Komiks w muzyce

Nie oceniaj książki po okładce. Stare przysłowie, która tak dobrze sprawdza się w życiu w pewnym sensie odnosi się też do muzyki. Choć w tym wypadku okładka może mieć spore znaczenie dla tego, co znajdziemy wewnątrz. Najczęściej grafika przygotowana na potrzeby płyty łączy się z jej zawartością. Przygotowanie zapadającej w pamięć okładki jest sztuką. Tej z kolei często podejmują się ludzie kojarzeni przede wszystkim z komiksami. Daję sobie rękę uciąć, że często sięgaliście po swoją ulubioną płytę nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że okładkę do niej przygotowała sława świata komiksu. Najlepszym przykładem takiego stanu rzeczy jest okładka pamiętnego albumu Satcha “Surfing with the alien”. Grafika nie jest przypadkowa. W końcu pojawia się na niej sam posłaniec Galactusa, czyli Silver Surfer. Joe Satriani prywanie jest fanem komiksów, więc gdy przygotowywał tą świetną płytę zapytał się o możliwość skorzystania z postaci Surfera. Jack Kirby nie miał z tym problemu i tak połączyło swe siły dwóch wielkich artystów. Krążek jest świetny, więc dam go Wam posłuchać:

Niezwykle ciekawy mariaż talentów miał miejsce na początku lat 90. XX wieku. Wtedy to swój pierwszy album wydała grupa Cannibal Corpse. Płyta “Eaten Back to Life” nie jest może najlepszą w ich dorobku, ale na pewno jest w tym momencie klasykiem. Jednym z elementów rozpoznawczych zespołu są okładki ich płyt, które wzbudzają odrazę, a przy okazji są tak cudownie kiczowate. Wspominam o tym dlatego, że autorem tej pierwszej, która wyznaczyła kierunek każdej następnej jest nie kto inny jak Vince Locke. Człowiek stojący za takimi komiksami jak “Historia przemocy” czy “Deadworld” słynie z przesyconych brutalnością grafik. Zresztą ta przygotowana na potrzeby debiutu CC nie była ostatnią. Współpraca między nim a zespołem układa się bardzo dobrze. Locke może nie jest umieszczany na listach top of the top jeżeli chodzi o ludzi zajmujących się komiksami. Co innego Barry Windsor-Smith. Ten wielokrotnie doceniany artysta, który ma na swoim koncie m.in. rysunki na potrzeby Fantastycznej Czwórki, Daredevila czy Weapon X popełnił swego czasu okładkę do albumu “Preflyte” zespołu The Byrds. Skoro o tych z topu mowa, to co powiecie na fakt współpracy Alexa Rossa z zespołem Anthrax. Ross znany jest ze swojego charakterystycznego stylu prezentowania postaci. To on jest autorem grafiki, która otwiera ten wpis, więc widzicie o co dokładnie chodzi. Hiperrealistyczna kreska jest widoczna na okładce płyty “We’ve come for you all”. Jak się szybko okazało nie był to jednorazowy strzał. Podobnie jak w przypadku Locke’a przygoda artysty z zespołem trwa dłużej niż jedną grafikę. Ross przyłożył rękę m.in. do albumu “Fight’em ’til You Can’t”.

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że jednym z moich ukochanych komiksów są “Strażnicy”. Ta stworzona przez Alana Moore’a historia została zilustrowana przez fantastyczne rysunki Dave’a Gibbonsa. Brytyjczyk podobnie jak jego koledzy postanowił odcisnąć swój ślad również w muzyce. To sprawiło, że związał się z zespołem Kula Shaker. Ta grająca psychodelicznego rocka grupa nie jest może zespołem na miarę Floydów, ale trzeba przyznać, że posiadanie albumu z okładką przygotowaną przez Gibbonsa jest sporym osiągnięciem. Takim samym jak zatrudnienie Todda McFarlane’a. Z nim akurat jest o tyle łatwiej, że jako rysownik już od dawna angażuje się w wiele projektów nie związanych z komiksami. Kino, gry komputerowe czy właśnie muzyka są dla McFarlane’a chlebem powszednim. Jego dziełem jest na przykład okładka albumu “Deal with the Devil” formacji Lizzy Borden. Płyta średnia, okładka też taka sobie, ale fakt współpracy warto odnotować. Tym bardziej, że zdarzały się mu też i ciekawsze propozycje jak choćby “Ten Thousand Fists” Disturbed czy realizacja wideoklipu dla Pearl Jam:

Jego osoba prowadzi nas dalej i łączy się z Gregiem Capullo. Zanim Capullo został jednym z tych, którzy odpowiadają za postać Batmana popełnił grafikę na potrzeby jednego z najlepszych albumów w historii Korn. “Follow the Leader” zostało przygotowane przez parę Capullo – McFarlane. Swój wkład w rozwój muzyki miał też Simon Bisley. Jeden z ciekawszych rysowników “średniego pokolenia” przygotował okładkę minialbumu “Thrall: Demonsweatlive” zespołu Danzig. Laureata Nagrody Eisnera stać pewnie na więcej, ale skoro już jest to warto o tym wspomnieć.

Oczywiście to tylko część przykładów na bliskie relacje między muzyką a komiksem. Swojego talentu użyczali poza wymienionymi m.in.: Grant Morrison, który na przykład współpracował z Robbiem Williamsem czy Dave McKean tworzący na potrzeby Counting Crows. Przykłady można mnożyć.

Najdroższe komiksy na świecie