Od czego zacząć czytać Isaaca Asimova? Przewodnik przez gwiazdy

Od czego zacząć czytać Isaaca Asimova? Przewodnik przez gwiazdy

Isaac Asimov to dopiero był pisarz. Pan Pisarz chciałoby się powiedzieć. I choć Stanisławowi Lemowi zdarzyło się określić go mianem niezbyt twórczego umysłu, to prawda jest w tym wypadku zgoła inna. Isaac Asimov miał piękny umysł. Płodny. Rozumiem tych, którym jego twórczość nie przypada do gustu, ale trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie, że kilka książek naprawdę mu się udało.

Bohater tego tekstu był piekielnie inteligenty i mocno zorientowany na pisanie. Przez całe życie napisał kilkaset książek. Z poziomem podobno bywało różnie – muszę wierzyć innym, bo nie miałem przyjemności przeczytać wszystkich – ale zapewne jesteście wskazać jeden cykl, który zawsze pojawia się w rozważaniach na temat tego, co Asimova przeczytać. “Fundacja”. Jego magnum opus, o którym wspominałem przy okazji serii o najlepszych książkach science-fiction. I to na samym jej początku. Dla sporej części fanów literatury science fiction jest to seria dystansująca setki innych książek. Dla innych z kolei jest to co najwyżej dobre czytadło. Tak, są tacy ludzie, choć fani powiedzą, że to nie ludzie, to wilki. Ja znajduję się gdzieś po środku. Może nie jest to według mnie najlepsze, co powstało, ale nie jest to na pewno czytadło. Po prostu nie chcę wartościować, bo wartościując krzywdzimy innych autorów, którzy gorsi od Asimova nie byli.

Asimov to w ogóle nie jest twórczy umysł. Był wykładowcą biochemii, co u nas odpowiada poziomem stanowisku lektora. – tak o nim miał powiedzieć Lem Stanisławowi Beresiowi podczas wywiadu. Ten został opublikowany w “Rozmowy ze Stanisławem Lemem”, wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1987, s. 185.

Wróćmy jednak do niego samego. Podobnie jak w przypadku Lema – będzie się ten Pan przewijał co jakiś czas – legenda pisarza wzmacniana jest przez zachwyty nad tym, co udało mu się przewidzieć w swojej twórczości. Autonomiczne samochody, machine learning, sztuczna inteligencja, a to z kolei łączy się zaawansowaną robotyką. Zresztą sam podjął się próby uregulowania naszych przyszłych kontaktów z zaawansowanymi, myślącymi, robotami. Efektem tego były trzy prawa, które pierwszy raz pojawiły się w 1942 roku w opowiadaniu “Zabawa w berka”:

  • Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  • Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  • Robot musi chronić samego siebie, o ile tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem

Później pojawiło się jeszcze jedno prawo. W opowiadaniu “Roboty i Imperium” Asimov przedstawił prawo zerowe, które jest prawem nadrzędnym do trzech powyższych. Brzmiało ono tak:

  • Robot nie może skrzywdzić ludzkości, lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do uszczerbku dla ludzkości.

I tak jak można dyskutować, czy mają one przełożenie na coś więcej niż bardziej rozgarnięty toster, to prawda jest taka, że echa tych praw widać w wielu dziełach popkultury. Wystarczy wspomnieć chociażby “Blade Runnera”, ale na tym przykłady się nie kończą. Zresztą wspominając o tym nie jestem specjalnie oryginalny. Powyższe można znaleźć w wielu publikacjach na temat jego twórczości.

O robotyce wspominam, bo tak naprawdę literacki dorobek Asimova – ten warty uwagi – to nie tylko “Fundacja”, ale i cykle “Imperium Galaktyczne” oraz “Roboty”, w którym to pojawiają się wspomniane prawa. Tym samym dochodzimy do najważniejszego, czyli jak po kolei czytać jego książki. Tutaj, jak zwykle, opcji jest kilka. I już sam początek może być kluczowy dla dalszego rozwoju wydarzeń.

Od czego zacząć?

Najlepiej od początku, jak mawia klasyk. Tak się jednak składa, że sam Asimov proponował kolejność, w której powinno się poznawać jego książki. Wygląda ona następująco:

Isaac Asimov
Też ładne
  • “Koniec wieczności”,
  • “Ja, Robot” lub/i “Świat robotów” – to w zasadzie zbiory opowiadań. Tytuł pewnie Wam coś mówi. I prawidłowo, bo to właśnie na motywach historii opisanych w tych opowiadaniach powstał najwyżej średni film z Willem Smithem.
  • “Pozytonowy detektyw”,
  • “Nagie słońce”,
  • “Roboty z planety świtu”,
  • “Roboty i Imperium”,

Jak widzicie sugestią pisarza jest zaczęcie od wspomnianego cyklu “Roboty”. Moim skromnym zdaniem jest to jakiś początek. Nie wiem wprawdzie czy zaczynając od “Końca wieczności”, ale nawet jak wyrzucicie z listy tę pozycję oraz opowiadania, to koniecznie bierzcie się za resztę. W kolejności chronologicznej. Dlaczego to takie ważne? Bo poznacie dwóch ważnych bohaterów. Elijaha Baley’a i R. Daneela Olivawa. Partnerów na lata. Którzy razem rozwiązują zagadki kryminalne. Oczywiście ten drugi, jest robotem, jednak takim, którego w zamierzeniach twórców nie można tak łatwo odróżnić od ludzi. No dobrze, początek macie. Dlatego powstaje kolejne pytanie?

