Ulubiona książka psychopatów

Jedna z kategorii na blogu nosi nazwę “Buszując w zbożu”. Średnio ogarnięta w literaturze małpa domyśli się, że nazwa wzięła się od tytułu książki J. D. Salingera. Zaznaczę jednak, że nie jest to moja ulubiona książka. Przeczytałem, przemyślałem i po latach stwierdzam, że to bardzo dobra rzecz, ale nie chwyciła mnie za jaja tak jak zrobiła to np. “Dżuma” Camusa. Jeżeli “Buszującego” jeszcze nie czytaliście, to polecam nadrobić, ale ja nie o tym.

Przypadki chodzą po ludziach

Nawet, gdy mordujecie z zimną krwią rudowłose nastolatki. Wyrywacie im paznokcie, zjadacie je – paznokcie, nie nastolatki – i później robicie sobie z ich skóry ponczo, to musicie mieć książkę, którą uwielbiacie czytać. Wiecie, taki wentyl bezpieczeństwa. Coś, co sprawia, że czujecie się lepiej. Bezpieczniej. Neonaziści mają “Władcę Pierścieni” Tolkiena – o którym napisałem kilka ciekawych rzeczy – a seryjni mordercy mają “Kolekcjonera” Johna Fowlesa. No tak, są jeszcze pedofile, którzy kochają “Lolitę”. Co w takim razie mają psychopaci? Te spocone typki czające się w mroku. Jąkający się wstydliwcy, którzy czekają na to, aby wbić Wam w oko szpikulec do lodu?

Oni mają “Buszującego w zbożu”. Naprawdę. Jedna z najpopularniejszych teorii na temat tej książki głosi, że powieść Salingera wyjątkowo przypadła do gustu osobom niepoczytalnym. Dlaczego? Najsensowniejsze wyjaśnienie związane jest z osobą głównego bohatera. Holden Caulfield jest inteligentnym, ale przy okazji egoistycznym nastolatkiem. To świetny obserwator, który wiele ważnych rzeczy w swoim życiu lekceważy. Jest impulsywny, zagubiony, gardzi innymi. Teoretycznie sam sprowadza na siebie samotność. Uważa, że świat go nie rozumie. Taka charakterystyka urzeka wielu, którzy spotykają Holdena na swojej drodze. Niektórych na tyle, że nie rozstają się z tą książką. Przykłady? Proszę bardzo.

Galeria wariatów

  • Robert John Bardo – miłośnik kina. Szczególnie upodobał sobie aktorki. Najmniej szczęścia miała Rebecca Schaeffer, która zginęła z rąk Bardo w 1989 roku. Robert uwielbiał książkę Salingera. Przypadek? Nie sądzę.
  • John Hinckley – lubił postrzelać. W 1981 roku postanowił wyrazić siebie poprzez oddanie kilku strzałów do ówczesnego prezydenta USA Ronalda Reagana. Myślicie, że chodziło o niezadowolenie np. z powodu wysokiego bezrobocia? Gdzie tam. Chodziło podobno o zwrócenie uwagi Jodie Foster. Tak, tej Jodie Foster. John bardzo ją lubił. Bardzo.
  • Mark David Chapman –  meloman. Kochał The Beatles. Tak bardzo, że postanowił zastrzelić Johna Lennona. Kilka godzin po tym, jak wziął od niego autograf. Zostało to uwiecznione na zdjęciu. Jest też film z Jaredem Leto w roli Chapmana. Obraz nosi tytuł “Rozdział 27” i Leto kolejny raz w swojej karierze dokonał przemiany swego ciała tak, aby na 100% wejść w rolę. O tak wyglądał:
Jared Leto
Fot. Peace Arch Entertainment Group
  • Lee Harvey Oswald – bibliofil. Pracował w magazynie książek. W wolnych chwilach planował zamach na prezydenta Kennedy’ego. Udało mu się. Przynajmniej tak mówią.

