Joe Hill
Gage Skidmore/ Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

Joe Hill – syn króla

Kiedy Waszym ojcem jest Stephen King to parafrazując jedną z moich ulubionych komedii macie zajebiście wysoko postawioną poprzeczkę. Szczególnie, gdy sami chcecie zarabiać na życie pisaniem. Dzieci legend wcale nie mają tak łatwo jak wszystkim się wydaje, ale raz na jakiś czas zdarza się, że dziecko może być równie utalentowane jak rodzice.

Nie jestem tym, kim jestem

Pudełko w kształcie serca
Czytaliście?

Wszyscy mają oczekiwania. Szczególnie, gdy Twoje nazwisko związane jest z porządną marką. Stephen King jest taką marką, która samym nazwiskiem gwarantuje dwie rzeczy. Pieniądze – te spływają do wydawnictwa – i dobrą zabawę – niestety nam musi wystarczyć to drugie. Przez kilkadziesiąt lat stał się jednym z najsłynniejszych i najlepiej zarabiających pisarzy na świecie. Taki status z miejsca staje się kamieniem u nogi jego latorośli, które chciałyby spróbować swoich sił jako pisarze. Joseph Hillstorm King postanowił ten kamień odciąć.

W tym celu stworzył literacki pseudonim będący nawiązaniem do XIX-wiecznego działacza związkowego Joe Hilla, który marnie skończył, ale nim zginął okazał się wprawnym dramaturgiem i pieśniarzem. Joseph miał prosty cel. Osiągnąć sukces bez powiązań ze swoim wiele mogącym ojcem. Chciał zapracować na własną markę. Jak postanowił, tak zrobił. Przełomem w jego karierze okazał się zbiór opowiadań “Upiory XX wieku”. Książka zwróciła uwagę krytyków i czytelników. Po jej premierze doszło do pierwszego starcia między ojcem a synem. Odbyło się ono podczas rozdania Bram Stoker Awards w 2006 roku, gdy w kategorii długie opowiadanie Joe Hill nominowany był obok Stephena Kinga. Oczywiście nikt – albo prawie nikt – nie wiedział, że na gali wręczenia nagród rozegra się walka między członkami rodziny. Syn wygrał, ale jeszcze powstrzymał się przed przyznaniem do swojego pochodzenia. Na to jeszcze było zbyt wcześnie.

Powieść grozy musi być straszna

Wiecie co jest kluczem do sukcesu, gdy piszecie powieść grozy? Ona musi być straszna. Wiem, że to oczywiste, ale gdy przeczytacie dziesiątki horrorów to zrozumiecie, że tak naprawdę kilka procent z nich można opisać tym przymiotnikiem. Pierwsze powieści i opowiadania Stephena Kinga miały niepowtarzalny klimat, którym King bez problemu żonglował w zależności od tego o czym pisał. Zwrócicie uwagę na to, że ojciec Joe Hilla bardzo dobrze radzi sobie w powieściach grozy, ale według mnie jego najlepsze dzieła to te, którym nadaje obyczajowy sznyt. Jednak nawet w takich opowiadaniach King potrafił być straszny.

Joe Hill też jest straszny. Z książki na książkę jest coraz lepiej. Musi być lepiej, jeżeli piszecie codziennie od 12 roku życia:

Kiedy miałem 11 – 12 lat wracałem ze szkoły do domu i widziałem mamę w jej pokoju przy maszynie do pisania, tatę w jego pokoju przy edytorze tekstów. W tamtym czasie było dla mnie najnaturalniejszą rzeczą, że usiądę w pokoju, wymyślę historię i w końcu ktoś za nią zapłaci kupę forsy. Dwunastolatkowie są bardzo pewni siebie. Po prostu zakładałem, że tak się stanie. Więc kiedy miałem 12 lat zacząłem pisać codziennie i niemal bez wyjątków piszę codziennie do dzisiaj.

Z uporem maniaka realizuje plan, który sobie założył. Zainteresować czytelników na swoich warunkach. Bez brzemienia bycia Kingiem. Z tego powodu oficjalnie o swoich powiązaniach poinformował dopiero po premierze swojej pierwszej powieści “Pudełko w kształcie serca”. Nie było potrzeby ukrywać swojej prawdziwej tożsamości. Szczególnie, że w czasach ogólnodostępnego Internetu czytelnicy sami zaczęli węszyć i czytać na temat Joe Hilla. Nawet na spotkaniach z autorem w trakcie promocji wspomnianego zbioru opowiadań usłyszeć można było szepty, w których przewijało się ciągle to samo pytanie:

Słuchaj, czy on nie wydaje ci się podobny do, no wiesz kogo.

Pisarz stopniowo ujawniał swoje pochodzenie i teraz każdy w miarę rozgarnięty fan literatury grozy wie, kim jest Joe Hill. Ujawnienie tych informacji nie sprawiło jednak, że kolejna jego powieść “Rogi” została wydana pod nazwiskiem King. Joe mógłby to zrobić, ale nie chce. Zbyt ciężko pracował na swoją literacką tożsamość, aby teraz wszystko porzucić.

