13 powodów, dla których warto oglądać “13 powodów”

Całe życie czekałem na to, aby napisać tytuł, który widzicie powyżej. Całe życie przeciętnej wywilżny karłowatej. Wiedzieliście, że całkiem sporo łączy ją z człowiekiem? Dokładnie gen odpowiedzialny za hamowanie rozwoju nowotworów. Jednak ja nie o jednym z ukochanych owadów genetyków. Zebraliśmy się tutaj, aby porozmawiać o Jezusie. Cholera, jednak nie. To będzie za jakiś czas. Tak naprawdę zebraliśmy się tutaj, abym mógł podzielić się z Wami wrażeniami po seansie serialu “13 powodów”. Z początku chciałem napisać o samobójstwach w popkulturze, ale wyręczyła mnie Kasia, więc uznałem, że to bez sensu, aby pisać coś od siebie na ten temat. Zresztą znając życie – a tak naprawdę go nie znając – pewnie prędzej czy później coś napiszę. Raczej później. Dlatego w przypadku tego serialu ograniczę się do wymienienia powodów, dla których uznałem, że warto obejrzeć “13 powodów”. Powodów jest oczywiście 13.

Skoro o powodach mowa to oto te powody. Poproszę o koncentrację, bo nie będę powtarzać.

1. To nie jest serial dla młodzieży

Zacznijmy od najważniejszego. “13 powodów” to nie jest serial dla młodzieży. To serial o młodzieży. To, że bohaterami jest młodzież nie sprawia, że produkcja automatycznie jest serialem młodzieżowym. Tak jak “Władca much” Goldinga nie jest książką dla dzieci, bo jej bohaterami są dzieci. Serial Netflixa to dramat flirtujący z kryminałem, a czasami nawet thrillerem, którego bohaterowie są uczniami ogólniaka. Młodzież oczywiście niech ten serial obejrzy, ale przede wszystkim powinni zająć się nim dorośli, bo z wiekiem jesteśmy stopniowo odstawiani poza nawias, w ramach którego żyje młodzież i tracimy kontakt z jej problemami.

2. Scenariusz i sposób prowadzenia narracji

Za realizację projektu odpowiadają ludzie nie pochodzący z pierwszej lepszej łapanki. Reżyserem dwóch pierwszych odcinków jest Tom McCarthy, który zgarnął Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny do “Spotlight”. Przełożeniem książki Jaya Ashera na język telewizji zajął się z kolei Brian Yorkey, który ma na koncie więcej Pulitzerów niż ja. Jakoś prezentowaną przez obu panów, McCarthy jest producentem wykonawczym, widać w sposobie w jakim opowiadana jest historia. Uwielbiam spójną narrację, odpowiednie tempo, gdy historia płynie w sposób, w który pozwala nam dokładnie śledzić wydarzenia. Tutaj to wszystko jest obecne. Nawet jak trafiamy na jakąś mieliznę, to ostatecznie udaje się płynąć dalej.

3. Wykorzystanie retrospekcji

Będąc twórcą masz do dyspozycji wiele narzędzi, które pomagają w opowiadaniu historii. Jednym z nich są retrospekcje. “13 powodów” nie wykorzystuje ich tylko po to, aby uzupełnić luki w teraźniejszości czy coś dopowiedzieć. Są one integralną częścią historii. Do tego stopnia, że teraźniejszość i przeszłość stanowią przeplatające się w naturalny sposób nici. Jedno nie istnieje bez drugiego. Naturalnie przechodzimy między “tu i teraz” a “tam i wtedy”.

4. Aktorzy

Dobry casting to 7/18 sukcesu. “13 powodów” podaje nam na tacy “zestaw” aktorów, którzy są wiarygodni w rolach, które odgrywają. Świetnie się uzupełniają, pasują do siebie. Przyznaję, że Dylan Minnette, który wciela się w Claya, jest do tego stopnia przekonujący, że momentami miałem ochotę rzucić go czymś, aby wziął się w garść, bo męczy mnie tą swoją krucjatą. Naprawdę rzadko zdarza się, aby w jednym serialu zebrać tak dobrze grający zespół młodych aktorów. No chyba, że to “Riverdale”.

