Miasto – cichy bohater komiksu

Kiedy sięgamy po komiks bardzo często jesteśmy w stanie wiele powiedzieć na temat jego bohaterów. Że uczy się w liceum, że stracił rodziców, że jest genialnym wynalazcą. Wiemy, kto ma lokaja, a kto problemy z agresją. Znamy ich życie uczuciowe, relacje z bliskimi i problemy. Jest jednak jedna rzecz, o której zapominamy, a która od lat jest cichym obserwatorem wydarzeń opisywanych przez scenarzystów. Tym czymś jest miasto. Odpowiedź tak oczywista, że aż głupio mi o niej pisać. Niby wszyscy to wiemy, ale czy wiemy, jak ważne jest miasto dla bohatera?

Ja jestem Nowym Jorkiem!

Przeciętny zjadacz chleba jest w stanie wymienić przynajmniej dwa fikcyjne miasta, które kojarzy z komiksami. Te najbardziej oczywiste odpowiedzi to Gotham City i Metropolis. W obu wypadkach są to miejsca, które bardzo mocno związane zostały z ikonami komiksu amerykańskiego czy superbohaterskiego w ogóle. Jednak drążąc temat i tym samym powiększając dziurę w brzuchu naszemu statystycznemu Kowalskiemu dojdziemy do wniosku, że o tych miejscach ciężko jest pytanemu powiedzieć coś więcej. Jaki mają wpływ na bohatera, dlaczego są tak ważne, a w wielu wypadkach, dlaczego są wyjątkowe?

Ta wyjątkowość w rzeczywistości jest niezwykle mocno zasadzona w naszych przekonaniach na temat dużych skupisk ludzkich. Wyobraźcie sobie bowiem sytuację, w której Spider-Man zamiast pilnować Nowego Jorku trafiłby do małej mieściny na południu Stanów Zjednoczonych. Duże miasto kojarzy się nam z rozmachem, możliwościami, ale i większą liczbą niebezpieczeństw, które czyhają na zwykłego obywatela. Tego samego, który w dzień pracuje na swoje M4, a nocami chce się czuć bezpiecznie. Scenarzyści bardzo dobrze tę potrzebę rozumieją i kiedy pojawiał się nowych bohater to z miejsca dostawał swój charakterystyczny rewir działania. Miasto, w którym konkretna postać działa zaczyna się do niej upodabniać. Dobrym przykładem jest tutaj Gotham, o którym pisałem osobny tekst na łamy blog.cdp.pl. Cytowany przeze mnie we wspomnianym tekście Will Brooker, autor książki “Batman: Unmasked”, o Gotham mówi tak:

Tym, co definiuje Gotham jest fakt, że tam zawsze obecna jest zbrodnia. Wszystko przez Batmana, który na jednej z najważniejszych płaszczyzn, jest tym, który z nią walczy.

To ważne stwierdzenie, bo Gotham stało się wręcz rekwizytem Batmana, elementem jego mitu tak ważnym, jak śmierć jego rodziców czy Joker. Sam bohater zapuszczał się w inne rejony świata, ale ostatecznie jego naturalnym środowiskiem jest Gotham. Miasto, które podobnie jak bohater zmieniało się. Na początku wcale nie było pomyślane, jako miejsce, które światło słoneczne zna tylko z kolorowych pocztówek. Wielki wkład w jego wizerunek miał scenarzysta Dennis O’Neil. To głównie za jego sprawą Gotham zaczęto kojarzyć przede wszystkim z cierpieniem, korupcją i szaleńcami, którzy je zamieszkują. Konstatacja O’Neila była bardzo prosta. Skoro Batman jest “stworzeniem nocnym”, to i miasto powinno mieć mroczny sznyt. To, czy jest to słuszne podejście czy nie, to już kwestia dyskusyjna, bo nie wszyscy scenarzyści podzielali pogląd O’Neila czy jego następców, którzy kontynuowali budowanie mitologii Gotham w sposób jaki wybrał. Ważne jest jednak to, że droga, którą podążono okazała się strzałem w dziesiątkę, bo wspaniale uzupełnia charakter postaci.

[g1_quote author_name=”Frank Miller” author_image=”https://lekturaobowiazkowa.pl/wp-content/uploads/2015/07/frank-miller.jpg” author_description_format=”%link%” align=”right” size=”s” style=”solid” template=”01″]

Metropolis to Nowy Jork za dnia, a Gotham City to Nowy Jork w nocy.

