Tej pustyni należy się więcej miłości

Jeżeli podoba się Wam Gra o Tron, to musicie wiedzieć o tym, że George R. R. Martin, którego szczerze nienawidzę, przed swoimi pomysłami na wielowątkową fabułę i walkę o władzę miał świetnych poprzedników. Jednym z nich jest Frank Herbert. Pisarz poważany, ale przy okazji z jakiś dziwnych przyczyn pomijany przy okazji wszelkich rankingów popularności. Zresztą wpiszcie sobie w Google tytuł jego najsłynniejszej powieści i sprawdźcie, czy znajdziecie jakieś wartościowe artykuły na jej temat na pierwszych dwóch stronach wyszukiwania. Jest jakieś biuro tłumaczeń, wpis w Wikipedii i opuszczone strony, na których straszy. W tym samym czasie wpiszcie sobie 50 Twarzy kogoś tam i zobaczycie, co się stanie.

Tytuł bloga zobowiązuje, więc od Diuny zacznijmy wymienianie lektur obowiązkowych. Książek, które po prostu trzeba znać. Trzeba je kochać i czytać odkrywając kolejne warstwy. Musicie wiedzieć, że książki – te wybitne – mają warstwy. Zupełnie jak cebula. Z Diuną jest dokładnie tak samo. Pierwszy raz wybrałem się na pustynną planetę Arrakis na początku liceum. Jak dobrze liczę minęło już dziesięć lat, a Diuna ciągle wywołuje we mnie przyjemne dreszcze. Herbert z aptekarską precyzją stworzył wyjątkowy świat. Głównym bohaterem uczynił chłopaka, który o swoją przyszłość musi walczyć – klisza, ale Herbertowi można to wybaczyć. Tym bardziej, że jak mało który pisarz sf opisywał swoich bohaterów tak szczegółowo, że spokojnie mogliśmy ich sobie wyobrazić. Cholera, można było poczuć gorący piach pod stopami. Przy okazji wplątał ich w ciągłą walkę o władzę i przyszłość. Knujący Harkonnenowie, rządzący Corrinowie czy skazani na wygnanie Atrydzi. Nie będę Wam przybliżał samej fabuły, bo tą możecie poznać nawet w sklepie internetowym.

Nie jest to klasyczna powieść science fiction. To raczej historia o tym, jak ciężko jest kierować swoim życiem. Jeżeli przeczytacie ją kilka razy będziecie mogli odkryć kolejne warstwy i znaczenia. Herbert wymieszał tam kwestie ekologii – gdyby Cameron w Avatarze zrobił to równie subtelnie, to może byłby nawet udany film – miłości czy patriotyzmu i przywiązania do tradycji. Nie wiem, czy właściwym będzie stwierdzenie, że Diuna to powieść metafizyczna, ale jeżeli jakieś stwierdzenie do niej pasuje to jest to właśnie to.

Cokolwiek jest poza tobą, możesz to zobaczyć i zastosować do tego swoją logikę. Lecz taki już mamy charakter, że przy zetknięciu z problemami osobistymi okazuje się, iż te najintymniejsze sprawy jest nam najtrudniej wydobyć na światło naszej logiki. – tłumaczenie Marek Marszał.

Powyższy cytat wklejam nie przez przypadek. Z jednej strony pasuje mi do stwierdzenia o metafizyce, a z drugiej przybliża nas do stylu w jakim całość została napisana. Czytając Diunę pierwszy raz musiałem niektóre fragmenty czytać po kilka razy, aby “wydobyć je na światło swojej logiki”. Styl Herberta daleki jest od prostactwa. Momentami bliżej mu do filozoficznych rozprawek. To zmusza do skupienia i jednocześnie dopinguje do ponownego powrotu na Arrakis. Przy okazji będziecie mieli pretekst do tego, aby sięgnąć po kolejne powieści, które choć nie tak dobre, to i tak jako saga są stanowią wzór dla wielu młodych pisarzy sf. To również jedna z niewielu książek, która potrafi wywołać głód czytania. Znam wiele osób, które przed  kontaktem z opisaną tam historią uważały, że fantastyka naukowa to Wookie i lasery.

Zresztą nie ma sensu pisać więcej, bo mam wrażenie, że przychodzą mi do głowy same komunały. Jak ktoś woli obrazy zamiast słów, to David Lynch popełnił ekranizację – dla wielu z Was pewnie niestety – i ją polecam sprawdzić z czystej ciekawości. Do tego można dołożyć miniserial, w którym na przykład jedną z ról gra James McAvoy:

James McAvoy
James McAvoy

Są jeszcze gry. W jedną z nich możecie sobie pograć tutaj. Podsumowując, jak jeszcze nie czytaliście Diuny, to znaczy, że jesteście biedniejsi duchowo, ale bogatsi o te kilkadziesiąt złotych, które trzeba wydać na książkę.

  • c0m4

    Namówiłeś mnie, biorę się za cykl Diuna. Niech mi sen i dziewczyna wybaczą.

    • Tylko pamiętaj, że to pierwsza część jest arcydziełem. Kolejne choć dobre mają ten problem, że nie są pierwszym tomem 🙂

  • Łukasz

    A jeżeli zacząć czytać, to czy tłumaczenie ma znaczenie? Jakieś sugestie

    • Nie czytałem w oryginale – jeżeli o to pytasz. Niestety nie pamiętam, kto wykonał polski przekład w wydaniu, które miałem okazję czytać.