5. Bohaterowie

Skoro o aktorach mowa, to powinniśmy płynnie przejść do samych postaci. Każda jest jakaś. Na pierwszy rzut oka oparta o stereotypy. Denerwujący mięśniak, słodziutka cheerleaderka, wycofany kujon. Jednak ostatecznie okazuje się, że każdy z nich jest bardziej skomplikowany niż nam się z początku wydaje. Każdy ma jakąś rolę do odegrania. Jak każdy z nas. Pytanie co kryje się za maską, którą na co dzień widzą inni.

6. Problem

Choć może się wydawać, że historia w “13 powodach” jest bliższa nastolatkom z USA, to problem, a w zasadzie problemy, przedstawione w serialu znane są nastolatkom w wielu krajach. W Polsce jak najbardziej też. Bo to nie jest serial tylko o samobójstwie nastolatki. To serial o reakcjach na śmierć, o dorosłych, o instytucjach, które sobie nie radzą, o nas. Młody człowiek nie dźwiga na swoich brakach ciężaru lżejszego od dorosłych. Ten ciężar jest często dużo większy, bo ten, który go dźwiga często czuje się opuszczony, zdany tylko na siebie.

7. Każdy z nas jest Clay’em i Hanną

Choć Clay mnie irytuje, to skłamałbym, gdybym napisał, że go nie rozumiem. Rozumiem go. Aż za dobrze, bo w liceum i pod koniec podstawówki byłem Clay’em. Nim stałem się przebojowym autorem fantastycznego bloga byłem taki jak on. Patrząc na to z perspektywy czasu pewnie miałbym ochotę sam siebie walnąć w ryja. I tak jak ja byłem Clay’em tak wielu z Was było innymi bohaterami. Bo ludzie są wszędzie tacy sami.

8. Nie traktuje nas jak idiotów

Nienawidzę, jak jestem traktowany jak idiota. Nikt tego nie lubi. “13 powodów” choć momentami manipuluje naszymi uczuciami, to w ostatecznym rozrachunku podchodzi do nas poważnie i podobnie traktuje opowiadaną historię. Oglądając czuję, że autorzy mają coś ważnego do przekazania i nie tracą przekazu z oczu. Rdzeń opowieści jest tylko pretekstem do tego, aby wyłożyć nam kilka rzeczy, o których powinniśmy pamiętać, a o których zapominamy lub dopiero zapomnimy.

9. Muzyka

Ścieżka dźwiękowa zasługuje na uznanie nie tylko przez to, że sięgnięto po klasyki autorstwa Joy Division, The Cure czy Ultravox, ale przez to, że bardzo dobrze uzupełniają opowieść. Momentami muzyka staje się dodatkowym bohaterem. Rekwizytem, który buduje napięcie, wywołuje określone uczucia, mówi nam coś o bohaterze lub sytuacji, którą obserwujemy. Wszystkie numery z “13 powodów” tworzą całkiem zgrabną playlistę.

10. Odpowiedzialność

To co mi się naprawdę podoba, to fakt, że Hannah Baker nie jest “tylko” ofiarą. Pretekstem do tego, aby zawiązać akcję. Jest równoprawnym bohaterem. Narratorem, częścią większej całości. Istotne staje się również to, że odpowiedzialność w takich sytuacjach jak opisana w serialu nie spoczywa na barkach tylko jednej osoby. Odpowiedzialność to kwestia zbiorowa. Każdy dokłada swoją cegiełkę do tego, co dzieje się wokół niego. Hannah chcąc nie chcąc też.

