Przekrocz nową granicę

Nie spodziewałem się, że gdy będę pisać te słowa Darwyna Cooke’a nie będzie już między nami. Tak się jednak nieszczęśliwie złożyło, że ten wyjątkowy twórca postanowił dołączyć do coraz silniejszej ekipy artystów, którzy rezydują w niebie. Nie będzie to jednak tekst wspominkowy, jego bohaterem nie będzie nawet Cooke, bo główne skrzypce zagra tutaj jedno z jego największych osiągnięć. Komiks, który zasługuje na więcej uwagi, bo choć wymieniany jest jako jedna z najważniejszych pozycji o superbohaterach w historii, to z jakiegoś powodu jest też mocno niedoceniana, a może nie tyle niedoceniana, co określana mianem zawodu, gdy ktoś napędzany oczekiwaniami i opiniami przez nią przebrnie. Przed Wami złota era komiksu w XXI wieku. Przed Wami “Nowa Granica”.

Dlaczego się zmieniamy?

Cooke miał wizję. Wizję komiksu o superbohaterach wyjętych żywcem ze złotej ery komiksu. Niby nic nadzwyczajnego jednak to, co wyróżniało wizję Cooke’a od innych było to, że on nie skończył na wzięciu tych bohaterów na potrzeby własnego komiksu. Zrobił coś jeszcze. Nie umieszczał ich na siłę we współczesności zamiast tego zostawiając ich w latach 50. XX wieku i jakby tego było mało udało mu się zrobić to tak, że oni są przekonujący. Sprawił, że współcześnie powstał komiks, który jest tak mocno osadzony w przeszłości, jak to tylko możliwe. Jednocześnie nie wpadł w pułapkę bycia niewiarygodnym. To jest pierwsza rzecz, która sprawia, że “Nowa Granica” jest komiksem wyjątkowym. To jest też jeden z głównych powodów, dla których wielu fanów po przeczytaniu dzieła Cooke’a uznaje ten komiks za zawód. Nie ma tu bowiem narracji jak we współczesnych komiksach, nie ma bohaterów, których znamy teraz. To znaczy są, ale Batman w “Nowej Granicy” jednak różni się od Batmana z komiksów Scotta Snydera. Darwyn Cooke zbudował wehikuł czasu i w tym miejscu wypada zapytać po co?

Nowa granica
Love is in the air

Plan był prosty. “Nowa Granica” to eksperyment. Sprawdzian, który miał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego i jak doszło do zmiany w charakterach bohaterów na przełomie epok. Dla przeciętnego czytelnika ta zmiana jest raczej niezauważalna, bo z reguły komiksy z lat 50. czy 60. nie są główną lekturą fana Batmana czy Zielonej Latarni. Nie dziwi mnie to i nie ma też w tym nic złego. Jednak postacie w komiksach się zmieniały i trzeba mieć świadomość, że Superman z lat 50. to trochę inny Superman od tego w latach 80. itd. Dlaczego Batman w latach 60. zaczął ubierać się w stroje z niebieskimi i żółtymi elementami? Co się stało, że z mroku wyszedł do światła, by później i tak wrócić w cień. Cooke postanowił napisać swój własny rozdział na temat ewolucji bohaterów. Dopisać coś, co wcale nie jest takie oczywiste. Wykorzystuje do tego celu genezy postaci, ale nie bójcie się, tu nie chodzi o wymyślanie koła na nowo. Każda geneza jest tu mocno związana z kolejnym istotnym elementem tego komiksu. Związana i sprytnie wprowadzona do wydarzeń kraju wolności.

