Ostatni sprawiedliwy

W nawet najbardziej skorumpowanym świecie musi być – a przynajmniej powinien być – promyk nadziei. W komiksach o Batmanie takim promykiem nadziei jest James Gordon. Bohater stworzony przez Billa Fingera i Boba Kane’a jest dużo starszy niż większość z Was. Pierwszy raz w komiksie pojawił się w 1939 roku i z całego uniwersum DC wydaje się być jednym z niewielu rycerzy w lśniącej zbroi.

Twórcy komiksu uczynili z Gordona kogoś na wzór przeciwwagi dla postaci Batmana. Bruce Wayne, który nocami walczy z przestępczością, a przy okazji ze wszystkim swoimi problemami psychicznymi – szerzej pisałem o tym kilka lat temu na Gamezilli – potrzebował kogoś, kto będzie stał po drugiej stronie barykady. Kogoś, kto chce tak samo jak on walczyć ze złem, ale ma przy tym zasady. Takim kimś jest właśnie Gordon. Szpakowaty policjant, który za okularami skrywa bystre spojrzenie jest dla Batmana tym, czy dla nocy jest dzień. Wszyscy znamy historię o tym, jak z początku sceptyczny policjant przekonał się, że działalność Batmana może być wszystkim na rękę. Nie zawsze pochwala jego metody, ale wie, że jest diabelnie skuteczny.

Ciekawą rzeczą związaną z postacią Gordona jest fakt, że tak naprawdę najwięcej wiemy o nim mniej więcej od momentu przeniesienia się Gotham. Wszystko za sprawą Franka Millera, który pod koniec lat 80. XX wieku stworzył jedną z najważniejszych opowieści o Mrocznym Rycerzu. Jego Batman: Year One opowiada o momencie, w którym James Worthington Gordon zostaje przetransferowany do Gotham po 15 latach służby w Chicago. Jego żona jest w ciąży, a on sam trafia do miejsca przeżartego przez korupcję. To wtedy zaczyna się jego długa i mozolna walka o poprawę sytuacji oraz to wtedy poznaje swojego przyszłego sojusznika. Gordon przez wszystkie dekady wyrósł na kogoś, kto bardzo często prezentowany jest jako ostatni sprawiedliwy w wydziale. Jego persona została spłycona do granic banału. Prawda jest jednak taka, że śledząc kolejne opowieści o tej postaci rodzi się nam bohater, który jest tak samo “uszkodzony” jak Bruce Wayne. Udowodnił to Miller i udowodniło kilku innych twórców. Teraz zaczną się SPOILERY!

Już we wspomnianym Year One Gordon nie radzi sobie tak dobrze z życiem jakbyśmy tego od niego oczekiwali. Rozwodnik, któremu drugą ukochaną zamorduje Joker nie miał też szczęścia do dzieci. Jego córka prowadzi podwójne życie – w zależności od publikacji Babs jest uważana albo za jego biologiczną córkę, albo za córkę jego brata – znana jako Batgirl oraz Wyrocznia po tym, jak zostanie sparaliżowana. Z kolei jego syn James Gordon Jr. to personifikacja wszystkiego z czym Gordon walczy. Wszystko przez to, że pasją Jamesa jest mordowanie ludzi dla przyjemności. To socjopata, który cieszy się wtedy, gdy może kogoś trochę pomęczyć. Z powodu wszystkich tragedii komisarzowi bardzo blisko do Batmana. Ta skaza na charakterze Gordona gdzieś umyka i nie wydaje mi się, aby serial Gotham miał to zmienić. Szkoda, bo aż prosi się oto, aby pokazać Gordona z trochę innej strony. Najbliżej tego był Gary Oldman w trylogii Nolana, jednak tam jego komisarz był zwykłym facetem z misją i rodziną, do której może wrócić niż kimś, kogo syn jest psychopatą.

Ktoś może powiedzieć o tym, że uczepiłem się kreacji w stylu bohatera Chandlerowskiego, ale nic nie poradzę na to, że gdy spojrzymy na historię Gordona jako całość, to wychodzi na to, że świetnie by się u Chandlera sprawdził. Teraz pozostaje mi tylko czekać na Gotham i przekonać się, czy serial będzie zwykłym proceduralem, czy może twórcy nas czymś zaskoczą. W chwili pisania tekstu wiemy już, kto Gordona zagra. Wybrano do roli Bena McKenziego. Aktor wyborem pochwalił się na Twitterze przy okazji obiecując, że postara się nie spieprzyć postaci – trzymam go za słowo:

Jeżeli ktoś chce poczytać na temat Jamesa Gordona więcej, poznać go bliżej, to polecam takie komiksy oprócz tych wspomnianych wyżej jak: Batman: The Killing Joke czy Blind Justice. Dzięki nim być może spojrzycie na Gordona z trochę innej strony.

  • Ola Ri

    Świetny artykuł!

    • Dziękuję, czy postanowiłaś przeczytać wszystkie teksty na blogu? Nie żeby mi to przeszkadzało, bardzo mi miło 🙂

      • Ola Ri

        W zasadzie od dawna czytam twoje artykuły itd. – szczególnie jestem wdzięczna za listę książek fantasy i chyba właśnie przez tą listę do cb trafiłam no… już jakiś czas temu. Na pewno trochę już przeczytałam. Na pewno nie wszystkie, ale większość raczej tak 🙂