Tolkien wielkim pisarzem był. Jednak czy nawet będąc fanami jego twórczości wiecie o nim naprawdę wszystko? Tolkien jest jednym z tych pisarzy, których wymienia się jednym tchem, gdy ktoś pyta o kanon literatury fantasy. Czasem odnoszę wrażenie, że nie czytać Tolkiena to w pewnym kręgach afront mniej więcej tego kalibru jak picie whisky z colą. Choć wszyscy wiemy o tym, dlaczego Tolkien jest tak znany, to i tak są rzeczy, których nie wiedzą o nim nawet ci, którzy przeczytali “Władcę Pierścieni” i “Hobbita”.

Pierwszą rzeczą, której pewnie nie wiecie to fakt, że Tolkien napisał “Władcę Pierścieni” na maszynie posługując się tylko dwoma palcami. Pisarz nigdy nie był wybitnym specjalistą od szybkiego pisania, więc całość spokojnie wstukiwał korzystając z palców wskazujących. Żeby uświadomić Wam ogrom pracy jaki włożył w ten fakt wystarczy napisać, że pierwsza wersja powieści miała ponad 1200 stron. Jakby tego było mało potrzebna była jej kopia, więc Tolkien całość przepisał samodzielnie. Na szczęście poszło mu to szybciej niż napisanie pierwszej wersji – “Władca Pierścieni” powstawał przez 14 lat.

“Hobbit” miał zostać opublikowany w Niemczech. Nim to jednak nastąpiło tamtejsze władze chciały wiedzieć, czy Tolkien ma aryjskie korzenie. Pisarz dość długo rozważał rezygnację z publikacji książki w Nazistowskich Niemczech głównie przez to, że wielu jego przyjaciół było Żydami, a do tego uważał Nazizm za szkodliwy i nie oparty na jakiejkolwiek nauce. Ostatecznie przygotował dla wydawnictwa Rutten & Loeing Verlag dwa listy z dwiema różnymi odpowiedziami na pytanie, czy ma aryjskie korzenie. Przekazał je swojemu wydawcy, aby wybrał ten, który uważa za stosowny. W pierwszym napisał, że oczywiście ma takie pochodzenie. Drugi był mniej taktowny i pojawiło się w nim m.in. stwierdzenie:

Jeżeli dobrze rozumiem pytacie mnie, czy mam pochodzenie Żydowskie. W takim wypadku mogę odpowiedzieć, że żałuję iż nie posiadam przodków wśród tak utalentowanej nacji jak Żydzi.

Tolkien bardzo nie lubił samochodów. Tak naprawdę przez całe swoje życie korzystał tylko z jednego pojazdu – był to Morris Cowley, który posiadał nawet swój pseudonim “Jo”. Tolkien i “Jo” mieli sporo przygód na drodze. Na przykład mieli bliższe niż to konieczne spotkania ze ścianą. Jednak najciekawsza jest historia, w której Tolkien jadąc jedną z ulic chciał się dostać na drugą jej stronę. W tym celu postanowił zignorować inne pojazdy, zakazy etc. i z okrzykiem na ustach “Szarżuj na nich, a się rozproszą” osiągnął swój cel.

Wbrew temu, co się mówi o “Władcy Pierścieni” to nie jest trylogia. Przynajmniej nie takie było założenie Tolkiena. Władca to całość, ale często publikowana w trzech tomach. Tolkien chciał to wydać w całości, ale z punktu widzenia wydawniczego jednoksięgowy “Władca Pierścieni” był zwyczajnie zbyt drogi dla wydawnictwa niż fakt podzielenia go na trzy książki. Publikacja Władcy w trzech tomach pociągnęła za sobą jeszcze jedną rzecz. Chodziło o poprawki, które wprowadzano do książki, a których nie planował sam Tolkien.

Kolejną ciekawostką jest fakt, że pierwotnie to nie Frodo, a Sam miał być prawdziwym bohaterem książki. Chodziło o to, że Tolkien uczynił z Sama tego, który ostatecznie doprowadził do realizacji zadania jakim było zniszczenie Jedynego Pierścienia. Frodo był słaby, dawał się omamić mocy pierścienia w momencie, gdy Sam oparł się jej i nawet skrajnie wycieńczony pchał swojego przyjaciela do celu. Na koniec ciekawostka związana z innym słynnym pisarzem. Tolkien i C.S. Lewis – autor “Opowieści z Narnii” – byli prywatnie przyjaciółmi. Pierwszy raz spotkali się w 1931 roku, a rok później Tolkien zaprosił Lewisa do zostania członkiem grupy “The Coalbiters”, która spotykała się co tydzień i czytała powieści z Islandii w języku staronordyjskim. Ich znajomość rozwinęła się na tyle, że obaj wspierali się w trakcie tworzenia swoich przełomowych dzieł. Lewis pilnował Tolkiena, aby ten skończył “Hobbita” i “Władcę Pierścieni”. Z kolei Tolkien przyłożył rękę do kwestii Chrześcijaństwa, które jest jednym z rdzeni “Opowieści z Narnii”. Z tego powodu nie powinien nikogo dziwić fakt, że Tolkien wzorował postać Drzewca – najstarszego z Entów – właśnie na osobie Lewisa. Drzewiec ma w sobie wiele cech przyjaciela pisarza m.in. tubalny głos i zwyczaj częstego odchrząkiwania w celu przeczyszczenia gardła.

Jak widzicie Tolkien był postacią wyjątkową. Jest to też drugi pisarz, którego prezentuję ze strony, która nie jest wszystkim znana. Wcześniej mogliście sprawdzić Stephena Kinga.

[button color=”red” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-sagi-fantasy-cz-1/”]Najlepsze książki fantasy[/button]