Rewolucja ma na imię Kamala

Wiem, że często piszę o superbohaterach. Wiem, że na nich nie kończy się świat komiksu. Jednak są takie tematy, o których po prostu trzeba napisać. Jednym z nich jest religia, a w zasadzie mała (?) rewolucja, jaka dokonała się w świecie superbohaterów wraz z pojawieniem się Kamali Khan. Co w tym takiego wyjątkowego? Ano to, że oto pierwszy raz w historii Marvela muzułmanin ma swój własny komiks. I to nie byle jaki, bo “Ms. Marvel”, z którą odpowiada G. Willow Wilson, to komiks, o którym warto wiedzieć nie tylko z powodu religii głównej bohaterki, ale też z powodu jakości jaką ta seria się charakteryzuje.

Zacznijmy jednak od początku

Kamala Khan nie jest pierwszą bohaterką, która prywatnie jest muzułmanką. Pewnie, jak mówi sama Wilson, gdyby ktoś pomyślał o wydawaniu “Ms. Marvel” dajmy na to 10 czy nawet 15 lat temu, spotkałby się z gwałtownymi reakcjami ze strony osób, które to wyznanie traktują z wrogością i kojarzą z terroryzmem. Na szczęście dla nas i Kamali podjęto decyzję, że pomysł, aby to właśnie ona została nową Ms. Marvel jest na tyle dobry, że powinna pojawić się seria. Z punktu widzenia historii komiksu amerykańskiego seria bardzo ważna, bo postać Kamali to prawdziwy combo breaker, jeżeli chodzi o łamanie stereotypów na temat superbohatera choć tak po prawdzie wiele postaci przed nią już je łamały. Dlaczego? Ano dlatego:

  • Jest zwykła nastolatką, której nie potrącił radioaktywny pociąg, nie ugryzł jej zmutowany ślimak czy straciła wujka lub psa, co zaważyło na dalszym jej życiu. Owszem, zmieniła się i zyskała moc, ale mimo to została normalną dziewczyną. Ma też problemy charakterystyczne dla osób w swoim wieku.
  • Jest muzułmanką, ale to już wiecie.
  • Jest geekiem, który kocha superbohaterów, co prowadzi do zabawnych wydarzeń.
  • Dojrzewa na naszych oczach.
  • Jest w końcu kobietą, którą napisano z pomysłem.

Chciałam stworzyć historię, w której muzułmańska kobieta jest panią własnego życia. – G. Willow Wilson

Bardzo blisko jej do Petera Parkera z początków jego działalności. Tego Parkera, którego pokochały miliony nastolatków na całym świecie. Gościa, który gdy zdejmował maskę był po prostu Peterem. Uczył się, zakochiwał, był smutny, miał wątpliwości. Kamala jest dokładnie taka, ale jej wpływ i znaczenie na komiks jest trochę większe. Pewnie w tej chwili pukacie się w głowę. Jak Kamala Khan może mieć większe znaczenie od jednego z najbardziej rozpoznawalnych herosów w historii medium? Powód jest prosty. Ona reprezentuje zmianę. Kiedy w 1961 roku Stan Lee i Jack Kirby pokazali światu Fantastyczną Czwórkę czytelnicy byli zaskoczeni. Oto ktoś postanowił podejść do tematu superbohaterów trochę inaczej niż miało to miejsce wcześniej. Lee i Kirby skupili się na ich prywatnym życiu, a w zasadzie na problemach z jakimi muszą się borykać po tym, jak zostali obdarzeni mocami. Zaprezentowali nam tarcia wewnątrz drużyny, wątpliwości, uczłowieczyli bogów. Kamala Khan jest twórczym rozwinięciem tej idei. Symbolem tego, dlaczego komiksy mają znaczenie i dlaczego mają tak wielu odbiorców. Możemy się sprzeczać, że komiks europejski jest super – bo jest i jedną z moich misji jest pokazanie Wam, że to prawda – ale to ten amerykański wpływa na popkulturę najsilniej.

Myślę, że gdybym tworzyła Ms. Marvel dziesięć lat temu, wyznanie Kamali byłoby większym problemem niż jest dzisiaj, bo bliżej by było do wydarzeń 9/11, działania muzułmanów były pod większą kontrolą. Teraz, kiedy mamy już pewien dystans do tych wydarzeń – szczególnie młodsze pokolenie, dla których 9/11 to wczesne dzieciństwo – jest potrzeba czytania bardziej złożonych historii. Bycie muzułmanką jest tylko częścią całości, jej podróży.

