Jak czytać Stephena Kinga, czyli od czego zacząć przygodę z mistrzem grozy?

Kiedy pisarz jest płodny pojawia się problem. Problem, który często mają ci, którzy pisarza wcześniej nie czytali. Od czego zacząć? Co przeczytać najpierw, a co zostawić na później? Czy wszystkie książki są dobre? Czy coś odpuścić, bo to strata czasu. Jak okaże się jeszcze, że pisarz tworzy osobne uniwersum, a książki są ze sobą powiązane to już w ogóle płacz i migotanie przedsionków. Między szlochami da się usłyszeć błagalne:

Jak żyć?

Godnie. Odpowiadam, że godnie trzeba żyć. Wróćmy jednak na szlak. Ten nazywa się krótko, a jego nazwa nie pozostawia wątpliwości po co się tutaj zebraliśmy.

Jak czytać Stephena Kinga?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta, ale nie każdemu ta prosta odpowiedź musi pasować. Z tego powodu zebrałem się w sobie i przygotowałem kilka opcji, z których możecie skorzystać. Oczywiście na własną odpowiedzialność, a przed zapoznaniem się z poniższym należy skonsultować się z lekarzem farmaceutą. Ulotkę też warto przeczytać, a nie tak do kosza wyrzucać od razu. Dlatego jeżeli szukacie odpowiedzi na pytanie, jak czytać Stephena Kinga i od czego zacząć, to myślę, że jesteście w odpowiednim miejscu. Warto mieć na uwadze kilka rzeczy:

  • To nie jest tekst mający na celu powiedzieć coś o każdej jego książce.
  • To na pewno nie są jedyne możliwości.
  • Tak, zauważyłem, że nie pojawiają się tytuły, które sam byś wpisał, komentarze czekają.

Bez zbędnego przedłużania oto możliwości, które macie.

Opcja numer 1 – Chronologicznie

Na początek totalne zaskoczenie. Szok, niedowierzanie, tureckie seriale. Kinga można przeczytać w kolejności w jakiej wydawał swoje książki. Naprawdę. To nie jest głupi pomysł, bo wczesny King potrafi oczarować. Pod warunkiem, że jesteśmy gotowi na literaturę grozy, bo to ta dominuje na samym początku jego kariery. Choć w jego przypadku nie wiem, czy sama groza to odpowiednie słowo. Nawet gdy literatura ociera się o klasyczny horror i dokoła leje się krew, a pewna wkurzona i zraniona nastolatka rzuca siłą woli ludźmi po sali gimnastycznej, jest w jego powieściach sporo psychologii. King od początku jest sprawnym obserwatorem i pod płaszczykiem opowiadania z dreszczykiem przemyca tematy, z którymi wielu się styka na co dzień. Może poza wampirami, bo wampiry przecież nie istnieją. Chronologiczne czytanie Kinga ma też inny plus. Czytając książka po książce możemy obserwować jak zmieniał się autor. Jak ewoluował jego styl. Cenne doświadczenie, o ile ktoś w ogóle zwraca na to uwagę. Jak wybierzecie tę drogę, to zaczniecie od “Carrie”. Tej samej książki, której King z początku nie chciał wydawać, bo uważał, że książka nie prezentuje sobą niczego wyjątkowego. Sytuację uratowała jego żona, Tabitha, która wierzyła w męża bardziej niż on wierzył w siebie.

Jak zauważa jeden z czytelników ten krok ma jeden spory minus:

Takie, że na najlepsze mięso trzeba będzie poczekać. A po drodze trafi się na crap siłą rzeczy. Jest to jedno z wyjść. Jedno z. Nawet Frodo Bajgiel ogarnął w pewnym momencie, że do Mordoru da się wejść na różne sposoby. – Michał Makuch na grupie czytelników LO

“Carrie” choć jest powszechnie uważana za debiut Kinga, to gdyby naprawdę trzymać się chronologii powstawania, to nie ona powinna być pierwsza, a “Wielki marsz”. Ten tytuł King ukończył jeszcze przed napisaniem “Carrie”.

