Książki science fiction
Książki science fiction

Przez ciemne zwierciadło, czyli najlepsze książki science fiction #10

Zawsze mam problem z wstępem. Wydaje mi się, że już wszystko napisałem. Dlatego obejdziemy się bez długich wstępów. Zamiast tego przejdziemy do najważniejszego punktu naszego programu, czyli do książek.

“Unicestwienie” – Jeff VanderMeer

Pierwsza pozycja pojawia się nieprzypadkowo. W końcu 10. odsłona serii pojawia się dzień po premierze filmu “Anihilacja” Alexa Garlanda. Film, który albo będzie się kochać, albo ktoś uzna, że jest niczym szczególnym. Z książką jest podobnie. To znaczy opinie na jej temat są delikatnie mówiąc podzielone. Dla jednych to jedna z najlepszych książek science fiction ostatnich lat. Dla innych bełkot o niczym. Coś jest w jednym i drugim stwierdzeniu. Głównie dlatego, że książka VanderMeera jest po prostu trudna w odbiorze. Ciężko się ją czyta i ciężko ją skończyć nawet pomimo tego, że ma raptem ponad 230 stron. VanderMeer roztoczył przed nami wizję Strefy X, która pojawiła się na Ziemi i która stała się dla nas problemem, bo w jej wnętrzu przestają obowiązywać prawa, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Do wnętrza strefy rusza kolejna ekspedycja, która za zadanie udokumentować wszystko, co tylko się da. Warto dodać, że jedenaście poprzednich wypraw skończyło na herbatce u Abrahama. Jest szansa, że jak ktoś zachwyca się Lemem, to zachwyci się i “Unicestwieniem”. Grunt, to abyście nie podchodzili do niej, jak do opowieści z tajemnicą, którą koniecznie trzeba rozwikłać. Z kolei samo rozwikłanie ma być poprzedzone efektownymi starciami z niesamowitymi istotami. Wtedy jest szansa, że docenicie to, co zgotował nam autor. W innym wypadku zaczniecie zgrzytać zębami. Po co Wam to i na co?

“Gateway. Brama do gwiazd” – Frederik Pohl

Kiedy rozpoczynałem serię o książkach science fiction postawiłem sobie za cel, aby oprócz “pałowania” Was znanymi tytułami przemycać i polecać też te, które nie pojawiają się jako pierwsze, gdy ktoś ma Wam coś polecić. Taką książką może – choć nie musi – być “Gateway. Brama do gwiazd”. Frederik Pohl choć zdobył za swoją powieść wszystkie najważniejsze nagrody dla pisarza science fiction, to jest on głównie znany doświadczonym fanom gatunku. Fabuła przedstawia się tak:

W Układzie Słonecznym ludzkość znajduje urządzenia i budowle tajemniczej obcej rasy, którą ochrzczono mianem Heechów. Ich technologia była bardzo rozwinięta, a niektóre artefakty okazują się być użyteczne dla ludzi. Nikt nie wie, jak wyglądali Heechowie, ani gdzie odlecieli. Największym odkryciem jest asteroid Gateway, rodzaj stacji kosmicznej z blisko tysiącem międzygwiezdnych statków Heechów. Każdy jest zaprogramowany na nadświetlny lot ku odległym miejscom przestrzeni. Nie można nim kierować, ale i tak znajdują się ochotnicy – Poszukiwacze – którzy latają tymi statkami w nieznane. Raz znajdują fortunę, innym razem śmierć. Robinette Broadhead jest jednym z nich…

To jest typ historii, w których na początku wiemy niewiele, ale z czasem wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Pohl prowadzi narrację dwutorowo, co może niektórych irytować, ale wierzcie mi, że jak już się przyzwyczaicie, to nagle okaże się, że tak po prostu musi być. Książka Pohla to interesująca pozycja też z tego powodu, że przynajmniej moim zdaniem udało jej się obronić po latach od premiery.

“Angry Candy” – Harlan Ellison

Jest szansa, że się pomylę, ale wydaje mi się, że “Angry Candy” nigdy jeszcze nie zostało wydane w Polsce. Przy czym należy wspomnieć o tym, że nie jest to powieść, a zbiór opowiadań. Sporo z nich to mikropowieści, nie proście mnie jednak abym tłumaczył czym różni się mikropowieść od opowiadania. Część z nich już się pojawiała w Polsce:

  • “Paladyn zgubionej godziny” oraz “Rola marzeń sennych” w zbiorze “Ptak śmierci”,
  • “Z Virgilem Oddumem na biegunie wschodnim” – w antologii “Don Wollheim proponuje: 1986”.

Rzecz w tym, że oprócz tych wymienionych pojawia się w “Angry Candy” kilka innych, które są popisem Ellisona, a przy okazji pozycjami, które wypada znać. Weźmy takie “Broken Glass”, które mimo prostej formy stanowi studium ludzkiego charakteru. O ile jesteście introwertykami. Jak śledzicie bloga dostatecznie długo, to wiecie, że jestem fanem Ellisona, więc w sumie nie jestem obiektywny. Po prostu jak będziecie mieli okazję sięgnąć po “Angry Candy”, to sięgajcie.

“Jestem legendą” – Richard Matheson

Jeżeli chcecie kogoś obwiniać za to, że wszędzie pojawiają się wampiry, a ludzkość wybiła tajemnicza choroba, to z dużą dozą prawdopodobieństwa powinniście obwiniać Mathesona. Może nie on to wszystko wymyślił, ale jego powieść sprawiła, że oba motywy coraz śmielej trafiały do popkultury. “Jestem legendą” to powieść ważna też z innego powodu. Autor wyszedł bowiem z założenia, że “wyciągnie” wampiry z zatęchłych gotyckich zamczysk i rzuci je ku współczesności. Między sklepowe półki oraz do ciemnych zaułków miast. Dyskusyjne jest oczywiście, to czy nadal mamy do czynienia z książką science fiction, ale mimo wszystko ciągle powieść jest tak klasyfikowana. Jej bohaterem jest Robert Neville. Genialny naukowiec, który z jakiegoś powodu jest odporny na działanie wirusa, który przetrzebił ludzkość. Kochacie klimaty postapokaliptyczne, to albo już czytaliście Mathesona, albo dopiero go przeczytacie.

Myślę, że autorem, który wywarł na mnie największy wpływ jako na pisarza, jest Richard Matheson. Książki takie, jak „Jestem legendą”, stały się dla mnie inspiracją. – Stephen King

“Inne pieśni” – Jacek Dukaj

Zaczęliśmy światem rządzącym się własnymi prawami i takim też światem skończymy. Dukaj snuje nam opowieść o świecie, w którym wszystko bazuje na filozofii Arystotelesa. Jak to zwykle u Dukaja bywa autor nie pierdzieli się w tańcu i zmusza nas do tego, abyśmy powoli odkrywali ten świat na własną rękę. Nie wyjaśnia, nie prowadzi za wspomnianą rękę, własną czy też cudzą. Jesteście Wy i historia. Mamy tu też bohaterów, których los nie jest nam obojętny. Mamy materię uginającą się pod butem arystotelesowskich praw, mamy uczucia, które tak samo zostają poddane ich działaniu. Jednym słowem Dukajowi udało się napisać oryginalną historię bazując na zgranym schemacie bohatera, który zmieni siebie i otaczający go świat. Być może to najlepsza książka Dukaja, a może po prostu wysoki poziom, który jest dla tego pisarza standardem.

Dukajem kończę, nie wiem na jak długo.

More Stories
Jak działa efekt motyla
Efekt motyla – co to tak naprawdę jest i kto w popkulturze go nie zrozumiał