Tak o swoim dziele mówiła sama Wilson. Scenarzystka, która sama jest muzułmanką, poszła krok dalej od swoich utytułowanych kolegów. Zwróciła uwagę na to, że nie trzeba się wstydzić swojej religii, że można ją wykorzystać, aby zbudować wokół niej interesującą historię. Piję tu głównie do tego, że śledząc historię komiksów nie sposób nie zauważyć, jak duże znaczenie miała epoka w jakiej powstawali ikoniczni teraz bohaterowie. Wielu z nich powstała dzięki talentowi twórców, którzy prywatnie byli/są Żydami. Niestety potrzeba asymilacji i postępowanie zgodnie z zasadą, aby się nie wychylać sprawiły, że tacy herosi jak Clark Kent czy wspominany Peter Parker nie zostali określeni pod kątem religii od samego początku. W końcu Jerry Siegel, Joe Shuster’s, Stanley Lieber i Jacob Kurtzberg mogli wyjść poza konieczność asymilacji i przyznać przed wszystkimi, jakiego wyznania są ich bohaterowie. Nie zrobili tego i choć można zauważyć pewne insynuacje, że i Kent, i Parker mają związki z judaizmem, to siłą rzeczy zostali rozpisani jako postacie kultury chrześcijańskiej. To niestety było bardzo charakterystyczne i choć religia jest obecna w komiksach od dawna – na przykład za sprawą “symboli” chrześcijaństwa takich jak Daredevil czy Nightcrawler – to tworzenie pierwszoplanowych bohaterów poza tą kulturą było rzadkie. Ewentualnie wykonywane nieśmiało. Na szczęście czasy się zmieniły.

Kamala Khan
Kamala przy pracy/Fot. Marvel

Wymiary

Dobrze napisana postać musi mieć warstwy. Nie może być wyciętą z tektury, jednowymiarową istotą. Kamala jest taką postacią. Największą przyjemność sprawia mi obserwowanie nie tyle tego, jak radzi sobie z mocą – co i tak jest zabawne – ale tego, jak radzi sobie poza byciem Ms. Marvel. Stała się swoją idolką, ale gdy nie walczy ze złem walczy z problemami, które każdy z nas przeżywał. Sprzecza się z bratem, ma wątpliwości natury religijnej, toczy ciągłą walkę ze swoimi nadopiekuńczymi rodzicami. To jest prawdziwa siła Kamali i to jest mięso, dla którego warto sięgnąć po komiksy, których jest bohaterką.

Bycie kimś innym nie jest wyzwalające. Jest wyczerpujące. – Kamala Khan

Z jednej strony otrzymujemy prawdziwą kopalnię zabawnych sytuacji, a z drugiej pod wieloma z nich kryje się drugie dno. Przede wszystkim napędzane wątpliwościami. Wystarczy wspomnieć wygląd. Poprzednia Ms. Marvel, czyli Carol Danvers, to seksowna blondynka. Kamala podczas swojej pierwszej transformacji zmienia się właśnie w taką atrakcyjną blondynkę, zmienia kolor skóry i w pewnym momencie zaczyna mieć wątpliwości, czy to dobra droga. Czy można jeszcze coś z tym zrobić i czy na pewno taki wizerunek, to coś z czym chce się identyfikować. Podobnych przykładów jest więcej. Wynika to z tego, że Wilson świetnie czuje to, jak powinna prowadzić swoją bohaterkę. W całej jej kreacji nie ma przypadków. Na przykład fakt, że Kamala w wolnych chwilach pisuje fanfiki (opowiadania tworzone nieoficjalnie przez fanów filmu, książki, serialu itp., wykorzystujące postaci i świat z oryginalnego utworu) jest odzwierciedleniem wspólnych cech między byciem mniejszością w jakimś kraju, a byciem geekiem.

W obu wypadkach podstawą jest poszukiwanie ludzi, którzy myślą podobnie jak my w sytuacji, gdy czujemy się wyobcowani, zepchnięci na margines. Tak samo bycie superbohaterem jest związane z potrzebą, aby dostosować do nowej rzeczywistości jednocześnie pamiętając o tym, że odpowiedni strój czy inny dziwny wynalazek nie stanowią rozwiązania każdego problemu. Bardziej chodzi o umiejętność dopasowania się wewnątrz samego siebie. Pogodzenia się z losem mimo ciągłej walki. Bo przecież, gdybyśmy wyobrazili sobie, że ktoś z nas nagle z dnia na dzień stanie się kimś innym, zostanie obdarzony jakąś wyjątkową mocą, to efekt będzie taki, że nie będziemy wiedzieć, co z tym zrobić. Będziemy się czuli wyobcowani, zagubieni, będziemy potrzebowali pomocy. Najlepiej podsumowuje to reakcja samej Kamali na nową sytuację, w której mówi wprost, że nie wie, co ma robić, nie wie, kim ma być. Choć odpowiedź jest prosta, to jest ona prosta tylko z pozoru.