Opcja numer 2 – Kolekcja

Nie każdy musi gustować w czytaniu chronologicznym. Dla tych, którzy wolą kolejność wybraną przez kogoś innego, a Wy pewnie wolicie, bo inaczej byście tutaj nie trafili, najlepiej z dostawą do domu, idealnym rozwiązaniem będzie “Kolekcja Mistrza Grozy”. 64 tomy pyszności. Rozwiązanie jest wygodne, bo książki w zasadzie same lądują w Waszych domach w regularnych odstępach. Dodatkowo jest atrakcyjnie cenowo, co dla wielu może mieć olbrzymie znaczenie, bo w prenumeracie wychodzi 14,99 zł za tom – oprócz pierwszego, który kosztuje mniej niż piwo. W kolekcji ukażą się następujące książki:

  • Tom 01: Misery
  • Tom 02: Zielona mila
  • Tom 03: Cmętarz zwieżąt
  • Tom 04: Carrie
  • Tom 05: Chudszy
  • Tom 06: Łowca snów, część 1
  • Tom 07: Łowca snów, część 2
  • Tom 08: Buick 8
  • Tom 09: Gra Geralda
  • Tom 10: Ręka mistrza, część 1
  • Tom 11: Ręka mistrza, część 2
  • Tom 12: Dolores Claiborne
  • Tom 13: Lśnienie
  • Tom 14: Desperacja, część 1
  • Tom 15: Desperacja, część 2
  • Tom 16: Wielki marsz
  • Tom 17: Uciekinier
  • Tom 18: Talizman, część 1
  • Tom 19: Talizman, część 2
  • Tom 20: Rose Madder
  • Tom 21: Stukostrachy, część 1
  • Tom 22: Stukostrachy, część 2
  • Tom 23: Dziewczyna, która kochała Toma Gordona
  • Tom 24: Joyland
  • Tom 25: Marzenia i koszmary, część 1
  • Tom 26: Marzenia i koszmary, część 2
  • Tom 27: Ostatni bastion Barta Dawesa
  • Tom 28: Czarny dom, część 1
  • Tom 29: Czarny dom, część 2
  • Tom 30: Blaze
  • Tom 31: Pod kopułą, część 1
  • Tom 32: Pod kopułą, część 2
  • Tom 33: Podpalaczka
  • Tom 34: Worek kości, część 1
  • Tom 35: Worek kości, część 2
  • Tom 36: Miasteczko Salem
  • Tom 37: Sklepik z marzeniami, część 1
  • Tom 38: Sklepik z marzeniami, część 2
  • Tom 39: Danse Macabre
  • Tom 40: Dallas’63, część 1
  • Tom 41: Dallas’63, część 2
  • Tom 42: Nocna zmiana
  • Tom 43: Martwa strefa
  • Tom 44: Cztery po północy, część 1
  • Tom 45: Cztery po północy, część 2
  • Tom 46: Christine
  • Tom 47: Bezsenność, część 1
  • Tom 48: Bezsenność, część 2
  • Tom 49: Cujo
  • Tom 50: Historia Lisey, część 1
  • Tom 51: Historia Lisey, część 2
  • Tom 52: Oczy smoka
  • Tom 53: Wszystko jest względne
  • Tom 54: Przebudzenie
  • Tom 55: Komórka
  • Tom 56: Doktor Sen, część 1
  • Tom 57: Doktor Sen, część 2
  • Tom 58: Regulatorzy
  • Tom 59: Bazar złych snów, część 1
  • Tom 60: Bazar złych snów, część 2
  • Tom 61: Cztery pory roku
  • Tom 62: Szkieletowa załoga
  • Tom 63: Rok wilkołaka
  • Tom 64: Sztorm stulecia

 

Całość otwiera fantastyczna “Misery”. W zasadzie lekturę książki polecam uzupełnić o seans świetnego filmu w reżyserii Roba Reinera. Kathy Bates i James Caan dają tam popis aktorstwa jakich mało.

