Gwałty, geje i pedofilia, czyli co czytać bez wstydu w tramwaju

Wiele osób czerwieni się na myśl o seksie. Rumienią się jak jabłka, gdy pomyślą o tym, że gdzieś może wyskoczyć na nich naga pierś. Przecież prawie wszyscy lubimy nagie piersi, więc w czym rzecz? Co odważniejsi potrafili bez skrępowania czytać Greya na oczach niczego nie spodziewających się towarzyszy niedoli w transporcie miejskim. Drugie tyle pewnie przeczytało książki James w ukryciu. Nie wyjdą z tym do ludzi. No jak, gdy normalnie czytają rozprawki filozoficzne i literaturę ambitną, a nie ociekające seksem grafomańskie popisy jakiś pseudo pisarzy. Tak, jasne. Wszyscy oglądamy tylko azerskie dramaty, słuchamy bengalskiego jazzu, a na obiady chodzimy do restauracji z gwiazdkami od tej firmy produkującej opony. W takim razie co przy takich okolicznościach przyrody powinno się czytać?

Kojarzycie Stefana Żeromskiego? Na pewno. W końcu katowani byliście “Syzyfowymi pracami”, “Ludźmi bezdomnymi” czy “Przedwiośniem”. W szkole pokazano nam tylko ułamek tego, co stworzył Żeromski. Sumienie polskiej literatury ma na koncie takie rzeczy, że czytanie niektórym może kojarzyć się z ostrym filmem porno. Najlepszym i najsłynniejszym przykładem jego niegrzecznej twórczości są “Dzieje grzechu”. Książka ukazała się w 1908 roku i jak tylko się pojawiło, tak pojawiły się opinie, że Żeromski już nie tyle pojechał po bandzie, co normalnie bandę rozwalił. Wszystko przez historię Ewy, która szukając swojego ukochanego jakimś dziwnym trafem zostaje wplątana w seksualną olimpiadę. Co się tam nie wyprawia. Prostytucja, zbiorowe gwałty, a na dokładkę dzieciobójstwo. Fani “Ludzi bezdomnych” mogą być zszokowani. Fani Greya będą czuli się jak w domu. Dla miłośników obrazu krótka informacja, że powstały trzy ekranizacje “Dziejów grzechu”. Wersję z 1974 roku możecie zobaczyć poniżej. W rolach głównych m.in. Grażyna Długołęcka, Mieczysław Voit i Roman Wilhelmi.

Żeromskiego nie wstyd czytać, podobnie jak nie powinno Wam być wstyd czytać Vladimira Nabokova. Wszyscy kojarzą jego “Lolitę”. W zostaniu klasyką literatury nie przeszkodziło jej to, że w sumie jest to historia pedofila. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Związek Humberta Humberta z Lolitą nie należy do takich, które chcielibyśmy, aby miały miejsce w przypadku naszych dzieci. On dojrzały mężczyzna. Ona jego dojrzewająca pasierbica. Nabokov mimo kontrowersyjnemu tematowi, a może właśnie dzięki niemu, pokazał źródło namiętności. Opisał to tak, że nie powinniśmy się dziwić wszystkich ochom i achom.

Lolito, światłości mego życia, żagwi mych lędźwi. Grzechu mój, moja duszo.

Podobnie jest z “Zuchem” Edmunda White’a. Jeden z najwybitniejszych dramatopisarzy amerykańskich napisał w ciągu całej swojej kariery wiele książek, które purytanom nie specjalnie się podobają. Głównie przez to, że traktują o homoseksualizmie. Sam autor jest gejem, więc to nie powinno dziwić. Co w takim razie oburza w “Zuchu”? To, że jego bohater ma 13 lat, a wiek nie przeszkadza mu w tym, aby odkrywać swoją seksualność. Powieść wywołała burzę. Traktowała w końcu o relacjach męsko-męskich między nastolatkiem, a starszymi partnerami. Na szczęście przy okazji okazało się, że ten cały White to w sumie umie pisać. “Zuch” porównywany jest bowiem do najlepszych książek takich mistrzów jak Gombrowicz czy Jean Genet. Konserwatyści nawet się nie zarumienią. Oni czytając to będą wręcz pąsowi i szybko rzucą książkę w kąt. Może nawet spalą. Kto wie.

Wstydu nie będzie też wtedy, gdy sięgnięcie po twórczość Eileen Myles. Amerykańska poetka popełniła na przykład “Inferno”. Bohaterka Myles bardzo chce się zakochać. Problem w tym, że gdy się czegoś bardzo chce to niestety często zwyczajnie się nie udaje. Ot, złośliwość losu. Jak mówiła o swojej książce sama Myles:

Jest taki moment w życiu każdej kobiety, gdy zdaje sobie sprawę z tego, że może uprawiać seks z kim tylko chce. Nagle każdy jest potencjalnym partnerem seksualnym.

Warto zaznaczyć, że chodziło tu nie tylko o relacje między kobietą i mężczyzną, ale przede wszystkim o relacje między kobietami. Tak panowie, to coś dla Was. Podobnie jak “Salon Kitty” Petera Nordena. Książka traktuje o nazistowskim burdelu, który jest na ciągłym podsłuchu. Możecie się domyślić, co takiego jest nagrywane. Grupowy seks i inne erotyczne wynalazki nie są bynajmniej wymysłem Nordena. Dom publiczny prowadzony przez Katharinę Zammit pseudonim Kitty Schmidt istniał naprawdę. Działał w latach 1940 – 1944, a swoje nagrania realizowała tam Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS – kocham te subtelne niemieckie nazwy, czytając je mam wrażenie, że wszystkie wymyślono podczas sesji sado-maso. Na jego temat pisał np. Bogusław Wołoszański w książce “Wojna, Miłość Zdrada”. Znowu mam coś dla fanów ruchomych obrazków. Ekranizację książki popełnił niezawodny Tinto Brass. Ten sam, który dał światu “Kaligulę”.

Czytając te książki będziecie mogli spokojnie rozsiąść się w tramwaju i szpanować ambitną literaturą. Nabokov, wow, Żeromski, wow, Norden, przepraszam kto? Nie ważne, ważne, że i tak ludzie będą myśleli, że to coś bardzo poważnego.

Najlepsze książki erotyczne - Część 1 Najlepsze książki erotyczne - Część 3
  • Ewa Plucińska

    Do tramwaju to najlepiej e-booka lub obłożyć książkę w okładkę 😉 albo sciagnac sobie apkę Twój sekret na telefon i wtedy mozna czytac gdziekolwiek;)

    • Marika

      Opowiadania erotyczne na telefon? Ciekawe. Sprawdzę. 🙂