Te potężne kobiety i ich obrazki

Większość słynnych twórców komiksów to mężczyźni. Zapytajcie kogoś, kto interesuje się komiksami nawet w minimalnym stopniu, a na pewno rzuci nazwiskami takimi jak McFarlane, Lee czy Moore. Kobiety miały w tej branży pod górkę. Szkoda, bo prawda jest taka, że i one stoją za świetnymi historiami. I gdyby nie one, to branża wyglądałaby trochę inaczej. Niestety odnoszę wrażenie, że wielu fanów nie rozmawia zbyt często na ten temat. Może nie mówmy od razu o parytetach, ale przyznajmy jasno, że kobiety komiksom są potrzebne. W dzierganiu historii obrazkowych nie są od mężczyzn gorsze. Ba, często przedstawiają wyjątkowy punkt widzenia na jakąś sprawę, co daje unikalne efekty. Nie chcę – choć boję się, że tak może wyjść – traktować tego tematu protekcjonalnie. Chcę Wam po prostu pokazać kilka nazwisk, które powinniście zapamiętać i docenić.

Kobiety z komiksami związane są od zawsze. Wystarczy, że cofniemy się ponad 100 lat do tzw. “Platynowej Ery” i przekonamy się, że już u samych narodzin branży swój udział miały takie panie jak Rose O’Neill (stworzyła Kewpie) czy Nell Brinkley. Było ich oczywiście więcej, ale potrzeba było dekad nim panie dotarły do momentu, gdy będą traktowane poważniej przez swoich rywali w spodniach. Mniej więcej do lat 70. XX wieku panie rzadko pracowały przy najważniejszych seriach, a jak już pracowały, to często nie zajmowały tak zwanych eksponowanych stanowisk. Poważne zmiany nadeszły w momencie, gdy rozpoczęła się “Brązowa Era”. Od tamtej pory panie zaczynają wykrawać dla siebie całkiem pokaźne kawałki tortu, który wcześniej zawłaszczyli mężczyźni. Jednocześnie ciągle muszą walczyć z seksizmem w prezentowaniu postaci kobiecych. To przykre, gdy Joss Whedon stwierdza, że lepsza w komiksie jest postać prezentująca cycki i zgrabny tyłek. W filmie zresztą też. U Franka Millera kobiece postacie też są przygotowane według schematów. Albo służą jako wabik na facetów, albo występują jako nienasycone nimfomanki. Przykłady można mnożyć i pewnie jeszcze kiedyś o tym napiszę. Najważniejsze jest to, że w tym zdominowanym przez testosteron świecie są jednostki rzucające się w oczy.

Takie jak Alison Bechdel. Autorka m.in. Fun Home to jedna z najważniejszych postaci współczesnego komiksu. Bechdel przez lata tworzyła historie zaangażowane w ważne tematy, a w 2006 dorzuciła mocno do pieca wspomnianym Fun Home, w którym chciała pokazać jedną ważną rzecz:

Że kobiety w ogóle, a nie tylko lesbijki, to istoty jak każde inne.

Udało jej się, bo jej publikacja wywołała spore zamieszanie, a ona zwróciła kolejny raz uwagę na temat, który tak często jest wałkowany, a w rzeczywistości ciągle jest przy nim wiele do powiedzenia. Ma wyjątkową umiejętność poruszania kwestii, które gdyby nie ona pewnie w komiksie jeszcze długo nie zostały by poruszone. Zresztą w kulturze popularnej funkcjonuje coś takiego jak “Bechdel Test”. Polega on na sprawdzeniu czy np. w filmie dwie kobiety w jakiejś scenie potrafią ze sobą rozmawiać o czymś innym niż facet. Zdziwilibyście się, gdybyście wiedzieli, jak trudno filmom czy komiksom przejść ten na pozór prosty test. Zresztą najczęściej kobiety w komiksie wyglądają tak:

