Przez ciemne zwierciadło, czyli najlepsze książki science fiction #7

Raz na jakiś czas, gdy siadam do pisania, zastanawiam się czy poświęcam dostatecznie dużo miejsca na blogu twórcom z Polski. W przypadku braku odpowiedzi twierdzącej – a tak jest w tym wypadku – efekt jest taki, że powstają teksty takie jak ten. Siódma, podobno szczęśliwa, ale nie wiem, bo nie sprawdzałem, część przeglądu najlepszych książek science fiction powinna zostać zatytułowana Polish Attack, Pride lub Power zgodnie z najlepszymi standardami młodzieży, która argumentem siły wbija innym do głowy, że dobre, bo polskie. Ja preferuję siłę argumentów, ale w sumie nie będę Was nawet przekonywać, że Polacy potrafią pisać świetne science fiction. Bo to fakt bezdyskusyjny. Dlatego tym razem do apelu staje pięciu autorów. Pięć książek, które fan science fiction przeczytać powinien. Straight from Poland.

“Limes inferior” Janusz A. Zajdel

Janusz A. Zajdel
Jest nowsze wydanie od Supernovy

Kiedy wpisałem w wyszukiwarkę na blogu “Janusz A. Zajdel” nie otrzymałem żadnego wyniku. Pot perlił się na mym grzbiecie od strachu i wstydu, że oto przez już ponad dwa lata na Lekturze Obowiązkowej nie pojawiła się nawet wzmianka o mistrzu science fiction. Tam science fiction, mistrzu literatury i niezwykłym obserwatorze społeczeństwa. Janusz A. Zajdel był wizjonerem, w zasadzie każdy pisarz gatunku jest, ale w swojej twórczości jego wizje nie tyle dotykały kwestii technologii, co często nas samych, ustrojów, społeczności, relacji między jednostkami. Z “Limes inferior” wiąże się miła anegdota bowiem pewnego dnia otrzymałem maila, w którym jeden z czytelników prosił o pomoc. Przeczytał on w młodości książkę, która choć nie jest fanem science fiction to zrobiła na nim piorunujące wrażenie. Na tyle duże, że pamięta o niej po kilkudziesięciu latach i chciałby do niej wrócić. Opisał mi o co w tej książce chodziło i choć informacji nie było wiele to z miejsca wiedziałem, że chodzi o “Limes inferior” Zajdla. Wspominam o tym, aby pokazać, jaką moc ma ta książka. Jak potrafi oddziaływać na umysł człowieka, że nawet po kilkudziesięciu latach pamięć o niej jest żywa i sprawia, że chcemy przeczytać ją jeszcze raz. Co w “Limes inferior” jest takiego ważnego? Ano to, że Zajdel dokonał z jednej strony krytyki mu współczesnego ustroju Polski, a z drugiej wiele rzeczy związanych z jego upadkiem i rozwojem przewidział.

Mamy tutaj po prostu doskonale kontrolowany bałagan, stwarzający pozory zarówno porządku jak wolności.

Mamy też ciekawego głównego bohatera, humor, intrygę, która wciąga i trzyma w napięciu czy wreszcie soczyste obserwacje socjologiczne ze wskazaniem na rozwiązania charakterystyczne dla utopii czy ustrojów totalitarnych. To jest ta książka, która podczas czytania sprawia, że na koniec powiemy:

Wow, to dopiero było dobre.

Zaryzykuję stwierdzenie, że powieść Zajdla to Top 5 polskich książek sf w historii.

“Trzeci świat” Maciej Guzek

Maciej Guzek
Wiem, że to dla wielu bardziej fantasy, ale cóż zrobić 🙂

Wyobraźcie sobie świat, w którym Polska stała się globalną potęgą, bo ma dostęp do czegoś, czego nie ma nikt inny na świecie. Nie chodzi o ropę, złoto czy internet zamknięty w małej skrzynce z czerwoną lampką. Nie, chodzi o magię. W rzeczywistości wykreowanej przez Macieja Guzka Polska strzeże dostępu do Legend. Pod tą nazwą kryje się około stu planet zawierających magię. Ich mieszkańcy sprzedają nam swoje artefakty, a my korzystamy z nich dla własnych celów. Jednak w pewnym momencie zapada decyzja o tym, aby zamknąć przejście do innego świata. Główny bohater książki otrzymuje szansę na realizację ostatniego reportażu z jego rubieży i tym samym niczym Kapuściński opisuje nam to, co zobaczył.

