Jak bardzo nienawidzę George’a R. R. Martina

Sagę stworzoną przez George’a R. R. Martina albo się kocha, albo szczerze nienawidzi. Mi przypadła w udziale opcja numer jeden. Zupełnie niespodziewanie. Napędzany hypem, który wytworzył się przy okazji premiery pierwszego sezonu serialu sięgnąłem po pierwszy tom i… przepadłem. Z miejsca przeczytałem wszystkie wydane tomy i zrozumiałem, że choć nie jest to wybitna literatura fantasy, to jednak ma w sobie to coś.

George R. R. Martin opanował trudną sztukę połączenia skomplikowanej wielowątkowej fabuły z emocjonującą akcją. Przekonał też wszystkich, że gdy wspomniana akcja leci na łeb na szyję jak Felix Baumgartner, trzeba dokonać krwawej wolty. To zresztą jego znak rozpoznawczy, czyli wymorduję większość pierwszoplanowych postaci i oddam pałeczkę tym na planie drugim. Niby prymitywny zabieg, a działa. Z tego właśnie powodu dołączyłem do milionów fanów na świecie, którzy zadają sobie jedno pytanie ważniejsze niż to, czy kura była pierwsza, czy jajko. Pytanie fundamentalne, czyli kiedy będzie premiera Wichrów Zimy?

Na to pytanie odpowiedzi jest kilka. Wszystkie sprawiają, że mam ochotę krzyczeć. Uporządkujmy jednak fakty. Wichry Zimy podobno są już gotowe. Skrypt jest ogromny i teraz trwa jego edycja, co potrafi być czasochłonne. Według Martina jest to jakieś 3000 stron materiału. 3000 stron! To więcej niż wiele osób przeczytało przez całe swoje życie. Sam Martin przyznaje, że zdaje sobie sprawę z tego, że fani czekają na Wichry Zimy tak jak czeka się na pierwszą gwiazdkę, czy jedną ze scen w Nagim Instynkcie. Jednocześnie w jednym z ostatnich wywiadów prosił o to, aby przy okazji zmniejszyli trochę presję, bo to w niczym nie pomaga. No pewnie, że nie pomaga, ale tu nawet nie chodzi o fakt, że książka ciągle nie jest na półkach. Tu chodzi o to, że boję się o to, iż Martin zwyczajnie zejdzie z tego padołu łez nim zdąży poprowadzić sagę do końca.

Z drugiej strony powinniśmy się cieszyć, bo produkcja hitowego serialu przez HBO nakłada na nim konieczność szybszego spisywania losów wszystkich postaci. W tym roku debiutuje czwarty sezon i z tego powodu zaczęto spekulować, że premiera Wichrów Zimy nastąpi w tym roku. Świetnie, tylko ciągle nie wiadomo czy książkę przeczytamy bliżej połowy 2014, czy może dopiero pod koniec roku. Dla fanów w Polsce druga opcja jest dużo gorsza, bo premiera pod koniec roku może sprawić, że Wichry Zimy  w przekładzie na nasz piękny język otrzymamy trochę później niż np. koledzy i koleżanki w USA. Jakby tego było mało przecieki dotyczące książki budzą moją wyjątkową ciekawość i potęgują uczucie bliskie nienawiści za to, że musimy czekać. Ma być kontrowersyjnie za sprawą Sansy Stark, a inne wątki też powinny pobudzić naszą wyobraźnię – nie będę pisać więcej, bo nie chcę zdradzać tego, kto przeżyje, a kto zginie w kolejnych tomach.

Nie wiem, czy Wichry Zimy popchną akcję do przodu na tyle, abym zapłakał ze wzruszenia. Wiem natomiast, że historia spisana przez Martina jest uzależniająca i czekanie sprawia mi fizyczny ból.

Wersja skrócona dla tych, którzy szukają informacji, kiedy konkretnie będzie premiera. Wszystko wskazuje na to, że pod koniec tego roku książka powinna trafić do księgarni w USA.  Jak chcecie sprawdzić fragmenty książki, to tak się składa, że pod koniec lutego George R.R. Martin udostępnił w sieci krótki fragment jednego z rozdziałów jaki pojawi się w “Wichrach Zimy”.

Jeżeli zakochaliście się w fantasy i przeczytaliście wszystko, co napisał autor “Gry o Tron” to sprawdźcie najlepsze książki gatunku, z których wiele było inspiracją dla GoT.