[/g1_quote]

Zresztą idąc poziom wyżej i patrząc na politykę czołowych wydawnictw zauważymy, że prezentują inne podejścia do tego tematu. DC stawia na kreację fikcyjnych miejscowości, które wzorowane są na tych, które znamy z rzeczywistości. Z kolei Marvel wybrał – choć to zabrzmi paradoksalnie – drogę realizmu umieszczając swoich bohaterów w miejscówkach, które ich czytelnik bardzo dobrze znał bez zgłębiania się w mitologię danego tytułu. To świetny ruch, bo wyobraźcie sobie, że jesteście mieszkańcami Nowego Jorku i czytacie o tym, jak grupa waszych ukochanych superbohaterów właśnie toczy starcie na śmierć i życie trzy przecznice od szkoły, do której chodzicie. To działa na wyobraźnię, ale jednocześnie nie jest rozwiązaniem lepszym niż droga jaką podąża DC.

Mega-City One
Mega-City One/Fot. Dave Taylor

 

Kształtując wyobrażenia

To jak duży wpływ na wyobraźnię czytelników na całym świecie miał sposób opisywania miast w komiksach jest wręcz nie do opisania. Jeżeli w młodości obejrzeliście lub przeczytaliście “Akirę”, to założę się, że bardzo długo obraz Tokio z tej mangi był dla was punktem wyjścia, gdy wyobrażaliście sobie to jakże odległe dla młodego człowieka z lat 90. XX wieku miasto. Choć śledziliśmy tam konkretne wydarzenia i relacje między bohaterami, to miasto było równie ważne dla całej konstrukcji historii. Podobnie jest w przypadku komiksu “Sędzia Dredd”, w którym to Mega-City One jest tak naprawdę głównym bohaterem opowieści. Świetnie opisał to Matt Brooker, znany szerzej jako D’Israeli:

Tak naprawdę, to miasto jest gwiazdą Dredda. Chodzi mi o to, że sam Dredd jest człowiekiem o ograniczonych możliwościach, bardzo przewidywalnym. Jego wartość i cechy dają nam jednak punkt widzenia, okno, przez które obserwujemy nieskończone możliwości i fenomen Mega-City.

Transmetropolitan
Transmetropolitan/Fot. Warren Ellis

Coś w tym jest. Dredd bez Mega-City One jest niczym. Ot, kolejnym osiłkiem z wielkim pistoletem. Cytowany już Frank Miller wyszedł z podobnego założenia, gdy tworzył Basin City. W słynnej serii komiksów poznajemy największe męty tego miasta, ale tak jak w przypadku Dredda, to właśnie Sin City jest prawdziwą gwiazdą. Matką całego zła i zepsucia, jakie wylewa się na nas z kart komiksów. Pomijam już sam tytuł serii, bo to oczywiste. Sposób narracji, to jak bohaterowie odnoszą się do miejsca, w którym przebywają nie pozostawia czytelnikowi złudzeń, że Basin Sity to pełnoprawny bohater. Ten zabieg powtarza się też w przypadku “Transmetropolitan” Warrena Ellisa, gdzie główny bohater Spider Jerusalem stara się wyrwać z miejsca, z którego według wielu mieszkańców nie ma ucieczki. Z The City. Miliony mieszkańców stłoczone jak szczury szukające ratunku. Możemy pójść dalej. Dla wielu scenarzystów tworzenie miast, opisywanie ich cech charakterystycznych, jest równie ważne, jak nakreślenie charakteru postaci, która z tym miastem ma być związana. Dlatego The City z komiksów Chestera Goulda, których bohaterem był Dick Tracy, to prymitywnie brutalne, ale przy okazji pociągające miejsce. Trochę jak Chicago z czasów Ala Capone. Wszyscy wiedzieli o tym, kim jest ten człowiek, ale tak jak on, tak i Chicago roztaczało wokół siebie romantyczną aurę. Niebezpieczne w ten intrygujący sposób.

Tak jak wspomniałem miasto może mieć duży wpływ na bohatera. Może wręcz być motorem napędowym jego działań tak jak sugerują to Alan Moore i Eddie Campbell. W komiksie “Z piekła rodem” opisują swoją wersję wydarzeń związanych ze śledztwem w sprawie morderstw popełnianych przez Kubę Rozpruwacza. Komiks jest kapitalny, ma fantastyczny klimat, ale nie wiem, czy ktoś z was zwracał uwagę na to, co mogło być siłą sprawczą dla samego Kuby. W bardzo subtelny sposób Moore i Campbell podsuwają nam sugestie jakoby to samo miasto, niemy świadek mordów, był powodem, dla którego Kuba w ogóle zabija. Zepsucie, brud, prawo silniejszego. To i jeszcze więcej jest charakterystyczne dla ulic Londynu. Budzi odrazę i zmusza niektórych do działania. Sugestywność opisów tego, jak wyglądał Londyn czasów Rozpruwacza działa na wyobraźnię tak samo mocno, jak Neo-Tokio Akiry.

