Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy

Książki, które warto przeczytać przed premierą “Star Wars: The Force Awakens”

Do premiery filmu “Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” pozostało dwa i pół tygodnia. Oczekiwania wobec kolejnej odsłony sagi George’a Lucasa są gigantyczne, a hype ogromny jak głupota Jar Jar Binksa. Dni będą się teraz dłużyć bardziej niż zwykle. Dlatego pomyślałem, że może przyjmiecie radę starego wilka i nadchodzące tygodnie spędzicie czytając książki wprowadzające w klimat nadchodzącej premiery. Nie musicie przeczytać wszystkiego. Wystarczy, że sięgniecie po kilka tytułów z tych, które znajdziecie poniżej. Wyjścia macie zresztą dwa. Pierwsze, to skorzystanie z całej serii tytułów, które prowadzą bezpośrednio do wydarzeń rozgrywających się w filmie. Drugie, to oczywiście moja skromna osoba.

Wybieram książki i serie zarówno należące do ścisłego kanonu, jak i te, które mieszczą się w Legends, czyli historiach, które jeszcze kilka lat temu można uznać za kanoniczne, ale po zmianach dokonanych przez Disneya kanoniczne już nie są. Tych niekanonicznych będzie zresztą więcej, bo cała machina marketingowa dopiero ruszyła na dobre i na kolejne powieści z kanonu przyjdzie nam trochę poczekać. Wybór jest oczywiście subiektywny. Nie trzymam się też chronologii, ale podaję ją przy tytułach.

[powerkit_alert type=red ]Uwaga. Najeżdżaj w tekście kursorem na zdjęcia, aby zobaczyć specjalne tagi.[/powerkit_alert]

Na dobry początek

Na początek zakładam, że macie za sobą sześć filmów, które prezentują wydarzenia rozgrywające się przed “Przebudzeniem Mocy”.  Skoro tak, to możemy zrobić krok drugim, czyli przejść do mojego tekstu, w którym prezentuję 5 serii, które powinien znać każdy fan Gwiezdnych Wojen. To z kolei prowadzi nas do momentu, w którym mogę wybrać jeden tytuł z tego tekstu i zacząć od niego poniższy przewodnik. Tym tytułem będzie:

“Trylogia Thrawna” Timothy’ego Zahna (9 ABY)

Gdybyście mieli wybrać jednego autora i jeden tytuł, który przeczytacie przez dni, które pozostały do premiery kolejnego filmu to niech to będzie “Trylogia Thrawna”. Trzy książki składające się na nią to: “Dziedzic Imperium”, “Ciemna strona mocy”, “Ostatni rozkaz”.  Pierwsza z nich pojawiła się w 1991 roku. W momencie, kiedy coraz częściej można było usłyszeć opinie, że “Gwiezdne Wojny” to tylko wspomnienie i nic więcej ciekawego nas w tym uniwersum nie czeka. Ci, którzy głosili podobne poglądy mylili się okrutnie, bo gdy “Dziedzic Imperium” pojawił się w sprzedaży z miejsca stał się bestsellerem. Na liście New York Timesa utrzymał się przez ponad 20 tygodni. Akcja pierwszej książki rozpoczyna się pięć lat po wydarzeniach z “Powrotu Jedi”. Wiemy jak skończył się film, dlatego wypada dowiedzieć się co działo się później. Imperium jest w rozsypce, Luke stara się być Jedi, a Han i Leia są po ślubie. Na pierwszy rzut oka – a może i nawet na drugi rzut – sielanka, nuda. Nic z tych rzeczy. Trylogia Thrawna nie opowiada o szczęśliwym wychowywaniu dzieci przez Solo i siostrę Luke’a. Skupia się na postaci jednego z najciekawszych czarnych charakterów Expanded Universe, a w tej chwili część Legends. Tym kimś jest Mitth’raw’nuruodo, czyli Thrawn. To chissański oficer i wielki admirał Imperium Galaktycznego. Jest niesamowicie uzdolnionym strategiem, który dzięki swoim talentom zdobył władzę. To postać intrygująca, niebezpieczna i w moim odczuciu świetnie “zastępująca” Dartha Vadera w roli tego strasznego pana, dla którego gra Marsz Imperialny. Książki pełne są intryg i zwrotów akcji, co powinno umilić oczekiwanie na kolejny film. Dlaczego warto przeczytać – ze względu na postać Admirała oraz bohaterów, którzy pojawiają się w trzech książkach ze szczególnym wskazaniem na Marę Jade, przyszłą żonę Luke’a Skywalkera. To nie jest w tej chwili kanon, ale to ciągle bardzo dobre książki. A skoro są dobre, to chyba wystarczy za rekomendację.

Dla średniozaawansowanych

“Zemsta Sithów” Matthew Stover (19 BBY) 

Książka napisana na podstawie scenariusza do filmu pod tym samym tytułem. O ile film prezentował się średnio, o tyle książka to trochę inna para kaloszy. Mianowicie Stoverowi udało się to, co nie udało się Lucasowi. Książka trzyma w napięciu. Zaczyna się dokładnie w tym momencie, w którym film i kończy się tam, gdzie film, więc nie będę się skupiać na szczegółach fabuły. Książkowe narodziny Dartha Vadera są po prostu ciekawsze od filmowej wersji tej historii.

