Co Wonder Woman mówi o amerykańskiej kulturze i dlaczego jest dla niej ważna

O Wonder Woman napisano wiele. Cholera. Powstały opasłe tomiszcza, w których na pewno znajdziecie więcej istotnych informacji na temat tej bohaterki niż tutaj. Wspominam o tym, bo jestem mistrzem antyreklamy. Niemniej postać Diany jest fascynująca nie tylko z powodu tego, kim jest, ale przede wszystkim z powodu tego, że to jeden z filarów amerykańskiej kultury. Komiks superbohaterski ma wiele symboli. Są to postacie, twórcy, tytuły, konkretne wydarzenia. W tej pierwszej grupie wielką trójca dla Amerykanów od wielu lat są Superman, Batman i Wonder Woman. William Moulton Marston prawdopodobnie nie przypuszczał, jak duży wpływ na rzeczywistość będzie miała jego wyjątkowa “córka”.

A było to tak

William Moulton Marston nie był człowiekiem pozbawionym słabości, ale nie można mu odmówić inteligencji i pasji z jaką angażował się w kolejne projekty. Realizował się w wielu obszarach. Prawnik, eseista, scenarzysta, psycholog, wynalazca. Dzisiaj głównie pamiętany z powodu dwóch rzeczy. Pierwszą był wykrywacz kłamstw. Urządzenie wynalezione przez Johna Augustusa Larsona bazowało na istotnym komponencie mierzącym ciśnienie krwi badanego, za który odpowiadał Marston. Gdy wydawało się, że to efekt fascynacji psychologią stanie największym wkładem Marstona w historię USA w 1940 roku narodziła się ona. Wonder Woman.

Przekonanie o wyższości kobiet nad mężczyznami zrodziło się w Marstonie w wyniku prac nad udoskonaleniem wariografu. Uznał bowiem, że kobiety nie tylko są w stanie dorównać mężczyznom, ale też, że są bardziej szczere i niezawodne od mężczyzn, przez co mogą pracować efektywniej.

Upraszczając powody, dla których Marston w ogóle uznał, że amerykański komiks potrzebuje Wonder Woman powinniśmy patrzeć na jej powstanie jako na naturalną potrzebę przeciwwagi. W świecie zdominowanym przez mężczyzn niezbędne są silne kobiety. Marston zauważył, że po komiksy sięgają młodzi ludzie, którzy będą w swoich ukochanych bohaterów zapatrzeni. Będą z nimi dorastać. Ci staną się wzorami do naśladowania. Można to wykorzystać. Na przykład pokazując silną kobietę, superbohaterkę, która mogłaby stać się wzorem dla dziewczynek. Tu dochodzimy do tego przerażającego* słowa. Do feminizmu. Wonder Woman przez lata stała się jedną z ikon wyzwolenia kobiet. Wiele mówiącym symbolem. Marston w swojej kreacji szedł jednak krok dalej. Nie tyle uważał, że kobiety i mężczyźni są równi, ale stwierdzał, że to kobiety są tą silniejszą płcią. Dominującą. Przynajmniej powinny nią być.

Co ciekawe komiksy z Wonder Woman według Marstona nie miały tylko budować samoświadomości w kobietach, ale przede wszystkim przygotowywać chłopców, którzy będą się stykać z postacią na to, co nieuniknione. Tym nieuniknionym miał być matriarchat. Świat rządzony przez kobiety. Utopia, którą utożsamia ojczyzna Diany, czyli Themyscira. Badacz komiksów Tim Hanley w książce “Wonder Woman Unbound: The Curious History of the World’s Most Famous Heroine” wskazuje na to, że Marston wykorzystał tzw. “świat odwrócony”. Motywy znane dotychczas z komiksów wywrócił do góry nogami. To Diana ratuje mężczyznę, a nie odwrotnie. To mężczyzna jest głównie w potrzebie. Nawet jej alter ego jest celowym zerwaniem z wizerunkiem grzecznej dziewczynki.

