Zrodzeni poza komiksem

Czasami przechodzę obok ścian, na których pęknięcia wyglądają tak, jakby były tam od zawsze. Jakby stanowiły integralną część ściany, a ta bez tych pęknięć wyglądałaby nienaturalnie. Nie było ich tam, ale, gdy już się znalazły, to stały się czymś bez czego nie wyobrażamy sobie krajobrazu. Z niektórymi bohaterami komiksów jest podobnie. Patrzymy na nich, wydają się być w nich od zawsze, ale nie zastanawiamy się skąd są, a przecież nie każdy narodził się w komiksie. Choć z pozoru tak może się wydawać…

Historia starożytna

Jimmy Olsen
Jimmy Olsen/Fot. DC Comics

Popkultura to ciekawa bestia, bo różne jej wytwory przenikają się i w wyniku tego dostajemy miks, w którym czasami ciężko się połapać. O tym, że telewizja czy filmy będą wpływać na komiksy wiadomo od dziesiątków lat i choć aktualnie patrzymy na to, jak radzi sobie Agent Phil Coulson już nie tylko jako charakterystyczny bohater filmów Marvela czy serialu “Marvel: Agents of S.H.I.E.L.D.”, ale i bohater komiksów, to nie jest on pierwszym, który przebył podobną drogę. Bo co powiecie na to, że przyjaciel Clarka Kenta, Jimmy Olsen, wcale nie debiutował obok rysowanego kosmity z planety Krypton. Jego rodowód jest radiowy. To właśnie za sprawą słuchowiska radiowego – nie wiem, czy ktoś jeszcze słucha takich programów lub czy nawet one powstają, ale to ciekawe zjawisko – świat poznał Jimmy’ego Olsena. W 1940 roku w “The Adventures of Superman” pojawił się bowiem bohater, który miał być przyjacielem Człowieka ze Stali. Twórcy (Jerry Siegel i Joe Shuster) uznali bowiem, że Superman potrzebuje kogoś z kim może zamienić kilka słów. Potrzebuje kumpla. Nic w tym dziwnego skoro w słuchowisku radiowym jedyne na czym bazujemy to słuch, więc trudno o przygotowanie opowieści z jednym bohaterem. Po roku od debiutu Jimmy pojawił się w końcu w komiksie i tak już zostało, a on sam stał się nieodzownym elementem całej mitologii Clarka Kenta. Jest jednym z symboli całej serii i przez dziesiątki lat pojawiał się w różnych wariacjach.

Skoro już przenieśliśmy się w czasie o te kilkadziesiąt lat i napisałem kilka słów o słuchowisku radiowym, to nie można nie wspomnieć o innym herosie, który jest nawet starszy od Jimmy’ego, a którego fani kojarzą przede wszystkim jako bohatera z komiksów. No, może jeszcze jako tego gościa, w którego wcielił się Seth Rogen w niezbyt udanej ekranizacji. Tak, dobrze widzicie, Seth Rogen zagrał superbohatera. Chodzi tu o Green Hornet, który powstał już w 1936 roku. Podobnie jak Olsen, Britt Reid i jego pomocnik Kato, pierwszy raz dali się poznać światu właśnie na falach radiowych. Miało to miejsce w styczniu 1936 roku w Detroit. Popularność bohatera sprawiła, że z radia trafił do telewizji, kina, ale i komiksów. Choć w Polsce nie jest to bohater szczególnie znany i lubiany, to w USA ma status kultowy choćby z tego powodu, że w serialu telewizyjnym w rolę Kato wcielał się nie kto inny, jak sam Bruce Lee. Skąd przekonanie, że to komiksy są jego źródłem? Głównie z lat 60. XX wieku, kiedy wspominany serial emitowano obok przygód Batmana. Widzowie złapali połączenie, że skoro Batman jest bohaterem komiksowym, to pewnie i Green Hornet nim jest. Prawda jest jednak taka, że do komiksów trafił cztery lata po swoim radiowym debiucie. Kolejną ciekawostką jest też fakt, że we wspominanym serialu telewizyjnym o Batmanie pojawił się Clancy O’Hara, przyjaciel Gordona i jeden z kilku policjantów, o których w GCPD można powiedzieć, że byli nieprzekupni. Po pojawieniu się w telewizji O’Hara od czasu do czasu występował gościnnie w komiksach. Oprócz niego warto też wspomnieć o Barbarze Gordon, która jest efektem zamówienia ze strony producentów serialu. Potrzebowali oni jakiejś interesującej przeciwwagi dla postaci Batmana i tak Gardner Fox oraz  Carmine Infantino zaprezentowali Barbarę i jej alter ego, Batgirl.

Zielony Szerszeń i Kato
Ten po prawej to Bruce Lee karate mistrz

Na razie wychodzi na to, że to DC wiodło prym w “przeszczepianiu” bohaterów z jednego medium do drugiego. W pewnym sensie, to prawda, bo to właśnie w tym wydawnictwie pojawiają się najbardziej znane przykłady. Jednak Marvel nie chciał być gorszy i na przykład na początku lat 80. XX wieku zaprezentował Angelikę “Angel” Jones znaną jako Firestar. Mutantka jest przyjaciółką Petera Parkera, u którego boku występowała w serialu “Spider-Man and His Amazing Friends”. Drugim z fantastycznych przyjaciół Pająka jest Bobby “Iceman” Drake. Firestar czekała na komiksowy debiut cztery lata, bo w 1985 roku pojawiła się w serii “Uncanny X-Men”, jako członek najsłynniejszej drużyny mutantów. Później trafiła m.in. do “Avengers”. Dlaczego mając do wyboru tylu bohaterów zdecydowano się stworzyć Angelikę? Pierwotny plan twórców serialu zakładał, że Peterowi będą pomagać Bobby i Human Torch. Niestety już wtedy pojawiły się problemy z prawami do postaci Johnny’ego Storma, więc zaczęto poszukiwać zastępstwa. Jej alter ego wymyślił Dennis Marks, który był jednym ze scenarzystów serialu, i jak sam przyznaje “pożyczył” sobie imię i nazwisko od jednej ze swoich byłych dziewczyn. Jak widać potrzeba matką wynalazku, nawet gdy wiąże się ze złamanym sercem. Sam serial polecam, bo to jedna z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych produkcji animowanych w świecie Marvela. Poniżej możecie obejrzeć pierwszy odcinek:

