Kim jest Ant-Man i dlaczego jest ważny dla uniwersum Marvela?

Po premierze pierwszego trailera filmu “Ant-Man” komentarze wielu fanów MCU i w ogóle kina sprowadzały się do wzruszania ramionami, a jednym z pytań jakie się pojawiały było to, kim do cholery jest “Ant-Man”? Powtarza się trochę sytuacja jak ze “Strażnikami Galaktyki”. Jarają się fani komiksów Marvela, a reszta nie wie o co chodzi. Z tą różnicą, że “Ant-Man” to trochę inna liga niż “Strażnicy”.

Doktor Jekyll

W filmie poznacie dwa wcielenia tego bohatera. Pierwszym jest Hank Pym, a drugim Scott Lang. Ten pierwszy, to naukowiec owładnięty obsesją stworzenia serum, które pozwoli na zmniejszanie i powiększanie różnych rzeczy siłą woli. Wymyślili go Stan Lee, Jack Kirby, Dick Ayers i Larry Lieber. Swój debiut zaliczył w 27. numerze ” Tales to Astonish”, który pojawił się na półkach w styczniu 1962 roku. Była to licząca siedem stron historia zatytułowana “The Man in the Ant Hil”.

Stworzyłem komiks “The Man in the Ant Hill” o człowieku, który potrafi się skurczyć. Były tam mrówki i pszczoły, które go goniły. Sprzedało się to tak dobrze, że pomyślałem, iż zrobienie z niego superbohatera będzie zabawne.

Tak o debiucie Pyma mówił Stan Lee w jednym z wywiadów w 2008 roku. Lee jak pomyślał, tak zrobił i Pym jako Ant-Man powrócił w samodzielnych przygodach. Tym razem historia miała trzynaście stron i podzielono ją na trzy rozdziały “Return of the Ant-Man/An Army of Ants/The Ant-Man’s Revenge”. W tym momencie Hank nie był jeszcze nikim wyjątkowo istotnym. To zmieniło się rok później, kiedy Lee i Kirby powołali do życia “Avengers”. We wrześniu 1963 istnienie grupy stało się faktem, a Pym został jednym z jej członków założycieli. Oprócz niego pierwszy skład tworzyli:

  • Hulk,
  • Iron Man,
  • Thor,
  • Wasp (dziewczyna i asystentka Pyma),
  • Kapitan Ameryka (na miejsce Hulka dopiero po pierwszej przygodzie).

W tym miejscu warto napisać kilka słów na temat tego, co w ogóle potrafi Ant-Man. Po pierwsze Hank Pym jest genialnym biochemikiem. To co stworzył nazywał “Cząstkami Pyma”, które pozwalały mu na zmianę wielkości. Początkowo, aby osiągnąć pożądany efekt musiał zażywać specjalną pigułkę lub wdychać gaz, a ostatecznie udało mu się doprowadzić do kontroli za pomocą siły woli. Z czasem uzyskał dodatkową zdolność. Skoro mógł się zmniejszyć do rozmiaru mrówki, to czemu nie pójść w drugą stronę? W ten sposób udało mu się sprawić, że jego ciało mogło stać się gigantyczne. Jego geniusz objawia się nie tylko w dziedzinie biochemii, ale i w umiejętności konstruowania gadżetów oraz robotów – co będzie miało swoje poważne konsekwencje. Nazwa Ant-Man związana jest z jego rozmiarem, ale i faktem, że stworzony przez niego hełm pozwala na komunikację z mrówkami oraz innymi insektami np. pszczołami czy osami. “Cząstki Pyma” wykorzystywane były do zmniejszania zarówno samego doktora, jak i gadżetów, które opracował. Ciekawostką jest fakt, że Hank zna judo, a w momencie, gdy ma rozmiar mrówki zachowuje siłę człowieka o normalnym wzroście, czyli mówiąc krótko nawet jako taka drobinka jest w stanie boleśnie uderzyć swojego przeciwnika.

Ant-Man
Rozmiar może mieć swoje plusy 🙂

Pewnie zastanawiacie się, co ma do tego wszystkiego Doktor Jekyll. Postać Hanka Pyma była ciekawa z kilku powodów. Jako bohater bardziej pasował do horroru niż wydawanych w latach 60. historii o superbohaterach. Skrojony według klasycznych wzorców naukowca, który swój wynalazek testuje na sobie. Zresztą rok po jego narodzinach Marvel dorobił się podobnej postaci. W końcu Doktor Curt Connors też miał swoją obsesję z tą różnicą, że testy opracowanego przez siebie serum nie skończyły się dla niego zbyt dobrze. Wracając do Pyma warto wspomnieć o tym, że od początku miał problemy psychiczne. Niestabilny, izolujący się od innych, często okazywał się po prostu zwykłym dupkiem. Ostatecznie skończył ze zdiagnozowaną cyklofrenią, czyli zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi. Prawda, że ciekawie? Niestety nigdy nie stał się hitem, jeżeli chodzi o samodzielne komiksy. Czemu tak się stało tłumaczył sam Lee:

Kocham Ant-Mana, ale historie z nim nigdy nie były wielkim sukcesem. Żeby odniósł sukces musieliśmy rysować te malutkie rzeczy obok tych wielkich, aby rysunki były wizualnie interesujące. Niestety rysownicy, którzy się nim zajmowali często zapominali o tym fakcie bez względu na to, jak często im o tym przypominałem. Narysowaliby go stojącego na stole, wyglądającego jak każdy inny bohater. Powiedziałbym, aby w tle dorysowali pudełko od, żeby pokazać różnicę wielkości. Ale oni ciągle zapominali. Dlatego, kiedy patrzyłeś na komiks widziałeś gościa, który niczym się nie wyróżnia i chodzi w stroju takim, jak cała reszta [bohaterów]. On cię nie interesuje.