 

Tutaj możesz zamówić kolekcję

Opcja numer 3 – Same najlepsze

Do startu można podejść jeszcze inaczej. Mianowicie można pokusić się najpierw o przeczytanie żelaznych klasyków bez zwracania specjalnej uwagi na chronologię czy potencjalne powiązania między książkami. To była moja metoda. Nie szukałem odpowiedzi w sieci tylko sięgałem po kolejne książki, które zauważyłem w bibliotece wiedząc mniej więcej, które powieści Kinga uważane są za najlepsze, aby od nich zacząć. Mój zestaw startowy wyglądał tak:

  • “Carrie” – książka, którą naprawdę dobrze wspominam. Zresztą nie tylko ja. Pomijając walory grozy jest to świetny przykład na to, jak dobrze King potrafi budować napięcie i jak przekonujący bywają jego bohaterowie.
  • “Smętarz dla zwierzaków” – niewiele książek potrafi mnie przestraszyć, tej się udało. “Smętarz” ma momenty, których nigdy nie zapomnę.
  • “Lśnienie” – choć niektórzy uznają to za herezję, to jednak wolę film. Wiem, że to prawdzie tour de force Kinga, ale chyba przez wielokrotne oglądanie filmu Kubricka nie potrafiłem cieszyć się wielkością tej pozycji.
  • “Misery” – jedna z pereł w koronie. To tutaj dowiedziałem się czym jest okulawianie. Jedna z najlepiej wspominanych przeze mnie książek, choć to nieco perwersyjne mile wspominać opowieść o przetrzymywanym w zamknięciu pisarzu.
  • “Dolores Claiborne” – King potrafi tworzyć świetne postacie kobiece. Dolores jest jedną z nich.
  • “Cztery pory roku”.

Ostatnia pozycja to zbiór czterech opowiadań. Zbiór interesujący, bo tworzą go:

  • “Skazani na Shawshank” – warto przeczytać nawet jak się oglądało film.
  • “Ciało” – moje ukochane opowiadanie, którego ekranizacja, “Stań przy mnie”, jest jedną z lepszych, jeżeli chodzi o prozę Kinga. Opis lata jest tak plastyczny, że dosłownie można poczuć słońce na twarzy. Historia przyjaźni, która potrafi znieść naprawdę wiele.
  • “Metoda oddychania” – niewiele z niego pamiętam.
  • “Uczeń szatana” – opowiadanie lepiej wspominam od filmu. Choć ten ma dwa atuty w postaci Iana McKellena i nieodżałowanego Brada Renfro.

Po tym poszło już dalej. Przez lepsze i gorsze jego powieści. Na przykład “Worek kości” męczyłem bardzo długo. W pewnym momencie przerywając czytanie, aby wrócić do książki raz jeszcze i ostatecznie ją skończyć. Do wymienionych powyżej możecie dorzucić:

  • “Joyland”,
  • “Wielki marsz”,

Tym samym skompilowaliście interesujący pakiet startowy. Z którego zawartością można się kłócić, ale tak jak pisałem, to był mój pakiet na sam początek drogi.

Przez wiele lat nie wiedziałem, że to King odpowiada za historię

Opcja numer 4 – Tematycznie

Stephen King to pisarz wszechstronny. Choć przede wszystkim kojarzony jest z horrorem, to przez lata napisał dziesiątki książek, z których wiele nie jest horrorami. Przed napisaniem tekstu czytelnicy LO podsyłali mi kilka razy link do jednego z przewodników o tym, jak czytać Stephena Kinga. Okazało się, że nie jestem tak błyskotliwy jak sądzą Australijczycy, bo autor tego poradnika wpadł na identyczny pomysł. Podzielił twórczość Kinga tematycznie. To całkiem rozsądne, bo ktoś, kto szuka horroru wcale nie musi mieć ochoty na kryminały czy inne historie, które mimo wszystko z grozą mają niewiele wspólnego. Stąd ta sekcja poradnika to nic innego, jak moja wariacja na temat wspomnianego pomysłu. Choć siłą rzeczy jest też do niego bardzo podobna, bo przewijają się te same tytuły. Widać wielkie umysły myślą podobnie.