Najlepsze książki fantasy
  • Wstyd (albo nie wstyd), ale “Gry o tron” nie przeczytałam. Mało tego- serialu również nie przerobiłam. Może to i dobrze, bo teraz śmiało bez żadnych uprzedzeń mogę zacząć popularną lekturę Martina. Dziękuję za recenzję; polegam na Twojej opinii. Za kilkaset stron najwyżej tu wrócę z pretensjami 😉 Poznałam już Twój gust czytając posty, więc pewnie podziękuję za rekomendację 😉

    • Nie wstyd. To nie jest wybitna literatura i zdarzają się dłużyzny, ale jak już się człowiek wciągnie, to później nie może się doczekać kolejnej książki 🙂

  • Nina

    Przeczytałam wszystkie tomy Gry o tron i niestety uważam, że Taniec ze smokami jest wyjątkowo słaby. Są dłużyzny, akcja rwie się, pojawiają się nowe postaci, które cudownie przeżyły, a Pająk o nich nigdy nie słyszał, co wydaje się nieprawdopodobne, a tak spójnie się wcześniej czytało tę powieść. Mnóstwo nowych nazwisk, opowiastek i historyjek z przeszłości nowych osób, które są mało istotne, nudne i bałamutne. Powieść nuży. Ciekawe wątki to te dotyczące Aryi, Jona Snowa, czy Tyriona (choć trudno znieść jak i tak brzydki krasnal staje się coraz bardziej pokancerowany, nie oszczędza go autor i też w ostatnim tomie rozciąga fabułę w nieskończoność – oprócz tego, że karzeł ciągle obrywa, nic się nie dzieje). Mam tez wrażenie, że autor nie ma pomysłu na Brana Starka… i zapomniany został najmłodszy Stark.
    W wersji e-book ostatnie 10% każdego tomu to przypisy na temat rodów, a mapy są bardzo nieczytelne. Trochę to denerwujące.
    Cała nadzieja w Wichrach Zimy, może akcja tym razem potoczy się wartko i spójnie jak w pierwszych tomach Gry o tron.
    A tak na marginesie wiadomo już coś więcej na temat polskiego wydania Wichrów?

    • Tak jak chyba wspominałem sam czytam serię już głównie dla kilku bohaterów. Historia Brana faktycznie jest jakaś taka nijaka, więc zgadzam się, że trochę wygląda to jak brak pomysłu.

      O polskim wydaniu na razie nic nie wiem. Pierwsze informacje pojawią się pewnie, jak pojawią się w końcu konkretne informacje na temat wydania książki na zachodzie 🙂

    • marta

      Faktycznie taniec troche mnie znuzyl szczególnie pierwsza część…a postac Brana od początku byla najmniej ciekawa jesli chodzi o ród Starkow. W sumie to nie dziwie sie ze autorowi tyle czasu zajmuje pisanie dalszych części bo na prawdę zagmatwane sa te historie. Musi sie tez porządnie zastanowić kogo usmiercic a kogo nie zeby fani nie byli zawiedzeni…ktos w końcu te gre o tron musi wygrać.

      • Zaprawdę powiadam Ci wszyscy ostatecznie zginą i nikt nie wygra 😉

  • Piotr

    Ze wszystkiego co przeczytałem autorstwa szanownego pana Martina jedna tak naprawdę powaliła mnie na kolana: Piaseczniki. Jeśli ktoś nie czytał, to polecam. Absolutna perła. Potem już nic mu się nie udało tak jak to wczesne opowiadanie.

    • Jesteś kolejną osobą, która wspomina o “Piasecznikach”. Naprawdę takie dobre? Dlaczego? Co w nich jest takiego wciągającego?

      • Piotr

        http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=99620 Tu jest fajna recenzja pod którą się podpisuję obydwoma rękami. Może u mnie występuje dodatkowo sentyment, bo czytałem je w latach 80-tych w miesięczniku Fantastyka będąc nastolatkiem. Niemniej jednak w Fantastyce starali się drukować najlepsze teksty nagrodzone Hugo i Nebulą, a mimo to Piaseczniki wyróżniają się na ich tle. Naprawdę perła.

        • Przekonałeś mnie. Dzięki. Muszę je zdobyć, przeczytać i opisać. Zapowiada się bardzo dobrze 🙂

          • Piotr

            A tak swoją drogą, to polecam zaopatrzyć się w 10 pierwszych roczników Fantastyki (do powstania Nowej Fantastyki). Bezcenna skarbnica wiedzy dla każdego miłośnika gatunku. No i oczywiście kilka nieprzespanych nocy 😉

  • kanis

    Hahaha 😀 jest 2017 i Wichrów zimy dalej nie ma, a w artykule są spekulacje czy powieść zostanie wydana pod koniec 2014. Dobre. 3 lata po napisaniu artykułu, a książki jak nie było tak nie ma. Pewnie i w tym roku jej nie będzie.