Ach! Co to jest za komiks!

Południe Stanów Zjednoczonych jest idealnym miejscem, aby umiejscowić tam akcję serialu czy filmu. Z tych w miarę świeżych rzeczy dobrym przykładem jest pierwszy sezon “True Detective”. Tajemnicze morderstwa, bagna, nieufni mieszkańcy. Klimat południa podkręcony jest tam dodatkowo przez kapitalne zdjęcia. Co takiego magnetycznego jest w tych regionach? Prawdopodobnie to, że unosi się nad tymi terenami tajemnica. Jest spokojnie, za spokojnie. Coś się musi wydarzyć i jak pokazuje popkultura często coś się dzieje. Nie potrafię tego do końca wyjaśnić słowami. Po prostu zamglone mokradła, domy pamiętające czasy wojny secesyjnej czy rozległe plantacje mają w sobie coś uwodzicielskiego i jednocześnie niebezpiecznego. W takich właśnie okolicznościach przyrody rozgrywa się akcja komiksu Jasona Aarona i Jasona Latoura “Southern Bastards”. Komiksu ze wszech miar świetnego. Już tłumaczę dlaczego.

Alabama Shakes

Pierwszy tom “Southern Bastards” dostałem od Ichaboda, który napisał, że koniecznie muszę to przeczytać. To i jeszcze jeden komiks, o którym napiszę wkrótce, ale nie zbaczajmy z tematu. Łukasz twierdził, że świetne. W sumie to cały świat twierdził, że “Bękarty południa” są rewelacyjne. Jest to w końcu komiks, który w tym roku zgarnia kolejne nagrody i jeszcze nie zdążyliśmy się nim na dobre nacieszyć w formie drukowane, a już stacja FX zapowiedziała, że bierze się za serial. Z miejsca. Bierze się na poważnie, bo producentem będzie Scott Rudin (“Prawdziwe męstwo” i “The Social Network”), a prace nadzorować będą Aaron i Latour. Nim jednak to nastąpi upłynie trochę wody w Missisipi, więc skupmy się na słowie pisanym.

Kocham południe. Choć jednocześnie południe przeraża mnie jak cholera. – Jason Aaron

Wspomniani panowie za miejsce akcji “Southern Bastards” wybrali południe USA, bo sami są z tym rozległym regionem związani. Aaron urodził się w Alabamie w miejscowości Jasper. Z kolei Latour pochodzi z Karoliny Północnej. Nie dajcie się jednak zwieść nazwie stanu, bo Latour wychował się w Charlotte. Mieście na południu tego stanu. Tak bardzo na południu, że już bardziej się tam być nie da. Z tej fascynacji, ich korzeni i tego, co mają we krwi zrodziło się “Southern Bastards”. Komiks wyjątkowy, bo świetnie oddający klimat Alabamy. Stanu, w którym zobaczycie flagi Konfederatów. Gdzie liczą się wrestling, futbol amerykański, a każdy ma pod poduszką pistolet. Choć akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście Craw County, to niesie ze sobą wszystko z czym możecie kojarzyć południe. Co ciekawe – ale i niestety zupełnie normalne – osoby, które pochodzą z północy myśląc o południowcach bazują na stereotypach, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Dla nich takie stany jak Alabama to przede wszystkim:

  • Rasizm,
  • Wszechobecna muzyka gospel,
  • Konfederaci,
  • Futbol amerykański mający status religii,
  • I cała reszta, która składa się na obraz prostaczka z południa.

Na pierwszy rzut oka “Southern Bastards” to nic innego jak wyeksponowanie wszystkich wymienionych stereotypów i zebranie ich w komiksie. Teoretycznie, bo w praktyce jest tam coś więcej.

Southern Bastards
Witajcie na południu/Fot. Image Comics

Hey boy! What You Lookin’ At? Boy! Im talking to ya!

Sztuką jest pokazać coś z czym wiąże się wiele stereotypów nie wzmacniając ich, świadomie czy nie. Aaronowi i Latourowi ta sztuka się udaje. Mało tego, oni wyciskają z południa, co tylko się da. Sięgając po “Southern Bastards” przygotujcie się nie tylko na zanurzenie się w tym specyficznym klimacie. Przygotujcie się na to, że za pomocą wałkowanych tu stereotypów otrzymacie historię, która tak naprawdę może być historią o każdym z nas. Nie chodzi o to, gdzie rozgrywa się akcja skoro prawdy, które przekazuje są uniwersalne. Chęć odkupienia win. Potrzeba wyrwania się po lepsze życie. Walka o przetrwanie. W końcu marzenia. To tylko część z tego, co serwują na kartkach komiksu Aaron i Latour. Tak, to komiks z mocnym wątkiem kryminalnym. O zemście i sprawiedliwości wymierzonej za pomocą wielkiego kija, ale przy okazji to komiks o nas.