Nie zmienia to jednak faktu, że Pym jest istotny dla całego uniwersum z przynajmniej jednego powodu, o którym musicie wiedzieć.

All my puppets

Ultron
Potrzebuję miłości

Wbrew temu, co obejrzycie w “Avengers: Age of Ultron”, to nie Tony Stark jest winny powstania jednego z najważniejszych i najpotężniejszych czarnych charakterów w całym świecie Marvela. Zaczęło się od tego, że Pym pomagał w walce z The Crimson Cowl. Avengers nie wiedzieli, kto to taki, ale podejrzewali Jarvisa, który jak się później okazało został zahipnotyzowany przez prawdziwe zagrożenie, czyli Ultrona. Oczywiście Pym nie jest typem człowieka, który dzieli się z innymi swoimi porażkami. Ukrył ten fakt przed resztą składu Avengers. Choć to nie miało znaczenia, bo gdy wszyscy dowiedzieli się, co zrobił Pym ważniejsze było pokonanie Ultrona niż zastanawianie się, jaką karę powinien ponieść szalony doktor. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli. Pym nie miał zamiaru stworzyć czegoś, co będzie chciało zniszczyć rasę ludzką. Ultron sam zyskał świadomość i ostatecznie się zbuntował. Choć trzeba wspomnieć o tym, że jego psychopatyczne skłonności są związane z tym, że Pym tworząc go bazował na własnym umyśle. Relacja między nim, a jego twórcą może być porównana do relacji między Frankensteinem i jego potworem.

Szaleństwo, a w zasadzie problemy psychiczne różnego sortu, to znak rozpoznawczy Hanka. Wraz z rozwojem fabuły wspominane problemy pogłębiały się. W pewnym momencie schizofrenia bohatera sprawiła, że stworzył kolejne alter ego, którym był Yellowjacket (w filmie zobaczycie inne jego wcielenie). Brutalny i nieprzewidywalny bohater stawał się niewygodny dla Avengers. Ci chcieli się go pozbyć, więc Pym wpadł na przewrotny pomysł, że stworzy kolejnego robota. Z tą różnicą, że tym razem nie popełni tego samego błędu, co przy Ultronie. Jego nowa kreacja miała mieć zabezpieczenie, którego aktywacja rozwiązywała problem, a sam Hank okazałby się zbawcą świata i w ten sposób Avengers nie chcieliby się go pozbywać. Plan nie wypalił za sprawą jego żony, która ostatecznie została pobita – bardzo kontrowersyjny moment w historii komiksów Marvela – a sam Hank nie był już członkiem Avengers.

Jak widzicie jego rola zmieniała się dość dynamicznie. Raz był bohaterem, raz człowiekiem, któremu bliżej do przestępcy. Podobnie zachowywali się jego następcy.

Ant-Manów trzech

Ant-Man
Scott Lang w filmie

Hank Pym był pierwszym Ant-Manem, ale jak wspomniałem na początku w filmie zobaczycie jego kolejne wcielenie, czyli Scotta Langa. Lang był specem od elektroniki, który aby pomóc swojej rodzinie zaczął kraść. Zgodnie z zasadą, że często zbrodnia kończy się karą, Lang został złapany, a po odsiadce znalazł zatrudnienie w Stark Industries jako ochroniarz. W ten sposób był blisko wynalazków Hanka Pyma. To ma spore znaczenie, bo choroba jego córki sprawiła, że Lang zdecydował się wrócić na drogę przestępstwa. Lekarz, który mógł pomóc córce zostaje porwany, a Lang kradnie kostium Ant-Mana i rusza na pomoc doktorowi. Ostatecznie za namową samego Pyma przejmuje od niego rolę superbohatera.

Z kolei trzecim Ant-Manem został agent S.H.I.E.L.D., Eric O’Grady, który podobnie jak Lang ukradł strój bohatera. Co ciekawe nie był mu potrzebny do tego, aby kogoś ratować. O’Grady myślał głównie o kradzieżach i podrywaniu panienek. Jego reputacja była dość wątpliwa, ale i on się zrehabilitował.

Co z tym filmem?