Książka Guzka pisana w formie reportażu to wciągająca lektura, która miesza ze sobą fantastykę naukową z czystym fantasy (którego w tej książce jest całkiem sporo, ale uznałem, że wrzucę ją tutaj wszak fantastyka to pojęcie dość pojemne). To powieść drogi, w której bohater kontempluje otaczający go świat. Stara się zrozumieć to, co zobaczył. Jego mieszkańców, sytuację i powody, dla których Polacy podejmują decyzję o jego opuszczeniu. Tym samym mamy z jednej strony rozprawkę o kolonializmie, a z drugiej klasyczną walkę ciemności ze światłem. Guzek ma kilka interesujących pomysłów i zręczne pióro, które sprawia, że z czystym sumieniem mogę polecić “Trzeci świat” każdemu. No prawie każdemu, bo nie wszyscy muszą lubić książki, w których akcja nie zasuwa jak królik na koksie.

“Yggdrasill” Wawrzyniec Podrzucki

Uśpione archiwum
Nanodrzewo dla każdego!

Jeżeli porównam trylogię “Yggdrasill” do dzieł Dana Simmonsa, to w zasadzie nie powinienem już więcej pisać. Choć książki pisane przez Podrzuckiego mają swoje wady, to jako całość wybijają się na tle całego polskiego science fiction ostatnich dwóch dekad. Głównie za sprawą wyobraźni autora, który zaprezentował nam dynamicznie napisane science fiction pełne przygód, zwrotów akcji i naprawdę zajmujących pomysłów. Wielkie nanodrzewo? Jest. Nawiązania do klasyki literatury jak choćby do “Alicji w krainie czarów”? Są. Zbliżający się kataklizm, który sprawi, że nic nie będzie już takie jak wcześniej? Jest. Można tak wymieniać dalej. Na trylogię składają się trzy tomy:

  • Uśpione archiwum,
  • Kosmiczne ziarna,
  • Mosty wszechzieleni.

Choć cenię Jacka Dukaja, to mimo wszystko od czasu do czasu lubię przeczytać science fiction odarte z filozoficznych rozmyślań bliskich kulturom wschodu. Powieści Podrzuckiego są czystą rozrywką, w której owszem znalazło się miejsce na refleksję, ale całość skupia się na przygodzie i to ona jest w centrum całego opisanego ambarasu. Jeżeli myśleliście, że polskie science fiction to tylko Lem i Dukaj, to byliście w błędzie. A w zasadzie wielbłądzie.

“Robot” Adam Wiśniewski-Snerg

Robot
Takie tam z robotami

O władco weny! O losie złośliwy, który sprawiasz, że debiut jest tak dobry, iż każda następna książka nie potrafi przebić jakością tej pierwszej. W przypadku Adama Wiśniewskiego-Snerga historia była taka, że jak ten kreowany na równego Lemowi, pisarz wydał “Robota”, to nic co później napisał nie było już tak dobre. Debiut to książka wyjątkowa. Nie tylko z powodu tego, że jest świetnie napisana, a bardziej z powodu tego, że na stronach zamknięto historię o społeczeństwie rządzonym przez Mechanizm. Społeczeństwie, któremu wydaje się, że ma wolną wolę, gdy w rzeczywistości jest zgoła inaczej. Są tu też rozważania na temat fizyki relatywistycznej (coś dla fanów np. stosunku gęstości masy do prędkości światła,), filozofii, tego czym jest wspomniana wolna wola. To powieść wymagająca, zmuszająca do myślenia i potrafiąca odrzucić po kilkudziesięciu pierwszych stronach. Rzecz jednak w tym, że jak zagryziemy zęby i zaczniemy czytać dalej, to koniec jest niezwykle satysfakcjonujący. To książka, która porusza temat sensu życia, ale na poziomie, do którego pisarze tacy jak Coelho nie doskoczą nawet, gdyby wystrzelić ich z armaty.

Z jakiegokolwiek poziomu byśmy nie spoglądali, nigdy nie zobaczymy dookoła siebie więcej, niż znajduje się w nas samych.

Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego “Robot” nie jest lekturą w szkole?