Zestaw grozy

Część tytułów z tego zestawu jest już wymieniona powyżej, ale dla formalności wymienię je jeszcze raz. Do koszyka możecie włożyć: “Carrie”, “Misery”, “Lśnienie”, “Wielki marsz”, “Smętarz dla zwierzaków”. Uzupełnić je można o takie tytuły jak:

  • “Doktor sen” – skoro przeczytaliście “Lśnienie”, to w zasadzie powinniście przeczytać tę pozycję. Chyba że nie interesuje Was, co się działo z Danem Torrancem.
  • “Miasteczko Salem” – jedna z pierwszych pozycji, która pojawia się, gdy ktoś zapyta o Kinga i klasyczny horror. Tutaj bardziej klasycznie się już chyba nie da. W końcu wampiry mówią same za siebie.
  • “Podpalaczka” – są lepsze książki, ale mam do niej słabość. Choć nie wiem, czy do książki, czy do głównej bohaterki, a konkretnie jej losów. Ciekawy mariaż science fiction, horroru i historii o rodzinie.
  • “Chudszy” – ostatnia książka napisana pod pseudonimem Richard Bachman nim czytelnicy połapali się, że Richard i Stephen to ta sama osoba. Pseudonim to połączenie pseudonimu Donalda Westlake’a (Richard Stark) oraz nazwy zespołu Bachman-Turner Overdrive. O czym opowiada? O pewnym mężczyźnie, który nie uniknie odpowiedzialności za swoje czyny przez klątwę, która zostanie na niego rzucona.
  • “Pod kopułą” – jedna z nowszych powieści Kinga, spodobała mi się klimatem i interesującym rysem psychologicznym postaci.

Później można sięgać dalej choćby po takie książki jak “Christine” czy “Martwą strefę”. Można też dać szansę “Cujo”, czyli ostatecznej odpowiedzi dlaczego warto się zastanowić, czy chcecie mieć psa. Choć zaznaczam, że ostatnie trzy to pozycje, do których mam sentyment i znając życie starzy wyjadacze Kinga umieściliby w ich miejsce zupełnie inne książki.

Ekranizacja jest całkiem udana i mimo wszystko niedoceniana

Zestaw fantastyczny

Jak już kiedyś pisałem fantasy niejedno ma imię. U Kinga najważniejszym przedstawicielem fantasy jest seria “Mroczna Wieża”. Rzecz jednak w tym, że nie uważam jej za coś dobrego na sam początek. Głównie dlatego, że choć King uważa te książki za bardzo ważne – wręcz najważniejsze – dla jego kariery, to ja bym polecał się za nie zabrać po przeczytaniu większości z tego, co napisał. Powód jest prosty. King przez lata budował świat wewnątrz świata. Jego książki w wielu wypadkach łączą się ze sobą, a drogi prowadzą do “Mrocznej wieży”. Dlatego zostawmy Rolanda i przejdźmy do innych tytułów.

Tutaj warto zapisać:

  • “Oczy smoka” – to w zasadzie klasyczna powieść fantasy. Mamy dobrego króla, złego czarnoksiężnika, intrygę, zbrodnię i tego, który może wszystko naprawić. Bardziej fantasy King już chyba nie będzie. Zresztą struktura książki przypomina baśń.
  • “Talizman” i “Czarny dom” – pierwsze opowiada o chłopcu, który chce uratować swoją umierającą matkę. W wyniku tego chcenia trafia do alternatywnej rzeczywistości. “Czarny dom” jest jego kontynuacją, dlatego też postanowiłem umieścić je razem.
  • “Dallas 63′” – czy da się zmienić teraźniejszość zmieniając przeszłość? Czy można było zapobiec zabójstwu Kennedy’ego? To i jeszcze więcej pytań jest stawiane w powieści, na podstawie której zdążył już nawet powstać serial z Jamesem Franco w roli głównej.