To tylko trzech ostro powalonych gości i jeden domniemany zabójca prezydenta, a każdego łączy to, że kochali “Buszującego w zbożu”. Zwolennicy tej teorii w tym momencie przestają czytać. Reszta…

…czyta dalej

Czyta, bo tu jest coś mocno nie tak, jak trzeba. Załóżmy, że Chapman zabił Lennona jako dowód na to, że chce zachować jego niewinność – tak podobno twierdził. Niewinność? Johna Lennona? Gościa, który miał już 40 lat, wypalił morze zielska, walił LSD z kolegami i w ogóle był niezłym artystą w każdym tego słowa znaczeniu? Tak, to się trzyma kupy… Holden nie chciał zabijać. W pewnym momencie zdał sobie sprawę z tego, że nie może być wzorem dla innych. Usunął się w cień. Jest to po prostu smutny przykład na to, że chory umysł nie jest w stanie zrozumieć pewnych spraw. Do tego jak już coś zrozumie, to ciężko przyjąć mu inną argumentację, ale to czyni ich wariatami, prawda?

Teoria o tym, że “Buszujący w zbożu” łączy się z psychopatami jest tak naciągana jak twarz Ewy Minge. Równie dobrze można powiedzieć, że winne są książki kucharskie. Przecież, któryś z nich mógł ich używać. Biblia też jest dobra. Ludzie, którzy wydają na świat takie bzdury powinni przeczytać książkę trzy razy, a następnie wziąć rozbieg i ostro walnąć w ścianę.

Jeżeli należeliście do grupy zwolenników tej teorii, to przepraszam. Po prostu to się nie trzyma kupy, a sama teoria jest do dupy. Dobranoc.

[tw-button color=”red” size=”big” alignment=”center” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/naprawde-dziwne-ksiazki-ktorych-nigdy-nie-przeczytacie/”]Naprawdę dziwne książki, których nie przeczytacie[/tw-button]
  • Fajny tekst i świetnie prowadzony blog. Mam bloga i nosiłam się z zamiarem napisania o “Buszującym…”, ale mnie uprzedziłeś 😉 Pozdrawiam!

    • Bardzo dziękuję. Napisz, przecież tematy nie są na wyłączność. I wrzuć tu link do swojego bloga 🙂

  • Margo Wu .

    Lat miałam dwanaście jak pierwszy raz się za Buszującego zabrałam. Zrobiła wrażenie? Zrobiła. Ale nie takie jak po mojej drugiej przygodzie kilka lat później. Jest smutna, niełatwa i, cholera, prawdziwa. Zdecydowanie moja jedna, jedyna, ulubiona, przeczytana już wiele razy… Książka, którą zawsze wszystkim polecam. Faktycznie słyszałam o tej teorii z ulubioną książką psychopatów i socjopatów, co jest znanym faktem. Czasami nawet moi znajomi rzucają jakimś dziecięcym żartem, że skoro zaczytuje się w Buszującym, to chyba jednak nie do końca jest ze mną w porządku. I wiecie co? Będąc dzieckiem, celowo zabiłam kiedyś żabę, co, przyznam się, sprawiło mi przyjemność. Jednak chyba nic poza tym zdarzeniem nie wskazuje na prawdziwość tej teorii 😀 Wszystko przecież zależy od umysłu. Kogoś, kto ma skłonności do depresji nawet komedia romantyczna może doprowadzić do samobójstwa. Więc czemu obwinia się takiego Holdena, skoro równie dobrze Alicja w Krainie Czarów także mogłaby spowodować jakieś nagłe uruchomienie modułu w umyśle uśpionego psychopaty? (:

    • W tym właśnie rzecz. Tak naprawdę wszystko może być katalizatorem. A “Buszujący” to świetna książka, którą faktycznie dobrze jest przeczytać jak już ma się trochę więcej wiosen na karku. Wtedy perspektywa się trochę zmienia i lepiej rozumiemy to, co autor chciał nam przekazać 🙂