Cmentarzysko, czyli świetne filmy, które nigdy nie powstały

Za wielką wodą bardzo dobre recenzje zbiera film dokumentalny o filmie. Filmie, który nigdy nie został nakręcony. Frank Pavich postanowił przybliżyć widzom historię powstania śmierci “Diuny”. Musicie wiedzieć, że jeden z najbardziej naćpanych reżyserów w historii kina, Alejandro Jodorowsky, postanowił nakręcić swoją wizję fenomenalnej powieści Herberta. Plany miał wielkie. Obsada była wybrana, a wśród aktorów znaleźli się Orson Welles jako Baron Vladimir Harkonnen czy Salvador Dalí jako Imperator. Ten pierwszy przekonany został zatrudnieniem jego ulubionego szefa kuchni, który miał mu, i tylko mu, gotować posiłki – tak bardzo pasuje to do Harkonnena, że aż strach. Ten drugi zażyczył sobie z kolei honorarium w wysokości 100.000 dolarów za…  godzinę pracy. O stronę graficzną zadbali Jean Giraud, czyli Moebius, o którym wspominałem przy okazji tekstu o piśmie Heavy Metal oraz H. R. Giger. Za muzykę mieli odpowiadać Floydzi. W produkcję zaangażowany był sam Herbert, a scenariusz wystarczył na nakręcenie filmu, który trwa 14 godzin. Podobno był grubości książki telefonicznej. Niestety barokowa wizja Jodorowsky’ego umarła, a nim umarła kosztowała miliony dolarów. Dopiero wiele lat później inny “wariat kina” nakręcił swoją ekranizację. To sprawiło, że zacząłem zastanawiać się, jakie inne filmy podzieliły los “Diuny”. Być może o nich nie wiecie, a może dowiecie się czegoś nowego o tych, o których słyszeliście.

Kocham Szekspira. Ekranizacje jego dzieł często okazują się świetnymi filmami. Wystarczy wspomnieć “Romeo i Julię” Luhrmanna czy “Tytusa Andronikusa” Taymor. Wyobraźcie sobie jednak “Hamleta”. Mistrzowską tragedię, za którą bierze się sam Alfred Hitchcock. Mistrz suspensu miał marzenie, aby zrealizować jego uwspółcześnioną wersję. Pomysł na pozór szalony w rzeczywistości jest czymś, co mogło się udać. W końcu mało który reżyser potrafił pokazać problemy psychiczne bohaterów tak dobrze, jak robił to Hitchcock. To by się bardzo przydało w przypadku Hamleta. Niestety film nie powstał i podzielił los wielu projektów, które miał w planach mistrz. Los podobny do “Diuny” Jodorowsky’ego spotkał film “The Man Who Killed Don Quixote”. Terry Gilliam porwał się na projekt, który okazał się walką z wiatrakami. Ekranizacja słynnej powieści Cervantesa miała być wyjątkową wizją, która dość mocno odbiegała od oryginału. Udało się zebrać część potrzebnego budżetu – wstępnie zakładano 40 milionów dolarów, a stanęło na 32 milionach. Scenariusz był gotowy, a w 2000 roku ruszyły zdjęcia. W obsadzie znaleźli się m.in.:

  • Jean Rochefort,
  • Johnny Depp,
  • Vanessa Paradis.

Wszystko wydawało się być w porządku. Co w takim razie przerwało zdjęcia? Gilliam zdecydował się zarzucić projekt, gdy okazało się, iż Jean Rochefort ma problemy z kręgosłupem i nie może jeździć konno. To jego reżyser widział w roli Don Kichota i to z jego powodu przerwał prace nad filmem. Później pojawiły się jeszcze próby wskrzeszenia tytułu. W 2008 z Robertem Duvallem w roli głównej, a następnie pojawiły się plotki o tym, że może to Michael Palin w nim wystąpi. Tak się nie stało. Ciekawostką jest fakt, że jedyną sensowną ekranizacją tego wybitnego dzieła jest ta z 1957 roku, którą nakręcono w ZSRR. Od tamtej pory podejmowano próby, ale nie udało się nakręcić nic wartego uwagi. Nawet wielki Orson Welles nie sprostał zadaniu. Jak chcecie bliżej poznać historię filmu Gilliama, to jest ciekawy dokument “Lost in La Mancha” traktujący o pechu twórców ekranizacji.

Wspominałem o Davidzie Lynchu. On też ma swoją “Diunę” – w sumie to nawet dwie. Tą której nie udało mu się skończyć jest film “Ronnie Rocket”. Lynch miał pomysł na nakręcenie historii o rudym karle, który posiada supermoce oraz detektywie, który w trakcie rozwiązywania pewnej sprawy trafia do innego wymiaru. Tam czekają na niego m.in. ludzie pączki, dziwne pokoje i inne kurioza. Wstępny plan był taki, że miał to być jego pierwszy poważny film dla dużego studia od wydania “Głowy do wycierania”. Główną rolę otrzymał znany z “Miasteczka Twin Peaks” Michael J. Anderson. Ronnie miał być surrealistyczny, oferować sceny, którym blisko na przykład do wizji twórców “Tetsuo: The Iron Man”. Nic z tego nie wyszło, a sam Lynch jakoś specjalnie nie zabiegał o to, aby ten film w ogóle nakręcić. Teoretycznie były na to szanse, ale ostatecznie żadne studio nie chciało się podjąć zadania. Może to i dobrze, w końcu dzięki temu nakręcił “Człowieka Słonia”, a to już film wybitny.