Ten komiks jest dla nich. Dla tych dupków z południa, o których myślisz, że nimi są. Dla tych, którzy boją się, że jesteśmy nimi naprawdę. Ten komiks powstał, aby pogrzebać tych sukinsynów. Żeby napluć na ich grób. Ponieważ kurewsko nienawidzę tych bękartów każdą cząstką siebie. Ponieważ kocham południe wszystkim, co mam. – Jason Latour

Widać to już po budowie bohaterów. Mamy tu zmęczonego życiem Earla Tubba. Syna miejscowego szeryfa, który na stare lata wraca w rodzinne strony zamknąć sprawy, które tego zamknięcia wymagają. Mamy w końcu Trenera Eulessa Bossa. Celowo piszę trenera z wielkiej litery, bo to w zasadzie instytucja. Największy męt w okolicy. Trener licealnej drużyny, który swoje rodzinne miasteczko zmienił w przeżartą korupcją dziurę. Nie zawsze tak było, a przynajmniej nie w czasach, gdy szeryfem był ojciec Earla. Jak możecie się domyślić spotkanie Tubba i Bossa nie skończy się przy porcji dobrze wysmażonych żeberek w sosie BBQ. Choć i te się w komiksie pojawiają. Boss może i jest kawałem skurwysyna, ale przy okazji jego motywacja i to, jak został przedstawiony sprawiają, że ja go rozumiem. Nie pochwalam tego, co robi, ale rozumiem, dlaczego zdecydował się na to, aby chwycić okolicę za jaja i nie puszczać. Lepsze życie po prostu czekało na to aż ktoś w końcu te jaja odnajdzie i je ściśnie. Boss to właśnie zrobił. Nie miał wyjścia, bo tak ułożyło się jego życie. Nie musicie tego akceptować. Nie musicie tego rozumieć. Tak po prostu jest.

Southern Bastards
Trener Boss/Fot. Image Comics

Jak to się łączy z nami? Ano tak, że każdy ma podobne pragnienia. Jedni mówią o nich głośniej, a inni milczą czekając nie wiadomo tak naprawdę na co. Jest w tym w końcu moralność, która jest nam tak bliska. Choć często wmawiamy sobie, że jesteśmy, będziemy, byliśmy przyzwoici, to tak naprawdę w ilu sytuacjach zachowaliśmy się przyzwoicie. W ilu sytuacjach wstaliśmy i powiedzieliśmy, że nie zgadzamy się na krzywdę innego człowieka? Wyciągnęliśmy rękę do obcej osoby. Bezinteresownie. Chcę wierzyć w to, że często. Choć częściej nasza moralność przypomina tą, którą obdarzeni są bohaterowie komiksu. My nie jesteśmy święci i im daleko do skrótu św. przed imieniem.

Nie dość, że łajdak, to jeszcze bękart

Duszno. Jest mi duszno, gdy czytam ten komiks. Choć nie znoszę tego stanu, to w tym wypadku robię wyjątek. “Southern Bastards” jest bowiem przedstawicielem tego rodzaju komiksów, w których każdy element jest na swoim miejscu. Ma sens, nie ma tam przypadków, a dodatkowo ładnie się uzupełniają. Tak jak scenariusz Aarona wciąga od pierwszej strony, tak rysunki Latoura pasują do niego jak ulał. Świetnie potrafi budować emocje poprzez obraz. Nie stroni od sugestywnej przemocy, ale przy okazji potrafi w odpowiednim momencie wyhamować i dać nam chwilę oddechu. Z tego powodu, jeżeli nie mieliście na liście tytułów, które chcecie przeczytać “Southern Bastards”, to naprawcie swój błąd, bo to kawał komiksu. Swoją drogą najlepszą rekomendacją niech będzie to, że skoro ktoś, kto nigdy nie był w Alabamie – czytaj ten ktoś to “ja” – “czuje klimat”, to znaczy, że twórcy zrobili wszystko, jak trzeba. Aaron i Latour rządzą. Po całości.

PS. Jak ktoś preferuje czytanie komiksu po polsku, to w listopadzie Mucha Comics wyda pierwszy tom “Bękartów południa”. Czekajcie.

Przeczytaj:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/superman-jest-nudny/”]Superman nie jest nudny[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/od-czego-zaczac-przygode-z-komiksami/”]Jak zacząć czytać komiksy[/button]