“Legends of the Dark Knight” – wariacje na temat Batmana

Przygody Batmana pojawiają się od dziesiątków lat. Przeczytanie wszystkich to wyzwanie, z którym wielu nie ma nawet zamiaru się mierzyć. Zresztą ilość historii, postaci, które przewinęły się przez uniwersum i wydarzeń ważnych dla jego rozwoju potrafi przytłoczyć. Co w takim razie zrobić, gdy ktoś nie chce się w tym wszystkim zgubić, ale przy okazji chce przeczytać coś ciekawego na temat Batmana?

Kasa misiu, kasa

“Legends of the Dark Knight” pojawiły się pierwotnie w 1989 roku jako kontynuacja marketingowego sukcesu filmu Tima Burtona. Moda na Batmana kwitła i przyciągała do komiksów nowych czytelników. Mieli oni jednak jeden problem. Jak obcować z Batmanem i się w tym wszystkim nie zgubić. Co zrobić, aby czytać, ale ominąć to, co pojawiło się w wydaniach papierowych? DC Comics wyszło naprzeciw ich oczekiwaniom i postanowiło regularnie publikować kolejne historie, które oderwane były od pierwotnego kontinuum fabularnego. Z tego powodu sięgając po LotDK nie interesuje nikogo, co robi Batman w równocześnie wydawanych zeszytach z “głównymi przygodami”. To idealne zagranie ze strony wydawnictwa, które mogło dyskontować sukces filmu przyciągając nowych czytelników.

Na szczęście seria broniła się jakością. Twórcy dostali bowiem szansę na to, aby tworzyć wyjątkowe historie osadzone w uniwersum Batmana. Każda jest wyjątkowym spojrzeniem na postać zamaskowanego rycerza Gotham. Oderwanie ich od głównej osi fabuły pozwoliło też na prezentowanie wielu rzeczy po raz pierwszy. Dzięki temu nawet wierny fan Batmana poczuje się jakby odkrywał swojego ulubionego bohatera na nowo. Już pierwsza historia “The Butler Did It” jest świetna. Oto niepokonany Bruce Wayne, który uwierzył we własną wyjątkowość daje się pobić zwykłym zbirom po tym jak wpada w pułapkę. Kto ją zastawił? Dlaczego to w ogóle się udało? Takich pytań i ciekawych zagrań fabularnych pojawia się więcej. W “The Crime Never Committed” dostajemy kolejny raz potwierdzenie detektywistycznych umiejętności Batmana i to wcale nie z jakimś wielkim złoczyńcą w tle. “Crisis in Identity” z rysunkami z pogranicza horroru i groteski autorstwa Bena Templesmitha to wyprawa w głąb szalonego planu Jokera, który postanawia wyprać mózgi bogatych mieszkańców Gotham. W “Slam” z kolei znajdziecie nawiązanie do klasycznych kryminałów, detektywistycznych opowieści, do których Batman jest stworzony.

Różni scenarzyści i rysownicy różnie radzą sobie z zadaniem, ale całość wypada przynajmniej dobrze. Choć komiksy skierowane są przede wszystkim do tych fanów, którzy sięgają po Batmana od czasu do czasu, to jest tam sporo smaczków, które wyłapią ci najwierniejsi. Na przykład we wspomnianym odcinku “The Crime Never Committed” pojawia się nawiązanie do Adama Westa, czyli aktora, który grał Batmana w serialu z lat 60. W “Letters to Batman” – scenarzystą jest Steve Niles, którego znacie np. z “30 dni nocy” – poznacie wyznania osób, które miały z Batmanem do czynienia, a “Batman: The Movie” opowiada o przypadku przerwania kręcenia filmu o Batmanie przez prawdziwych przestępców, co jest ukłonem w kierunku wszystkich ekranizacji.

Warto czy nie?

Przez kilkadziesiąt zeszytów zobaczycie jak różny potrafi być Batman. Templesmith oferuje krwawą groteskę, w której główne role grają powykręcane twarze bohaterów. Shane Davis celuje w nowoczesną wizję Batmana, a Rafael Albuquerque pokazuje jak wyglądałby Bruce Wayne w świecie Amerykańskiego Wampira. Nie każda wizja musi się Wam spodobać – ja na przykład nie jestem fanem bardzo poprawnych, ale w sumie nudnych szkiców Davisa. Sięgając po zeszyty takie jak LotDK liczę na to, że będzie tam więcej Jeffa Lemire’a, a mniej Mastersa. Więcej wyjątkowego spojrzenia na bohatera teoretycznie “ogranego” ze wszystkich możliwych stron.

Poszczególne historie z “Legends of the Dark Knight” nie zawsze bronią się jako samodzielne dzieła. Zdarzają się odcinki dobrze rokujące, ale ostatecznie okazują się być nudne i wtórne – jak “Haunted Arkham”. Na szczęście oceniam całość, a ta wypada dobrze i z tego powodu warto LotDK sprawdzić. Wydana w 2012 seria dostępna jest w formie cyfrowej, więc kilka kliknięć dzieli każdego z Was od obcowania z tym wydawnictwem.

[tw-button color=”red” size=”big” alignment=”center” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/5-najgorszych-superlotrow-dc-comics/”]5 najgorszych superłotrów z DC Comics[/tw-button]

 

  • Dżonatan Krejn

    LotDK jest super. Twórcy, którzy nie są ograniczeni żadnymi wymogami aktualnego uniwersum ,to to, co jest wg mnie najlepsze obecnie w Batmanie. Można już dostać dwa tomy LotDk vol.2 na papierze. Drugi tom również trzyma solidny poziom.

    • Podobna sytuacja, jak przy wielu publikacjach z Elseworlds, czyli liczy się pomysł, a te jak widać potrafią być szalone 🙂 Za każdym razem jak czytam na temat pytań, dlaczego DC nie chce kręcić “radosnych” filmów o superbohaterach mam ochotę pokazać najlepsze komiksy z ich bohaterami. One radosne nigdy nie były 🙂