Za swój hajs baluj

Zresztą umówmy się, Joe Hill byłby idiotą, gdyby zdecydował się na to, aby wydawać pod prawdziwym nazwiskiem. Nie jest to mu do niczego potrzebne. Jego kolejne książki zbierają świetne recenzje, fani nawet jak wiedzą, kim jest jego ojciec, to w sumie mają to głęboko gdzieś. Studia filmowe już po premierze drugiej książki zaczęły pytać o możliwość kupienia praw do ekranizacji. Najpierw Warner Bros. w zasadzie w ciemno kupiło prawa do sfilmowania “Pudełka w kształcie serca”. Z kolei ekranizacja “Rogów”, której reżyserem jest Alexandre Aja jest już gotowa i czeka na swoją premierę.

Rogi - screen
To podobno jakiś znany aktor

Jego kariera rozwija się coraz lepiej, ale on sam nie uważa się za jakiś ósmy cud kosmosu. Jakub Ćwiek, pisarz i geek w jednym, miał okazję spotkać go podczas Comic Con 2014. Nie liczył na szansę rozmowy z kolegą po fachu, ale okazało się, że Hill miał chwilę, aby zamienić kilka zdań:

[…] załapałem się dość szybko, zdobyłem autograf, a nawet zamieniłem z pisarzem kilka słów. Jest super miły, bardzo otwarty i choć utalentowany jak ojciec, to jeszcze nie znany aż tak, by traktowano go wszędzie jak gwiazdę rocka. Dajcie mu jednak jeszcze ze dwa, trzy lata i nie będzie tak łatwo.

Joe Hill "NOS4A2"
Wampiry i święta, how cool is that?

Autor m.in. “Kłamcy” i “Ofensywy Szulerów”, którą miałem okazję recenzować na łamach Students.pl, wie co mówi i ja się pod tymi słowami podpisuję. Presja ciążąca na pisarzu jest coraz większa, ale nie z powodu związków z ojcem, a z powodu tego, że grupa fanów się rozrasta, a oni, jak mawia Jerzy Janowicz, mają oczekiwania. Tych nie ma za to jego najlepszy przyjaciel, z którym rozmawia każdego dnia. Ojciec cieszy się z tego, że jego syn podążył drogą, którą sam wybrał, ale przy okazji to dla niego wielka odpowiedzialność. Wszystko przez to, że dyscyplina, którą uprawiają jest wspólna. Prędzej czy później ktoś głośniej niż dotychczas krzyknie “Sprawdzam!”, gdy ich książki pojawią się na półkach obok siebie. Jak tylko świadomość odbiorców będzie większa, a sława syna bardziej ugruntowana.

Mnie najbardziej urzeka to, że Joe nie stara się na siłę naśladować mistrza horrorów. Pracuje swoim trybem. Jak sam mówi, kiedy książka lub opowiadanie jest gotowe przechodzi przez 4 fazy poprawek. Czasem tych faz jest więcej. Wszystko po to, aby ostateczny materiał był po prostu bardzo dobry. Jak przebiega pisanie książek według Hilla?

  • Pierwsza wersja tekstu – teoretycznie to ta “najgorsza” część. Ubieranie pomysłów na fabułę w zdania.
  • Pierwsza faza poprawek – przeczytanie całego manuskryptu i wprowadzenie pierwszych modyfikacji.
  • Druga faza poprawek – w tym miejscu decydują się losy fragmentów powieści, które mogą zostać uznane za mało wartościowe. W takim wypadku Hill je po prostu usuwa. To często bardzo radykalne zabiegi.
  • Trzecia faza poprawek – przeczytanie całego manuskryptu raz jeszcze, z wprowadzonymi poprzednio zmianami.
  • Czwarta faza poprawek – zmiany uwzględniające sugestie redaktora.

Po tej fazie w zasadzie można powiedzieć, że książka jest gotowa. Jak nie jest to dorzuca do tego kilka dodatkowych faz poprawek. Pisanie książek to nie bajka. To bardzo ciężka praca.

Po co ja to wszystko piszę?

W tym miejscu należy się Wam kilka słów wyjaśnienia. Kilka tygodni temu stwierdziłem, że przybliżę swoim czytelnikom osobę Hilla z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że podziwiam go za upór z jakim pracuje na swoją aktualną pozycję. Zajęło mu to mniej więcej 10 lat, ale już teraz może powiedzieć, że sukces nie jest dziełem przypadku, a już na pewno nie jest dziełem jego prawdziwego nazwiska.

Po drugie dlatego, aby pokazać każdemu kto chce w ogóle zacząć pisać, że marzenia o pisaniu są świetne, ale bez ciężkiego treningu i pracy raczej nikt z Was nie zostanie drugim Kingiem, nawet drugim Coelho. Wreszcie po trzecie, aby przy okazji naprowadzić Was na kilka bardzo dobrych książek, których Hill jest autorem. Dla lubiących horrory, któraś z przytaczanych powyżej pozycji plus jego najnowsza książka “NOS4A2” powinny być strzałem w dziesiątkę. Nawet jak Wam się nie spodobają, to uważam, że obok osoby Joe Hilla przejść obojętnie zwyczajnie nie można. W końcu to książę.

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
Gry na podstawie Pratchetta
Kiedy Terry Pratchett “tworzył” gry