DC Women
Kobiety z DC

Pracy Bechdel być może wielu z Was nie kojarzy, ale co innego, gdy mówimy o ikonach popkultury takich jak Spider-Man czy X-Men. Choć tak jak napisałem na początku kobiety od wielu lat pracują przy poważnych komiksowych markach tak ciągle brakuje pań, które dostają szansę tworzenia scenariuszy dla największych. Jednym z wyjątków jest Louise SimonsonPrzez ponad 40 lat kariery miała szansę pracować i dla Marvela, i dla DC Comics. W obu wypadkach jako scenarzystka otrzymywała pod swoje skrzydła perły w koronie tych wydawnictw. Pisała o Supermanie, Spider-Manie, Power Pack i the X-Men. Przetarła szlak dla kolejnych scenarzystek i udowodniła, że dają sobie radę również z historiami o ratowaniu świata. To zresztą kolejny ze stereotypów, które pokutują w branży. Scenarzystka nie jest pierwszym wyborem w sytuacji, gdy mamy superherosa i trzeba coś dla niego stworzyć tak, aby pryszczate nastolatki chciały to w ogóle czytać. Kompletna bzdura, a dowodem na to są właśnie dzieła Simonson czy Sary Pichelli. To ona była kluczowym członkiem zespołu dowodzonego przez Briana Michaela Bendisa odpowiadającego za “Ultimate Comics: Spider-Man”. Pichelli zwróciła uwagę środowiska i szybko zyskała szacunek. Na tyle duży, że jeden z szefów wydawców Marvela, Tom Brevoort, uznał ją za jedną z najjaśniej świecących gwiazd wśród twórców komiksów. Podobnie można pisać o Marzenie Sowie. Od lat mieszkająca poza granicami Polski autorka znana jest przede wszystkim z autobiograficznej opowieści o Marzi. Jedną z barwniejszych postaci jest też Gail SimoneTo ona jako jedna z pierwszych zwróciła uwagę na to, że kobiety w komiksie traktowane są przez scenarzystów jako tanie mięso armatnie. Wyliczała zgony, gwałty, przedmiotowe traktowanie bohaterek. Dzięki jej działaniom ukuto termin “Kobiety w lodówkach”, który opisuje wspomniane zjawisko. Odnosi się on bezpośrednio do zamordowania, a następnie upchnięcia w lodówce ciała jednej z ukochanych Zielonej Latarni.

Niespodzianka w Lodówce
“Niespodzianka” w lodówce

Zresztą nie tylko o rysowanie i pisanie panie musiały walczyć. Wiele wody w Nilu upłynęło nim zaczęły zajmować wspominane już ważne stanowiska w dużych wydawnictwach. Jednak, gdy już do tego dochodzi, to z reguły z fantastycznym skutkiem dla nas wszystkich. Alan Moore może być słynnym genialnym dziwakiem, ale gdyby nie Karen Berger byłby tylko dziwakiem. Trzykrotna laureatka Nagrody Eisnera dla najlepszego wydawcy stoi za sukcesem wydawniczym jego i Neila Gaimana. Wprowadziła ich do mainstreamu zajmując stanowisko szefa Vertigo, czyli imprintu należącego do DC Comics. Mało? To co powiecie na to, że jak mało kto rozumie jak zmienia się to medium i to pod jej skrzydłami tacy autorzy jak: Garth Ennis, Brian K. Vaughan, Grant Morrison, G. Willow Wilson czy Brian Azzarello mogli stworzyć, co tylko sobie wymarzą. Z tylnego siedzenia Berger zrobiła dla współczesnego komiksu więcej niż wielu jej poprzedników. Wspomniane nazwiska to zaledwie drobny wycinek tego, jak kobiety na różnych stanowiskach kształtują jedną z najbardziej dochodowych branż na świecie. Jako scenarzystki, wydawcy, dziennikarki. Niby coraz ważniejsze, ale ciągle traktowane protekcjonalnie i z lekkim dystansem do ich prawdziwych umiejętności.

Zresztą nie wiem, czy jeszcze większym problemem nie jest wspominany już sposób prezentowania płci pięknej na kartach komiksów. To jest temat na inny tekst, który jak się uda napiszę za jakiś czas. Na koniec kilka słów o zdjęciu tytułowym. To okładka antologii “Womanthology”, która pojawiła się dwa lata temu. Antologii stworzonej w całość przez kobiety. Można ją zamówić w sklepie Amazon. Jest to efekt projektu sfinansowanego za pomocą Kickstartera. Nie jest to książeczka, która ma 16 stron, a opasłe tomisko, które tylko potwierdza, że w kobietach siła.

[tw-button color=”red” size=”big” alignment=”center” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/100-najlepszych-komiksow-w-historii-czesc-1/”]Komiksy, które musisz przeczytać przed śmiercią[/tw-button]