Co ich kręci, co ich podnieca, czyli co słynni pisarze robili w sypialni. I nie tylko

Lub sypialniach. Pisarz też człowiek i uprawiać seks musi. Nie będę się jednak rozwodzić na temat tego, czy mistrzowie słowa byli też mistrzami sztuk miłosnych. Co nie zmienia faktu, że temat upodobań seksualnych tych, którzy na co dzień dostarczają nam rozrywki na najwyższym poziomie fascynuje mnie od dłuższego czasu. Już nawet nie tyle ze zwykłej ludzkiej ciekawości, co bardziej z powodu tego, że zawsze interesowała mnie ta druga strona ludzi. Ta, którą słynne persony mają, ale na pewnych etapach naszego z nimi obcowania nie zostaje wyjawiona.

250/12

Z pisarzami jest tak, że czasami ich miłość do pewnych rzeczy zostaje przelana na papier. Pośrednio lub bezpośrednio. Wszyscy wiedzieli czym napędza swoją wyobraźnię Hunter S. Thompson, co mogliście przeczytać przy okazji tekstu o pisarzach i narkotykach. Jednak czy zastanawialiście się kiedyś skąd u Lorda Byrona taka fascynacja kobietami? W sumie jest ona zupełnie zrozumiała, bo kobiety to zaiste wyjątkowo fascynujące istoty, ale w przypadku Byrona było coś jeszcze. Autor “Don Juana”, który o kobietach pisał tak:

Kochane i przerażające zarazem.

Prywatnie był gigantycznym miłośnikiem ich wdzięków. Gdy piszę, że gigantycznym, to naprawdę mam na myśli liczby idące w setki, bo Byron był najnormalniej w świecie uzależniony od seksu. O jego temperamencie krążą legendy. Podobno podczas pobytu w Wenecji zbałamucił 250 kobiet. Zajęło mu to rok. Zresztą jak zapewne pamiętacie wspominałem o Byronie przy okazji tekstu o nawykach pisarzy. Bo Byron musiał uprawiać seks przed rozpoczęciem pisania. Dodatkowo, aby dodać nieco pikanterii, z każdego podboju zabierał trofeum. Odrobinę włosów łonowych swojej partnerki lub partnera, bo w sumie powinienem dodać, że Byronowi było wszystko jedno. Co do zasady pisarz nie przepuszczał nikomu. Do łóżka zaciągnął nawet swoją przyrodnią siostrę. Nie wszystkie panie wspominają go z radością. Lady Caroline Lamb znajomość z Byronem podsumowała tak:

Szalony, zły i niebezpieczny. – Wkurzona Lady Caroline o swoim kochanku

Nie wiem, co Byron wyprawiał w łóżku, ale sądząc po reakcjach niektórych jego kochanek nie był to typ spokojnego misjonarza. Z drugiej strony ciekawe, co mieli powiedzieć przyjaciele Williama Szekspira. Pewna anegdota mówi – nie wiem na ile prawdziwa, ale na pewno warta powtórzenia – że słynny dramaturg kochał miłosne podboje. Szczególnie, gdy chodziło o kobiety jego przyjaciół. Pewnego razu podsłuchał wyznania swojego przyjaciela, Richarda Burbage’a, który powiedział, że wybiera się na tajną schadzkę, podczas której miał zamiar powiedzieć do swej wybrani, iż przybył Ryszard III. William był zaradnym człowiekiem. Poznał hasło, uprzedził Richarda, a po wszystkim kazał mu przekazać, iż Wilhem Zdobywca tu był. Oczywiście był pierwszy. Zastanawia mnie, jak dalej rozwijała się znajomość Williama i Richarda. Ten drugi na pewno pałał do niego gorącym uczuciem. Choć już nie przyjaźni, a zemsty.

Lew Tołstoj
Ilya Efimovich Repin i jego portret Tołstoja/Fot. Domena publiczna

Pewnie kojarzycie Williama Butlera Yeatsa. Poeta, dramaturg i laureat literackiej Nagrody Nobla miał swoje problemy. Mianowicie, kiedy już dochodziło do spotkania z kobietą nie udawało mu się stanąć na wysokości zadania. Zapytacie, co to ma do rzeczy z jego seksualnymi upodobaniami. Ano to, że w przeszłości medycyna stosowała zabieg przeszczepiania mężczyznom tkanki pochodzącej z jąder małpy. Takową procedurę zastosowano na słynnym pisarzu, który po jej zakończeniu zmienił się w prawdziwego demona seksu. Sam mówił, że jednym z wielkich plusów zabiegu było to, iż zwiększyła się jego wytrzymałość, a on nie miewa już problemów z przeszłości. Jednocześnie stał się obiektem kpin, a najbrutalniej podsumował go jego kolega po fachu, Frank O’Connor, który stwierdził, że:

To jak umieścić silnik Cadillaca w Fordzie.

