5 filmów, które najlepiej smakują w święta

Jest zima, więc jest zimno. Jest zima, więc jest zimno i przez to piekło zamarzło, bo oto na blogu pojawia się lista filmów świątecznych na święta. To znaczy takich, które warto obejrzeć w święta. Nawet, jeżeli już je oglądaliście i znacie na pamięć. Od biedy możecie to nazwać moim prywatnym top 5 filmów świątecznych lub jak kto woli filmów w pewnym sensie związanych ze świętami. Przed spożyciem zapoznajcie się z ulotką i ostrzeżeniem. Pamiętajcie, przezorny zawsze ubezpieczony.

Ostrzeżenie. Na poniższej liście nie znajdziecie takich filmów jak “To właśnie miłość” czy “Kevin sam w domu”. Szanujmy się. Kurde Kurwa.

I jeszcze jedno. Kolejność jest przypadkowa, a wybory, których dokonuję – tak jak w życiu – mogą się wydawać dziwne. W ogóle cała ta zbieranina na pierwszy rzut oka – drugi też – wyda się Wam dziwna. No dobra, teraz to już naprawdę jedziemy z tym bigosem.

Miasteczko Halloween
Miasteczko Halloween

“Miasteczko Halloween”, reż.  Henry Selick

Choć jest to bardzo burtonowski film, to nie Tim Burton go reżyserował. Wspominam o tym dlatego, że często słyszałem, jak “Miasteczko Halloween” wymieniane jest jako film tego reżysera, który ostatnio się trochę zagubił. Owszem, całość powstała na podstawie jego pomysłu i miał udział w stworzeniu scenariusza i produkcji, ale na fotelu reżysera zasiadał Henry Selick. Połączenie groteski, gotyckiego horroru, fantasy, komedii i musicalu wydaje się tak samo szalone, jak intrygujące. Na szczęście dla mnie i dla widzów udało się zrealizować jeden z najlepszych “świątecznych” filmów w historii kina. Jak nie w historii to przynajmniej ostatnich 20-25 lat. W skrócie fabuła sprowadza się do tego, że Dyniowy Król uznał, że Halloween jest nudne, a przynajmniej jest nudne w takiej formie, jaką wszyscy znają i dlatego przyszedł czas coś zmienić. No i zmienił. Porwał tego dziada z reklam Coca-Coli i zajął jego miejsce. Co wydarzyło się potem to historia. Bardzo zajmująca. Młodszym dzieciom nie polecam, bo mogą popaść w stany lękowe. Niektórych dorosłym też nie polecam. Oni tym bardziej mogą w nie popaść. Wyjątkowy klimat udało się uzyskać dzięki zastosowaniu animacji poklatkowej. Jak jeszcze nie oglądaliście to najwyższa pora nadrobić.

Powrót Batmana
Powrót Batmana

“Powrót Batmana”, reż. Tim Burton

BOOM SHAKALAKA! Tego się nie spodziewaliście. Wprawdzie znowu Burton, ale jako to. Batman? Na święta? No właśnie Batman i właśnie na święta. “Powrót Batmana” to jeden z tych sequeli, do których mam równie duży sentyment, jak do części pierwszej jakiejś większej serii filmów. Na liście ląduje przede wszystkim dlatego, że pierwszy raz obejrzałem go w okresie świątecznym – pamiętam emocje jakie mi towarzyszyły – oraz fakt, że całość rozgrywa się właśnie w czasie świąt. Owszem, można się kłócić, czy to film lepszy od pierwszej części, czy może jednak od niej gorszy, ale kilka rzeczy Burtonowi się udało:

  • Kobieta Kot,
  • Pingwin przebrany za Danny’ego DeVito,
  • Relacja między Seliną i Brucem.

Zresztą to właśnie Selina i Oswald stanowią dla mnie największą wartość filmu, w którym można usłyszeć choćby taki dialog:

Batman: Jemioła jest śmiertelnie trująca.
Kobieta Kot: Ale pocałunek nawet bardziej, jeśli tego chcesz.

No cholera miau.

