Oto odpowiedź, dlaczego nikt nie wiedział, że Clark Kent to Superman

Ustaliliśmy już, że Superman nie jest nudną postacią. Z reguły mówią tak osoby, które nie znają tego bohatera i najczęściej jedyne, co o nim wiedzą sprowadza się do tego, że grał go Christopher Reeve – choć z tym też może być problem. Jednak nie to jest tematem tego tekstu. Tematem będą okulary. Jego okulary, a w zasadzie okulary Clarka Kenta. Na pewno zastanawialiście się dlaczego nikt o zdrowych zmysłach i jeszcze zdrowszym wzroku nie wie, że Kent to Superman? Przecież okulary nie mogą załatwić wszystkiego? Nie zmieniają mu rysów twarzy, nie sprawiają, że wygląda inaczej. Przez lata były i nadal są obiektem żartów fanów. I mnie to specjalnie nie dziwi. Nim wrócimy do klasycznego nabijania się z tego pomysłu spójrzmy na kilka możliwości, dlaczego nikt nie wie, że Kent to Kal-El.

Na początek nauka

Amerykańscy naukowcy zbadali już chyba dosłownie wszystko, ale tym razem to nie oni, a ich koledzy z Wielkiej Brytanii postanowili sprawdzić czy jest możliwe “ukrycie swojej tożsamości za okularami”. Wprawdzie nie chodziło o Clarka Kenta, a o sprawy bezpieczeństwa narodowego, ale przy okazji rzucili nieco światła na to, jak my sami reagujemy na twarze w okularach i bez. To jest szczególnie istotne na przykład przy identyfikacji przestępców czy namierzaniu terrorystów próbujących przekroczyć granicę kraju. Zadania podjęli się naukowcy z Uniwersytetu w Yorku.

W badaniach uczestniczyło 59 osób, którym pokazywano fotografie twarzy tej samej osoby podzielone na trzy kategorie:

  • Osoby w okularach,
  • Osoby bez okularów,
  • Zdjęcia, na których jedna osoba nosi okulary, a inna ich nie ma.

Zadaniem było stwierdzenie, czy we wszystkich kategoriach pojawia się ta sama osoba. Zdjęcie były naturalne, czyli nie mieliśmy do czynienia z fotkami w stylu policyjnym. Przy pierwszych dwóch kategoriach skuteczność wcale nie wynosiła 100%, a 80, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem. W trzeciej kategorii rozpoczynały się problemy i skuteczność poprawnych odpowiedzi spadła do 74%. To ciągle sporo, ale ważne są obserwacje naukowców, którzy podsumowali badanie nie pozostawiając wątpliwości, że mamy problemy z rozpoznawaniem osób w okularach. Przy czym należy zaznaczyć, że owe problemy dotyczą szczególnie osób, których nie znamy. Dlatego, gdy ktoś nosi okulary na co dzień, a później je zdejmie, to wcale nie jest powiedziane, że z łatwością stwierdzimy, że to ta sama osoba.

Ciekawostką jest fakt, że aktor aktualnie wcielający się w Supermana, Henry Cavill, postanowił zrobić mały eksperyment i ubrany w koszulkę Supermana pojawił się na jednej z najbardziej zatłoczonych ulic na świecie. Usiadł spokojnie i nikt, dosłownie nikt, go nie rozpoznał. Dodam tylko, że bawił się świetnie.

Dear Doubter, The glasses are good enough. Regards, Superman #WhoWillWin #Superman

Film zamieszczony przez użytkownika Henry Cavill (@henrycavill)

Tyle naukowcy, dlatego nie pozostaje nic innego jak przejść dalej.

On po prostu jest podobny

Kolejna z teorii zakłada, że to nie tyle pomysł jest głupi, co my sami. Konkretnie głupi jest nasz sposób podejścia do tego tematu. Nasze postrzeganie Supermana jest skrzywione przez to, że oglądamy go od lat i jego wizerunek praktycznie się nie zmienia. My wiemy, że Clark to Superman. Teraz zejdźmy na ziemię i zadajmy sobie pytanie, czy w rzeczywistości ta sytuacja faktycznie byłaby taka prosta? Przecież są wśród nas osoby, które wyglądają jak inne znane osoby i my wiemy, że ta osoba nie jest na przykład sławnym piosenkarzem, a przynajmniej mijając ją na ulicy tak to sobie tłumaczymy. Możemy więc przyjąć, że my zakładamy, że Clark Kent nie może być Supermanem. Najwyżej jest do niego podobny. Bo przecież to nie jest możliwe, aby ten nieco zgarbiony nudziarz w okularach był Supermanem.