Swój sposób na realizację fantazji erotycznych bez przeszczepiania sobie małpiej tkanki znalazł Lew Tołstoj. Ten miłośnik długich spacerów i tytan pisarstwa uwielbiał się chwalić. To znaczy najpierw spisywał swoje podboje, a później dzielił się wszystkimi pikantnymi szczegółami ze swoimi wybrankami. Wyobraźcie sobie, że dzielicie sypialnię z Tołstojem. Gra nastrojowa muzyka, światło świec nieśmiało omiata ściany, robi się gorąco, gdy nagle Lew Tołstoj wyciąga swój dziennik i zaczyna czytać o swoich seksualnych przygodach. Na głos. Ze wszystkimi szczegółami. A wiecie przecież, że czym jak czym, ale Lew słowem operował wybornie.

Wolna miłość i bąki

Spotkanie z Francisem Scottem Fitzgeraldem na pewno było wyjątkowym doświadczeniem. Szczególnie dla kobiet, który zaryzykowały i zdjęły przy pisarzu buty. Dlaczego zaryzykowały? Dlatego, że Fitzgerald dosłownie wariował, gdy widział nagie damskie stopy. Był ich miłośnikiem i jeżeli coś działało na niego jak afrodyzjak, to właśnie były stopy. Z kolei autor “Wojny Światów”, czyli Herbert G. Wells, był niewolnikiem seksualnych impulsów na długo nim członkowie ruchu hipisowskiego postawili swoje nagie stopy na ziemi. Wells wychodził bowiem z założenia, że nie ma sensu się ograniczać i tym bardziej tłumić swych potrzeb. Wolna miłość była podstawą, a sam pisarz nie widział w tym nic złego:

Robiłem to na co miałem ochotę, więc każdy seksualny impuls zmuszał mnie do wyrażenia siebie.

Co jeszcze ciekawsze Herbert G. Wells nigdy nie był Bradem Pittem literatury. Miał pokaźny brzuszek, łysiał, a z twarzy był podobny zupełnie do nikogo. Jednak nie narzekał na brak zainteresowania, bo podobno miał w sobie jakiś wyjątkowy magnetyzm, a do tego pachniał miodem. Naprawdę.

H.G. Wells
George Charles Beresford/zdjęcie Wellsa/Fot. Domena publiczna

Przy okazji tego tekstu warto też przypomnieć jednego z moich faworytów, czyli Jamesa Joyce’a. Z nim jest ten problem, że jego upodobania były dość, delikatnie mówiąc, specyficzne. Mianowicie upodobał sobie wiatry. Szczególnie te, które “wytworzyła” jego ukochana. Listy, które wysyłał do bliskiej mu Nory Barnacle nie nadają się do publikacji. Były pełne świństewek, świństw i wielu innych bliżej i dalej nieokreślonych fantazji erotycznych samego Joyce’a. Eksponowane miejsce wśród tych fantazji zajmowały wspomniane bąki. Joyce uważał, że kocha swoją Norę tak bardzo, że był w stanie bez problemu odróżnić sposób w jaki – muszę użyć tego słowa – jego ukochana pierdzi. Cóż, ciężko mi dyskutować z geniuszem. Nie dyskutowała z nim wybranka jego serca, która powiedziała krótko:

Chyba jest geniuszem, ale straszny z niego świntuch.

Z kolei Kartezjusz uznawał, że nie ma nic bardziej pociągającego od zezowatej kobiety. Tak, dobrze widzicie. Kartezjusz uwielbiał, gdy kobieta ma zeza. Wszystko odpowiednio wyjaśnił. Uznał bowiem, że gdy widzi taką kobietę – która ma według niego defekt – to jest bardziej skłonny do tego, aby w takiej kobiecie się zakochać. Nie wiem wprawdzie czy seks z taką kobietą też był dla niego atrakcyjniejszy, ale trzeba przyznać, że miał chłop wyobraźnię i wyjątkowe upodobania. Tak samo jak wyjątkowy był Oscar Wilde. Idąc w ślady Lorda Byrona nie ograniczał się. Będąc mężem Constance Lloyd zdradzał ją z przedstawicielami obu płci – przy czym należy zauważyć, że upodobał sobie młodych chłopców. Przede wszystkim nastolatków. Swoje miłostki opisywał i co istotne wszyscy dobrze o nich wiedzieli. Podobno był niezwykle czuły i delikatny. Dużo młodszych od siebie partnerów uwielbiał też francuski pisarz André Gide. Autor m.in. „Lochów Watykanu” i kolejny w tym tekście laureat literackiej Nagrody Nobla, wyruszał na łowy na ulice Casablanki. Zapuszczał się też do burdeli.