Każdy dogmat oparty pierwotnie na wierze i emocjach jest bardzo niebezpieczną bronią, gdyż nie można mieć pewności, że nie obróci się kiedyś przeciw temu, kto go pierwszy użył. – Isaac Asimov, “Fundacja”.

Kiedy na scenę wkracza Fundacja?

To zależy. Kontynuując kolejność proponowaną przez samego Asimova, to jeszcze nie jest ten moment, bo jak przeczytacie “Roboty”, to powinniście sięgnąć po starszy cykl, czyli “Imperium Galaktyczne”. Wtedy kolejne książki, które Was interesują to:

  • “Prądy przestrzeni”,
  • “Gwiazdy, jak pył”,
  • “Kamyk na niebie”.

Jeżeli postanowicie sprawdzić, jak wydawane były te książki, to zauważycie, że kolejność wydawnicza jest zupełnie inna. Trzymając się chronologii pierwsza wydana książka była tak naprawdę trzecią powieścią całego cyklu. Stąd jak chcecie czytać “Imperium Galaktyczne”, to najlepiej zrobić to tak, jak sugerował pisarz. To jednak nie wszystko, bo inną bardzo często pojawiając się propozycją jest po przeczytaniu Robotów sięgnięcie właśnie po “Fundację”. Tutaj zgadzam się z tym, że warto dać szansę tym książką w kolejności wydawniczej, czyli:

  • “Fundacja”,
  • “Fundacja i Imperium”,
  • “Druga Fundacja”,
  • “Agent Fundacji”,
  • “Fundacja i Ziemia”,

Tu warto się zatrzymać, bo Asimov uważał, że nim przeczytacie powyższe, to powinniście dać szansę prequelowi, który powstał później niż wspomniana reszta cyklu. Konkretnie chodzi o:

  • “Preludium Fundacji”,

Ja stoję jednak na stanowisku, że wbrew autorowi na prequele będziecie naprawdę gotowi po lekturze pozostałych części cyklu. Jakby tego było mało spuściznę Asimova kontynuowali Gregory Benford, Greg Bear i David Brin dając światu uzupełnienie dla “Narodzin Fundacji”. To uzupełnienie to trzy powieści:

  • “Zagrożenie Fundacji”,
  • “Fundacja i Chaos”,
  • “Tryumf Fundacji”.

Jak ja uważam? Uważam, że najpierw “Fundacja”, a później “Imperium”. Prequele na końcu. Dlaczego? Bo paradoksalnie prequele zyskują jak się wie, co dzieje się po nich. To oczywiście tylko moja opinia.

Co z resztą?

Twórczość Asimova na szczęście nie kończy się tylko na wspomnianych trzech cyklach. Są jeszcze pojedyncze powieści. Nad czym w tym wypadku warto się pochylić? Kilka propozycji ode mnie:

Człowiek Przyszłości
“Człowiek przyszłości”
  • “Brzydki mały chłopiec” – powieść napisana razem z Robertem Silverbergiem,
  • “Pozytronowy człowiek” – i druga z powieści napisanych w duecie z Silverbergiem.

W obu wypadkach dostaniecie interesujące opowieści. Ta pierwsza to nic innego, jak rozprawka nad tym, jak brutalna potrafi być ludzka natura. Natomiast druga to, niejako w nawiązaniu do poprzedniej, rozprawka o człowieczeństwie. Te dwie uzupełniłbym powieścią, która z jakiegoś powodu zawsze jest w cieniu “Fundacji”. Chodzi mi “Równych bogom”. Książka została podzielona na trzy części, które się ze sobą łączą i gdzieś w ich centrum jest największe odkrycie w historii ludzkości, czyli pompa elektronowa. Często jednak bywa tak, że coś, co wydaje się na pierwszy rzut oka błogosławieństwem może szybko okazać się przekleństwem. Nie tylko dla odkrywcy, ale i całej cywilizacji. Choć sama powieść straciła nieco na jakości przez lata, to wbrew niektórym krytykom uważam, że ciągle się broni. Głównie dlatego, że Asimov zadbał o warstwę emocjonalną, która jest tutaj równie ważna, jak ta naukowa.

I tym samym dostajecie moim zdaniem komplet tego, co warto w pierwszej kolejności poznać. Później możecie zacząć eksplorować świat pozostałych publikacji pisarza, których jak widzieliście jest trochę. Gdybyście chcieli coś jeszcze przeczytać, to dajcie szansę innym przewodnikom, które stworzyłem na przykład tym dwóm:

Stanisław Lem - od czego zacząć? Philip K. Dick - od czego zacząć?

Fot. tytułowa – AP/Mario Suriani