William Marston
To jemu dziękujemy za Wonder Woman/Fot. DC Comics

Żeby nie było tak kolorowo nie wszyscy uważali to co robił Marston za coś dobrego. Będącego przejawem emancypacji kobiet. Niektórzy zadawali pytanie, czy to przejaw emancypacji, czy może soft porno? –  Jill Lepore

Skąd w ogóle pomysł na postać komiksu? Marston był wielkim fanem medium jako narzędzia edukacyjnego. Jego entuzjazm zwrócił uwagę wydawcy, Maxa Gainesa. Ten postanowił wykorzystać zapał i wiedzę naukowca i zatrudnił go w roli konsultanta do spraw edukacji w „National Periodicals” i „All-American Publications”. Tym samym nasz cudowny człowiek wielu talentów wpadł na pomysł, że przyszła pora na nowego bohatera. Innego niż poprzednicy. Początkowo odróżniać miała go nie tylko płeć, ale to, czym walczy o pokój na świecie. Podstawą miały być miłość i pokój. Oczywiście jak we wszystkich wielkich momentach w historii ludzkości ostatnie słowo należało do kobiety. Jego żona miała powiedzieć, że to bardzo dobry pomysł, ale niech to będzie kobieta. Słowo ciałem się stało.

I ktoś to ciało chciał zawłaszczyć

Jeżeli odłożymy na bok ideę, którą kierował się Marston tworząc Wonder Woman, to i tak nie mogę napisać, że wszystko układało się po myśli tych, którzy widzieli w Dianie coś więcej niż superbohatera. Mężczyźni widząc próby przemycenia do coraz prężniej rozwijającego się medium wzorców, z którymi się nie zgadzali starali się minimalizować rolę postaci. Komiks mógł kształtować świadomość. Tym bardziej, że jego czytelnicy byli młodzi. Jeszcze nie do końca ukształtowani. Z tego powodu choć idea stojąca za postacią mogła być szczytna, to seksualizacja postaci już szczytna nie była.

In the beginning, there was Wonder Woman. And in the beginning of Wonder Woman, there was feminism. – Lillian S. Robinson, “Wonder women: Feminisms and Superheroes”

Paradoksalnie w kształtowaniu silnej pozycji postaci przeszkadzał sam twórca. Marston starał się wyraźnie przemycać swoje poglądy do historii z nią w roli głównej. Wpływał na scenarzystów, wymuszał pewne opisywane przez nich sytuacje. Po śmierci Marstona w 1947 roku problemów przybyło, a Wonder Woman stała się obiektem ataków. Oskarżano ją o wiele rzeczy od deprawacji młodych czytelników aż do szerzenia homoseksualizmu wśród kobiet, czyli w sumie kolejnej płaszczyzny wspomnianej deprawacji. Atmosfera wokół postaci sprawiła, że jeszcze łatwiej było dokonać jej infantylizacji. Wonder Woman stała się maskotką. Co gorsze, maskotką, która jako postać rozwijana była bez spójnego pomysłu na ów rozwój. Scenarzyści sobie z nią nie radzili. Być może ze względu na to, że przez dziesiątki lat zadanie opisywania jej przygód spadało na barki mężczyzn. Choć nie wiem, czy argument płci ma tutaj jakiekolwiek silniejsze podstawy.

Wyposażenie Wonder Woman również jest symboliczne. Bransolety, które odbijają pociski to symbol wcześniejszej władzy mężczyzn. Złoty pas to symbol kobiecej supremacji, podobnie, jak lasso, które sprawiało, że każdy pod jego wpływem mówił prawdę.

Na szczęście to nie oznaczało, że rola Wonder Woman sprowadzała się tylko do roli ciekawostki przyrodniczej na mapie komiksowych superbohaterów. Gdzie jedni zarzucali postaci infantylizację wizerunku kobiety, inni dopatrywali się tego, co Marston chciał tą postacią przekazać. Nawet krytykowany przez co poniektórych serial “The New Adventures of Wonder Woman” z niezapomnianą Lyndą Carter dorzucił ostatecznie swoją cegiełkę do jej wizerunku kobiety silnej i pewnej własnej wartości. Choć zarzucano mu, że główną rolę grają tam walory fizyczne odtwórczyni głównej roli, to nie można dyskutować z tym, że był to pierwszy serial z mocną główną rolą kobiecą. Oczywiście były wcześniej seriale takie jak “Bewitched” czy “I love Lucy”, ale tam ostatecznie to kobiecie przewodzenie akcji było podszyte humorem. Traktowano wszystko z przymrużeniem oka.