Klapsy upodobał sobie Jean-Jacques Rousseau. Jednak to nie on miał je rozdawać. Skąd ten fetysz się w ogóle wziął? Według samego zainteresowanego wszystko zaczęło się, gdy miał osiem lat. Jego trzydziestoletnia matka często karała klapsami syna, co jak się okazało odcisnęło na nim swoje piętno. Rousseau oczywiście uznawał, że nie mogło być inaczej skoro było coś intymnego i seksualnego w klapsach od jego matki. W pewnym sensie z przemocą były też związane fascynacje Ayn Rand, która miała fantazjować na temat gwałtu.

Bóg umarł w sypialni

Szczęścia do kobiet nie miał Friedrich Nietzsche. Dość powiedzieć, że dwa razy odrzucano jego oświadczyny. Być może z powodu tego, że z jednej strony potrafił się zakochać, a z drugiej nie darzył kobiet zbytnią estymą. Co w takim razie było jego słabością? Burdele. Był ich stałym bywalcem. W zasadzie można zaryzykować stwierdzenie, że w niektórych prawie mieszkał. Niestety nie wyszło mu to na zdrowie, bo ostatecznie skończył chory na syfilis. Skoro już mowa o mizoginach to warto wspomnieć o Charlesie Bukowskim, który swoje seksualne relacje z kobietami potraktował jako źródło inspiracji dla książki, w której dał wyraz swojej niechęci do płci pięknej.

Polskie akcenty? Proszę bardzo. Bruno Schulz odczuwał wyjątkowy pociąg w kierunku zwłok. Martwy człowiek pociągał go nie tylko literacko, ale i seksualnie. Swój homoseksualizm ukrywali natomiast tacy twórcy jak Juliusz Słowacki, Jarosław Iwaszkiewicz, Karol Szymanowski oraz Kazimierz Lechoń. Choć w przypadku Lechonia jego igraszki z mężczyznami były na pokaz. Przynajmniej tak uważał Jarosław Iwaszkiewicz, który twierdził, że Lechoń tylko udaje geja, a nim nie jest. Witold Gombrowicz na stare lata rozkochał się w młodych mężczyznach. Swoje przygody opisywał przyjacielowi Konstantemu Jeleńskiemu:

Okropnego ataku pederastii dostałem, nic innego nie robię, tylko to właśnie z czterema na razie Niemczykami, bój się Boga, w moim wieku!

Henryk Sienkiewicz z kolei miał czerpać seksualną przyjemność z podglądania. Przez dziurkę od klucza. Legendy krążą o upodobaniach Witkacego. Opisywane przez niego orgie we wszystkich możliwych konfiguracjach i spełniane fantazje nie miały być tylko wymysłem wyobraźni artysty:

Co by dał, aby móc być z czystym sumieniem homoseksualistą, artystą, kokainistą – w ogóle jakimś „istą”, wszystko jedno jakim – nawet sportsmenom zazdrościł manii sportowej. A był tylko skomplikowanym umetafizycznionym masochistą. – to tak nie do końca zmyślony fragment autobiograficzny z “Pożegnania jesieni”.

Tym fragmentem kończę, ale tematu nie porzucam, bo chciałbym w przyszłości poświęcić przynajmniej jeden tekst tylko Polakom, a Witkacemu szczególnie, bo to ancymon nie z tej ziemi. Tymczasem do przeczytania.

Sprawdź:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/pisarze-i-ukochane-narkotyki/”]Pisarze i ich ukochane narkotyki[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/dziwactwa-slynnych-pisarzy/”]Dziwactwa mistrzów literatury[/button]

 

  • Och, takie posty to można czytać i czytać… 😛

    Jeszcze z mojej strony mogę dołożyć erotomana Putina, który panny kochał ponad życie (ponoć ówcześni cieszyli się gdy łapał raz na jakiś czas chorobę weneryczną – bo wtedy wreszcie zamiast ganiać za spódnicami, siedział w jednym miejscu i pisał). Kiedyś nawet miał zapisać w jakiegoś księdze gościnnej listę panien, które podbił. Żeby było śmiesznie – po ślubie stał się wręcz chorobliwie zazdrosny o żonę. W ogóle polecam zapoznać się bliżej z życiem Puszkina, miał istnie fascynujące życie :”D

    • Miałem w notatkach dużo więcej przykładów, ale musiałem się ograniczać, bo bym do jutra nie skończył tego tekstu 🙂

      • Zawsze można zrobić drugą część notki z nowymi przykładami :”D