“Apostezjon” Edmund Wnuk-Lipiński

Apostezjon
Wydanie zbiorcze

Wybitny polski socjolog pewnie znany był Wam głównie jako ten starszy pan wykładowca, który od czasu do czasu wypowiadał się w mediach. Coś tam napisał, coś tam wydał, ale w sumie nic ciekawego. Warto jednak pamiętać, że zmarły w ubiegłym roku Edmund Wnuk-Lipiński był też pisarzem science fiction. Podobnie jak jego szacowny kolega po fachu, od którego zacząłem tę odsłonę specjalizował się w sf socjologicznym. A “Apostezjon” to nic innego, jak wizja świata, w którym wszyscy są szczęśliwi i powinni siedzieć cicho. I siedzą, ale do czasu. Wnuk-Lipiński podobnie jak Orwell kreśli wizję utopii, która zaczyna się rozpadać. Dlaczego się rozpada? Bo nie wszystkim wystarczy do życia praca, płaca i coś do żarcia pod dachem nad głową. Zawsze są ludzie, którzy wiedzą więcej, widzą więcej i więcej rozumieją. Dzięki doświadczeniu udaje się mu stworzyć obraz państwa totalitarnego tak dobrze, że wydaje się nam namacalne. Bohaterowie w “Apostezjonie” nie są wycięci z tektury, a całość powinna być bliska każdemu z nas, bo jak żywo opiera się o czasy PRL-u, więc można trylogię Wnuka-Lipińskiego traktować jako twórcze rozwinięcie i krytykę tego ciężkiego dla Polski okresu historii. Książki są trzy:

  • Wir pamięci,
  • Rozpad połowiczny,
  • Mord założycielski.

I to tyle w tej części. Miłego czytania, jak macie swoje propozycje to wrzucajcie w komentarze. Polecam też poprzednie części cyklu:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-cz-1/”]Najlepsze książki science fiction – Część 1[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/ciemne-zwierciadlo-najlepsze-ksiazki-science-fiction-2/”]Najlepsze książki science fiction – Część 2[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-czesc-3/”]Najlepsze książki science fiction – Część 3[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-4/”]Najlepsze książki science fiction – Część 4[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-ksiazki-science-fiction-5/”]Najlepsze książki science fiction – Część 5[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/przez-ciemne-zwierciadlo-czyli-najlepsze-ksiazki-science-fiction-6/”]Najlepsze książki science fiction – Część 6[/button]
  • Ech, jak człowiek takie cykle czyta to mu się głupio robi, że nic nie wie o kulturze i nic nie czytał, a nawet z kojarzeniem mu idzie słabo (konkretnie mogłam coś powiedzieć tylko o książce pana Zajdla). Ale teraz obiecuję przynajmniej kojarzyć tytuły – a gdyby same wpadły do ręki, np. w jakimś antykwariacie to będę wiedziała, że warto zakupić 🙂 Szczególnie “Trzeci Świat” brzmi zachęcająco – uwielbiam czytać reportaże.

    • Puchata Igła

      Warto sięgnąć po “Trzeci świat”, bo jest po prostu inna, w mojej opinii nietuzinkowa. Fakt, tam akcja nie gna na łeb na szyję, ma się czasami takie ciążące, usypiające, wprowadzające w stan apatii uczucie, ale to wszystko wina Czerwonej S***.

      😀

  • K.

    “Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego „Robot” nie jest lekturą w szkole?”
    Dosyć, hm, głupie pytanie, biorąc pod uwagę jak u nas jest traktowana literatura i kultura w ogóle. Sci-fi to nie jest poważna rzecz, tego się nawet literaturą nazwać nie da, takie tam głupoty o kosmosie i zielonych ludzikach, a nie Poważna i Mądra, Wartościowa rzecz ku pokrzepieniu serc albo rozdrapywaniu ran, patriotyzmie, dramacie, takich tam. No weś pan.

  • Z Wnukiem – Lipińskim mam ten problem, a może raczej mam takie przemyślenia, (i powtarzam to wszędzie, gdzie tylko można), że gdyby dobrze wymiksować wszystkie trzy książki, stworzyć z nich jedną powieść, w której zawierałyby się interesujące motywy i wątki z tej trylogii to wtedy powstałoby arcydzieło. A jak dla mnie zbyt wielkie są różnice zarówno w warstwie fabularnej jak i poziomie literackim, by te trzy książki traktować jednakowo.

  • Piotr Miśkiewicz

    Świetne zestawienie, fajne że pojawił sie jakiś polski akcent w tym
    rankinigu. Pomyślałem sobie że fajnie byłoby poświecić może jakaś cześć
    na nurt postapokaliptyczny, zwłaszcza w nawiązaniu do klasyki. 🙂

  • Draco Volantus

    Wszystko fajnie tylko z top 5 najlepszych polskich książek sci-fi to wszystkie są napisane przez Stanisława Lema i każdy kto twierdzi inaczej jest debilem, pozdro

    • To dobrze, ze powyżej to nie jest
      Top 5 🙂

      • Draco Volantus

        “Zaryzykuję stwierdzenie, że powieść Zajdla to Top 5 polskich książek sf w historii.”