W tym miejscu warto również wspomnieć jedną ważną, ale pomijaną przez fanów rzecz. Gdy superbohater nosi maskę to daje jasny sygnał, że ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Superman nie nosi maski. Sytuacja w jego wypadku zostaje odwrócona. Wszyscy wiedzą, jak wygląda obrońca Ziemi i jednocześnie zakładają, że w takim wypadku nie ma innej tożsamości. Jest potężny i pojawia się wtedy, gdy jest potrzebny. W takiej sytuacji choć ciężko w to uwierzyć ludzie nie zastanawialiby się kim jest Superman, bo on jest Supermanem, a nie kimś z ulicy.

Superman
Niezastąpiony Frank Quietly w “All Star Superman”

Okulary to zresztą nie wszystko. Jako Clark Kent bohater stworzony przez Jerry’ego Siegela i Joe Shustera dba o to, aby utrudnić powiązanie go z tym gościem, który zakłada majtki na getry. Chodzi zgarbiony, jego włosy są w nieładzie. Specjalnie nosi workowate ubrania, aby ukryć to, że urodził się na siłowni. Zmienia głos i zachowuje się tak, jak każdy z nas. To pozornie nic, ale potrafi zdziałać cuda. Henry Cavill nie jest najlepszym przykładem, ale Christopher Reeve już tak. Obejrzyjcie sobie pierwszego “Supermana”, który ciągle jest o kilka długości lepszy od filmów Snydera i zwróćcie uwagę na to, jak Reeve przyłożył się do detali. Tak naprawdę odgrywa tam dwie role i robi to naprawdę pierwszorzędnie. To jednak nie koniec. We need to go deeper. W końcu nie tylko fani mają swoje teorie. Również twórcy komiksów podrzucali wytłumaczenia, dlaczego okulary działają.

Okulary wcale nie są takie zwykłe

Inną popularną teorią, która pojawiła się w całkiem zacnym komiksie “Superman: Birthright”, za który odpowiada Mark Waid i Leinil Francis Yu, okulary Supermana mają cechę, która pozwala ukryć jego boską wręcz aurę. Wynika to z tego, że gdy Clark nie ma na nosie okularów roztacza wokół siebie aurę nie z tego świata. Okulary ukrywają ją i sprawiają, że gdy je nosi wygląda, jak każdy z nas.

“Magiczne” działanie okularów podchwycił też Geoff Johns, który w “Superman: Secret Origin” posłużył się pomysłem, który zakładał, że okulary Kenta mają w sobie malutkie odłamki kryptonitu, który powoduje, że ikoniczne “heat vision” Supermana jest trzymane w ryzach. Tym samym Superman bez okularów wygląda inaczej niż Clark Kent w okularach.

Superman
Czy to ptak? Czy to samolot?Fot. “Superman”, reż. Richard Donner

Oczywiście podobne teorie można mnożyć w nieskończoność. Nie piszę też tego, aby kogoś przekonywać na siłę, że faktycznie można ukryć się za okularami. Jednak z drugiej strony istotne jest to, aby zdać sobie sprawę z tego, że na co dzień jesteśmy strasznie rozkojarzeni i mimo wszystko sceptyczni. Przecież nikt z nas nie wpatruje się w każdego na ulicy, aby połączyć jego wygląd z kimś powszechnie znanym. Nasza uwaga jest rozproszona, nie skupiamy się na detalach. Na koniec jesteśmy też przekorni i jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której nawet gdybyśmy dowiedzieli się, że Kent jest Supermanem, to znając tego fajtłapę i tak byśmy w to nie wierzyli. Przecież taka ciapa nie może być Supermanem. Po prostu nie może. A może?

PS. Zupełnie na koniec dodam tylko, że to i tak tylko komiksy i w sumie nie trzeba ich analizować i skoro nikt go nie rozpoznaje, to tak po prostu jest i niech tak zostanie. Choć sam się przy tym dobrze bawię.

 

  • Z tymi okularami to chyba troszkę nie tak 🙂 ogolnie wydaje mi sie że w fandomie jest powszechna zgoda że okulary przydają sie na zupełnie randomowych przechodniów z powodów które opisałeś. Problem zaczyna się gdy popatrzymy na redakcję Daily Planet. Lois, laureatka Pulitzera i najlepszy dziennikarz śledczy na świecie, a nie umie dodać dwa do dwóch, Jimmy Olsen ktory nie poznaje w koledze z pracy Supermana i Perry White ktory za cholere nie potrafi połączyć enżetek swojego pracownika z występami Supermana. To tu leży problem, tu jest dysonans ze usiłuje nam się wmówić że inteligentni ludzie nie rozpoznają gościa z którym spędzają 8 godzin dziennie (a pewnie wiecej bo to Gazeta idealna i oni pewnie pracują 24/7 i śpią w ramkach miedzy kadrami) jeśli ten ściągnie okulary.