Dlaczego warto przeczytać? – Bo uzupełnia wydarzenia z filmu.

“Tarkin” James Luceno (14 BBY) To dla odmiany książka, która należy do kanonu. Wydana w 2014 powieść Jamesa Luceno rozgrywa się pięć lat po Wojnie Klonów. Palpatine jest Imperatorem, Darth Vader wykończył niedobitki Jedi, a Imperium coraz bardziej rośnie w siłę. Jednym z architektów sukcesu Imperium jest moff Wilhuff Tarkin. Genialny strateg i świetny zarządca, któremu Imperator powierza najważniejsze misje. Komandor, którego w “Nowej Nadziei” grał sam Peter Cushing, to dla całego uniwersum postać bardzo ważna. To on był jednym z najbardziej zagorzałych orędowników budowy Gwiazdy Śmierci. To w końcu on radził Imperatorowi, że lepiej jest:

Rządzić strachem przed zastosowaniem siły, a nie samą siłą

W książce Luceno poznacie Tarkina bliżej. Autorowi udało się w naprawdę interesujący sposób opisać głównego bohatera sprawiając, że praktycznie siedzimy w jego głowie i tym samym rozumiemy jego motywacje. Ułatwiają to liczne retrospekcje. Dowiadujemy się, że choć Tarkin pochodził z potężnego rodu, to o swoją pozycję musiał walczyć sam, bo taka jest tradycja. Krok po kroku obserwujemy, jak rodzi się bezwzględny przywódca, który wkrótce zostanie jedną z najważniejszych osób w Imperium.

Dlaczego warto przeczytać? – Dla Tarkina. W końcu jak pisze o tobie piosenkę Kazik Staszewski, to chyba musisz być ważny, prawda?

“Scoundrels” – Timothy Zahn (0-3 ABY, mniej więcej)

Lubicie tzw. heist movies? Jak lubicie, to sięgnijcie po “Scoundrels” Zahna. Han Solo nigdy nie był świętoszkiem i tutaj możecie się o tym przekonać. Han zbiera grupę awanturników, którzy mają mu pomóc wykonać pewien skok. Przed premierą mówiono o tym, że to trochę jak “Ocean’s Eleven”. I faktycznie coś w tym jest. Jedenastu jest awanturników, jest kasyno, są wielkie pieniądze. Zahn nie bawił się w zbytnie wymyślanie i przeniósł w świat Gwiezdnych Wojen scenariusz filmu Soderbergha.

Dlaczego warto przeczytać? – Bo Zahnowi znowu się udało. Może nie jest tak dobrze, jak przy Trylogii, ale to ciągle dobra książka.

Dla zaawansowanych

“Seria X-Wing” Michael Stackpole i Aaron Allston (6,5 ABY – 7 ABY)

Gwiezdne Wojny to nie tylko Jedi, ale i dzielni piloci Rebelii. W filmach mogliśmy zobaczyć szwadron X-Wingów, w którym latał Luke Skywalker. I to właśnie na ich przygodach skupiają się w swoich książkach Stackpole i Allston. W zasadzie jak czytacie “Trylogię”, to spokojnie zaraz po niej możecie przeczytać “X-Wing”. Niektórzy fani książek z uniwersum wskazują wręcz, że jedno i drugie jest ze sobą wystarczająco mocno związane, aby uznać przeczytanie tych tytułów za obowiązek. Jednym z bohaterów całej serii – której nie musicie czytać w całości, bo to w sumie dziesięć książek – jest znany ze “starej trylogii” przyjaciel Luke’a Wedge Antilles, który teraz stoi na czele szwadronu. Wedge to prawdziwy twardziel i legendarny już pilot, do którego listy osiągnięć należy: Przeżycie w bitwach o Yavin, Hoth i Endor – nie ma się co śmiać, przeżycie tych starć, to spory wyczyn. Walka z obiema Gwiazdami Śmierci. Założył dwie świetne eskadry: Łotrów i Widm.

Powieści Stackople’a i Allstona również wypadły z kanonu, ale to intrygujące pozycje, które pozwalają na bliższe poznanie pilotów, którzy odgrywają wielką rolę w całym konflikcie z Imperium.

Dlaczego warto przeczytać? – bo to prawie jak Top Gun, tylko że w kosmosie.

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem Dystrykt Zero, czyli miejscem stworzonym dla wszystkich pasjonatów amerykańskiej popkultury. Swoją drogą przed zbliżającymi się świętami to jest idealne miejsce do tego, aby poszukać tam prawilnych prezentów. O tu wystarczy kliknąć:

Dystrykt Zero

Legenda:

ABY – Po bitwie o Yavin

BBY – Przed bitwą o Yavin

 

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
More Stories
Metro Manila - Recenzja
Karma to dziwka. Nawet w Manili