11. Warstwy

Tym samym dochodzimy do tego, że “13 powodów”, podobnie jak cebula, ma warstwy. Te najbardziej oczywiste widać od razu. Te mniej oczywiste odkrywane są krok po kroku. Subtelnie budując napięcie, rozbudzając ciekawość, ale i emocjonalnie angażując w wydarzenia. Dużo w nim szarości.

12. Emocje

O emocjonalnym zaangażowaniu wspomniałem powyżej i faktycznie serial mocno angażuje. Być może bardziej, gdy czujemy, że znamy temat z autopsji. Gdy sami byliśmy ofiarami, wycofani, cisi, niezrozumiani. Nie zmienia to jednak faktu, że “odsłuchując” kolejne kasety budujemy własne zdanie na temat wydarzeń i bohaterów. Bo całość nie jest jednoznaczna. Każdy z Was będzie mieć inne wnioski. Każdy zareaguje inaczej.

13. Daje do myślenia

Emocje, warstwy i problemy, które składają się na “13 powodów” sprawiają, że po obejrzeniu całości, jeżeli nie wyłączyliście myślenia, będziecie się zastanawiać nad tym, co właśnie obejrzeliście. Sięgnięcie pamięcią w przeszłość. Być może przypomnicie sobie koleżanki i kolegów podobnych do osób, które obserwowaliście przez 13. odcinków. Jeżeli zatrzymacie się na chwilę, to można uznać, że twórcy osiągnęli sukces. Nie wiem, czy na dłuższą metę to coś zmieni, ale lubię, jak przypomina się nam o rzeczach, o których lubimy zapominać. Na przykład o konsekwencjach. Nie tylko czynów, ale słów, które kierujemy do innych.

I to by było na tyle. Nie mam pomysłu na zakończenie. Pewnie przez zmęczenie i ból głowy, a może z lenistwa. Wracam do czytania na temat genomu muszki owocówki. Wy możecie w tym czasie obejrzeć “13 powodów”.

Total
10
Shares
  • macwojs

    Jeżeli ktoś chce to tu jest playlista do Tidala z wybranymi przeze mnie utworami z 13 Reason Why: https://tidal.com/playlist/1d09d2e1-e91f-495b-994b-632e8f3b1060

  • Adrian

    Fajny tekst, świetny serial!

    Przyznaję całkowitą rację – co jakiś czas ma się ochotę przywalić Clayowi… szczerze powiedziawszy to również Hannah grabi sobie, grabi. A potem serial staje się coraz cięższy, coraz bardziej przygnębiający. Jest bardzo szaro. Oglądałem bardzo zaangażowany do samego końca, odcinek po odcinku, choć… to chyba jeden z tych seriali, gdzie warto zrobić sobie przerwę i pomyśleć na spokojnie o tym co właśnie widzieliśmy.

    Niesamowite wrażenie wywarło na mnie to jak pokazany jest Clay z retrospekcji, a jak Clay słuchający taśm. Początkowo potrzebujemy tej drobnej rany na czole żeby odróżnić ich od siebie, potem zaś ból i determinacja wypisane są na twarzy Claya i nie sposób się pomylić. Inni aktorzy przechodzą podobne metamorfozy. Myślę, że kilku z nich odniesie jeszcze spore sukcesy 🙂

  • Tekst jak najbardziej na plus, jednak serial średnio mi podszedł do gustu. Przed samym obejrzeniem postanowiłem “wciągnąć” najpierw książkę, co chyba było błędem w tej sytuacji. Zamiast cieszyć się ekranizacją, zwyczajnie irytowały mnie zmiany jakie zostały wprowadzone na potrzeby serialu. Rozumiem, że na ekranie musi wszystko byś inne, dłuższe etc. Ale oglądając zauważyłem tyle niespójności, że łatwiej było mi cieszyć się z tych rzeczy zgodnych z powieścią 🙂

  • Świetnie napisane, zgadzam się z tobą całkowicie. Na mnie największe wrażenie zrobił scenariusz i prowadzenie narracji, podobało mi się, że choć Hannah nie żyje, to opowiada całą historię. Gra aktorów też na plus, oglądając, podobnie jak ty miałam ochotę niektórymi potrząsnąć, bo mnie irytowali. Ogólnie czułam się jakbym była gdzieś w środku tego wszystkiego. No i ta fenomenalna muzyka, której słucham już od ponad miesiąca i oderwać się nie mogę.