Prawdziwą kopalnią postaci okazał się za to inny serial animowany. Produkowana przez dziewięć lat legendarna już animacja, “Teenage Mutant Ninja Turtles”, do zestawu bohaterów, którzy starali się uprzykrzać życie czwórce zakutych w skorupy wojowników dorzuciła przede wszystkim:

  • Kranga – gadający mózg, który poruszał się za pomocą specjalnego kombinezonu. Ten pomysł był tak szalony, że aż fajny.
  • Bebopa i Rocksteady’ego – pomocnicy Sherddera, których imiona to nic innego, jak nazwy gatunków muzycznych, zadebiutowali w 1987 roku. To ciekawy przykład na to, jak do serialu animowanego wrzucono dwóch “mocno komiksowych” bohaterów. Ich sposób bycia i ogólna prezencja sprawiają, że wydaje się nam, iż musieli narodzić się w komiksach.

Cała trójka stała się tak popularna, że bardzo szybko trafiła do kanonu bohaterów, którzy występowali w komiksach.

I ta trochę nowsza

Kontynuując naszą podróż musimy się zatrzymać przy kolejnym serialu animowanym. I to nie byle jakim, bo przy “Batman: The Animated Series”. Mogę o nim pisać tylko w samych superlatywach, bo to kawał świetnej produkcji, która po latach broni się bez żadnego problemu i można ją oglądać z taką samą przyjemnością jak w latach 90. XX wieku. Pamiętne intro:

Harley Quinn
Harley w wersji z gry Batman: Arkham City

Inspiracja Burtonowskimi Batmanami czy wreszcie cały panteon postaci znanych z kart komiksów DC. Serial “odwdzięczył się” komiksom dwiema pięknymi bohaterkami stojącymi po dwóch stronach barykady. Pierwszą z nich była Renee Montoya. Pani detektyw, która często pracowała z Harvey’em Bullockiem pojawiła się właśnie w serialu i już w tym samym roku – 1992, aby być precyzyjnym – zaliczyła swój debiut w komiksie. Szybko stała się jedną z najbardziej znanych funkcjonariuszek GCPD. W serii “Gotham Central” stanowiła jedną z kluczowych postaci, a później zdarzyło się jej zejść na ścieżkę występku. Mimo to, to nie Montoya jest największym dziedzictwem serialu. Tym, co działa na wyobraźnię każdego fana jest postać, którą znają wszyscy i to dosłownie wszyscy. Harley Quinn, bo o niej mowa, pierwszy raz została zaprezentowana właśnie w ramach serii animowanej. Konkretnie nastąpiło to w odcinku 22 zatytułowanym “Joker’s favor” i z miejsca stała się hitem. Kreacja owładniętej obsesją na punkcie Jokera psychopatki przypadła wszystkim do gustu i już w 1993 roku zadebiutowała w komiksie. Stworzona przez Paula Diniego i Bruce’a Timma Quinn błyskawicznie zdobyła uwagę fanów i aktualnie jest jedną z kluczowych postaci dla całego uniwersum Batmana. Dość powiedzieć, że to dla niej będę oglądał film Davida Ayera “Suicide Squad”. Konkretniej to dla Margot Robbie, która zagra Harley. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że to najlepsza przeciwniczka Batmana w historii. Sam serial oprócz niej zaprezentował jeszcze kilka postaci, które nie pojawiały się wcześniej w komiksach. Byli to m.in.: Red Claw, Baby-Doll, Kyodai Ken, Tygrus i Sewer King, ale żaden nie miał większego znaczenia. Ze sporej grupy przeciwników oprócz Harley do komiksów trafił Lock-Up, który zadebiutował w 1996 roku.

Znowu wypada zapytać, co z Marvelem? Konkurencja DC odpowiedziała konkretnie, bo za pomocą X-23, która pojawiła się w serialu “X-Men: Evolution”. Craig Kyle i Christopher Yost stworzyli po prostu damską wersję Logana, co z miejsca powinno zwracać naszą uwagę. Laura Kinney to damski klon Wolverine’a i jak łatwo się domyślić ma jego zalety oraz wady. Bohaterka spodobała się widzom na tyle, że wydawnictwo uznało za dobry pomysł przeniesienie jej na łamy komiksów. Od 2004 roku pojawia się w samodzielnych seriach i jako członek różnych grup superherosów, by wymienić tylko: X-Men czy X-Force. To oczywiście nie wszystkie postacie, o których warto pamiętać. Chloe Sullivan (Smallville), Terry McGinnis (Batman: Beyond), Mercy Graves i Livewire (Superman Animated Series), The Wonder Twins (The All-New Super Friends Hour) czy Morph (X-Men), to kolejne, które nim trafiły do komiksów zadebiutowały poza nimi. Ciekawe, kto będzie następny.

Sprawdź:

[button color=”white” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/historia-komiksu-czym-jest-komiks/”]Historia komiksu – czym jest komiks?[/button] [button color=”white” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/10-najdrozszych-komiksow-na-swiecie/”]10 najdroższych komiksów na świecie[/button]