Gotham City
Gotham City

Więzienie

Miasta są miejscem akcji nie tylko ze względu na to, co napisałem na początku o ich potencjale. Są nim również dlatego, że można je wykorzystać po pierwsze po to, aby uwięzić bohatera między kadrami, a po drugie, dlatego, że samo miasto może stać się świetnym statystą. Bardzo dobrze opisał to Scott McCloud – autor książki “Zrozumieć komiks”który mówi, że za oknami, które widzimy w tle dzieje się tak samo wiele, jak na pierwszym planie. Okna, o których normalnie nie myślimy stają się świadkami wydarzeń, co jest o tyle ważne, że nie jesteśmy zostawieni sami sobie podczas obserwowania zła i występku. Działa tu prosty mechanizm psychologiczny, lepiej czujemy się ze świadomością, że nie jesteśmy jedynymi, którzy przyglądają się cudzej krzywdzie.

City Strips
Nowy Jork bez Spider-Mana/Fot. Stuart Bannock

Ciekawy eksperyment przeprowadził Stuart Bannock, który w “City Strips” wziął historie znane z zeszytów np. Spider-Mana i Batmana, a następnie wymazał z nich bohaterów. Zostały same miasta, a efekt możecie ocenić sami wchodząc w to miejsce. Chodziło mu o to, aby skupić się na architekturze prezentowanej w komiksach. Wyeliminować wszelkie rozpraszacze w postaci tych fantastycznych herosów w ich obcisłych gaciach. Architektura jest zresztą kolejnym z istotnych elementów każdego miasta. Dla tych najsłynniejszych jest jak linie papilarne. Gotham kojarzy się z gotyckimi klimatami, jest ciężko i mrocznie z elementami Art Deco. Opal City, w którym rezyduje Starman jest pod tym względem bardzo podobne do Gotham, ale już Electropolis z komiksów Deana Mottera to retrofuturystyczna wariacja na temat miasta przyszłości zanurzonego w przeszłości. Steampunkowy sznyt z elektroniką i zeppelinami. Z kolei Hariton Pushwagner – pochodzący z Norwegii artysta – zaprezentował jak bardzo odczłowiecza nas przestrzeń miejska. Ciągnące się w nieskończoność budynki, za których oknami żyją smutni świadkowie niedoli.

Wróćmy jeszcze na chwilę do relacji miejsca i charakteru. Miasto wchodzi w interakcję z bohaterem na tyle mocno, że zmieniając charakter miasta możemy zmienić charakter bohatera. We wspominanym już przeze mnie tekście na temat Gotham podawałem przykład jak może się to odbyć. Dla Tima Burtona Gotham było wysmakowaną dekoracją. Wyjątkowym miejscem akcji. Z kolei dla Christophera Nolana integralną częścią społeczeństwa. Cierpienie ludzi przekładało się na cierpienie miasta, które stało się bardziej rzeczywiste i namacalne. Wołające wręcz o ratunek. Idealnie pasuje do postaci Batmana. Z kolei Metropolis prezentowane jako dobrze prosperujące, nowoczesne, jest dla Supermana miejscem, w którym odnajduje się najlepiej. Co ciekawe, kiedy powstawało Joe Shuster wcale nie wzorował go na Nowym Jorku, a na Toronto, w którym się wychował. I tak, jak najmroczniejszy z bohaterów otrzymał miasto pełne zepsucia, w którym ciągle dzieje się coś złego, tak ten najpotężniejszy otrzymał pod opiekę miasto najbardziej obiecujące, ale i największe. Bo Metropolis jest odbiciem tego, kim Clark Kent jest. Odpowiedzialności, możliwości, ale i skali tego, co potrafi ten bohater.

Wyrodne matki

W przeszłości postrzegałem komiksy przede wszystkim jako historie, w których główne role grają ci, których teraz miliony oglądają regularnie na wielkim ekranie. Po latach zrozumiałem, że choć to, co działo się w ich życiu jest ważne, to równie istotne jest to, co dzieje się za ich plecami. Miejsca, które odwiedzają, ludzie, którzy ich mijają. Miasto daje nam tło, ale przy okazji działa na nas i bohaterów na wielu płaszczyznach. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, a przecież wystarczy wyjąć herosa z jego naturalnego środowiska, aby stwierdzić, że coś jest nie tak, czegoś brakuje. Dlatego miasto jest tak ważne, dlatego należy mu się trochę więcej uwagi.

Przeczytaj:

[g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/niepelnosprawnosc-w-komiksie/” linking=”default” size=”m” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#dd3333″]Niepełnosprawność w komiksie[/g1_button] [g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/historia-komiksu-czym-jest-komiks/” linking=”default” size=”m” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#dd3333″]Historia komiksu – czym w ogóle jest komiks[/g1_button] [g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/guardians-of-the-galaxy-2-co-wiemy-o-straznikach-galaktyki-2/” linking=”default” size=”m” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#dd3333″]Co wiemy o Guardians of the Galaxy 2[/g1_button]