Fantasy to coś więcej niż Tolkien i Martin – Część 12

Zaczynam bić wszelkie rekordy. Jeszcze trochę, a między częścią 11. a tą, którą aktualnie czytasz zbłąkany poszukiwaczu wrażeń wszelkich pod warunkiem, że będą to wrażenia związane z literaturą, minąłby rok. Przez moment zdałem sobie sprawę z tego, jak czuje się Martin Scorsese, który od lat próbuje zrealizować “Irishmana”, ale zamiast tego oferuje nam filmy o milczących mnichach lub wrzeszczących narkomanach. Oczywiście w tej chwili jestem lepszy od Scorsese. On “Irishmana” raczej nigdy nie nakręci za to ja mogę oddać w Twoje ręce kolejne pięć pozycji z gatunku fantasy, które warto przeczytać.

Zostań na chwilę i posłuchaj

Nim ruszysz dalej zatrzymaj się i posłuchaj tego, co mam Ci do przekazania. Poniższy zestaw nie jest zestawem, który czytałem. Tym razem – co czyniłem już przy okazji całej serii – prezentuję pozycje, które podrzucali sami czytelnicy. Dzięki temu mogę kontynuować serię, bo choćbym bardzo chciał, to nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego*. To tyle ode mnie w tej sprawie. Teraz możesz odetchnąć. Przytulić kota lub iguanę – nie oceniam. W końcu możesz już zacząć czytać. Będzie się działo**.

Miroslav Žamboch “Cykl o Koniaszu”

Žambocha na blogu jeszcze nie było, a to naprawdę popularny pisarz w pięknym kraju nad Wisłą. Cyklem, który był mi kilkukrotnie polecany jest ten o Koniaszu. Składa się na niego sześć książek. Każdy tytuł, który widzicie poniżej ma dwa tomy:

  • “Na ostrzu noża”,
  • “Krawędź żelaza”,
  • “Koniasz. Wilk samotnik”.

Koniasz jest człowiekiem do wynajęcia. Oczywiście nie wynajmuje się go do tego, aby przeprowadził dziecko przez ulicę lub zrobił zakupy w pobliskim sklepiku osiedlowym. Co ważne nie jest to też stereotypowy łowca nagród i zabijaka. Wolny czas spędza na przykład na czytaniu książek, sporo myśli nad własną egzystencją, a oprócz tego jest tajemniczą jednostką, bo przez wszystkie powieści i opowiadania autor nie zdradził wszystkiego, co jest związane z tą postacią:

Podczas swojej wędrówki nauczyłem się dbać sam o siebie i widać to po mnie na pierwszy rzut oka. Mam prawie dwa metry wzrostu, silną budowę, blizny gdzie tylko się da (zdziwilibyście się, gdzie), twarz upiększoną złamanym kilkakrotnie nosem. Jestem aż niezdrowo ciekawy i żeby zajrzeć w to czy inne miejsce, chętnie zaryzykuję parę następnych szram. I tak nie ma już czego na mnie popsuć.

Cykl powinien spodobać się tym, którzy chcą na chwilę odetchnąć od literatury powstającej na zachód od naszych granic. Fantasy made by Žamboch ma w sobie słowiańskiego ducha. Ma interesującego bohatera, ogromny świat do zwiedzenia i przygody, które może nie zmienią Waszego życia, ale sądząc po opiniach na ich temat powinny dostarczyć sporo rozrywki.

Joe Abercrombie “Morze Drzazg”

Ma talent ten Abercrombie. W sumie w ramach całego cyklu pojawia się drugi raz. W części siódmej polecałem jego “Pierwsze prawo”. Czytelnicy bloga uznali, że warto polecić drugą serię jego autorstwa, czyli “Morze Drzazg”. Trylogię:

  • “Pół Króla”,
  • “Pół Świata”,
  • “Pół Wojny”.

O ile “Pierwsze prawo” to fantasy skierowane dla starszego czytelnika, o tyle trylogia “Morza Drzazg” to literatura i dla młodszych fanów fantastycznych światów. Bohaterem cyklu jest Yarvi, młody książę, który po tym jak jego ojciec i brat wpadli w zasadzkę sam musi objąć tron. Oczywiście nie jest na to gotowy, a jakby tego było mało nie pomaga mu w tym jego fizjonomia. Yarvi odbiega od wizerunku wielkiego bohatera. Ma jedna sprawną rękę i to w zasadzie wystarczy, aby jego otoczenie uznało go nie za niezdolnego do bycia królem. Wiecie pewnie jak wszystko się potoczy, ale podobno czyta się to naprawdę dobrze. O ile jesteście w stanie przełknąć tzw. young adult fantasy. Fani “doroślejszego” Abercrombiego mogą być zawiedzeni, bo trylogia pozbawiona jest charakterystycznej dla pisarza sporej dawki cynizmu.

Terence Hanbury White “Był sobie raz na zawsze król”

Mieliśmy już coś z południa, coś dla młodszych czytelników, a teraz będziemy mieli coś starszego niż wiele książek, które ukazały się w ramach cyklu. Seria, którą napisał Terence Hanbury White to nic innego niż klasyka fantasy, która na pierwszy i pewnie na drugi rzut oka skierowana jest do młodszego czytelnika, ale w rzeczywistości po latach można się przy niej dobrze bawić. Głównie dlatego, że dostrzegamy rzeczy, na które nie zwracaliśmy wcześniej uwagi, a dodatkowo pod wpływem White’a tworzyli tacy autorzy jak:

  • Michael Moorcock.
  • J. K. Rowling – wiele wskazuje na to, że Albus Dumbledore wzorowany był na Merlinie znanym z serii.
  • Neil Gaiman.

