Wonder Woman: Żelazo
Fragment okładki komiksu "Wonder Woman: Żelazo"/DC Comics

Twarda jak Wonder Woman

Trzeci tom runu Briana Azzarello to tak naprawdę twórcze rozwinięcie tego, co obserwowaliśmy w dwóch poprzednich tomach. Azzarello kontynuuje konsekwentne budowanie swojej mitologii.

Zrobię coś czego nikt nie chce zrobić

Największym problemem Wonder Woman w Polsce jest to, że jako postać interesuje zaledwie garstkę osób, które wiedzą o komiksach trochę więcej niż przeciętny zjadacz chleba. Wynika to z tego, że przez wiele lat jedna z najpopularniejszych kobiet w komiksie była może nie tyle ignorowana, co marginalizowana. Wynikało to oczywiście z tego, że rynek nie był na tyle chłonny, aby pomieścić wszystkich bardzo popularnych herosów i tych, którzy o popularność mogli zawalczyć. Z tego powodu cieszę się, że Egmont zdecydował się na wydanie runu Azzarello, bo dzięki niemu sam przywiązałem się do Diany na tyle, że regularnie sięgam po kolejne tomy.

Tom 3 zatytułowany „Żelazo” to z jednej strony rozwijanie intrygi, którą poznaliśmy na samym początku, a z drugiej sukcesywne dokładanie kolejnych elementów do układanki jaką jest oryginalna wizja scenarzysty. Zarówno na temat bohaterki i jej pochodzenia, ale i na temat całego świata, w którym przyszło jej operować. Najlepszym przykładem tych zabiegów jest sam początek tego tomu. Został on bowiem otwarty – dość zaskakująco – krótką opowieścią o młodości Diany. Nie do końca młodości jaką znają najstarsi fani Wonder Woman, ale zdecydowanie wersja Azzarello jest interesująca i jest świetnym przerywnikiem dla właściwych wydarzeń.

Jeszcze więcej bogów

Z kronikarskiego obowiązku wypada mi wspomnieć, że nadal jest masa odniesień do mitologii, która w całej historii ma od początku integralne miejsce. Pojawiają się starzy znajomi jak choćby Hermes czy Hera, ale i nowi bohaterowie. I tu wypada szczególnie wspomnieć o Orionie. Syn niezwykle potężnego Darkseida i jeden z przedstawicieli Nowych Bogów (jedna z ras w DC) zalicza występ w trzecim tomie i muszę przyznać, że jest to występ zaskakujący. Nie tyle z powodu tego, że Orion się w ogóle pojawia, co bardziej z tego, że Azzarello utemperował jego charakter. To nie jest ten sam bohater, który od lat 70. cechował się niezwykłym temperamentem i gdy się pojawiał to wszędzie go było pełno.

Za rysunki nadal odpowiada Cliff Chiang – choć jest go zdecydowanie mniej niż w poprzednich tomach – ale więcej na swoje barki wziął Tony Akins. Drugi rysownik nie oferuje może fajerwerków, ale jego styl pasuje do charakteru opowieści i widać, że chciał znaleźć „wspólny język” z dziełami Chianga. Co absolutnie nie oznacza imitowania, a raczej zachowania pewnych charakterystycznych cech jego rysunku przy jednoczesnym kreowaniu własnego stylu.

Podsumowując, trzeci tom trzyma poziom całej serii. Serii, która jest zdecydowanie jedną z najciekawszych jakie pojawiają się w Polsce w ramach New 52. Do końca zostały jeszcze dwa tomy nie licząc czwartego, który zadebiutował w grudniu. Jeżeli nie znaliście Wonder Woman, to teraz jest czas, aby dać jej szansę. Naprawdę warto.

Sprawdź:

[powerkit_button size=”md” style=”primary” block=”false” title=””Joker” Briana Azzarello” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/joker-brian-azzarello-recenzja-komiksu/” target=”_self” nofollow=”false”]

[powerkit_button size=”md” style=”primary” block=”false” title=”Superman komunistą?” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/co-by-bylo-gdyby-superman-byl-komunista/” target=”_self” nofollow=”false”]

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
More Stories
20 Jackets You’ll Wear All Summer Long