Carter zaznaczała wiele razy, że serial miał mocne feministyczne przesłanie. Bliższe drugiej fali feminizmu. Dlatego Diana nie odrzucała mężczyzn, nie rywalizowała z nimi, ale starała się stawać z nimi ramię w ramię. Pomagać im. Zręcznie wykorzystywano elementy tworzące postać, aby wzmocnić przekaz. Dobrym przykładem w tym wypadku jest kwestia alter ego bohaterki. Było tym, co widać na pierwszy rzut oka. Tymczasem prawdziwe talenty, silna kobieta, kryją się za tym pierwszym wrażeniem. Traktować to można jako metaforę tego, że każda kobieta kryje w sobie Wonder Woman. Talenty, których często społeczeństwo nie daje pokazać wskazując kobiecie miejsce, na które w opinii społeczeństwa “zasługuje”.

Walcz jakby jutra miało nie być

Być może niektórzy z Was uznają mnie za wariata, heretyka i mizogina, ale mimo wszystko powinniśmy przestać patrzeć na Wonder Woman tylko przez pryzmat ikony feminizmu. Nie chodzi o odbieranie jej roli, którą odegrała w emancypacji kobiet. Nawet, jeżeli była ona symboliczna. Bardziej chodzi o to, że patrząc na historię postaci, Diana jest sprowadzona przede wszystkim do wspomnianej roli symbolu. Trzymamy ją w złotej klatce. Kojarzymy z tym. Wiemy, kim jest. W rzeczywistości nie mają pojęcia, kim naprawdę jest.ndynda C

Lynda Carter
Lynda Carter/Fot. Domena Publiczna

Cytowany już przeze mnie Hanley stwierdza, że kiedy Batman i Superman umierali na kartach komiksu zrobiono z tego wydarzenie. Informowały o tym media, które na co dzień nie interesują się losem świata ochranianego przez dzielnych herosów odzianych w spandex. Kiedy Wonder Woman umierała nikt nawet tego nie zauważył. Mimo wszystko nie pozwalamy Dianie zostać sobą. Taką jak wspomniani Bruce Wayne czy Clark Kent. Wciśnięta w imadło feministycznego symbolu tkwi w nim mimo tego, że pod tym co znane kryje się postać tak samo fascynująca, co dziwaczna.

Amerykańska kultura – podobnie jak my sami – jest często życzeniowa. Wizerunek Wonder Woman również taki jest. Chcielibyśmy wierzyć w to, że Diana jest kimś więcej choć dobrze widzimy, że sami nie pozwalamy jej rozwinąć skrzydeł. Nie jest to jednak takie proste, bo przez lata pojawiło się tak wiele interpretacji, prób “naprostowania” sytuacji, że sami scenarzyści miewają problemy z jej tożsamością. Gdy w 2001 roku Joss Whedon otrzymał zlecenie napisania scenariusza do planowanego filmu na podstawie jej przygód okazało się, że zadanie będzie naprawdę trudne:

Pomimo tego, że pochodzenie Wonder Woman jest świetną historią do opowiedzenia samą w sobie, to w materiale źródłowym nie ma nic co by pasowało w 100%, nie ma w nim żadnej kanonicznej opowieści, którą trzeba przenieść na ekrany kin. Batmanowi to się udało – ma najlepszą galerię łotrów w historii kultury masowej, posiada Gotham. Chciałoby się rzec, że Nietoperz sam się pisze.

Na film musieliśmy poczekać. Podobnie jak na uporządkowanie i rozwinięcie wizerunku amazonki. Dla mnie niebywałe jest to, że nawet pomimo problemów Wonder Woman mimo wszystko coś znaczy. Jakby była odporna na próby infantylizacji i seksualizacji. Jakby żyła własnym życiem wzmacniając swój wizerunek przez lata pełne błędów. Ciągle tak samo dumna, silna i gotowa pomóc każdemu, kto tej pomocy oczekuje. Bez względu na płeć.

* Przerażającego, bo przecież miejscem kobiety jest kuchnia? Prawda? No nie, nieprawda. Choć feminizm nie sprowadza się tylko do walki z tym przeświadczeniem, ale to temat na inną dyskusję.

Fot. tytułowa – DC Comics

Warto przeczytać dodatkowo:

Silna kobieta w filmie jest bezużyteczna Świat bez mężczyzn
Total
36
Shares