    Jednak najważniejsze w tym serialu jest chyba to, że każdy z nas może utożsamiać się z Hannah, Clayem lub innym bohaterem. Mimo iż to serial o młodzieży i choć innym mylnie wydaje się, że tylko i wyłącznie dla młodzieży, jest czymś znacznie więcej. Budzi emocje i daje nam do myślenia.

    “13 powodów” to jeden z lepszych seriali, jakie udało mi się w ostatnim czasie obejrzeć. Obecnie czytam książkę, która też zapowiada się całkiem nieźle. Czytałam gdzieś, że planują kolejny sezon i z jednej strony zastanawiam się po co? Przecież historia jest już zamknięta. Z drugiej strony myślę sobie, że serial zostawił we mnie tyle niedopowiedzeń i znaków zapytania, że jestem na tak.

    • Boję się, że drugi sezon będzie po prostu rozciągnięciem wątków bez celu 🙁

      • Wiadomo, że nie będzie tak dobry, jak pierwszy. Pozostaje mieć nadzieję, że tego jakoś mocno nie zepsują 😉

  • Neremth

    Świetnie uchwycone!
    Niedawno skończyłam oglądać serial (on niestety nie skończył rozprawiać się ze mną) i również uważam, że podane w artykule cechy zasługują na wyróżnienie. Niesamowicie skonstruowany: oglądając, czułam się jak uczestnik wydarzeń. Z każdym odcinkiem to uczucie nasilało się i doszło do tego, że przeżywałam wraz z Clay’em (na pewno nie tak intensywnie) jakiś dziwny ból.
    Odnoszę wrażenie, że słysząc słowa o nagraniach skierowanych nie bez powodu do słuchacza, ja także jestem włączona celowo w historię. Przeszła mi myśl, że może nie tylko ja usłyszałam coś, z czym mogę się utożsamić (chociażby częściowo) i że większość z nas mogłaby odnaleźć coś znanego z autopsji, może nawet słucha nagrania o sobie. Dawna, nastoletnia ja domagała się uwagi po obejrzeniu serialu. Nie pamiętam kiedy ostatnio serial namieszał mi w tak dużym stopniu w codzienności.
    Widziałam niedawno ciekawe określenie, które chyba pasuje do mojego obecnego stanu: Mam filmowego kaca..?

    • Filmowy kac jest dobrym określeniem na uczucia mi towarzyszące 🙂

      • Neremth

        No… To piona!

  • Natalia Piotrowska

    A mnie, szczerze mówiąc, bardzo ten serial rozczarował. Przede wszystkim główna bohaterka obwinia jaka wszystkich wokół za swoje samobójstwo budzi we mnie pewien niesmak (owszem, niektóre powody były naprawdę poważne, inne, moim zdaniem, dość błahe i na pewno nie były wystarczającym powodem by tak obarczone jej kolegów). Poza tym uważam jednak, że ten serial jest kierowany do nastolatków, biorąc pod uwagę wiekszosc problemow tam poruszanych. Owszem, dla nich to mogą być poważne sprawy (sama pamiętam jak bardzo przyjmowała się takimi rzeczami – nie jestem az taka stara), ale teraz zupełnie mnie to nie interesuje i nie za bardzo rusza.
    Co do realizacji, serial, owszem, jest dobrze zrobiony, ale co do fabuły to nie ma w nim nic ciekawego. A Hannah wydaje mi się momentami tak pretensjonalna, że ciężko słuchać jej narracji.