“Był sobie raz na zawsze król” to próba opowiedzenia historii Króla Artura raz jeszcze. Na całość składa się pięć książek:

  • “Miecz dla Króla”,
  • “Wiedźma z lasu”,
  • “Rycerz spod Ciemnej Gwiazdy”,
  • “Świeca na wietrze”,
  • “Księga Merlina”.

Jest spora szansa, że choć nie kojarzycie autora i książek, to widzieliście ekranizację jednej z nich. Wydany w Polsce “Miecz dla Króla” znany jest szerzej jako “Miecz w kamieniu”, na podstawie którego film zrealizowało studio Disneya.

C. S. Friedman “Trylogia Zimnego Ognia”

O Friedman wspominałem w tekście na temat gatunków fantasy. Jej trylogia to dark fantasy z delikatnym wpływem science fiction. Oto na północy budzi się pradawne zło, któremu trzeba stawić czoła. Jak zwykle, gdy gdzieś budzi się pradawne zło potrzebna jest grupa frajerów śmiałków, którzy zupełnie za darmo rozwiążą problem całej planety. Oczywiście frajerzy herosi na drodze do pokonania przedwiecznego wrzodu na tyłku zamieszkiwanej przez siebie planety napotkają sporo przeszkód. Na serię Friedman składają się następujące książki:

  • “Świt Czarnego Słońca”,
  • “Nadejście nocy”,
  • “Korona cieni”.

Trzon grupy uderzeniowej stanowią kapłan-wojownik i nieśmiertelny mag, który przy okazji walczy o swoje człowieczeństwo. Chciałbym napisać coś więcej, ale skoro książki znalazły się tutaj dzięki poleceniom czytelników przytoczę tylko krótką zapowiedź pierwszego tomu:

Na dalekiej północy budzi się pradawne zło. Demoniczni wysłannicy Władcy Ciemności przybywają do krain zamieszkałych przez ludzi, niosąc śmierć i przerażenie. Nadchodzi czas mroku, czas wojny, czas bohaterów… Przeciw hordom ciemności staje czworo ludzi: kapłan, adeptka, praktykant i czarodziej. Przeznaczenie zmusza ich do podjęcia wspólnej walki. Wyruszają na wyprawę, aby stawić czoło przekraczającemu ich najśmielsze wyobrażenia złu i stoczyć bitwę, w której stawką będzie nie tylko ich życie, lecz los całej ludzkości…

Doprawdy pasjonujące, ale podobno wszystkie książki naprawdę dostarczają. Mam nadzieję, że czytelnicy LO nie kłamią.

Trudi Canavan “Trylogia Czarnego Maga”

Ostatnią propozycją, która przewijała się przez komentarze jest “Trylogia Czarnego Maga”.  Fabuła w skrócie prezentuje się tak:

Jest to historia biednej dziewczyny ze slumsów, która pewnego dnia przypadkiem odkrywa, że posiada potężną moc magiczną. Przez pewne wydarzenie ze świata nędzy dostaje się do świata czarów, bogactwa i luksusu, gdzie służący spełnią każdą jej zachciankę a moc magiczna zapewni jej poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Jednak wkrótce okazuje się, że nowe życie wcale nie jest takie słodkie, gdyż wraz z bogactwem obnażone zostają mroczne intrygi oraz waśnie i uprzedzenia jakie rządzą światem arystokracji. W samym środku całego ciągu zdarzeń znalazła się Sonea, która nie dość, że musi zmagać się z wyzwaniami, jakie niesie ze sobą nauka panowania i władania mocą magiczną, to jeszcze musi stawić czoła intrygom, złośliwym żartom i otwartej wrogości innych nowicjuszy uczących się władania magią oraz poważnemu niebezpieczeństwu, o którym w jej rodzinnym kraju nie wie nikt poza kilkoma osobami i nią samą.

Na rdzeń cyklu składają się trzy książki – w końcu to trylogia:

  • “Gildia magów”,
  • “Nowicjuszka”,
  • “Wielki mistrz”.

Oprócz tego dostępne są prequele oraz sequele całej historii, co często oznacza, że seria cieszy się sporą popularnością. W przypadku tej tworzonej przez Canavan tak faktycznie jest, bo sama autorka przedstawiana mi była jako może nie tyle tworząca coś bardzo oryginalnego, co niezwykle zajmującego, gdy już zaczniemy czytać. Tego niestety nie wiem, bo sam nie miałem okazji sprawdzić, więc wierzę na słowo.

To by było na tyle w tej odsłonie. Tradycyjnie swoje propozycje możecie dorzucać w komentarzach. Może tym razem kolejnej części nie skompiluję po kilkunastu miesiącach zwlekania.

* Wiem, trudno w to uwierzyć.

** Tylko jeszcze nie wiem, co.

  • Aleksandra Elżbieta Cecylia To

    Całkiem niezły, dość nowy cykl Krucze Pierścienie autorstwa Siri Petersen.

  • szagajew

    Cykl o Koniaszu, polecam czytać w kolejności chronologicznej.
    1. Krawędź żelaza tom I
    2. Na ostrzu noża
    3. Krawędź żelaza tom II. Oprócz ostatniego opowiadania Koniec Wilka samotnika
    4. Koniasz. Wilk samotnik
    5. Koniec wilka samotnika z II tomu Krawędzi żelaza

  • Erroay von Uchiha

    Polecam trylogię ”Królowa Tearlingu” Eriki Johansen. Pierwszy tom to typowe fantasy, ale w drugim dostajemy świetną mieszankę fantasy i sci-fi 🙂 trzeci właśnie zamówiłam i czekam <3