Przyznam się jednak bez bicia, że ta sekcja powstała nieco na siłę, bo gdybyśmy chcieli się uprzeć, to w zasadzie większość jego książek powinna się tutaj znaleźć. Dlatego do tych brakujących tytułów możecie dopisać, co Wam przyjdzie do głowy. Poważnie. Będzie dobrze. W większości przypadków.

James Franco pasuje do lat 60.

Zestaw kryminalny

Na koniec zostawiłem zestaw, który po dłuższym zastanowieniu bardzo lubię. Choć cenię Stephena Kinga za jego wkład w literaturę grozy, to po latach doceniłem go przede wszystkim jako zręcznego obserwatora oraz człowieka, który bardzo dobrze potrafi operować na poziomie ludzkich emocji. Rozumie nas i nasze problemy. Nasze słabości. Rozumie, jak myślimy. Sam nie jest ideałem. Przyznaje na przykład, że przez alkohol i narkotyki nie pamięta, jak niektóre z książek w ogóle powstały. Cóż takie rzeczy zdarzają się pewnie najlepszym. No dobrze, ale zostawiając problemy Kinga na uboczu, co tutaj warto byłoby przeczytać?

  • “Dolores Claiborne” – bo to solidny dreszczowiec z mocnym rysem psychologicznym.
  • “Joyland”– bo to rasowy kryminał. Szczególnie lubię jeden fragment, który pojawia się w książce. Bo wpisuje się nie tylko w rolę pracownika wesołego miasteczka, ale i tych, którzy po prostu starają się dać innym odrobinę wytchnienia.

Żyjemy w świecie głęboko zepsutym, pełnym wojen, okrucieństwa i bezsensownych tragedii. Każdy zamieszkujący go człowiek dostaje swoją porcję nieszczęścia i nieprzespanych nocy. Biorąc pod uwagę fakt, że taka jest smutna, ale niezaprzeczalna prawda o ludzkiej kondycji, tego lata otrzymaliście bezcenny dar: jesteście tu po to, żeby sprzedawać zabawę. – “Joyland”

  • “Rose Madder” – jedna z książek Kinga, która może nie jest tą najlepszą, ale wyjątkowo mocno zapadła mi w pamięć. Głównie z powodu historii kobiety, która stara się uwolnić od koszmaru, jaki zgotował jej mąż. Kolejny thriller z elementami nadprzyrodzonymi.
  • “Zielona mila” – można tę powieść uważać za tani wyciskacz łez. Szczególnie z powodu filmu, który często uznawany jest za zwykłą manipulację uczuciami widza. Oskarżany o pretensjonalność, banalną historię. Można, ale uznaję, że jest to skrajnie niesprawiedliwe. Głównie dlatego, że “Zielona mila” przede wszystkim to sprawny kryminał, w którym King dodatkowo bawi się motywami realizmu magicznego.
  • “Worek kości” – przyznaję się bez bicia, że do tej książki podchodziłem dwa razy. Za pierwszym odpadłem przez powolne wkręcanie się Kinga na kolejne biegi. Ślamazarną narrację. Za drugim już nie odpuściłem i jako całość pozycja prezentuje się naprawdę solidnie. Historia opowiada o pisarzu, który traci żonę, doznaje blokady twórczej i w końcu trafia do miejsca, w którym musi zmierzyć się z przeszłością, aby wyjść na prostą.

To w zasadzie tyle, dlatego teraz przejdźmy do krótkiego podsumowania.

Być może nadal nie wiesz, jak zacząć czytać Stephena Kinga

Tyle słów – dokładnie ponad 2000 tysiące słów – aby spróbować Wam pomóc, a i tak na pewno znajdą się ci, którzy nadal będą zagubieni. Niektórzy pewnie będą zagubieni bardziej. Dla takich osób moją ostatnią radą może być tylko to, aby po prostu sięgnąć, po którąś z jego książek i sprawdzić. Bez zastanawiania się, czy mi się spodoba. Bez patrzenia na to, co napisałem powyżej. Zwyczajnie dajcie mu szansę. Jak nic z tego nie wyjdzie, to świat i tak sobie bez kolejnego fana Kinga poradzi.