Wigilijne Show
Bill <3

“Wigilijny show”, reż. Richard Donner

Bardzo lubię “Opowieść wigilijną” Dickensa. Jeszcze bardziej lubię wersję, w której Bill Murray gra główną rolę. To nie jest wybitny film. Na pewno jakością odstaje od pozostałych na liście, ale zastanawiam się czy to o jakość w nim chodzi. Wydaje mi się, że w tym konkretnym przypadku przede wszystkim chodzi o przesłanie, jakie opowieść Dickensa miała nieść tym, którzy ją poznają. O duchu świąt, o ludziach, o tym, jak bardzo skupiamy się na rzeczach materialnych nie pamiętając o tych, które naprawdę mają znaczenie. Zawsze mnie bawi to, że Karol Dickens pisząc “Opowieść wigilijną” zrobił to przede wszystkim dla pieniędzy. Potrzebował ich, bo miał spore długi, które wypadało spłacić. Na szczęście dla niego jego opowiadanie okazało się wielkim sukcesem. Film Donnera już takim sukcesem nie był, ale jeżeli gdzieś go znajdziecie – na przykład na Netflixie – to warto dać mu szansę.

Bruce Willis
Bruce <3

“Szklana pułapka 2”, reż. Renny Harlin

Święta bez porucznika Johna McClane’a uważam za święta stracone. Bohater grany przez Bruce’a Willisa to jeden z moich idoli. Nie wyglądam tak dobrze w białym podkoszulku. Nie potrafię strzelać. Nie mam nawet tak ciętych ripost. Ogólnie John jest lepszy, choć ja przynajmniej tak nie łysieję. Być może niektórzy będą postrzegać to jako herezję, ale często zastanawiam się czy druga część nie jest tak samo dobra jak pierwsza. Obie kocham z całego serca i mam z nimi podobny problem jak z dwiema częściami serii “Obcy”. Zresztą sami fani serii dzielą się na tych, którzy są albo na lotnisku, albo w wieżowcu Nakatomi. Fabuła jest oczywiście prosta jak konstrukcja cepa, bo John kolejny raz znajduje się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, ale to jak radzi sobie z wszystkimi problemami jest po prostu boskie.

Yippie-Ki-Yay motherfucker – John McClane w każdym filmie choć tylko w pierwszym miało to jakiekolwiek odniesienie do fabuły

Gospoda świąteczna
Cała trójka <3

“Gospoda świąteczna”, reż. Mark Sandrich

Zdradzę Wam sekret. Jestem gigantycznym fanem Freda Astaire’a. Ginger Rogers też. Choć nienawidzę musicali czy filmów, w których aktorzy tańczą, to mimo wszystko te, w których pojawia się Fred Astaire mogę oglądać bez bólu. Mam tak od podstawówki. Po prostu, gdy widziałem film z Astairem siadałem przed telewizorem i nie było mnie dla nikogo. Skoro lista jest świąteczna, to naturalnym wyborem jest “Gospoda świąteczna”. W skrócie fabuła rysuje się tak, jak wiele podobnych filmów, w których jest dwóch i ona jedna. W tym wypadku Jim, Ted i Lila znają się, bo razem tworzą tercet taneczno-wokalny. Oczywiście Jim i Ted kochają Lilę. Co dzieje się dalej musicie zobaczyć sami. Dodam tylko, że Jima gra Bing Crosby. Jest tu na co popatrzeć, jest czego posłuchać.

Miało być pięć filmów na święta, więc jest pięć filmów na święta. Nikt nie mówił, że będzie lekko.

  • Konrad Rączka Jeleński

    Jak święta, to też “It’s a Beautiful Life” 🙂

  • rob

    wesołych świąt zdrowia szcześcia powodzenia jako oglądacz niemieckich kanałów przez całe lata 90 i połowę 00 do listy dodam żelazny punkt programu w tamtejszych tv czyli ostatni jednorożca 😉 oprócz tego zawsze jakaś komedia z budem spencerem opowieść wigilijna to był żelazny punkt programu w polskiej tv przed 89 a właściwie 90r do tego bajka o błękitnym ptaku za chiny tytułu nie pamiętam 😉