie historię o Czerwonym Kapturku albo trzech małych świnkach? Na pewno, w końcu kto ich nie zna. Bigby to nikt inny jak wilk z tych opowieści. Willingham zebrał wszystkie złe wilki znane z baśni i umieścił pod postacią Bigby’ego. Jego ojcem jest północy wiatr, a matką zima. W świecie baśni dopuścił się wielu morderstw, ale w związku z tym, że sytuacja się zmieniła na gorsze został zrehabilitowany i dostał szansę na świeży start. W Fabletown jest szefem ochrony, który rozwiązuje sprawy przestępstw oraz pilnuje, by ludzie nie poznali prawdy o swoich wyjątkowych sąsiadach. Willingham tworząc kolejnych bohaterów wplatał w ich charakterystykę postawy znane z filmów i książek. Bigby jest tego najlepszym przykładem. To palący jak smok, wymięty i nieogolony facet. Chodzi w płaszczu, jego koszula nie pamięta ostatniego kontaktu z żelazkiem, pije tanią whisky i stara się ze wszystkich sił, aby znany mu świat nie rozleciał się na kawałki. Wilk to bohater w pewnym sensie tragiczny. Chandlerowski typ detektywa, który nie pracuje na szacunek, bo nie musi. Wszyscy się go boją, a on po nich sprząta. Często nie słyszy za swoją pracę zwykłego dziękuję.

Podobnie jak u Chandlera nasz bohater pod grubą warstwą cynizmu i fizycznego wręcz bólu skrywa olbrzymie pokłady współczucia i oddania. Bigby potrafi kochać, dba o wszystkich, a przy okazji musi być ciągle czujny. Jest świetnym strategiem i czytając kolejne tomy Baśni odnosimy wrażenie, że wszystko kręci się wokół niego. Siłą komiksu Willinghama jest to, że mało jest tam postaci krystalicznie czystych. Każdy ma na swoim koncie jakieś grzechy. O tych popełnionych przez Bigby’ego wszyscy wiemy – przynajmniej o większości z nich. Świat, w którym funkcjonują bohaterowie choć kolorowy skrywa w sobie zdradę, przemoc, seks i pragnienie władzy i bogactwa. Z tego powodu paradoksem jest to, że osobą, której zależy jest ten, którego część nazywa seryjnym mordercą. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to mało prawdopodobne, to musimy pamiętać o tym, że podstawową różnicą między czarnym kryminałem, a powieścią detektywistyczną jest… pesymizm. To ta przygnębiająca atmosfera czyni z czarnego kryminału coś wyjątkowo realistycznego. Wspominałem o tym, że Bigby często nie usłyszy nawet dziękuję. Wszystko to sprawia, że tak bardzo przypomina każdego z nas, dla których sukcesy są raptem chwilą poprzedzoną ciężką pracą. Podobnie jak u Chandlera, tak u Willinghama, udało się uporać z jednym problemem, ale to wszystko to stan przejściowy, bo w mroku ciąle coś się czai.

Takich paradoksów w Baśniach jest więcej – zobaczcie kiedyś, co wyczynia Złotowłosa – ale to Bigby wydaje się być postacią najciekawszą. Ten jego styl zbitego nomen omen psa to jedna z lepszych kreacji jakie powstały na kartach komiksów od lat. Choćby dla niego warto po Baśnie sięgnąć.

Imię: Bigby Wolf

Znany jako: Wolf, Bigby, The Big Bad Wolf, Herr Wolfe, Werewolf Man

Umiejętności: Świetny detektyw, potrafi zmieniać kształt. Jako wilk jest silny, bardzo szybko leczy rany. Zabić go może ogień lub srebrne kule. Dzięki ojcu potrafi wzniecić wichurę

Pojawia się już w pierwszym tomie komiksu. Ostatnio został głównym bohaterem gry The Wolf Among Us firmy Telltale Games.

  • Nox

    Fajny tekst o kapitalnej serii komiksowej. Btw. na pewno miałeś na myśli Złotowłosą, a nie Kopciuszka?:)

    • Tak, Złotowłosą. Nie chcę spoilować innym czytelnikom, kim jest ta bohaterka, dlaczego jest zw. z Bigbym 🙂

      Przypomnij sobie wydarzenia z 7 tomu – chyba to był 7 lub 8 tom 🙂

      • Nox

        Ach, rzeczywiście! 🙂 Chociaż musisz przyznać, że Kopciuszek (szczególnie w swoim spin-offie) również jest interesującą grą z konwencją.
        Na marginesie, nie obraziłbym się, gdyby Egmont wydawał “Baśnie” nieco częściej, niż 2 razy do roku.

        • Spin-offu nie czytałem, ale mam w planach 🙂 Na częstsze wydawanie szans niestety raczej nie ma.