        • A do tego pijesz. Tak, i zdania zmieniać nie mam zamiaru, a skoro już przywitałeś się inwektywą w komentarzu, to dodam, że debilem i ignorantem jest ten, kto szafuje takimi stwierdzeniami, bo albo nie ma pojęcia o polskiej literaturze, nie tylko sf, albo faktycznie nie widzi nic poza Lemem, któremu towarzystwo Zajdla raczej zasług nie umniejszało.

  • MadeInPRL

    Witaj.
    Właśnie przypadkowo odkryłem Twój blog. Jest 100 % w moich “klimatach” 🙂
    Powoli będę się “przebijał” przez pewnie wszystkie działy . Narazie przeczytałem “Najlepsze książki SF”, rzeczywiście dobre ich zestawienie, warto je znać. Ja się trochę rozczarowałem, ale nie, nie dlatego , że coś mi się nie spodobało… Tylko myślałem, że znajdę tu dużo pozycji, które będę mógł przeczytać, a okazało się że prawie wszystko już od dawna znam i w większości posiadam :)) Moja biblioteczka ma spore rozmiary, zwłaszcza z lat 91-97. A z listy to może w sumie 5- 6 nie znam, tych nowszych, zarówno zagranicznych, jak i polskich. Ale wszystko do nadrobienia.
    Widziałem na liście Fahrenheit 451, świetna książka, choć mnie bardziej podbił film – jest w moim Top 5.
    Wkrótce inne działy przeczytam, wiec pewnie się jeszcze odezwę.
    PS. A trafiłem tu w poszukiwaniu definicji gatunków Fantasy, aby komuś to wytłumaczyć, bo sam się już gubię, co i jak.
    Czytałem już Eco Fantasy – magiczne skażenie środowiska, i chyba Western Fantasy – Czerwona Kraina (Joe Abercrombie) .

    No nic, nie zajmuje więcej miejsca, co złego, to nie ja… 🙂
    Pozdrawiam !

  • Ze swojej strony polecam gorąco cykl “Childe” Gordona R. Dicksona. Szczególnie “Taktyka błędu” to moja ulubiona część, która niekiedy jest opisywana jako militarne s-f. Nie do końca się z tym zgadzam, ponieważ Dickson znacznie szerzej traktuje temat, niż tylko kwestie militarne, chociaż ich akcje z reguły skupiają się na Dorsajach – zawodowych, wysoce wyspecjalizowanych i najlepszych w galaktyce żołnierzach. Teoretycznie mają one swoją chronologię, ale chyba lepiej je czytać tak jak były pisane, a dopiero przy drugim razie – a gwarantuję że taki będzie! – czytać je chronologicznie. Dzieje się tak dlatego, że np. akcja “Nekromanty” książki napisanej po “Dorsaj!” pierwszej książce z tego cyklu, dzieje się chronologicznie znacznie przed opowieściami pozostałego cyklu, ale dopiero pozostałych pozwoli nam w pełni na docenienie wszystkich zawartych w niej wątków. Nie polecam raczej kontynuacji cyklu pisanych już znacznie później. Jakoś już nie mają tego “ducha” co pierwsze części.

  • Robert

    Dzisiaj szukając kolejnej książki sf do przeczytania/przesłuchania trafiłem na Twojego bloga.
    Super sprawa, dziękuję za recenzje.
    Stanowczo, jeżeli chodzi o polskich pisarzy to tu brakuje pozycji: Pan Lodowego Ogrodu (4 tomy) Jarosława Grzędowicza.
    To chyba najlepsza książka na jaką trafiłem. Nie jestem zwolennikiem fantasy (z uwagi na świat chyba można tak tą pozycję zaklasyfikować), raczej mój gust bym określił jako naukowe sf. Ale to co stworzył Grzędowicz to jest majstersztyk, REWELACJA.
    Powinna zostać przetłumaczona na angielski i inne języki. Pewnie powstał by film na podst. powieści, a książka była by bestsellerem światowym.

  • StacjaKosmiczna

    Przy okazji takich zestawień zawsze przypomina mi się to zdjęcie 😉

    https://uploads.disquscdn.com/images/a5c23c81a75d39f5ca90ac875b394963829414749c02851465a28fc8d700cbf5.jpg