“Something’s Got to Give” to prawdopodobnie najsłynniejszy nieskończony film w historii kina. Ostatni obraz z Marilyn Monroe w reżyserii George’a Cukora opowiadał o kobiecie, która wraca do męża po pięciu latach spędzonych na bezludnej wyspie. Film zapowiadał się świetnie. Udało się nawet nakręcić kilkadziesiąt minut materiału, ale problemem okazała się osoba Monroe. Aktorka już pierwszego dnia zdjęciowego zaczęła skarżyć się na zapalenie zatok. Przerw w zdjęciach było coraz więcej, a czekanie kosztowało, więc ostatecznie Marilyn straciła rolę, a film trafił do kosza jako największa niedokończona produkcja w historii kina. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że po stracie roli Monroe załamała się. Czy warto było czekać? Oceńcie sami, ja dodam tylko, że to miał być pierwszy film, w którym Monroe zagrała nago:

Jednym z największych fanów Supermana na świecie jest Nicolas Cage. Słynny aktor był bliski wcielenia się w swojego idola w filmie “Superman Lives”. Po porażce jaką był “Superman IV: The Quest for Peace” szukano czegoś nowego, czegoś co sprawi, że Superman w kinie znowu będzie cool. Były na to spore szanse, bo za reżyserię odpowiadać miał Tim Burton, który stał za sukcesem kasowym filmów o Batmanie. Scenariusz miał stworzyć Kevin Smith i znowu były zadatki na coś wyjątkowego. Cage miał tchnąć nowego ducha w Supermana, a pomysły Smitha była dość odważne. Proponował na przykład, aby Kal-El miał wesołego partnera, który jest gejem. Jakby tego było mało, to miał stracić swe moce. Choć z drugiej strony niektóre z nich były świetne. Jak ten, by Superman przywdział czarny kostium – co w komiksach mu się zdarzało i zawsze wyglądał dobrze, bo w końcu czarny wyszczupla. Obsada jaką proponował wyglądała tak:

  • Ben Affleck jako Clark Kent,
  • Linda Fiorentino jako Lois Lane,
  • Jack Nicholson jako Lex Luthor,
  • Famke Janssen jako Mercy,
  • John Mahoney jako Perry White,
  • David Hyde Pierceas jako the Eradicator,
  • Jason Lee to Brainiac,
  • Jason Mewes to Jimmy Olsen.
Nicolas Cage jako Superman
Odebrało mi mowę/Fot. YouTube

Później oprócz Cage’a do obsady mieli dołączyć Kevin Spacey jako Lex Luthor, Tim Allen jako Brainiac, choć nim mógł zostać też Jim Carrey. Courteney Cox była brana pod uwagę jako Lois Lane, a Chris Rock został Jimmym Olsenem. W obsadzie znalazł się też Michael Keaton. Film w fazę pre-produkcji wszedł w 1997 roku. Burton wybrał miejsca, w których będzie kręcić, ale nie mógł zacząć zdjęć ze względu na problemy z budżetem. W kwietniu 1998 roku wstrzymano prace, a Burton zabrał się za inny projekt. To było bardzo drogie wstrzymanie prac, bo do kwietnia wydano 30 milionów dolarów i nie nakręcono nawet minuty materiału. Od tamtej pory nie udało się wskrzesić pomysłu. Doszło nawet do tego, że rolę Supermana zaproponowano Willowi Smithowi, który ostatecznie ją odrzucił ze względów rasowych.

Podobnych tytułów jest więcej. Bardzo często to właśnie za filmami, które nie powstały stoją najciekawsze historie. Najbardziej żal mi “Diuny” to mogło być naprawdę coś wielkiego.

[tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/filmowe-uniwersum-dc-powstaje-od-dupy-strony/”]Filmowe uniwersum DC powstaje od dupy strony[/tw-button] [tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/5-aktorow-ktorzy-powinni-zagrac-spider-mana/”]5 aktorów, którzy powinni zagrać Spider-Mana[/tw-button] [tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/czego-whiplash-nie-mowi-o-muzyce/”]Czego “Whiplash” nie mówi o muzyce i geniuszach[/tw-button]

 

  • O kurcze, ten Cage 8D Akurat tutaj, może dobrze, że ostatecznie do niczego nie doszło…

    • Te długie włosy, to spojrzenie. Wielu aktorów jestem w stanie sobie wyobrazić w roli Człowieka ze Stali, ale nie ma w tej grupie Cage’a 🙂

  • Tak się składa, że można obejrzeć cały film 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=ON57I0i3ryw

    • StacjaKosmiczna

      Dlatego napisałem o “oficjalnym otwarciu” 😉 Swoją drogą, to można przygotować publikację na temat takich “pechowych” filmów i seriali w klimacie superhero 😉

      • Domyśliłem się 🙂 Tak się składa, że to jest jeden z zapisanych przeze mnie tematów do realizacji 🙂

        • StacjaKosmiczna

          To w takim razie czekam z niecierpliwością nań 😉

        • StacjaKosmiczna

          To w takim razie czekam nań z niecierpliwością!

  • Bartek Bednarczuk

    I chwała bogu 🙂

    • StacjaKosmiczna

      Jak dla mnie to wygląda lepiej niż adaptacja z 2005 roku, bo przynajmniej nikt się nie kryje z low-budgetem 😛