Materiał, który macie okazję przeczytać jest sponsorowany przez sklep Literia.pl i powstał z okazji premiery “Kolekcji Mistrza Grozy”.

Tutaj możesz zamówić kolekcję

 

Literia

Inne poradniki:

Od czego zacząć Świat Dysku Terry'ego Pratchetta Od czego zacząć Philipa K. Dicka? Od czego zacząć H.P. Lovecrafta
Total
108
Shares
  • Marek Jaroszek

    Ja jestem zaledwie po kilku książkach S. KINGA i szczerze jestem zdziwiony brakiem “To” – poza końcówką to świetna opowieść

    • W sumie napiszę tu podobnie, jak napisałem na Twitterze, aby ci którzy nie mają Twittera widzieli – książkę zostawiłem poza tekstem. Podobnie jak kilkanaście innych książek 🙂

  • W sumie najlepiej czytać po kolei, co nawinie się pod rękę, chociaż faktycznie – lepiej nie rozpoczynać Mroczną Wieżą.
    Czy z tych nowszych książek jest coś wartego przeczytania? Dawno nic z nowości nie czytałam. Nawet Dallas ’63 i Pod kopułą znam tylko z serialowych adaptacji.

    • Obie są bardzo ok, a że idą wakacje, to będziesz miała co robić 🙂

  • Szymas

    Sprytna reklama kolekcji, słaby post 🙂

    • Rozwiniesz myśl? Bo jak na razie jedyne co widzę to komentarz nic nie wnoszący do dyskusji i stwierdzający oczywistość na temat tego, ze jest to materiał sponsorowany przez partnera.

  • Post zapisany, jak będę miała ochotę przeczytać coś Kinga, to może mi pomoże w wyborze książki 😀 Miałam parę spotkań z tym autorem, ale żadne mnie nie zachwyciło :p

    • Które książki czytałaś?

      • Czytałam “Carrie”, “Misery” i “Serca Atylandytów”. Kiedyś zaczęłam też “Pod kopułą”, ale nie dałam rady dokończyć 😉 Z tych przeczytanych chyba najbardziej podobała mi się “Carrie”, ale też nie byłam jakoś specjalnie zachwycona :p

  • Swoją przygodę z Kingiem zacząłem od takich pozycji, jak ,,Lśnienie”, ,,Wielki Marsz” i zbioru opowiadań ,,Nocna zmiana” i muszę powiedzieć, że trafiłem całkiem nieźle. Dzięki tym książkom pokochałem Mistrza. Ostatnio przeczytałem ,,To” i myślę, że gdybym trafił na tę pozycję na początku mojej przygody z Kingiem, rozczarowałbym się i szybko rzucił ją w kąt. Do niektórych pozycji Mistrza trzeba ,,dorosnąć” podczas czytania innych, choćby po to, by przywyknąć do jego niespiesznego stylu pisania.

  • kanis

    Ja z powieści Kinga czytałem tak: Miasteczko Salem, Dallas 63, To. I żadna z tych książek mi się nie podobała. Lub inaczej, każda mi się podobała do pewnego momentu, bo potem w połowie powieści King tak się rozpisywał, że myślałem, iż usnę z nudów. Zresztą zakończenie powieści TO jest tak idiotyczne, że szkoda gadać. Poza powieściami czytałem też zbiory opowiadań: 4 pory roku, 4 po północy, Czarna bezgwiezdna noc i tutaj już było wyśmienicie. Wspaniałe, treściwe, rzeczowe opowiadania, przy których skóra cierpła niejednokrotnie. King ma manierę, której u niego nie znoszę, mianowicie bardzo częste wtrącenia w nawiasach. Denerwuje mnie to, bo zawsze wywala mnie z rytmu powieści.