Bądź sobą

Świat potrzebuje bohaterów. Zarówno tych pewnych siebie, urodzonych do tego, aby dźwigać na swych barkach losy całego świata, jak i tych, którzy dopiero uczą się tego, jak tymi bohaterami być. Tych pierwszych podziwiamy, choć bliżej jest im do wizerunku bogów bez skazy. Z kolei tych drugich obserwujemy z uwagą i w pewnym sensie uczymy się od nich, bo sami podróżujemy i ścieramy się z trudnościami. Stwierdzenie “bądź sobą” jest tak samo oklepane i często stosowane jak słynne “wszystko będzie dobrze”, jako odpowiedź w sytuacji, gdy nie ma dobrej odpowiedzi. Symptomatyczne jest to, jaką mocą dysponuje Kamala. Umiejętność zmiany wyglądu, wielkości jest w pewnym sensie metaforą potrzeby dopasowania się do środowiska i znalezienia swojego miejsca. Jest wyrazem potrzeby akceptacji, ale musimy sobie zadać pytanie, czy akceptacji za wszelką cenę. Wiadomym przecież jest to, że każdy z nas dojdzie w pewnym momencie do wniosku, że nic nie musi, że może. Nim to jednak nastąpi będziemy musieli się wiele razy potknąć i ubrać dziesiątki masek, z których nie jesteśmy zadowoleni.

Kamala i Wolverine
Jedna z kapitalnych scen/Fot. Marvel

Świetnie obserwuje się zmiany jakie zachodzą wśród scenarzystów komiksu amerykańskiego, który traktuje o superbohaterach. Mają w sobie więcej odwagi, która dotychczas była charakterystyczna przede wszystkim dla twórców z innych krajów czy też tych, którzy nie zajmowali się “trykociarzami”. Kiedy fani X-Men szeroko dyskutowali homoseksualność Bobby’ego “Icemana” Drake’a, podobne tematy nie były niczym nowym dla czytelników “Sandmana”, w którym to już na przełomie lat 80. i 90. pokazano związek dwóch mężczyzn w sposób, jaki biednych miłośników superbohaterów mógłby przyprawić o siwe włosy pomimo kiełkującego kopru pod nosem. Takie “wstrząsy” są potrzebne i mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Tym bardziej, że ma to później swoje przełożenie na realna działania. Rosnąca popularność Kamali sprawiła, że to jej wizerunek zaczął być wykorzystywany w San Francisco do walki z islamofobią. Nawet jeżeli ostatecznie okaże się, że za jej sprawą raptem jedna osoba zmieni nastawienie to uznam to za sukces. Z tego powodu mam nadzieję, że Kamala rozgości się na salonach Marvela na długo, bo miejsce tam jej się należy jak psu zupa.

Przeczytaj:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/komiks-w-muzyce/”]Komiks w muzyce[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/bill-finger-prawdziwy-ojciec-batmana/”]Bill Finger – prawdziwy ojciec Batmana[/button]
  • Uch, o Kamali wiem już od dłuższego czasu i każda kolejna recenzja coraz bardziej mnie zachęca do zakupu… Jeszcze na Book Depisitory przecenili komiks, pomału nie mam wyboru ;___;
    Co mnie osobiście urzekło najbardziej jest fakt, że dziewczyna ma pełną rodzinę, która występuje w historii. Nie jest sierotą! Nie ma traumatycznej przeszłości! Nie znam się na superbohaterach za dobrze, ale to chyba nie jest reguła? Na pewno dla mnie brzmi to ciekawiej niż kolejna pozstawiona tylko sobie postać (co też jest ciekawe, ale ile można).

    • Nie jest regułą, na pewno nie jest regułą to, że tak dużo miejsca poświęca się rodzinie. To zdecydowanie jedna z najciekawszych serii o superbohaterach. Warta tego, aby się za nią zabrać 🙂

  • Rewol

    Cieszę się, że zdecydowałeś się napisać o Kamali, bo to bohaterka o której warto pisać. Zwłaszcza, że to, jak u ciebie standardem, świetnie napisany tekst, z pomysłem, z wieloma ciekawymi cytatami i odniesieniami, a co najważniejsze szczerą chęcią przekazania czemu ten temat jest tak interesujący. Oby tak dalej, a na pewno będę czytał i polecał!.
    Od siebie dodam, że poza zaletami wymienionymi w tekście do komiksu przyciąga mnie niesamowicie dobrze zrobiony balans tematów poruszanych w historii. Nic nie jest przedstawione jako skrajne złe lub przeciwnie wyłącznie pozytywne. Autorka podśmiewa się z niektórych archaicznych zwyczajów religii muzułmańskiej, ale zarazem pokazuje kapłanów(można tak powiedzieć?) tej religii jako mądrych nauczycieli. Rodzice są ukazani jako nadopiekuńczy tradycjonaliści, ale zarazem widać, że dbają o dobro córki i chcą jej pomóc. Kultura geekowska jest ukazana i pod wieloma względami chwalona, ale jednocześnie w utworze nie ucieka się od problemu bezrefleksyjnego naśladowania. Autorka chcę, aby czytelnik, podobnie jak Kamala, cały czas myślał nad tymi tematami, nie tylko używa ich, bo “będzie wstrząs w światku”. A zmuszenie czytelnika do myślenia w sposób, który go bawi to wyznacznik dobrej literatury.

    • Dzięki. Tak, rodzina to bardzo ważny element tego komiksu, który dodatkowo został po prostu przygotowany z głową. To mądra seria.

  • Bardzo ciekawy wpis!