    Ale to tak na marginesie bo Supka uwielbiam i nie przeszkadzają mi takie durnotki 😀

    • Nie siedzę w fandomie, więc może jest jak piszesz. Co do Perry’ego White’a, to on ostatecznie potrafił połączyć fakty, ale specjalnie nie dzielił się tą wiedzą z nikim, bo wiedział, ile dobrego robi Clark jako Superman dla innych.

      Tym bardziej, że ja nie tłumaczę, że na pewno jest tak jak napisałem, tylko prezentuję opcje, jak mogło/może być. I choć to abstrakcyjne, to wielu inteligentnych ludzi nie zwróciło by na pewne oczywiste rzeczy uwagi.

    • Ja to zawsze uznawałam za zwykłe wyparcie, a nie głupotę. “Po co Superman miałby w tej redakcji? Albo po co w ogóle miałby pracować w gazecie? Jest Supermanem. To bez sensu”.
      Ludzki umysł jest się w stanie przekonać do wszystkiego, byle uniknąć myślenia o sprawach trudnych lub dziwnych. W tym wypadku, że tak sparafrazuję porzekadło: słysząc kopytka, wszyscy myślą “koniki”, a nie “zeberki” – bo zeberki są dla nich po prostu zbyt nieprawdopodobne 😉

      • Myślimy podobnie widzę 🙂 Dokładnie oto chodzi, że w sumie to przecież niemożliwe i choć to naiwne i głupie, to my wszyscy jesteśmy naiwni tylko często nie lubimy się do tego przyznawać 🙂

        Zeberki <3

      • Tylko ze my tu mówimy o Lois Lane, Bogini Dziennikarstwa, Supermanie bez mocy, która w pojedynkę nie takie sprawy rozwiązywała. Wiec ona nie tylko pomyślałaby “koniki” ale i “zeberki”, “antylopy gnu”, “guzce” i “mutanty z kosmosu” :p

        • Zmutowane guźce z kosmosu!

        • Niekoniecznie – IMHO, Bogini Dziennikarstwa, Lois Lane miała pełne prawo nie brać pod uwagę, że Superman, który do niej startuje i jest półbogiem, jeśli nie bogiem ucieleśnionym, na co dzień żyje życiem zwykłego człowieka i jest tym nieśmiałym redaktorem z sąsiedniego boxu, który patrzy pod nogi, gdy tylko Lois pojawi się na horyzoncie, a potem potyka się o własne buty. Najciemniej jest pod latarnią 😉

  • Fajnie, że ktoś to wreszcie napisał, bo te same przemyślenia od paru lat chodzą mi po głowie.
    Owszem, jest to nieco zabawne, że nikt go nie rozpoznaje, ale sami mamy do czynienia z podobnym mechanizmem wyparcia, gdy zobaczymy na ulicę celebrytę. “Eee, to na pewno nie on, co on by tu robił?”.

    • Gdzieś czytałem, że to oczywiście też badano 🙂 Pusiek dobrze napisała poniżej odnośnie kolegów i koleżanek z redakcji, że w sumie to oni powinni być bardziej ogarnięci. I z tym nawet ciężko dyskutować choć między nami ja się cieszę, bo Lois nie jest taka idealna, jak się kreuje 😉

  • Jeleń samotnik

    Od zawsze się zastanawiałam, czemu ludzie nie rozpoznawali w Clarku Supermana, i w sumie od zawsze się z tego śmiałam… 😀 Ale teraz to ma sens.
    PS. wciąż mnie to bawi.

  • Kacper Przysiężny

    Dosyć zabawna sprawa z tym artykułem patrząc z perspektywy współczesnych historii. Kiedy mamy Supermena I Clarka Kenta jednocześnie.

  • Warto tutaj przywołać stary jak świat komiks, w którym Lex Luthor buduje maszynę mającą odpowiedzieć na pytanie, kim jest Superman. I maszyna wskazuje Clarka Kenta, na co Luthor ją niszczy, bo nie potrafi uwierzyć, że nadczłowiek mógłby chcieć być człowiekiem.

  • rob

    ale jak bym lois jednak bronił w końcu dodała 2 do 2 i wyszło jej 4 czyli superman 😉 nawiasem supek w nowej supergirl (serial) to hołd dla wersji z 1978 jak ja się stęskniłem za taką wersją supka która kija od miotły nie połknęła 🙂 choć problem czemu nikt go nie poznaje to szersze zjawisko nie dotyczące tylko supermana ale wielu innych postaci taki batman owszem jest zamaskowany ale wystarczy się zastanowić na chłodno ile jego zabawki muszą kosztować i gdzieś to musi trzymać by dojść do wniosku że albo sam jest bogaty albo ktoś bogaty musi mu sponsorować nawiasem czy choć raz któryś jego przeciwnik dokonał takiej analizy??

    • Tak. Jeżeli się nie mylę pierwszym, który wydedukował kim jest Batman był Hugo Strange