Ant-Man nie jest typem herosa, który jest bez skazy. W zasadzie patrząc na całą jego karierę i ludzi, którzy się w niego wcielali ciężko go nazwać klasycznym superherosem. Pierwszy zwiastun filmu w reżyserii Peytona Reeda wskazuje na to, że choć w rolę Scotta Langa wciela się Paul Rudd znany głównie z komedii nie powinniśmy oczekiwać filmu wypełnionego humorem. Ciekawym zabiegiem jest zmiana w kwestii pochodzenia Ultrona oraz fakt, że film w jakiś sposób będzie połączony z serialem “Agentka Carter” na co wskazuje pojawienie się w obsadzie Hayley Atwell.

Kluczowe jest to, że przed studiem stoi paradoksalnie cięższe zadanie niż przed premierą “Strażników Galaktyki”. Ten drugi tytuł zainteresował wszystkich głównie z powodu humoru i wyjątkowych bohaterów jakich oferował. Powoli rozbudzał to zainteresowanie od premiery pierwszego zwiastuna do pojawienia się w kinach. “Ant-Man” nie wywołuje takich emocji. Rozumiem brak hurraoptymizmu ze strony potencjalnych odbiorców, bo jak na razie nic nie wskazuje na to, że powinni się tym ekscytować. Nawet ja muszę się przyznać do tego, że bardziej interesowałem się “Ant-Manem” w momencie, gdy reżyserem filmu był Edgar Wright. Później Wright rozstał się z projektem, a emocje opadły. Na szczęście powoli wraca mi wiara w ostateczny sukces filmu Reeda. Wierzę w Rudda jako Scotta Langa i wierzę w to, że widzowie na całym świecie zainteresują się bohaterem, który nie jest słodki i gotowy do poświęceń za wszelką cenę.

Sprawdź:

[tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/filmy-ktorych-nie-chcecie-przegapic-w-2015/”]Filmy, których nie chcesz przegapić w 2015[/tw-button] [tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/guardians-of-the-galaxy-2-co-wiemy-o-straznikach-galaktyki-2/”]Co wiemy o “Strażnikach Galaktyki 2″[/tw-button]
  • Imo to może być (póki co, hehe) ekwiwalent Spider-Mana w tym uniwersum – czyli taki bohater street-level, któremu daleko do żyjącego w świetle reflektorów Tonego Starka czy jakiegoś Thora. Scott Lang to gość, z którym można się utożsamiać – zwykły koleś, ma problemy z kasą, nie jest bohaterem bez skazy, nie wyznaje jakichś wyższych idei jak Caps (poza miłością do córki), nie jest też typem, który będzie w pierwszym szeregu do ratowania świata przed Thanosem, nie ta skala (pun intended) 😉 Niezdecydowanym strasznie polecam nową serię Ant-Man (Nicka Spencera), świetnie tam sportretowali origin Langa i jego charakter. Pewnie filmowy odpowiednik będzie kimś podobnym, znając tę praktykę Marvela by zbliżać komiksy i filmy jak najbardziej do siebie

    • Czymś muszą się ratować, skoro nie mają Parkera 🙂 Cieszę się, że postanowili postawić na Langa – choć i tak jestem fanem psychotycznego Pyma 🙂 – bo to daje im spore pole do popisu, jeżeli chodzi o prezentacje bohatera i jego wewnętrznych problemów. Z tego, co wiem, bo niestety jeszcze nie czytałem, to seria Spencera właśnie na tym skupia się najbardziej. Oprócz walki z wrogami Lang toczy swoje prywatne wewnętrzne pojedynki. No i chyba taki był jej zamysł, aby związać ją z filmem – tak przynajmniej kiedyś czytałem 🙂

  • Nox

    Fakt, że Ant-Man może być “Zwyklejszym” superbohaterem. Poza tym będzie to pierwszy superbohater w MCU posiadający rodzinę (nie licząc asgardzkich krewnych Thora ;P). Marvel chyba chce poeksperymentować też z formułą filmu o przekręcie/włamaniu, bo jeśli się nie mylę, to to ma być zarzewiem historii w “Ant-Manie”. Jak na razie, trudno powiedzieć, co z tego wyniknie: niespodziewany sukces w stylu GotG, umiarkowanie udany film, jak kontynuacje “Thora” i “Iron Mana” czy pierwsza porażka MCU.

    • Na pewno sam film nie wzbudza emocji. To źle rokuje pod względem potencjalnych wpływów z biletów. Paradoksalnie może okazać się, że Ant-Man jest dla fanów MCU zbyt normalny przez co nie odnajdują w nim nic ciekawego.

  • Sam złapałem się na tym, że jakoś nie ekscytuję się Ant-Manem, poczekam, zobaczę kolejne zwiastuny i sobie wyrobię opinię. Na chwile obecną zwiastun nie zapowiada niczego szczególnego, co nie zmienia faktu, że i tak z chęcią do kina się wybiorę. Marvelowi zdecydowanie lepiej wychodzi promowanie Age of Ultron, no ale to już jest stabilna marka z pewnym sukcesem.

  • Ola Ri

    Ja się w Ant-manie całkowicie zakochałam. Taki zwyczajny bohater, chyba najbardziej ze wszystkich zbliżony do normalnego człowieka i może właśnie dlatego stał się dla mnie tak bliski!