Czarownice

Zmiana to jedno. “Nowa Granica” jest komiksem ważnym również z powodu mocnego związku z historią Stanów Zjednoczonych. Owszem mamy tutaj główną oś fabularną, która mówi wprost, że jest tajemnicza i potężna istota, która niszczy światy. To jednak nie wszystko, bo gdzieś obok niej jest świetnie oddane napięcie, które rosło na świecie wraz z początkami Zimnej Wojny. Szalejący makkartyzm, paranoja związana z rzekomo wszechobecnymi komunistami. Wreszcie kontrola ze strony rządu i fakt, że ta kontrola zostaje przeniesiona również na bohaterów – co jak możecie się domyślać nie każdemu z nich się podoba, a najlepszym przykładem znowu niech będzie Batman. Temat kontroli przypomina nieznacznie to, co miało miejsce w Civil War, ale tutaj nie doszło do starcia między bohaterami choć dochodziło do spięć jak w przypadku Supermana i Wonder Woman. Ci, którzy nie chcieli się podporządkować stawali się zbiegami jak choćby Flash, który nagle z bohatera stał się jednym z poszukiwanych przez agencje rządowe. Takim samym jak ci, z którymi walczył.

Elementem historyczny, jak wykorzystanie wojny w Korei dla rozwijania postaci Hala Jordana jest u Cooke’a bardzo ważny, ale jednocześnie autor nie zapomina o tym, co w komiksach superbohaterskich jest najważniejsze. Dlatego mimo wszystkich różnic i odrębnych interesów, gdy pojawia się wielkie zagrożenie wszyscy potrafią stanąć ramię w ramię walcząc o wspólną przyszłość. Ten fakt odróżnia “Nową Granicę” Cooke’a od “Strażników” Alana Moore’a. I tu, i tam bohaterowie muszą mierzyć się z brutalną rzeczywistością. Idealizm zderza się z rasizmem, przemocą i nieufnością, ale Cooke nie jest tak cyniczny jak Moore. Nie dokonuje dekonstrukcji mitu superbohatera. Stara się spojrzeć na niego od podstaw, od korzeni, z których superbohaterowie wyrośli.

Nowa granica
Bohaterowie ruszają zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem

Pulp fiction

Skoro wraca do korzeni do nie sposób nie wspomnieć o tym, że “Nowa Granica” to komiks czerpiący garściami nie tylko z historii komiksu, ale z pulp fiction w ogóle. Motywy science fiction, prowadzenie narracji czy prezentacja wydarzeń przywodzą na myśl najlepsze pulpowe dokonania takich artystów jak choćby Jack Kirby. Rysunki Cooke’a wspaniale oddają czasy, w których toczy się akcja. Podkreślają to też świetnie dobrane przez Dave’a Stewarta kolory.

Gdyby komiks Cooke porównać do czegoś, to oprócz tego, że jest to eksperyment, to jest to też pełen miłości list do czasów, dzięki którym tacy artyści jak on znaleźli się w miejscach, w których mogli tworzyć własne historie. To hołd oddany początkom herosów, którzy teraz zarabiają miliardy dolarów już nie tyle dla swoich twórców, co dla setek ludzi pracujących przy przenoszeni ich przygód na wielki ekran czy produkowaniu kolejnej linii zabawek. Cooke nie stara się na siłę odpowiedzieć na pytanie, jakie były początki fenomenu. Raczej stara się wyrazić swój podziw dla przeszłości pozostając w zgodzie z teraźniejszością.

Komiks Nowa Granica
Nowa granica

Na koniec powinienem odpowiedzieć – a przynajmniej spróbować odpowiedzieć – na pytanie, dlaczego tak ważne dzieło często spotyka się z niezrozumieniem. Wydaje mi się, że kluczem jest to, co napisałem na początku. Czytelnik, który oczekuje współczesnego komiksu retro, w którym retro jest wygląd bohaterów, ale problemy są jak najbardziej współczesne, będzie zawiedziony. Choć znajdziemy na kartach komiksu potężnego przeciwnika, to i tak głównymi bohaterami “Nowej Granicy” są zwykli ludzie. I to właśnie czynnik ludzki, to jak ważny jest dla funkcjonowania herosów, uznaję za największą zaletę tego komiksu. Dzieła kompletnego, przełomowego i bardzo ważnego nie tylko dla DC Comics, ale i dla całej branży komiksowej. Wydaje mi się, że to wystarczająca rekomendacja.

PS. Komiks doczekał się świetnej ekranizacji, której największą wadą jest to, że jest zdecydowanie za krótka w stosunku do materiału źródłowego.

 

Nieprzeczytane.plTekst powstał dzięki księgarni internetowej nieprzeczytane.pl.